Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Motylek

Cykl: Lipowo (tom 1)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
7,25 (2944 ocen i 596 opinii) Zobacz oceny
10
228
9
305
8
748
7
908
6
471
5
140
4
67
3
48
2
19
1
10
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788378396956
liczba stron
608
język
polski
dodała
Ag2S

Doskonale skonstruowany kryminał, gęsta atmosfera małej społeczności i zagadki z przeszłości, które nigdy nie miały ujrzeć światła dziennego. W mroźny zimowy poranek na skraju mazurskiej wsi zostaje znalezione ciało zakonnicy. Początkowo wydaje się, że kobietę potrącił samochód. Szybko okazuje się jednak, że ktoś ją zabił i potem upozorował wypadek. Kilka dni później ginie kolejna osoba....

Doskonale skonstruowany kryminał, gęsta atmosfera małej społeczności i zagadki z przeszłości, które nigdy nie miały ujrzeć światła dziennego.

W mroźny zimowy poranek na skraju mazurskiej wsi zostaje znalezione ciało zakonnicy. Początkowo wydaje się, że kobietę potrącił samochód. Szybko okazuje się jednak, że ktoś ją zabił i potem upozorował wypadek. Kilka dni później ginie kolejna osoba. Ofiary nie wydają się być ze sobą w żaden sposób związane.
Zaczyna się wyścig z czasem. Policja musi odnaleźć mordercę, zanim zginą następne kobiety.
Śledztwo ujawnia tajemnice mrocznej przeszłości zakonnicy, przy okazji odkrywając też mniejsze lub większe przewiny mieszkańców sielskiej – tylko na pozór – miejscowości.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 453
Yave | 2017-06-15
Przeczytana: 15 czerwca 2017

Oj, oj, oj cóż za zawód! A przecież do pewnego momentu to taka dobra książka była! Jarałem się mocno zarówno samym „Motylkiem”, jak i Puzyńską, bo tu ochy, tam achy i w ogóle same zachwyty, do których przecież w pewnym momencie sam dołączyłem, bo czytało się świetnie i sięgałem po książkę, gdzie i kiedy się tylko dało, aż w końcu... do rzeczy.

W Lipowie, małej, polskiej wsi, w której wszyscy się znają i wiedzą o sobie wszystko, znalezione zostaje ciało zakonnicy. To, co pierwotnie uznaje się za wypadek samochodowy, ostatecznie okazuje się morderstwem. No ale jak to? Tutaj, w Lipowie? Gdzie nic się nie dzieje? I że niby to ktoś z nas? Wydaje się, że będzie trudna sprawa do lipowskiej, niedoświadczonej policji.

Pierwsza połowa tej książki to mistrzostwo świata. Serio, najwyższa półka kryminalna, literacki ideał, wszystko to, co sobie cenię. Jest małomiasteczkowa społeczność pełna sekretów, plotek i spisków. Jest cała masa bohaterów (a więc też cała masa podejrzanych). Jest sporo niepokoju związanego z obserwowaniem prywatnych żyć tychże bohaterów. Jest delikatnie podrzucana intrygująca i czasem szokująca historia z przeszłości Jest nawet przesympatyczny pies (a ja przepadam za psami w literaturze). No same plusy, aż się zachwycić można.

Tyle że nagle orientuję się, że jestem ponad połową książki, a tu się nic nie zmienia. Z tej całej masy bohaterów nikt nie przeszedł zmiany, dalej wszyscy są dla wszystkich śmieciami i ogólnie kłamią i oszukują, a śledztwo ani trochę nie ruszyło do przodu. I zaczynam się trochę nudzić. No bo ile można czytać to samo? Do tego Puzyńska niby stara się skupić na którychś bohaterach, ale nikogo też specjalnie nie rozwija, to nadal są tylko nazwiska. A gdy już pojawia się cień nadziei, że dojdzie tu do jakiejś rozbudowy charakteru, nagle skaczemy do wątku numer 17. I tak cały czas.

Do tego też samo śledztwo. Jego wynik odrobinę mnie zawiódł. Jak na tak sporą społeczność przedstawioną w tej historii, sprawcy wszystkich tajemnic są... ja wiem? Obojętni trochę. Okazuje się ostatecznie, że historia bohaterów i historia zabójcy szły tak naprawdę obok siebie, zamiast wciąż się przeplatać. No nie wiem, ciężko to napisać bez spoilerów, ale to nie było specjalne zaskoczenie. Nie dlatego, że było przewidywalne, ale dlatego, że ani razu nie było nawet szansy, żeby o nim pomyśleć. Tak samo było też z osobą odpowiedzialną za pisanie bloga „nasze-lipowo”, wątku, który interesował mnie równie mocno, jak zabójstwo. Czy to ktoś z policji, z plebanii, a może któryś Kojarski? A tu proszę, kompletny zawód.

No i Klementyna Kopp, o rany. Nie lubię postaci, które pojawiają się nagle, w połowie historii i zamiast nadrabiać charakterem czy czynami, podrzuca im się jakiś specyficzny wygląd i jedno hasełko do powtarzania, żeby uczynić ich „cool”. Za każdym razem, gdy czytałem „Stop. Czekaj. Spoko. Ale!” chciałem odłożyć książkę i przewracałem oczami. A zdarzało się to bardzo często, bo Kopp kompletnie z czapy przejmuje książkę dla siebie i od jej pojawienia się, „Motylek” już nie jest intrygującą opowieścią obyczajowo – kryminalną, a prostą, schematyczną policyjną opowieścią, jakich wiele. Szkoda.

Nie obrażam się oczywiście, żeby nikt sobie tak nie pomyślał. Na pewno sięgnę po kolejną część „Lipowa”, przecież to tylko debiut i jak na debiut i tak sporo dobrych tu rzeczy. Do pewnego momentu bardzo przyjemnie i łatwo się to czytało, no i doceniam, że Puzyńska w przeciwieństwie do niektórych autorów kryminałów w tym kraju potrafi stworzyć postacie mocno pozytywne i unikające patologii, to się ceni.

Tylko czemu większość postaci przedstawiana jest pełnymi tytułami? Czemu Daniel nawet pod koniec jest „młodszym aspirantem Danielem Podgórskim”? Książka miała być na siłę dłuższa?

Aha, dodatkowy plus za gust muzyczny Daniela :)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zbuntowana

Nie chcę pisać tutaj recenzji, ale nie chcę zostawić tej książki bez komentarza, dlatego krótko. Na pewno ta część jest nieco lepsza od Niezgodnej. A...

zgłoś błąd zgłoś błąd