Motylek

Cykl: Lipowo (tom 1)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
7,23 (4243 ocen i 761 opinii) Zobacz oceny
10
330
9
419
8
1 066
7
1 336
6
673
5
210
4
90
3
75
2
26
1
18
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788378396956
liczba stron
608
język
polski
dodała
Ag2S

Doskonale skonstruowany kryminał, gęsta atmosfera małej społeczności i zagadki z przeszłości, które nigdy nie miały ujrzeć światła dziennego. W mroźny zimowy poranek na skraju mazurskiej wsi zostaje znalezione ciało zakonnicy. Początkowo wydaje się, że kobietę potrącił samochód. Szybko okazuje się jednak, że ktoś ją zabił i potem upozorował wypadek. Kilka dni później ginie kolejna osoba....

Doskonale skonstruowany kryminał, gęsta atmosfera małej społeczności i zagadki z przeszłości, które nigdy nie miały ujrzeć światła dziennego.

W mroźny zimowy poranek na skraju mazurskiej wsi zostaje znalezione ciało zakonnicy. Początkowo wydaje się, że kobietę potrącił samochód. Szybko okazuje się jednak, że ktoś ją zabił i potem upozorował wypadek. Kilka dni później ginie kolejna osoba. Ofiary nie wydają się być ze sobą w żaden sposób związane.
Zaczyna się wyścig z czasem. Policja musi odnaleźć mordercę, zanim zginą następne kobiety.
Śledztwo ujawnia tajemnice mrocznej przeszłości zakonnicy, przy okazji odkrywając też mniejsze lub większe przewiny mieszkańców sielskiej – tylko na pozór – miejscowości.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 676
Kato | 2015-11-05

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

W sumie ciekawy kryminał, odrobinę za długi moim zdaniem. Pomysł też niczego sobie, chociaż w tym gatunku już oczywiście w pewien sposób wtórny - co nie przeszkadza zbytnio w odbiorze historii.

Przydługawość spowodowana jest oczywiście tym, że jesteśmy wprowadzani w wiejski świat i w społeczne niuanse. Dodatkowo jest dużo opisów (i postaci i miejsc), czasem zbędnych (mnie na przykład kompletnie nie interesuje czy kelnerka dająca zupę w knajpie była ładna i miała dwa warkocze; albo że jedna z bohaterek wsadziła cisto do lodówki, żeby się schłodziło itp).

Zabrakło natomiast w sumie wszystkiego o najważniejszym - o mordercy.

Mimo wszystko - jak na debiut - nie jest źle, mam nadzieję, że w kontynuacji "Lipowo" autorka podciągnęła się z kilku niżej wymienionych niedociągnięć - warsztatowych i logicznych.

Konstruktywna krytyka po kolei:
1. już na pierwszych kartach czuć to, że autorka nie jest ze wsi, ani z małego miasteczka; część opisów, sytuacji, powiedzonek (próbowania gwary u Wiery) nie jest spójne ze stanem faktycznym. Naczy się, że autorka idzie tropem romantycznych wyobrażeń o wsi polskiej, niedoskonałej, irytującej, a jednak sielankowej, swojskiej i prawdziwej. Po tym poznać można mieszczucha od razu ;)
2. warsztatowo - co najmniej 6 powtórzeń "mów mi po imieniu" w pierwszych rozdziałach książki. Irytujące. Składam to niedociągnięcie na karb tego, że to była debiutancka powieść autorki.
3. prawie największy zarzut - absolutnie wszyscy mężczyźni w powieści są albo źli, albo niekorzystnie przedstawieni, albo nijacy (np. ksiądz Józef, albo rubaszni, śmiesznawi technicy - oni nie zajmują w tej powieści miejsca, a mimo to i tak nie daje się dostrzec u nich jakichś pozytywów), albo maminsynki, obżartuchy i memły. I okej.

Ale za to każda kobieta w książce, jest kobietą silną (na różne sposoby, nawet jeśli jest przedstawiona jako kurewka), ma cele do osiągnięcia, opiekuńcza, wyrywająca się z kajdan zniszczenia (przez mężczyzn, OCZYWIŚCIE - żadna kobieta w powieści nie została BEZPOŚREDNIO skrzywdzona przez inną kobietę, a nawet jeśli - to nie ze złości, ale właśnie przez to, że miała swój Ważny Cel). Za to jedyny facet wprowadzony do opowieści jako pozytywny i w pełni zachęcający, okazuje się egocentrycznym zbokiem (bez nazwisk;).

wniosek ogólny, jakby się tak nie przyglądać dokładnie, tylko opisać odczucia względem płci po lekturze - to wszyscy mężczyźni są be, a kobiety (nawet jak robią "złe" rzeczy), to silne są heroiny i basta.

4. autorka może tego nie wiedzieć za racji młodego wieku (ale powinna, jeśli o tym pisze), ale w roku 1982 w Polsce raczej nie wykonywano USG w ciąży aby poznać płeć dziecka, a nawet jeśli już, to płeć była ciężka do rozpoznania - raczej ogólne wady rozwojowe. A taki wniosek można wysnuć z rozdziału 25 - pierwsze akapity.
inaczej mówiąc - matki nie wiedziały czy rodzą dziewczynkę czy chłopca, więc bohater nie mógł czekać na dziecko wiedząc, że będzie chłopcem. Nawet jeśli jest lekarzem.
(na poparcie faktów - http://www.echoson.com.pl/pl/historia-ultrasonografii.html)

5. Zarzut największy.
Autorka zmusza poprzez przedstawiony bieg wydarzeń do poszukiwania mordercy wśród wprowadzonych do historii osób. Okazuje się, że mordercą jest osoba, która w zasadzie nie uczestniczyła w żadnej z przedstawionych na stronach akcjach. Czytelnicy dostali więc złudną nadzieję na to, że odkryją mordercę - a tak naprawdę jest to prawie zupełnie poza ich możliwościami - bo kompletnie nie znają osoby mordercy. nawet jeśli odnoszą się do niego zapiski z przeszłości (które swoją drogą również w najmniejszej części dotyczą osoby mordercy).
stąd - moim zdaniem - nie dała szansy na odgadnięcie rozwiązania.

a przecież o to głównie w kryminałach chodzi, prawda?
a nie o to, żeby przez 400 stron opisać właściwie wyłącznie osoby nieistotne dla sprawy, statystów lub trupy - a o mordercy (przed jego odkryciem) wspomnieć zupełnym mimochodem w dwóch, może trzech malutkich akapitach.

To tak jakby cały czas podczas gry w ciepło-zimno, mówić, że jest ciepło, a przedmiot poszukiwań jest w hen daleko. No tak się po prostu nie robi, z uczciwości.
szkoda, mocno zawiodłam się tym ostatnim zagraniem pani Puzyńskiej.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
NIE z miłości. Mądrzy rodzice - silne dzieci.

Jak w większości tego typu książkach, także w tej brakuje konkretnych przykładów i sytuacji, możliwych dialogów i rozwiązań. Nie twierdzę, że ich w og...

zgłoś błąd zgłoś błąd