Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Uciekinierka

Wydawnictwo: W.A.B.
6,73 (466 ocen i 59 opinii) Zobacz oceny
10
17
9
37
8
88
7
132
6
107
5
52
4
13
3
15
2
3
1
2
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788328008717
słowa kluczowe
opowiadania
język
polski
dodała
joly_fh

Inne wydania

Wszystkie bohaterki nagrodzonego prestiżową Man Booker Prize tomu opowiadań noblistki to uciekinierki, badające granice swojej wolności, a raczej klatki, jaką stało się ich życie. Szukają wyzwolenia i wydaje się, że zrobiły wszystko, by być gdzie indziej, spróbować czegoś innego, pójść za swoimi pragnieniami, uwolnić się od samotności i znaleźć szczęście, które wydaje się na wyciągnięcie ręki,...

Wszystkie bohaterki nagrodzonego prestiżową Man Booker Prize tomu opowiadań noblistki to uciekinierki, badające granice swojej wolności, a raczej klatki, jaką stało się ich życie. Szukają wyzwolenia i wydaje się, że zrobiły wszystko, by być gdzie indziej, spróbować czegoś innego, pójść za swoimi pragnieniami, uwolnić się od samotności i znaleźć szczęście, które wydaje się na wyciągnięcie ręki, lecz nigdy dostatecznie blisko, by je posmakować. Z pozornie prostych epizodów, buduje Munro nastroje pełne ulotnego dramatyzmu, który powoli przechodzi w melancholię i cichą zadumę nad możliwością i niemożliwością zmiany oraz stopnia, w jakim można wpłynąć na własny los.

 

źródło opisu: Wydawnictwo W.A.B.,2014

źródło okładki: www.wab.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1558
_fantasquemagorie_ | 2016-06-12
Na półkach: Przeczytane, Rozczarowanie, 2016
Przeczytana: 30 lipca 2016

"WTF is this all about?" chciałoby się rzec, ale się nie rzeknie, bo jest się w miarę kulturalnym człowiekiem, a tu ma się do czynienia z kobietą, w dodatku noblistką, więc należy się pokłon a nie bluzg.

Mimo sporych pokładów dobrych chęci i otwartości, zupełnie nie znajduję uzasadnienia dla kaskady peanów wygłaszanych na cześć tej pozycji. To raczej porcja flaków z olejem, może nie z olejem, z oliwą, może nawet szlachetną, w dodatku elegancko podana, ale flaki pozostają flakami.

Ok, lektura na pewno nie jest infantylna, język nie odrzuca, zbioru z pewnością nie można nazwać czytadłem, ale określanie go mistyczym przeżyciem, duchową ucztą, rozkoszą intelektualną to chyba jednak przesada. W przeciwieństwie do wielu, nie przeszył mnie żaden elektryzujący niepokój, żaden ból egzystencjalny, żaden emocjonalny spazm; ogromny ładunek czegokolwiek oraz palpitacje serca również mnie ominęły.

Munro przedstawia zwykłe, przeciętne kobiety w zwykłym, przeciętnym otoczeniu, z ich zwykłymi, przeciętnymi rodzinami, znajomymi, problemami, rozterkami.

Zupełnie nie rozumiem, które treści mają być tak odkrywcze, szczególne, głębokie, że aż godne Nobla. To, że kobiety na pewnym etapie swojego życia czują potrzebę dokonania bilansu i zrewidowania relacji w których żyją? To, że któraś z kobiet chce zostawić męża, ale nie potrafi zacząć nowego życia na własną rękę? Że inna kobieta mówi "tak" z czystej uprzejmości? Że znowu jeszcze inna w przeszłości uciekła, ale sama również staje się powodem ucieczki? To, że potencjalna teściowa wykorzystuje potencjalną synową do porachunków rodzinnych? To, że decydując się na małżeństwo z kimś możemy tego żałować do końca życia, ale nie decydując się na małżeństwo lub decydując się na małżeństwo z kim innym możemy tego żałować w równym stopniu? To, że wiwisekcja kobiecej natury jest tak głęboka, że czyjeś samobójstwo musiało zostać opowiedziane z perspektywy zakrwawionej podpaski? To, że tym razem to mężczyźni są w tle? Że kobieta w wieku kilkudziesięciu lat ma sporo większe doświadczenie życiowe niż dwudziestolatka? Że plany może pokrzyżować przypadek? Że fałszywa duma może odbić się czkawką? To prawdy dość oczywiste.

Lektura nie nastroiła mnie do zadumy, raczej do (dość oczywistej) konstatacji, że ucieczka przed pozornie narzuconymi rolami i schematami to nic innego jak ucieczka przed konsekwencjami braku odwagi lub jej nadmiaru, przed konsekwencjami swoich uprzednich życiowych wyborów. Niby szczegół, a jednak wiele zmienia.

Możnaby się również spierać czy kilka z tych ucieczek było w istocie "ucieczkami od" czy nie, mniej lub bardziej przemyślanymi, "podróżami w kierunku", ale z drugiej strony dla wielu istotą podróży jest ucieczka a nie odkrywanie.

I wreszcie co tu tak opiewać, hołubić i promować? Rozchwianie emocjonalne? Impulsywność? Wyrachowanie? Pospolitość? Choćby nie wiem jak bardzo spece od lajfstajlu i reklamy wmawiali światu, że taszczenie siaty z ziemniakami jest szczególne, wyjątkowe, bohaterskie a nosicielki tych siat są wyjątkowe, jedyne i niepowtarzalne, to przecież siata z ziemniakami jest zwykłą siatą z ziemniakami, a takich wyjątkowych nosicielek są na świecie miliardy. Po co się sztucznie dowartościowywać, zaklinać rzeczywistość i brnąć w iluzję?

Po zakończeniu lektury mam poczucie uczestnictwa w spotkaniu towarzystwa wzajemnej adoracji, na którym panie raczyły się wymianą ploteczek, nowinek towarzyskich, poszczebiotały o wszystkim i o niczym, pojadły lukrowane torciki, ukradkiem otaksowały się wzrokiem, potupały obcasikami, przypudrowały noski, poprzeglądały się jedna w drugiej, powymieniały mniej lub bardziej szczerymi komplementami, mniej lub bardziej prawdziwymi doświadczeniami, tudzież mniej lub bardziej wymuszonymi uśmiechami, a następnie każda z nich udała się z powrotem do siebie, zrzuciła pastelowy kostiumik, by dalej brnąć w swoją domową codzienność, a ze spotkania nie wynika nic oprócz tego, że jednak przyjemniej spędzić czas na pseudowartościowym spotkaniu niż na wódce, lulkach, praniu, prasowaniu, obieraniu ziemniaków tudzież oglądaniu serialu w TV.

To moje drugie zderzenie z twórczością Munro. Poprzednie zakończyło się dokładnie takimi samymi wrażeniami. Do sięgnięcia po "Uciekinierkę" skłonił mnie news o ekranizacji sprokurowanej przez Almodovara i o ile interpretacji Almodovara wyczekuję teraz z zainteresowaniem, o tyle lekturę "Uciekinierki" uważam za totalną stratę czasu.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Mnich, który sprzedał swoje ferrari

Przeczytałam, bo usłyszałam zachwyty od kogoś Bliskiego. I gdyby nie ta rekomendacja rzuciłabym te książkę już po pierwszych dwóch rozdziałach. Sama k...

zgłoś błąd zgłoś błąd