Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Smok na piedestale

Tłumaczenie: Paweł Kruk
Cykl: Xanth (tom 7)
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
6,68 (110 ocen i 7 opinii) Zobacz oceny
10
8
9
7
8
16
7
31
6
22
5
18
4
2
3
5
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Dragon on a pedestal
data wydania
ISBN
9788310124982
język
polski
dodała
raven

Xanth to kraina wielkich okazji i możliwości. Mają się o tym przekonać trzyletnia Ivy i jej matka Irene, żona króla Dora. Ta pierwsza będzie miała szansę zostać zjedzona przez smoka rozpadliniarza, zaginąć w puszczy i raz jeszcze wylądować przed rozpadliniarzem w charakterze przekąski. Żona Dora otrzyma niepowtarzalną szansę powtórnego wyjścia za mąż, urodzenia dziecka synowi wiedźmy, jak...

Xanth to kraina wielkich okazji i możliwości. Mają się o tym przekonać trzyletnia Ivy i jej matka Irene, żona króla Dora. Ta pierwsza będzie miała szansę zostać zjedzona przez smoka rozpadliniarza, zaginąć w puszczy i raz jeszcze wylądować przed rozpadliniarzem w charakterze przekąski.
Żona Dora otrzyma niepowtarzalną szansę powtórnego wyjścia za mąż, urodzenia dziecka synowi wiedźmy, jak również wykazania się umiejętnościami krawieckimi. Niewątpliwie będzie miała też okazję zostać posiłkiem smoka rozpadliniarza.
Kolejną osobą, której Xanth da szansę na posmakowanie życia, będzie Humfrey. Dobry czarodziej przypomni sobie swoją młodość, a smok rozpadliniarz będzie miał okazję posmakować dobrze doprawionego czarami maga. Te i wiele innych atrakcji czeka bohaterów siódmego tomu serii Xanth, zanim smok zejdzie z piedestału.

 

źródło opisu: www.naszaksiegarnia.pl

źródło okładki: www.naszaksiegarnia.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 6666

Z łapką na serduszku - cieszę się, że przez dłuższy czas nie będę miała kontaktu z Xanthem. Poziom absurdu sięgnął dna.

Jako smarkula, Xanth bardzo lubiłam. Zabarwione erotyzmem, wydawać sie mogło mi wówczas, że błyskotliwe i śmieszne powieści, po latach, z każdym tomem tracą na swej otoczce, jaką pamiętam sprzed lat. Im dalej w las, tym więcej drzew, ale tu to po prostu zrobiła się dzika puszcza. Takie moje zdanie. I kropka.

Odnośnie samej lektury - tłumaczenie pana Pawła Kruka jest rewelacyjne. Tu muszę się zgodzić. Są drobne literówki, ale to już raczej chochliki drukarskie, niż cokolwiek innego. Co mnie jednak boli - Piers Anthony zdecydowanie "wygładził" wizję Xanth, nadał ton znudzenia. Czytało się nie z rozbawieniem, ale ze znudzeniem. Zasypianie nad kolejnymi stronami było całkiem normalne. Niestety, nie dostałam niczego, czego się spodziewałam: odrobiny absurdalnego humoru, jak i i ciętych, erotycznych i przaśnych tekstów. A nie, przepraszam, przaśność była. Ale w wydaniu przaśności przaśnej, spleśniałej i na powrót zapanierowanej, obsmażonej i podanej jako przaśność świeża i dobra. Dziękujemy, grypa żołądkowa na horyzoncie! Gdzieś straciło się to, o czym tak wielu mówi, recenzując Xanth: humor, zabawa słowem, absurd. Został tylko absurd. I to z gatunku tych mało śmiesznych, bo ten śmieszniejszy mamy w rzeczywistości. tak, zostały nam tylko wredne, grube i stare, często spróchniałe drzewa, których nijak nie da się ominąć, więc trzeba drwala. Albo odpoczynku przy innej książce.

A treść książki? Jak na tą ilość stron, treść jest słaba. postacie są nieprzemyślane. Sytuacje wydają się być robione na siłę. Ivy, jak na trzyletniego berbecia (nie znam się, nie mam własnych berbeci, a te, które znam są zwyczajowo starsze i bardziej ogarnięte) - wydaje się być zbyt... dziwna. Dziwna, zbyt ogarnięta, zbyt roztropna i "dorosła", a jednocześnie staje się być tak absurdalnie dziecinna, że to aż boli. Jej talent... to też kwestia sporna. Irene drażni swoim zachowaniem (ale ona zawsze drażniła), Dor okazuje się być tylko pionkiem, Dobry Czarodziej i Rozpadliniarz to już w ogóle jakaś kpina. Autor tak bardzo chciał pokazać, że chce i umie kierować dziećmi, że wręcz sam potrzebuje pieluszek. Niestety, takie jest moje odczucie. Nie bardzo nadążałam, dlaczego zaklęcie rozpadliniarza się rozpada, ile razy można być zjedzonym przez smoka i to przeżyć, oraz... no cóż. Mówiłam coś o spróchniałych drzewach? Dostajemy jeszcze więcej próchna pod twardą otoczką. Stadko małych drwali winno się przelecieć.

Co jeszcze warto dodać o tym niewątpliwie nie do końca udanym dziele autora? Że dał się za mocno ponieść wyobraźni, że pozwolił sobie na zbytnie szaleństwo. Xanth z jego magią praktycznie bez żadnego ograniczenia, z pozornie przydatnymi talentami do wszystkiego i wszystkich, okazuje się być ciężkie, chropowate i nie do zjedzenia. brak jest rześkości i powiewu radości, każda kolejna strona zwyczajnie przytłacza. Słowne kalambury i nawiązania do rzeczywistości w przedmiotach czy roślinach są niemal wtłoczone na siłę, jakby autor nie miał pomysłu, jak dalej pchać fabułę. Ja w sumie też nie bardzo wiem, o czym pisać w przypadku "Smoka na piedestale". Nie jest to książka zła. Co to, to nie. Jest po prostu bardzo słaba. Z pewnością znajdzie się wierne grono odbiorców, zachwyconych tą pozycją. Trzeba jednak brać pod uwagę, że w przypadku takich właśnie książek, pisanych "z humorem i przymrużonym okiem" łatwo popaść w przesadę, przeważyć szale humoru i iść w niewłaściwą stronę. I to właśnie stało się z tą, najsłabszą częścią z całego cyklu. Została przesycona do przesady, autor się wypalił i widać było, pisał na siłę, bo wydawcy go gonili. Nieprzemyślane sytuacje, mało zabawne kalambury językowe i za suche żarty erotyczne - zapewne spodobają się nastoletniemu czytelnikowi, który nie ma jasno określonego gustu literackiego; spodobają się też osobie poszukującej lekkości, braku skupienia nad czytanym tekstem i śmieszności co strona. Komuś, kto szuka jednak czegoś więcej pod płaszczykiem słów, ciężko będzie jednak zaimponować i sprawić, że się zachwyci. jedynym plusem jest urocza i nawiązująca do całego cyklu okładka, ale wydawnictwo Nasza Księgarnia ma zwykle ładne i dopasowane do treści okładki.

Dlatego, jak mówię - to pozycja, która winien nawiedzić mały drwal i nieco pozbyć się drzew. Odrobinę zmodyfikować, odświeżyć, nadać lekkości. I byłoby rewelacyjnie. Tak jest tylko naciąganie dobrze. A ja sama też czasowo, zgodnie z zapowiedzią, robię sobie od cyklu przestój. Tak, wiem, brakuje mi 3 książek (części 2, 8 oraz 9). Ale chwilowo nie zamierzam ich nabywać - potrzebuję odpocząć, skupić się na książkach nieco innej treści, może nieco bardziej przemyślanych. Zapewne w końcu do tego świata wrócę - absurd zawsze się przyda, kiedy życie robi się za poważne w końcu... ;)

//Opinia do przeczytania również tu: http://kaginbox.blox.pl/2016/08/Smok-na-piedestale.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Czerwone szpilki

Podobnie jak poprzednie części, czytają się lekko, łatwo i przyjemnie. Myślę, że jest to idealna lektura dla zmęczonych i znudzonych codziennością kob...

zgłoś błąd zgłoś błąd