Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Kołysanka dla wisielca

Seria: Mała Seria
Wydawnictwo: Czarne
7,2 (127 ocen i 14 opinii) Zobacz oceny
10
10
9
19
8
23
7
43
6
13
5
9
4
6
3
3
2
1
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375360035
liczba stron
96
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski

Poruszająca opowieść o prawdziwej przyjaźni, przyjaźni pokonującej barierę szaleństwa, rozumiejącej, akceptującej. Przyjaźni, która potrafi pozwolić odejść, rozumie aż do końca. Po trosze jest to także opowieść o szaleństwie jako pewnej szczególnej wrażliwości pozwalającej widzieć świat inaczej, zgłębiać go i przeżywać mocniej. Nie ma tu jednak mowy o naiwnej idealizacji. Przyjaźń, potrzeba...

Poruszająca opowieść o prawdziwej przyjaźni, przyjaźni pokonującej barierę szaleństwa, rozumiejącej, akceptującej. Przyjaźni, która potrafi pozwolić odejść, rozumie aż do końca. Po trosze jest to także opowieść o szaleństwie jako pewnej szczególnej wrażliwości pozwalającej widzieć świat inaczej, zgłębiać go i przeżywać mocniej. Nie ma tu jednak mowy o naiwnej idealizacji. Przyjaźń, potrzeba miłości, cierpienie to twarde warunki prawdziwego życia.

"Kołysanka dla wisielca" to opowieść oscylująca między "Lotem nad kukułczym gniazdem" i "Czułym barbarzyńcą". Piękna, mądra i kojąca.

"O czym jest ta książka? O czym jest ta piękna książka? [Musiałem dodać słowo, ba, samo się dodało]. Ta piękna książka jest o miłości, przyjaźni, tęsknocie, marzeniach, szaleństwie... Mógłbym mnożyć takie tam staroświeckie słowa, słowa, które coraz rzadziej padają, wychodzą z obiegu – ot, niemodne słowa. Jeszcze jedno – próżno by ich szukać na tak zwanych kartach. Ze świecą by trzeba. W tej sadze [nie waham się użyć określenia – uprawomocnia mnie choćby miejsce akcji, losy Autora, »wymogi« gatunku, jego tradycja etc.] pojawiają się nieustannie i są najważniejsze. Determinują losy. Na dowód cytat: »[...] wszystko się spełnia, trzeba tylko bardzo chcieć i kochać [...]«. Pierwszy raz od dawna, od bardzo, bardzo dawna, po lekturze poczułem słoność pod powiekami. Łzy. [Jeszcze jedno niemodne słowo]. Panie Hubercie – takk fyrir..."
Maciej Malicki

"Ta islandzko-polska proza ma w sobie uścisk dłoni przyjaciela. Jest żywą pieczęcią pamięci. Jest radosnym epitafium na odejście, na odpływ, na oderwanie. Jest pochwałą marzenia, jest udaną próbą zatrzymania epizodów na wieczność. I dlatego »Kołysanka dla wisielca« Klimko-Dobrzanieckiego ma niezrównany charakter i moc ponadepizodyczną. Również dzięki humorowi i nieobecności sentymentalizmu."
Roman Kurkiewicz

 

źródło opisu: http://czarne.com.pl/

źródło okładki: http://czarne.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (344)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 633
ŁuP | 2011-05-04
Na półkach: Przeczytane

Gęsta proza. Nie napuszona. Ciepła. Dowcipna. Kumpelska. Miejscami poetycka. O czym? Jest przyjaźń, śmiech, smutek, śmierć (rozstania na trochę i na zawsze). Zdziwienie "islandzką mentalnością".
A opis pola łubinu mieniącego się wszystkimi odcieniami niebieskiego; "kąpiącego" się w nim, jak w morzu, bohatera (Szymona), dodatkowo grającego na skrzypcach - piękny. "Filharmonia pośrodku morza, tak, pośrodku morza, bo dopiero teraz zauważyłem, że rzeczywiście przyjechaliśmy nad morze (...) zrozumiałem, że jestem świadkiem cudu (...)". Lektura "Kołysanki..." to nie-stracony czas. W końcu czyta się jednym tchem ;)

książek: 602
viv | 2011-05-30
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 05 kwietnia 2011

To moje pierwsze spotkanie z twórczością tego autora (już wiem, że będą kolejne), a przy tym chyba najpiękniejsza książka, jaką ostatnio czytałam. Zachwycił mnie język tej prozy, sposób przekazywania myśli, snucia przez narratora opowieści. O sobie, otaczających ludziach, Islandii. O samotności, potrzebie miłości, męskiej przyjaźni, chorobie, sztuce, życiu na obczyźnie, odchodzeniu i narodzinach.

Autor ma niezwykły dar opowiadania o życiu. Nawet ze zwykłych zdarzeń potrafi wydobyć ich niepowtarzalne piękno i opisać je tak, że nagle staje się ono dostrzegalne dla wszystkich. Nie tylko wzrusza, ale i bawi, bo przecież opowiada historię, w której nie brakowało szczęśliwych chwil.

Czytałam i czułam, jakby Hubert Klimko-Dobrzaniecki dopuścił właśnie mnie do swojego świata, opowiadał mi swoją historię. Nie wiem, na ile ta książka jest autobiograficzna. Wiele okoliczności w niej wskazanych potwierdziło się później w wywiadach z autorem (polecam zwłaszcza ten w Dużym Formacie). Jeśli...

książek: 1061
virginia1982 | 2014-08-30
Przeczytana: 22 sierpnia 2014

Nigdy nie lubiłam marnować czasu ale odkąd zostałam mamą każda minuta jest na wagę złota. Dlatego szkoda mi tych cennych minut na marną lekturę a za taką uważam 'Kołysankę dla wisielca'. Główni bohaterowie to artyści, którzy, moim skromnym zdaniem, do niczego w życiu nie doszli i niczym się specjalnie nie zasłużyli, i w zasadzie dalej żyją z dnia na dzień próbując alkoholem etc wypełnić pustkę.

<i>Budzi mnie rano i każe wstawać , i mówi, że artyści też powinni żyć w dyscyplinie. Jeśli próbuję dalej drzemać, trąbi na całe osiedle i już nici ze spania. Przed drzwiami pracowni całuje mnie w czoło na pożegnanie, jak syna, wręcza kanapki i sok w kartonie. Dwadzieścia po piątej wracam odrywa od pracy, mówi żebym się pospieszył, bo musimy zdążyć z obiadem na szóstą. Obiad na szóstą...fuck me. Jezu, gdzie ja trafiłem? Boro prawie płakał do słuchawki. A kiedy jesteśmy już w domu, Helga gotuje, a mi każe się myć, bo ponoć śmierdzę chemikaliami. Potem jest obiad. Dużo jedzenia i deser,...

książek: 1494
Stayrude | 2011-08-24
Przeczytana: 21 sierpnia 2011

Kołysanka miała stanowić pierwsze spotkanie z Hubertem Klimko-Dobrzanieckim, po drodze jednak natrafiłam na „Bornholm. Bornholm” i nie mogłam się oprzeć. W końcu jednak przyszedł czas na „Kołysankę dla wisielca” i po raz kolejny wpadłam, a Dobrzaniecki pochłonął mnie bez reszty.
Historia opowiedziana w tej niewielkiej objętościowo opowieści wciąga i oczarowuje od samego początku. Opowiada o trzech mężczyznach, których drogi przecięły się na skutej lodem Islandii. Opowiada o przyjaźni bezgranicznej, przełamującej konwenanse i wszelkie granice, nawet te wyznaczone przez zdrowy rozsądek.
Narratorem powieści jest Polak, którego los rzucił na Islandię - wyspę, która dla jednych może być więzieniem, a dla niego stanowiła miejsce gdzie znajduje prawdziwych „kolorowych” ludzi, którzy z biegiem czasu stają się jego przyjaciółmi. Próbuje odnaleźć się w nowej dla niego rzeczywistości przez chwytanie się różnych zajęć: między innymi pracuje na ulicy jako mim, później po wydaniu tomiku ze...

książek: 242
Hub | 2011-04-24
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 24 kwietnia 2011

Książkę kupiłem przypadkiem. Przeczytałem nieomal jednym tchem.

Historia męskiej przyjaźni to jeden z wątków opowieści. Innym jest dojrzewanie do zachwytu nad światem, jeszcze kolejnym - rozwijana w sobie przez narratora umiejętność mówienia sobie stop. Wszystko jednak definiuje i wartościuje ową przyjaźń. Warto te opowieść poznać, bo jak rzadko która unika wszelkiego patosu, zadowala się skromnością i prostotą.
Trudno mi było się oprzeć wrażeniu, że autor wyjął fragment swojego dziennika/pamiętnika z większej całości i opublikował, dodając mu znaczeń poprzez tytuł. Czy tak było, czy nie - powiastka nic na tym nie traci.

książek: 81
emkagoska | 2014-08-09
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: czerwiec 2014

Jak dla mnie zbyt melancholijna, smutna, depresyjna, zwyczajnie nie dla mnie - w przeciwieństwie od osoby, która mi ją polecała określając mianem "pozytywnej", czyli ile ludzi, tyle odczuć. Nie umniejszam jednak ładnego łączenia wątków i wybranych "momentów" życia.

książek: 478
ania | 2014-07-17
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 17 lipca 2014

Uwielbiam wylapywac przecudne drobinki z tekstow pana Klimko-Dobrzanieckiego i czytac je po kilka razy, zapamietywac, smakowac.

książek: 1220
miedzystronami | 2012-02-05
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 stycznia 2012

Hubert Klimko-Dobrzaniecki potrafi w charakterystyczny sposób przenieść czytelnika do odrealnionej rzeczywistości, wciągnąć go biegiem wydarzeń i bohaterami, tak szczerymi i oryginalnymi, że nie da się ich nie lubić. Styl pisarski tego autora mnie zachwyca. Prostota w połączeniu z melodyjnością i pięknem słowa porusza. O zwykłych wydarzeniach mówi oryginalnie i pięknie, o tych zaś ważniejszych bez napuszenia, bez zbędnego patosu a zarazem oddając doskonale istotę.

Tym razem wraz z autorem przenosimy się do różnorodnej, kolorowej ale zarazem przygnębiającej Islandii, gdzie bohaterowie jako emocjonalni rozbitkowie, poszukujący swego miejsca i sensu egzystencji próbują ułożyć sobie życie. Wyspa jawi się jako szansa na ucieczkę, z której to skorzystało wielu obcokrajowców.
I tak bohaterowie, tak różni od siebie, a zarazem posiadający wiele cech wspólnych, fascynowali mnie od samego początku. Każdy z nich to indywidualność, którą jednak nie łatwo zrozumieć. Zamknięci w świecie swoich...

książek: 47
malina | 2012-06-13
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 13 czerwca 2012

Piękna książka. Piękny, prosty język i poruszająca treść. Polecam wszystkim, którzy w książkach szukają czegoś więcej niż wartka akcja.

książek: 4
Aleksandra | 2012-08-25
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 11 kwietnia 2012

Piękna, wzruszająca - jak każda książka tego autora

zobacz kolejne z 334 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd