Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Książka roku 2015
w kategorii:
Science fiction
1 435 głosów
Powiększ

Futu.re

Tłumaczenie: Paweł Podmiotko
Wydawnictwo: Insignis
7,81 (3190 ocen i 461 opinii) Zobacz oceny
10
466
9
674
8
869
7
617
6
314
5
129
4
55
3
44
2
16
1
6
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
будущее
data wydania
ISBN
9788363944483
liczba stron
640
język
polski
dodał
Bykovsky

Książka nagrodzona tytułem Książki Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Sci-fi. Nowa powieść Dmitrija Glukhovskiego po latach milczenia! Co bym robił przez życie wieczne? Już za naszego życia zostaną dokonane odkrycia, które pozwolę ludziom pozostać wiecznie młodym. Nie będzie już śmierci. Nasze dzieci nigdy nie umrą. Witaj w przyszłości. W świecie zamieszkałym przez wiecznie młodych,...

Książka nagrodzona tytułem Książki Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Sci-fi.

Nowa powieść Dmitrija Glukhovskiego po latach milczenia!

Co bym robił przez życie wieczne?

Już za naszego życia zostaną dokonane odkrycia, które pozwolę ludziom pozostać wiecznie młodym. Nie będzie już śmierci. Nasze dzieci nigdy nie umrą.

Witaj w przyszłości. W świecie zamieszkałym przez wiecznie młodych, doskonale zdrowych, szczęśliwych ludzi.

 

źródło opisu: http://www.insignis.pl/

źródło okładki: http://www.insignis.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 246
Daria | 2016-05-22
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 22 maja 2016

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Bardzo ciężko było mi dokończyć czytać Futu.re – spodziewałam się czegoś całkiem innego, pomimo tego, że wiedziałam o rzekomej utopii, przeludnieniu, braku prądu, wody, pożywienia i miejsca do życia. Jakiegokolwiek życia. Najbardziej zdziwiłam się, gdy po około 8 rozdziałach, które ciężko było mi przetrawić, dotarł do mnie napis na okładce. Jeśli przekleństwa, opisywana agresja, przemoc i gwałty są wyznacznikiem dojrzałego mężczyzny to ja chyba spasuję, ponieważ dla mnie brzmi to bardziej jak chłopczyk, który naoglądał się lub nagrał w krwawe gry, zaczął paplać w krzakach i po raz pierwszy zasmakował kobiety i alkoholu. Poza tym dopisek o utopii miał być… Prześmiewczy czy jaki? Nie to, że nie rozumiem, ale każdy, kto zna dokładną definicję utopii na pierwszy rzut oka widzi, że coś tu nie gra. Ok, teraz ktoś mi powie – i o to właśnie chodzi! Może i tak, ale jest to dla mnie na tyle sprzeczne, że chyba pan Glukhovsky starał się ukazać świat objęty permanentną inwigilacją i substytutami.

Oczywiście wszystko to, co autor porusza jest istotne – jak żyć, kiedy życie jest wieczne? Coś takiego nie ma sensu i ludzie dosłownie dostają na głowę. Wszystko się dewaluuje, jest puste i choć ciało pozostaje kompozytowe, dusza się starzeje i niewyobrażalnie cierpi. Poza tym zwłaszcza dla kobiet istotnym jest posiadanie potomstwa – przeludnienie sprawia, że możemy sami to sobie odebrać, co stanowi strzał w stopę dla całej ludzkości. W tym pan Glukhovsky ma całkowitą rację i to mnie urzekło.

Natomiast obrzucanie kobiet błotem, bo decydowały się na dzieci, bo się nie zabezpieczały i nie chciały aborcji jest raczej niesmaczne – odbieram to dość osobiście i wydaje mi się niemal nie na miejscu, bo pokazuje, że ludzie nie są w stanie wziąć na siebie odpowiedzialności za potomstwo i potrafią uciec, czego nie potrafię sobie wyobrazić i przyjąć. Niektóre rozdziały były według mnie niemal bezsensowne – bardzo dużo wglądu wewnętrznego na głównego bohatera jakoś psuło mi niemiłosiernie cały wydźwięk książki. Poza tym jest ona niesamowicie przewidywalna i to niemal w każdym calu – od tego, że Rocamora to jego ojciec aż do jego nawrócenia i ,,zarażenia” ludzi normalnością. Spodziewałam się czegoś lepszego po tym autorze. O ile jednak dewaluacja religii wydaje mi się możliwa i zdecydowanie na plus, o tyle jednak dochodząc do wniosku, że ludzie muszą w coś wierzyć, wiem także że religie obecne zostałyby zastąpione innymi, może nawet nie wiarą w samych siebie, a w coś nadprzyrodzonego albo elektronicznego, co byłoby łatwiej pojąć. Stąd opisane sytuacje w książce wydaję mi się dobrym pomysłem, ale mógł on być opisany lepiej.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Sosnowe dziedzictwo

Zawsze lubiłam bajki,zwłaszcza te, ze szczęśliwym zakończeniem. Książki p. Ulatowskiej odbieram jak bajki dla dorosłych dziewczynek. Troszkę infantyl...

zgłoś błąd zgłoś błąd