Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Internet. Czas się bać

Książka jest przypisana do serii/cyklu "Biblioteka Gazety Wyborczej". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
Wydawnictwo: Agora SA
7,12 (147 ocen i 20 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
14
8
37
7
57
6
26
5
6
4
4
3
1
2
0
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788326812989
liczba stron
288
słowa kluczowe
Internet, inwigilacja, technologia
język
polski
dodała
joly_fh

Koniec niewinności! Koniec bezkrytycznego zapatrzenia w dobrodziejstwa sieci! Jeśli myślicie, że dla was internet nie jest groźny, mylicie się. Czas się bać! Nawet mieszkańcy NRD nie byli inwigilowani przez Stasi tak skutecznie, jak my jesteśmy codziennie inwigilowani w sieci. Nigdy w historii ludzkości nie pojawiła się sytuacja, w której wolność słowa, tajemnica korespondencji czy przepływy...

Koniec niewinności! Koniec bezkrytycznego zapatrzenia w dobrodziejstwa sieci! Jeśli myślicie, że dla was internet nie jest groźny, mylicie się. Czas się bać!

Nawet mieszkańcy NRD nie byli inwigilowani przez Stasi tak skutecznie, jak my jesteśmy codziennie inwigilowani w sieci. Nigdy w historii ludzkości nie pojawiła się sytuacja, w której wolność słowa, tajemnica korespondencji czy przepływy pieniędzy zależały od kilku korporacji. Politycy bawią się Twitterem z gorliwością gimnazjalisty obdarowanego smartfonem na urodziny. Dziennikarze technologiczni ekscytują się kolejnymi wodotryskami w kolejnych wersjach gadżetów. Większość pieje z zachwytu, mało kto pyta o zagrożenia. A ja uważam, że najwyższy czas zacząć pytać: Jak to się stało, że internet, obiecując nam wolność wyboru, tę wolność nam odebrał? A obiecując absolutną wolność słowa, zrealizował koszmar doskonałej cenzury? Dlaczego na własne życzenie zrezygnowaliśmy w sieci z naszej prywatności i czy było warto? Czy sieć tworzy nowe miejsca pracy, czy je zabiera? Jaka jest prawda o rewolucjach, które wybuchają w serwisach społecznościowych, a zwyciężają na ulicach? Jak świat pogrążył się w tym szaleństwie i czy da się to jeszcze naprawić?
Da się. O tym również jest moja książka.

 

źródło opisu: Agora, 2013

źródło okładki: www.kulturalnysklep.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (357)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 175
ignus | 2013-12-27
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Warto się zapoznać z tą pozycją. Orliński może nieco przesadnie, ale mimo wszystko przystępnie opisuje w jaki sposób wielkie korporacje internetowe zarabiają na treści niestworzonej przez siebie. Przy okazji rozprawia się z wieloma mitami na temat "demokratycznego" internetu, w którym to prywatne firmy wzbogacają się na czymś, czego fundamenty wylali politycy za pieniądze podatników.
Przy okazji kilka faktów przeoczył. Jest w książce obszerny rozdział na temat tego jak wielkie firmy internetowe unikają płacenia podatków, przez rozliczanie się na Cyprze czy Kajmanach. W innym rozdziale atakuje platformę Steam, proponując GOG.com jako lepszą alternatywę, nie uwzględniwszy jednak, że GOG rozlicza się właśnie na Cyprze...
Gubi się kilka razy w swojej argumentacji, kilka razy gada po prostu głupoty (obrona Apple podczas krytyki Amazona czy Google jest dość niedorzeczna).
Niemniej nie pozostawia obojętnym. Można się z Orlińskim w wielu kwestiach nie zgadzać, jednak pan redaktor z...

książek: 280
Andrzej Akowacz | 2014-01-19
Na półkach: Przeczytane, 2014
Przeczytana: 17 stycznia 2014

Z racji tego, że sam jestem programistą i wiele korzystam z internetu. Byłem żywo zainteresowany tą pozycją. Autor demonizuje tu zagrożenia związane z internetem, niestety jako dziennikarz jakiejś gazety jest też bardzo głęboko zaangażowany w politykę. Nie stawia się tu po żadnej stronie politycznej sceny, ale tak ogólnie politykuje. Co niestety, nielubiącym takich tematów ujmuje tej książce i jest irytujące. Liczyłem na jakąś głębszą analizę socjologiczno-psychologiczną zjawiska jakim jest internet. Tymczasem autor skupia się jedynie na aspekcie prywatności i bogacenia się firm, które istnieją poprzez internet. Przytacza szereg argumentów, ale nie różnią się one niczym od argumentów jakie znamy już z innych dziedzin życia. Poprzez tą książkę mnie osobiście udowodnił coś zupełnie innego niż sugerowałby tytuł i podtekst jaki zawiera. Internet nie różni się praktycznie niczym pod względem nadużyć od innych dziedzin życia i działalności ludzkiej. Może jedynie łatwością. Ale takie mamy...

książek: 779
asymon | 2014-01-22
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 21 stycznia 2014

Dobrze znaleźć czasem książkę z dokładnym opisem swoich własnych paranoi :-)

książek: 77
slifka | 2013-12-28
Na półkach: Przeczytane

Książka mnie powaliła. Przeczucia i podejrzenia niestety okazują się prawdziwe. Dowód na to jak najlepsze rzeczy wymyślone przez człowieka mogą zostać zamienione w potwora i to z powodu chęci zysku oraz doprowadzenia do pozycji praktycznie monopolistycznej kilku korporacji. Faktycznie czas się bać i właściwie już strach się bać. POLECAM ZWŁASZCZA TYM, KTÓRZY ROZPOCZYNAJĄ DZIEŃ OD SPRAWDZENIA CO TAM W NOCY WYDARZYŁO SIĘ NA FEJSIE A NASTĘPNIE DODAJĄ ZDJĘCIE SWOJEGO ŚNIADANIA.

książek: 0
| 2014-01-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 13 grudnia 2013

Tematyka tej książki jest ważna i będzie coraz ważniejsza, dlatego dobrze byłoby, gdyby jak najwięcej ludzi ją przeczytało i przemyślało. Prawdopodobnie będzie temu sprzyjał atrakcyjny styl, przyjemność czytania i nawet humor - dość wisielczy ze względu na poruszane kwestie.
Niestety w gorączkowym dążeniu do chwytliwych i dramatycznych tez tu i ówdzie fakty trochę się pogięły, tu i ówdzie ich nie dowieziono. Sam wyłapałem kilka takich punktów dotyczących m.in. spraw technicznych, w których trochę się orientuję. Nie są one bardzo istotne dla kluczowej argumentacji, której towarzyszą, ale wywołują wątpliwość, czy podane w książce informacje z innych dziedzin, na których się nie znam (np. prawa), mogę traktować do końca poważnie.

książek: 3240
Snoopy | 2014-01-10
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 09 stycznia 2014

Z głupia frant kupiłem w promocji (o ironio, w wersji elektronicznej). Miałem przeczytać stronę, czy dwie z ciekawości, ale tak się wciągnąłem, że przeczytałem wszystko na raz. Pasjonująca lektura. Choć o niektórych sposobach inwigilacji i tym podobnych zjawiskach wiedziałem, to nie rozumiałem wszystkich przyczyn i mechanizmów w jaki to działa, a autor znakomicie te sprawy przybliża i wyjaśnia. Ponadto obala też wiele mitów nt. internetu, czy praw autorskich, które uznajemy za pewniki. Całość napisana bardzo przystępnie, czyta się świetnie. Polecam! Używanie sieci już nigdy nie będzie takie samo.

książek: 47
Potania | 2016-07-28
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2015 rok

„Drodzy czytelnicy, napisałem tę książkę, żeby was przestraszyć” – dokładnie tak brzmi pierwsze zdanie książki Orlińskiego, który zaprasza nas do „ligi zaniepokojonych”. Bo przecież Internetu trzeba się bać, co zresztą sugeruje tytuł wspomnianej wyżej pozycji. Nie, nie przestraszył mnie pan...


Żeby kogoś przestraszyć, trzeba pokazać mu jak wiele stracił na romansie (w tym przypadku z nowymi mediami). I tak też czyni Orliński w swojej książce pod przesadnym tytułem „Internet. Czas się bać”. Według autora utraciliśmy dosłownie wszystko. Rozdziały dotyczą kolejno utraty: wolności wyboru, prawa, dostępu do informacji, prywatności, wolności słowa, pracy, kultury, transparentności. O zyskach nic – a nawet jeśli coś, to tylko w przesłankach, po cichu, tak aby nie przekonać nas przypadkiem do tego, że jednak coś zyskaliśmy, że jednak nie bardzo można porównywać nowe medium ze starym opierając się na różnych zasadach, albo wskazując różnice i z góry orzekać „wrogość” tego nowego, który...

książek: 250
Andrzej | 2015-06-22
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: maj 2015

Wojciech Orliński chciał napisać, jak wskazuje tytuł - trzymający w napięciu esej a wyszło mu political fiction z elementami tendencyjnej publicystyki.

Główna teza "Internetu" jest taka, że sieć została zdominowana przez kilku monopolistów takich jak Google, Amazon, eBay, Apple, Facebook, Youtube, PayPal albo Spotify. Każdy z nich dąży do sprawowania kontroli nad naszym życiem za pomocą rozmaitych, często nieetycznych sztuczek. Autor rzetelnie je wszystkie przedstawia imponując pogłębioną znajomością nowych mediów i historii. Wg niego każda ze wspomnianych firm walcząc w świecie wirtualnym zubaża realny świat. W wymiarze ekonomicznym oznacza to np. Amazona wygrywającego z konkurencją oferując niższe ceny czy Spotify psującego muzyczny rynek udostępniając muzykę za darmo. W wymiarze etycznym jest to pogwałcenie prywatności z wszelkimi tego konsekwencjami. To jedyny punkt z którym moge sie zgodzić.

Właściwie można by polemizować rozdział po rozdziale. Nie ma to sensu, szczególnie...

książek: 90
Drwal | 2013-12-13
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Nie trzeba się znacznie wysilać, aby zauważyć, że jest to książka z mocno uprawdopodobnioną tezą. Już zanim ją otworzymy, tytuł zasugeruje nam, że powinniśmy się bać. Czy poddać się w takim razie całkowicie narracji autora i zanurzyć bezkrytycznie w jego dosyć ponurej wizji? A wizja ta jest w istocie niepokojąca, bo Orliński rozpoczyna kolejne rozdziały od słów "Jak straciliśmy..." (po czym padają kolejne bastiony, takie jak wolność wyboru, prawa, dostęp do informacji, prywatność, wolność słowa, praca, kultura i transparentność), aby na końcu ukazać Czytelnikowi nikły promyk nadziei w postaci rozdziałów "Jak to wszystko odzyskać?" i "Jak wsadzić kij w szprychy?".

Przewrotna odpowiedź brzmi "tak".

Czytelnik-laik nie powinien bowiem usilnie szukać dziury w rozumowaniu autora, gdyż czytelnik-laik nie specjalizuje się zawodowo ani w krytyce popkultury czy krytyce cyfrowego kapitalizmu. Aby odnaleźć przeciwwagę dla tej książki (lub przekonać się zwyczajnie, czy autor aby nie...

książek: 151
andrusz | 2014-10-14
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 10 sierpnia 2014

Wreszcie temat bezpieczeństwa w sieci Internet potraktowany poważnie i rzeczowo. Książka napisana została z przeznaczeniem nie dla specjalistów, a dla każdego, zwykłego użytkownika sieci. Autor opisuje niebezpieczeństwa, jakie nas czekają (np. sprzedaż naszych danych) oraz mechanizmy i motywy rządzące działaniami firm w Internecie. Okazuje się, że biznes w Internecie rządzi się swoimi zasadami, a prawo stworzone zostało głownie dla tych, którzy więcej zapłacili (poprawnie politycznie: mają lepszych lobbystów). I nie jest to straszenie (jak wskazuje tytuł) bo każdy, kto choć trochę zgłębił temat bezpieczeństwa sieciowego, wie że to wszystko prawda. Za to warto wiedzieć jak to wszystko działa zanim zarejestrujemy się w kolejnym serwisie czy forum społecznościowym - bo czesto nie mamy innego wyjścia ;-)

Aha, jedna gwiazdka mniej, bo nie zgadzam się z autorem odnośnie kurczowego trzymania się obecnie obowiązującego, przestarzałego prawa autorskiego.

zobacz kolejne z 347 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd