Norwegian Wood

Seria: Pocket (Wyd. Muza)
Wydawnictwo: Muza
7,38 (9780 ocen i 735 opinii) Zobacz oceny
10
804
9
1 589
8
2 262
7
2 730
6
1 414
5
559
4
179
3
170
2
42
1
31
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
ノルウェーの森
data wydania
ISBN
9788374959551
liczba stron
320
język
polski
dodał
Michele

Powieść "Norwegian Wood", opublikowana w 1987 przyniosła Harukiemu Murakamiemu ogromny rozgłos. Napisana w Grecji i we Włoszech jest książką, którą przeczytał "każdy" w Japonii. Sam autor mówi, że było to dla niego wyzwanie - "Nigdy nie napisałem tego typu prostej powieści i chciałem się sprawdzić". Wiele osób myślało, że jest to powieść autobiograficzna, ale tak nie jest. "Gdybym napisał...

Powieść "Norwegian Wood", opublikowana w 1987 przyniosła Harukiemu Murakamiemu ogromny rozgłos. Napisana w Grecji i we Włoszech jest książką, którą przeczytał "każdy" w Japonii. Sam autor mówi, że było to dla niego wyzwanie -
"Nigdy nie napisałem tego typu prostej powieści i chciałem się sprawdzić".
Wiele osób myślało, że jest to powieść autobiograficzna, ale tak nie jest.
"Gdybym napisał prawdę o moim własnym życiu, powieść nie miałaby więcej niż 15 stron."
Akcję umieścił autor w późnych latach 60-tych, symbolem etosu tych lat jest tytułowa piosenka Beatlesów "Norwegian Wood". Bohaterem jest młody człowiek Toru, zafascynowany piękną Naoko. Ich uczucie jest obciążone samobójczą śmiercią wspólnego przyjaciela i słabą konstrukcją psychiczną Naoko. Dramatyczne przeżycia bohaterów robią na czytelniku duże wrażenie. 

 

źródło opisu: http://muza.com.pl/literatura/1441-norwegian-wood-...(?)

źródło okładki: http://muza.com.pl/literatura/1441-norwegian-wood-...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 327
nieksiazkowy | 2017-09-19
Na półkach: Przeczytane

Recenzja dostępna także na blogu: www.nieksiazkowy.blogspot.com

Wyobraźcie sobie strumień. Strumień płynący przez zieloną równinę, czysty, spokojny. Strumień płynący jednostajnie. Bez względu na liczbę meandrów, na pogodę i wiatr, który próbuje targać jego wodami, strumień ten płynie równo, w tym samym tempie, niezależnie od wszystkiego.

Tak przedstawia się „Norwegian Wood”.

Powieść ta jest moim pierwszym spotkaniem z twórczością Murakamiego, padło na nią zresztą raczej przypadkowo, jeśli za przypadkowy wybór możemy uznać ten, na który wpłynęła okładka. Nie, nie jestem sroką okładkową, ale sposób wydania powieści japońskiego autora zupełnie nie wpasowuje się w moje gusta estetyczne, nie zachęca ani odrobinę i jedynie „Norwegian Wood” – z tak piękną, różową okładką – ostatecznie mnie do siebie przekonał.

To specyficzna książka, którą nie wszyscy pokochają, jestem tego pewna. Początkowe porównanie do jednostajnie płynącego strumienia nie jest bowiem przypadkowe, ta powieść naprawdę kojarzy mi się z niewzburzoną wodą. Z jednej strony można to uznać za jej urok – tak osobliwy sposób toczenia się akcji czyni „Norwegian Wood” wyjątkowym, uspokaja i do pewnego stopnia relaksuje. Nie mogę jednak nie wspomnieć, że tak miarowa opowieść miejscami bywa drażniąca. Niektóre fragmenty, które ze względu na swoją treść, powinny wręcz kipieć od emocji, nadal pozostawały monotonne, jakby pozbawione iskierki ludzkiej reakcji. Po pewnym czasie przyzwyczaiłam się i zaakceptowałam, że najwyraźniej taki jest styl autora. Miało to swój plus – naprawdę odczuwałam pewien spokój ducha, choć opisywane wydarzenia dalekie były od odprężających.

Fabuła

Gdybym miała najkrócej opisać „Norwegian Wood”, powiedziałabym, że to taki trójkąt (a może i wielokąt?) w ładnym wdzianku. Nie zrozumcie mnie źle i nie skreślajcie tej książki tylko ze względu na jej motyw przewodni, choć wiem, że większość z was – i ja również – po dziurki w nosie ma zawiłych relacji miłosnych, wyborów pomiędzy jedną miłością a drugą. Nie mogę jednak oszukiwać was i twierdzić, że ta powieść opowiada o czymś innym, bo tak nie jest. Już sama okładka zdradza, że pomiędzy bohaterami zostanie nawiązana skomplikowana nić. W gruncie rzeczy „Norwegian Wood” koncentruje się wokół trójkąta Naoko-Toru-Midori, ale nie jest on przedstawiony w sposób typowy dla współczesnej literatury młodzieżowej. Być może wpływ na to miała omówiona już przeze mnie narracja. Poza wszystkim tym, o czym wspomniałam, jest ona pierwszoosobowa (ech), poprowadzona w taki sposób, że jednocześnie zachowuje jednostajność i pokazuje, co działo się z Watanabe.

Nie byłabym jednak fair w stosunku do tej powieści, gdybym pozwoliła wam myśleć, że Haruki Murakmi poszedł po najmniejszej linii oporu i postawił w całości na zwykły romans, „Norwegian Wood” daleko do typowego romansidła, zresztą, jeśli byłoby inaczej, z pewnością bym tej książki nie przeczytała. Akcja powieści w znacznej mierze rozgrywa się w Tokio. Autor pozwala poznać nam niektóre elemnty japońskich zwyczajów, kultury, a także miasto samo w sobie, co sprawia, że czasem czytelnik ma wrażenie, jakby podróżował przez stolicę naprawdę, razem z Toru. Smaczkiem jest także wątek uniwersytetu, który związany jest nie tylko ze strajkami studentów (nawiasem mówiąc, jest to temat potraktowany przez autora po macoszemu, wspomniany, ale nierozwinięty), lecz również stricte z życiem w akademiku. Podejrzewam, że niewiele różni się ono od sytuacji w polskich placówkach tego typu, jednak kilka elementów z pewnością pozostaje odmiennych – jak choćby rozpoczynanie i kończenie każdego dnia ceremonią wywieszenia/ściągnięcia flagi narodowej. Podczas lektury żałowałam nieco, że Japonia jako kraj pozostaje poza moim kręgiem zainteresowań. Myślę, że wtedy wyciągnęłabym z tej powieści jeszcze więcej, zrozumiałabym pewne niuanse i znalazła odpowiedzi na niektóre pytania. Nawet jednak bez znajomości historii państwa niewiele było elementów, których nie mogłam uporządkować w głowie.

Są w „Norwegian Wood” jednak wątki znacznie ważniejsze niż kultura czy uniwersyteckie protesty.

Po pierwsze, śmierć. Na tej książce ciąży widmo śmierci, cały czas przejawia się ona to tu, to tam. Lawinę rozpoczyna samobójstwo Kizukiego – chłopaka będącego ogniwem spajającym Naoko i Toru. Nie jest to jednak jedyny zgon przedstawiony na kartach powieści Murakamiego. Każda kolejna śmierć, choć autor poszedł bardziej w stronę przedstawiania suchych faktów, nie rozwodził się zbyt szczegółowo nad przyczynami (na czym zresztą polega piękno tej pozycji – niektóre zagadki powinniśmy rozwikłać sami) niż wchodzenia głęboko w temat, zmusza do rozważań. Warto poddać się tej refleksji. Dlaczego tak się stało? – to pytanie wciąż wisi w powietrzu i nie daje o sobie zapomnieć.Nie byłabym jednak fair w stosunku do tej powieści, gdybym pozwoliła wam myśleć, że Haruki Murakmi poszedł po najmniejszej linii oporu i postawił w całości na zwykły romans, „Norwegian Wood” daleko do typowego romansidła, zresztą, jeśli byłoby inaczej, z pewnością bym tej książki nie przeczytała. Akcja powieści w znacznej mierze rozgrywa się w Tokio. Autor pozwala poznać nam niektóre elemnty japońskich zwyczajów, kultury, a także miasto samo w sobie, co sprawia, że czasem czytelnik ma wrażenie, jakby podróżował przez stolicę naprawdę, razem z Toru. Smaczkiem jest także wątek uniwersytetu, który związany jest nie tylko ze strajkami studentów (nawiasem mówiąc, jest to temat potraktowany przez autora po macoszemu, wspomniany, ale nierozwinięty), lecz również stricte z życiem w akademiku. Podejrzewam, że niewiele różni się ono od sytuacji w polskich placówkach tego typu, jednak kilka elementów z pewnością pozostaje odmiennych – jak choćby rozpoczynanie i kończenie każdego dnia ceremonią wywieszenia/ściągnięcia flagi narodowej. Podczas lektury żałowałam nieco, że Japonia jako kraj pozostaje poza moim kręgiem zainteresowań. Myślę, że wtedy wyciągnęłabym z tej powieści jeszcze więcej, zrozumiałabym pewne niuanse i znalazła odpowiedzi na niektóre pytania. Nawet jednak bez znajomości historii państwa niewiele było elementów, których nie mogłam uporządkować w głowie.

Są w „Norwegian Wood” jednak wątki znacznie ważniejsze niż kultura czy uniwersyteckie protesty.

Po pierwsze, śmierć. Na tej książce ciąży widmo śmierci, cały czas przejawia się ona to tu, to tam. Lawinę rozpoczyna samobójstwo Kizukiego – chłopaka będącego ogniwem spajającym Naoko i Toru. Nie jest to jednak jedyny zgon przedstawiony na kartach powieści Murakamiego. Każda kolejna śmierć, choć autor poszedł bardziej w stronę przedstawiania suchych faktów, nie rozwodził się zbyt szczegółowo nad przyczynami (na czym zresztą polega piękno tej pozycji – niektóre zagadki powinniśmy rozwikłać sami) niż wchodzenia głęboko w temat, zmusza do rozważań. Warto poddać się tej refleksji. Dlaczego tak się stało? – to pytanie wciąż wisi w powietrzu i nie daje o sobie zapomnieć.

Po drugie, depresja czy też stany depresyjne ogólnie. Nie jestem znawczynią tej tematyki, nie potrafię powiedzieć, czy autorzy często wędrują w te rejony, czy udaje im się sprostać wyzwaniu. Z tego samego powodu nie jestem w stanie ocenić, na ile zadanie udało się wykonać Murakamiemu. Faktem jest jednak, że autor porusza ten wątek w sposób niezwykle delikatny, subtelny wręcz. Nigdy nie mówi: „Ona ma depresje!”. Pokazuje jednak zachowania, pozwala bohaterce mówić i żyć, a ona samą sobą udowadnia czytelnikowi, w jakim ciemnym miejscu aktualnie się znajduje. Murakami zwraca uwagę na to, jak niszczycielską chorobą potrafi być depresja. Kładzie nacisk na jej wpływ na nasze życie: na wyobcowanie, poczucie izolacji, samotność, niezdolność do zawierania bliższych relacji, wchodzenia z kimkolwiek w intymne stosunki. Uświadamia czytelnika, że człowiek cierpiący na depresję każdego dnia zmaga się różnymi przeciwnościami, których sam nie pojmuje, forsuje bariery stawiane mu nie tylko przez psychikę, ale i ciało. Walczy. Pytanie: czy zawsze? Ile jest w nas sił, by prowadzić walkę z nami samymi? Takie rozważania powołuje do życia „Norwegian Wood”.

Bohaterowie

Toru Watanabe to właściwie główny bohater, centrum powieści. Chłopak raczej spokojny i cichy, wycofany i stroniący od ludzi. Przeprowadza się do Tokio, by tam zacząć nowe życie, uwolnić się od przeszłości naznaczonej śmiercią jedynego przyjaciela. Uczy się pilnie, jeśli chce, nie ma parcia na zawieranie nowych kontaktów, pozostaje raczej outsiderem starannie wybierającym ludzi, z którymi wchodzi w bliższą relację. Jest postacią... odmienną. Ma swój czar i urok, ale jako narrator – podobnie jak cała powieść – kojarzy mi się z owym jednostajnym strumieniem. Watanabem nie targają silniejsze emocje, choć nie można nazwać go nieczułym. Jest wręcz przeraźliwie spokojny w większości sytuacji. Podobno nie jest najbardziej przystojnym mężczyzną na świecie i ma osobliwy sposób wypowiadania się, ale mimo tego wzbudza zainteresowanie płci przeciwnej (czego efektem jest wspomniany przeze mnie trójkąt). Ciężko mi właściwie określić, jaki miałam stosunek do tego bohatera. Z jednej strony mogłabym pokusić się o stwierdzenie, że darzę go sympatią. Jednak pewne zachowania Toru, jego podejście do swobody seksualnej czy generalnie sama idea możliwości kochania dwóch osób – wszystko to powstrzymuje mnie przed wydaniem osądu. Naoko i Midori, dwa pozostałe elementy układanki, pozostawiam bez opisu, bo jakiekolwiek słowa za dużo zdradziłyby na temat ich charakterów. Zachęcam was, byście dali tej powieści szansę i sami przekonali się, jakie były kobiety, które skradły serce Watanabemu. Byście zdecydowali, czy w tej sytuacji istniał dobry wybór? Czy Toru mógł go dokonać, a jeśli tak – czyim towarzyszem życia powinien zostać?

Podsumowanie

To smutna książka, naprawdę smutna. Melancholijna, z odmiennym klimatem, bohaterami, których trzeba się starać, by polubić. Nie odmówię „Norwegian Wood” wyjątkowego uroku i tej niezwykłej umiejętności odprężenia czytelnika, choć przecież porusza poważne i trudne tematy. Tak, to trójkąt miłosny, ale myślę, że trójkąt warty uwagi. Nie ze względu na romans, nie. Przede wszystkim dlatego, że depresja i samobójstwa przestają być tabu i powinniśmy o nich mówić i myśleć. Uwierzcie, jestem nastawiona naprawdę negatywnie do tematu odbierania sobie życia. Nie lubię o tym czytać, słuchać czy oglądać. Zawsze istnieją jednak wyjątki i powieść Murakamiego właśnie stała się jednym z nich.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
My Savior. Tom I

Bardzo dobry pomysł, wykonanie dość słabe Zaczyna się od bomby i na bombie kończy. Dosłownie. Ewa to młoda policjantka, uważa się za osobę silną i sam...

zgłoś błąd zgłoś błąd