Dom z liści

Tłumaczenie: Wojciech Szypuła
Wydawnictwo: Mag
7,44 (174 ocen i 56 opinii) Zobacz oceny
10
26
9
36
8
46
7
19
6
23
5
5
4
5
3
4
2
4
1
6
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
House of Leaves
data wydania
ISBN
9788374806091
liczba stron
736
kategoria
horror
język
polski
dodał
Mariusz

Johnny Wagabunda, były pracownik salonu tatuażu w Los Angeles, znajduje notes Zampano, starszego pana i odludka, który zmarł w swoim zagraconym mieszkaniu. Notes zawiera opatrzoną licznymi przypisami historię „Relacji Navidsona”. Fotoreporter Will Navidson wprowadził się z rodziną do nowego domu – dalsze wydarzenia zostały zarejestrowane na taśmach filmowych oraz w postaci wywiadów. Od tamtej...

Johnny Wagabunda, były pracownik salonu tatuażu w Los Angeles, znajduje notes Zampano, starszego pana i odludka, który zmarł w swoim zagraconym mieszkaniu. Notes zawiera opatrzoną licznymi przypisami historię „Relacji Navidsona”.

Fotoreporter Will Navidson wprowadził się z rodziną do nowego domu – dalsze wydarzenia zostały zarejestrowane na taśmach filmowych oraz w postaci wywiadów. Od tamtej pory Navidsonowie stali się sławni, a Zampano – robiąc notatki na luźnych kartkach papieru, serwetkach i w gęsto zapisanych notatnikach – skompilował wyczerpującą pracę na temat wydarzeń w domu przy Ash Tree Lane.

Jednakże ani Wagabunda, ani nikt z jego znajomych nigdy nie słyszeli o „Relacji Navidsona”. Teraz zaś im więcej Johnny czyta o domu Navidsonów, tym bardziej zaczyna się bać i popadać w paranoję. Najgorsze jest to, że nie może potraktować znalezionych zapisków jako zwykłych majaczeń starego wariata. Zaczyna zauważać zachodzące w otoczeniu zmiany...

Książka niepospolicie oryginalna. Nie sposób oderwać się od lektury – tak jak nie sposób jej zapomnieć. „Dom z liści” trzyma w napięciu, przeraża i jest inny niż wszystkie książki, które znacie.

 

źródło opisu: www.mag.com.pl

źródło okładki: www.mag.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1158
Tixon | 2017-02-11
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 27 stycznia 2017

Poniższa wiadomość może zawierać istotną treść z książki.


Zasadniczo uważam Dom z liści za dym i lustra - oszustwo, pozostawienie zagadki bez odpowiedzi. Czy też inaczej - z taką liczbą potencjalnych odpowiedzi, że poszukiwanie jej jest jak przemierzanie labiryntu znaczeń i symboli. Rzeczy na poziomie szczegółów się ze sobą łączą, ale niemożliwe jest dostrzeżenie całego obrazu, objęcie go i zrozumienie.

Domniemana genialność dzieła nie polega jednak tylko na tym co próbuje przekazać, ale również jak - poprzez zdominowanie formy, dotarciu do czytelnika na głębszym poziomie niż same słowa. Weźmy przykład z zawartością po wyciętej dziurze w tunelu. Najprostszym słowem do określenia tego było by "nic". Ale to właściwie nie ma mocy, nijak nie oddziałuje na czytelnika, nomen omen nic nie mówi. Zamiast tego zaczyna się negacja, mniej więcej trzydzieści stron wyliczeń, czego tam nie ma. Jaki to ma cel? Po pierwsze, przytłacza czytelnika - to już nie jest zwykła pusta przestrzeń, to jest pustka z której wycięto wszystkie możliwości, wszystkie znaczenia. Po drugie, ukazuje procesy zachodzące w psychice, zbiór oczekiwań, konieczność zapełniania pustej przestrzeni i wyszukiwania znaczeń, bo (po trzecie) i odebranie znaczenia nabiera znaczenia.
A to tylko jeden z przykładów. Są prostsze (tekst zwęża się w trakcie opisywania tunelu), ale są i bardziej skomplikowane.

Nie można też zapominać, jak głęboko tkwi tu fikcja. Mamy świadome filmowanie, wybieranie kadrów którymi chce się coś powiedzieć (Relacja Navidsona), komentarz krytyczno-analityczny przytaczający możliwe rozwiązania, potwierdzając tropy czytelnika, podsuwając nowe, bądź też plącząc drogę (notatki Zampano), w końcu jest emocjonalna relacja (ale i reakcja) Wagabundy. Czyli mamy oglądanie zjawiska, przemyślenia zjawiska i emocjonalną reakcję na nie. Ale również nagranie niemożliwego domu, spisanie tego przez ślepego starca i podsumowane przez osobę, która przechwala się zdolnością do opowiadania zmyślonych historyjek na poczekaniu, bogatą historią używania narkotyków i problemami psychologicznymi. Do tego jeszcze mamy dodatkowe materiały i dodatkowe materiały, których jednak nie mamy.

Czyli, z jednej strony nie wiadomo na czym stoimy, z drugiej pewne informacje (można powiedzieć, że kluczowe) dostajemy bezpośrednio (prawie, że z podkreśleniami) - wyraźnie jest wskazane, że korytarz (i Dom w domyśle) nie działa na zwierzęta. Zwierzęta nie postrzegają symbolicznie, nie mają samoświadomości. Dwukrotnie podkreślono brak rozważań w tym kierunku, co prowadzi do pytania, dlaczego nie podjęto na ten temat rozważań (pozostawię to bez odpowiedzi ;)).
Sugestie co do interpretacji książki na tym się nie kończą. Dominującym wątkiem jest labirynt, który można oglądać z odległości i podziwiać kunszt wykonania, jak też z wysiłkiem przejść go, pogrążając się w chaosie. Nie uda się to jednak, jeśli spróbujemy zrobić to za szybko lub za wolno.
No i mamy trzy stopnie (wtajemniczenia?) - możemy opowiedzieć (czy też usłyszeć opowieść o czymś), doświadczyć, w końcu również zrozumieć.
Sądzę, że to dosyć wyraźnie można odnieść do samem książki, pokuszę się nawet stwierdzenie, że coś z niej zrozumiałem.
Chociaż dominuje u mnie uczucie, że ledwo zarysowałem powierzchnię. Że z lenistwa zadowalam się odpowiedzią, że nie ma odpowiedzi. Że skoro króliczka nie da się złapać, nie warto go gonić.
IMO w tym wypadku warto.

Arbuz, jeśli wytrwaliście ze mną do końca i ma to dla was jakiś sens.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Do wszystkich chłopców, których kochałam

Wyobraź sobie, że masz szesnaście lat. Przez całe życie pokochałaś pięciu chłopców. Do każdego z nich napisałaś list miłosny, zaadresowałaś i ukryłaś...

zgłoś błąd zgłoś błąd