Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Okładka książki Guguły

Guguły

Autor:
Seria: Poza serią [Czarne]
szczegółowe informacje
wydawnictwo
Czarne
data wydania
ISBN
9788375366969
liczba stron
96
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski
typ
papier
dodała
Ag2S
7,29 (79 ocen i 19 opinii)

Opis książki

Wiolka mieszka w małej wsi Hektary na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Jej świat wypełniają: chodzenie do szkoły, polowanie na chrabąszcze, zabawy z rówieśnikami, rozmowy z ojcem, podglądanie tajemniczej krawcowej i oczekiwanie na przyjazd Jana Pawła II. To tutaj po raz pierwszy doświadcza miłości, erotyki i śmierci. Książka Wioletty Grzegorzewskiej to znakomita ballada o polskiej wsi w...

Wiolka mieszka w małej wsi Hektary na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Jej świat wypełniają: chodzenie do szkoły, polowanie na chrabąszcze, zabawy z rówieśnikami, rozmowy z ojcem, podglądanie tajemniczej krawcowej i oczekiwanie na przyjazd Jana Pawła II. To tutaj po raz pierwszy doświadcza miłości, erotyki i śmierci. Książka Wioletty Grzegorzewskiej to znakomita ballada o polskiej wsi w czasach PRL-u i dojrzewaniu, które smakuje jak cierpkie guguły.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Czarne, 2014

źródło okładki: http://czarne.com.pl/

pokaż więcej

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Gdzie kupić?
Sklep
Format
Cena
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.

Polecamy

Gdzie wypożyczyć?
Znajdź książkę w najbliższej bibliotece MAK+
Oficjalna recenzja
lapsus książek: 1476

Cuda Wioletki

„Guguły” są debiutem prozatorskim Wioletty Grzegorzewskiej, pisarki pochodzącej z wioski położonej na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Opowiada ona w swoim zbiorze krótkich form prozą o dzieciństwie, dorastaniu, o dobrych i złych stronach bycia małą dziewczynką w małej wiosce. „Guguły” to niedojrzałe owoce, to czas dojrzewania, okres intensywnego zbierania doświadczeń życiowych, ale także okres cudownego, magicznego bycia w świecie, który coraz bardziej otwiera się na człowieka.

Czas akcji: głównie lata 80. Miejsce akcji: wieś Hektary. To konkretne usytuowanie „Guguł” wcale nie oznacza biograficznych konsekwencji. To główny walor tej prozy, mimo iż utkana z osobistych doświadczeń, opowieść nie traci uniwersalnego charakteru. Ów uniwersalny wymiar zyskuje autorka głównie dzięki wprowadzeniu świata dziecięcej wyobraźni, tej magicznej perspektywy, która jakże często bywa pułapką pisarzy zapatrzonych w prozę Schulza. Wioletcie Grzegorzewskiej udało się uniknąć nadętej oniryczności. Udało się jej zachować równowagę między magią opisów stanów wewnętrznych a chropowatością świata zewnętrznego.

Wioletta Grzegorzewska w oryginalny sposób wpisuje się w nurt „literatury wiejskiej”. Grządkę tę uprawiało wielu rodzimych pisarzy: Tadeusz Nowak, Julian Kawalec, Edward Redliński ze swoją „Konopielką”, czy Wiesław Myśliwski z wielką powieścią wiejską „Kamień na kamieniu”, a ostatnio Marian Pilot i jego uhonorowany nagrodą Nike „Pióropusz” - przykłady można mnożyć, sięgając bliżej i...
„Guguły” są debiutem prozatorskim Wioletty Grzegorzewskiej, pisarki pochodzącej z wioski położonej na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Opowiada ona w swoim zbiorze krótkich form prozą o dzieciństwie, dorastaniu, o dobrych i złych stronach bycia małą dziewczynką w małej wiosce. „Guguły” to niedojrzałe owoce, to czas dojrzewania, okres intensywnego zbierania doświadczeń życiowych, ale także okres cudownego, magicznego bycia w świecie, który coraz bardziej otwiera się na człowieka.

Czas akcji: głównie lata 80. Miejsce akcji: wieś Hektary. To konkretne usytuowanie „Guguł” wcale nie oznacza biograficznych konsekwencji. To główny walor tej prozy, mimo iż utkana z osobistych doświadczeń, opowieść nie traci uniwersalnego charakteru. Ów uniwersalny wymiar zyskuje autorka głównie dzięki wprowadzeniu świata dziecięcej wyobraźni, tej magicznej perspektywy, która jakże często bywa pułapką pisarzy zapatrzonych w prozę Schulza. Wioletcie Grzegorzewskiej udało się uniknąć nadętej oniryczności. Udało się jej zachować równowagę między magią opisów stanów wewnętrznych a chropowatością świata zewnętrznego.

Wioletta Grzegorzewska w oryginalny sposób wpisuje się w nurt „literatury wiejskiej”. Grządkę tę uprawiało wielu rodzimych pisarzy: Tadeusz Nowak, Julian Kawalec, Edward Redliński ze swoją „Konopielką”, czy Wiesław Myśliwski z wielką powieścią wiejską „Kamień na kamieniu”, a ostatnio Marian Pilot i jego uhonorowany nagrodą Nike „Pióropusz” - przykłady można mnożyć, sięgając bliżej i dalej, jednak temat polskiej wsi jest często omijany przez pisarki. Wydaje się, że wiejskość nie pasuje do tworzonego aktualnie obrazu nowoczesnej kobiety. Nawet jeśli odniesiemy się do prozy Olgi Tokarczuk to zobaczymy „baśniowy” opis świata, który przykrywa skutecznie warstwy życiowego błota. Wioletta Grzegorzewska w swoich opowiadaniach nie unika szarości, choć jest to szarość czysta, bo wyszorowana popiołem.

Świat mitów tworzy u Grzegorzewskiej wiejska religijność – pomieszanie pogańskich wierzeń z katolickimi obrzędami. Elementy te widziane oczyma dziewczynki są oderwaniem od szarości domowej izby i podwórka. Autorka mogła tutaj wpaść w prześmiewczą manierę, która dziś święci swoje wielkie dni. Nic z tego – świat wierzeń i obrzędów jest u Wioletty światem, na który się czeka, który przynosi ze sobą transcendentny wymiar cudowności, odejścia od prozy ku poezji. To umiejętne balansowanie na pograniczu liryki i epiki nie pozwala czytelnikowi na narracyjne znużenie.

Dużo tych pułapek czyhało na Wiolettę Grzegorzewską – oprócz wyżej wymienionych istniała przecież tak silna u niewiast potrzeba społecznego zaangażowania, gdzie marzenie o literaturze ustępuje marzeniu, żeby poboksować się z niesprawiedliwą rzeczywistością. Pewnie takie motywy czy pola interpretacyjne znajdziemy także w „Gugułach”, ale nie to mnie urzekło w książce wydanej przez Czarne. Od jakiegoś czasu szukam częstochowskich klimatów literackich, pojawia się tego coraz więcej na półkach księgarskich, ale na ogół rozbijam sobie oczy i część mózgowia odpowiedzialną za czynność czytania o nieprzekonującą próbę zostania pisarzem. W wypadku Wioletty Grzegorzewskiej, debiutantki silnie z Częstochową związanej, nie mam wątpliwości, że mamy do czynienia z książką absolutnie wyjątkową. Mam nadzieję, że to dopiero początek i że Wioletta jeszcze wiele razy obdaruje czytelników swym talentem.

Sławomir Domański

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników
książek: 5292
allison | 2015-01-31
Na półkach: Rok 2015, Przeczytane, Ebooki
Przeczytana: 30 stycznia 2015

"Guguły" to literacka opowieść o peerelu, w której świat pokazany jest z perspektywy dziecka i nastolatki. Gdy poznajemy bohaterkę w 1981 roku, ma ona zaledwie 9 lat, ale już potrafi dostrzec różne absurdy i wynaturzenia systemu. Kiedy pod koniec książki jest siedemnastolatką, nie tylko dziwi się światu, ale próbuje stawiać poważne pytania.

Autorce udało się połączyć powagę z poczuciem humoru. Są takie fragmenty, przy których można uśmiać się do łez (mnie najbardziej rozbawił rozdział o planowanym udziale dziadka w przedstawieniu). Są jednak i takie obrazki, które jeżą włosy na głowie.
Jest w tej książce miejsce na realizm i na magię, które doskonale się uzupełniają.

Dla czytelników, którzy dorastali w peerelu, lektura "Guguł" na pewno będzie sentymentalną podróżą w świat dziecięcych zabaw, szkolnych wspomnień, ale i szarej rzeczywistości, którą ożywić mogła dziecięca wyobraźnia.

Bardzo trafny w kontekście całości jest tytuł - guguły to niedojrzałe owoce. Swoją naiwną...

książek: 1755
Marta | 2014-04-14
Przeczytana: 05 kwietnia 2014

„Najładniejsze bajki są o tym, że byliśmy mali.” Te słowa Zbigniewa Herberta nadają się idealnie na motto najnowszej książki Wioletty Grzegorzewskiej, bo opowieści z tomiku „Guguły” są niczym innym jak właśnie bajkami z czasów dzieciństwa.

Wiolka mieszka z rodzicami i dziadkami w małej wsi Hektary. Pory roku wyznaczają rytm życia, a codzienność przepełniona jest ciężką pracą dorosłych i beztroską zabawą dzieci. Wszelkie rozrywki, czy nietypowe wydarzenia związane są najczęściej ze świętami religijnymi. To tam dorasta mała bohaterka, dojrzewa fizycznie i psychicznie, zbiera pierwsze i być może najważniejsze doświadczenia związane z życiem i śmiercią.

„Guguły” składają się z krótkich opowiadań, przepełnionych emocjami wspomnień, które pamięta się tylko dlatego, że były w jakiś sposób przełomowe. Dobre, czy złe, to nieważne, ale nie bez powodu to one zostają w człowieku na całe życie. Opowiastki Loletki są trochę jak majaki z przeszłości, fragmenty snów, kiedy nie jesteśmy pewni,...

książek: 655
mag | 2014-03-29
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

„Guguły” to zbiór opowieści o dojrzewaniu na zapadniętej prowincji. Loletka, główna bohaterka i zarazem narratorka ucieka wspomnieniami w świat dzieciństwa, opowiada o swoich pierwszych doświadczeniach miłosnych, o stawaniu się kobietą, o życiu w Hektarach - wsi będącej swoistym rezerwatem, do którego dziewczynka ogranicza cały swój świat tak, jakby poza granicami rodzinnej miejscowości nic innego nie istniało.

Loletka nie narzeka, nie widziała wielkiego świata i nie ma do czego tęsknić, dlatego jej spojrzenie w przeszłość jest przepełnione ciepłem i sentymentalną nutką. Tak jak wspomnienia z dzieciństwa większości z nas. Często idealizujemy nasz rodzinny dom, przypominamy sobie jak ganialiśmy po podwórku, bo świat wirtualny nie był jeszcze tak dostępny, jak dzisiaj. Wspominamy smaki kojarzące się z dzieciństwem (jedliście chleb ze śmietaną i cukrem albo oranżadki w proszku?), nasze pierwsze konfrontacje z płcią przeciwną, ech, człowiek się rozmarzył... A to nie o tym miało być,...

książek: 784
emmamollie | 2014-05-16
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 15 maja 2014

Książka, w której Wioletta Grzegorzewska maluje słowami. Kilka krótkich opowiadań, wspomnienia z dzieciństwa opisane tak, że ma się wrażenie bycia nie czytelnikiem, a uczestnikiem wydarzeń. Poetycko, o mało poetyckim okresie – latach 80-tych ubiegłego stulecia.
Podobnie, jak Sławomirowi Domańskiemu, w jego oficjalnej recenzji książki, nieodparcie narzuciło mi się podobieństwo do języka Bruno Schulza, barwnego i soczystego, jednakże tematy jakie porusza W. Grzegorzewska są mi o wiele bliższe, więc i lektura dla mnie ciekawsza.
Jestem zachwycona „Gugułami” i serdecznie wszystkim polecam.

książek: 23
Małgorzata | 2014-11-14
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 15 sierpnia 2014

Etykiety i wypchane jastrzębie


Hektary – kraina, którą konsekwentnie odkrywałam na stronach książki Wioletty Grzegorzewskiej przypomina wieś rodzinną mojej mamy. Dawno nie czytałam tak niezwykle i obrazowo opisanej przyrody, ludzkiej doli i niedoli. Ta niewielka książka ma coś magicznego w sobie. Dorastanie, rozdroża, imponująca samodzielność narratorki i zarazem głównej bohaterki przypominają o własnej bujnej przeszłości, o emocjach, które towarzyszyły mi za każdym razem, kiedy wyjeżdżałam do dziadków. Przestrzeń, dziesiąty stopień zasilania, kominy, etos, w jakim żyli ludzie. Ojciec bohaterki preparował zwierzęta, ptaki – wtedy zapachy były wyjątkowo sugestywne, a opis czynności skrupulatny. Wiolka dla odmiany kolekcjonowała opakowania po zapałkach, szczególnie cenne egzemplarze zdobywała w najrozmaitszych sytuacjach, które wpędzały ją w kłopoty. Uświadomiłam sobie, że dylematy młodej dziewczyny towarzyszyły i mnie. Oczywiście to wciąż kwestia odbioru, poręczne dostosowanie do...

książek: 111
Natalia | 2015-02-21
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Mega sensualna książka - tam wszystko pachnie, smakuje, te wszystkie rośliny, drzewa, łąki, pola... Magia odległych przestrzeni. Wrażenia zmysłowe na wysokim poziomie. Językowo świetnie, oczywiście. Niby prosto, a jednak nie. Niby swojsko, a jednak wyrafinowanie. Wiejska chałupa, wiejskie zwyczaje początku lat osiemdziesiątych, jakie i ja zapamiętałam, kiedy latem pomieszkiwałam jako dziewczynka z babcią na wsi. I to jest ten świat, ta nostalgia i te wrażenia.
Reasumując, Guguły to zbiór wysmakowanych opowieści/obrazów, a każdy rozdział można czytać jak osobne opowiadanie. Ja tak tę książkę czytałam.

książek: 1170
Pucka69 | 2014-06-26
Przeczytana: 12 kwietnia 2014

Trudno mi wyrażać opinię o tej książce, bo autorkę znam osobiście, z czasów kiedy jeszcze mieszkała w Polsce. Widziałyśmy się zaledwie kilka razy ale rozmowy jakie prowadziłyśmy dały mi poczuć, że Wiola to ktoś, kogo nie spotyka się co dzień. Przeczytane niedawno "Goguły" to świetna lektura, taka co to nie odkładasz jej na półkę po przeczytaniu i zapominasz o niej.
Wiolu, z całego serca gratuluję!Jedyny minus - że niezbyt gruba! ;)

książek: 56
Józefa | 2014-10-04
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: maj 2014

Lubię książki, dzięki którym wracam do dzieciństwa. Autorka wychowała się na wsi, ja dużą część dzieciństwa na wsi spędziłam. Ona na Jurze, ja na Mazowszu. No i pokolenie to samo. Tak to właśnie było. Trochę śmiesznie, trochę strasznie. Wszystko dzieje się jakby za mgłą, dla mnie to poetyckie opary, które otulają ten miniony czas. Ja też tak wspominam wiejskie dzieciństwo, mam wrażenie, jakby było zamglone, rozmyte. Jakby ta wieś była gdzies na końcu świata, a przecież tak niedaleko od miasta. "Guguły" nie są sentymentalne, nie ma mowy, nie było przecież tylko sielsko anielsko. Ale też opowieść o dzieciństwie nie kończy się rozważaniami o traumach wtedy nabytych, które teraz trzeba leczyć. I po raz kolejny wraca do mnie wspomnienie z dawnych lat - jak to możliwe, że mieliśmy, my, dzieci, tyle luzu i swobody. Teraz - nie do pomyślenia. Jako dziecko snułam się z innymi dziećmi po okolicy przez cały dzień i wracalismy tylko na posiłki. To było normalne. Dziś - nie do pomyślenia....

książek: 561
Pietia | 2014-05-02
Przeczytana: 21 kwietnia 2014

Lektura tej ksiazki zbiegla sie z moim urlopem w domu rodzinnym, ktory okazal sie powrotem do krainy dziecinstwa. Ksiazka swietnie wpisala mi sie w ten urlop, jako ze autorka ( moja rowiesniczka) pozwolila mi odkryc na nowo zapomniane juz, zagubione w czelusciach pamieci i uplywajacym czasie wydarzenia, zwyczaje, obrzedy, smaki i zapachy. To wszystko co zamknelo sie w dzieciecym i mlodzienczym rozdziale mego zycia.

książek: 628
Bożena1 | 2014-05-03
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: kwiecień 2014

Jeśli urodziłeś się w latach 50-60, a do tego jeszcze wychowałeś na wsi musisz tę książkę konieczniue przeczytać, jest rewelacyjna i niezwykle autentyczna. Autorka nie koloryzuje i nie upiększa ówczesnej rzeczywistości i w tym cały urok tej niezwykle pasjonującej powieści. Gorąco polecam.


Załóż konto za darmo!
Utwórz konto
Rejestrując się w serwisie akceptujesz regulamin i zgadzasz się z polityką prywatności.

Pobierz aplikację mobilną

Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Kalendarium literackie
  • Robin Hobb
    63. rocznica
    urodzin
    Człowiek jest jeszcze bardziej samotny, jeśli wie, że gdzieś tam w świecie dobrze się wiedzie bez niego, przyjaciołom i rodzinie.
  • Mike Resnick
    73. rocznica
    urodzin
    - Nazwij mnie jeszcze raz TOTAM, a piekło zamarznie, zanim znajdę ci te dane - ostrzegł komputer.
  • Howard Pyle
    162. rocznica
    urodzin
    Kiedy byłem zamożny, przyjaciele przechwalali się przy moim stole, jak to mnie kochają. Ale gdy dąb pada w lesie, horda świń ucieka, aby jej nie przygniotło.
  • Julian Przyboś
    114. rocznica
    urodzin
  • Tadeusz Manteuffel
    113. rocznica
    urodzin
  • Gregg Olsen
    56. rocznica
    urodzin
    Żaden człowiek, a przede wszystkim żaden nastolatek, nie jest normalny ani się taki nie czuje. Każdy nosi coś w rodzaju maski, która nie pozwala ludziom dostrzec tego, co – albo kto – pod nią się kryje.
  • Janusz Sławiński
    81. rocznica
    urodzin
  • Teodor Parnicki
    107. rocznica
    urodzin
    Mówicie: temu a temu należy się miano dostojne prawdy dziejowej, tamtemu zaś miano też wprawdzie dostojne, przecież dostojnością odmiennego rodzaju: oto zmyślenia poetyckiego. Przeczę. Poezja różni się od historii formą, nie zaś tym, że jedna z dwu opowieści bliższa jest prawdy dziejowej, druga zaś... pokaż więcej
  • Yū Watase
    45. rocznica
    urodzin
  • Albert Espinosa
    42. rocznica
    urodzin
    Czy mogłem tak za nią tęsknić, jeśli jej nie znałem? Istota ludzka jest pełna magii, nie do opisania. Czułem coś wyjątkowego, kiedy wracałem do niej w myślach.
  • Klaus Hagerup
    69. rocznica
    urodzin
    Po raz pierwszy w życiu zrozumiałem, czym jest książka. Książka to magiczny świat, pełen malutkich znaczków, które potrafią ożywić zmarłych, a żywym zapewnić życie wieczne
    (s. 146).
  • Jan Dobraczyński
    21. rocznica
    śmierci
    Nigdy nie mów do Boga: 'Tylko nie to', przyjmij pokornie to, co On uznał dla nas za najlepsze
  • Anna Achmatowa
    49. rocznica
    śmierci
    Requiem, Epilog I Doświadczyłam, jak twarz się zapada, Jak strach nagle wyziera spod powiek, Jak na twarzy cierpienie układa Twarde linie pismem klinowym, Jak się włosy z brązowych i czarnych Spopielałe, srebrne nagle stają, Uśmiech więdnie na pokornych wargach, Lęk się w każdym półuśmiechu czai. J... pokaż więcej

Znajdź nas na Facebooku

zgłoś błąd zgłoś błąd