Rublowka. Przewodnik po podmoskiewskim rezerwacie milionerów, miejscu gdzie władza i pieniądze są sąsiadami

Tłumaczenie: Agnieszka Sowińska
Seria: Reporterzy Dużego Formatu
Wydawnictwo: Agora SA
6,12 (265 ocen i 39 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
8
8
24
7
79
6
73
5
41
4
20
3
11
2
4
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Рублевка: Player’s handbook
data wydania
ISBN
9788326812965
słowa kluczowe
Rosja, polityka, reportaż, władza
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
joly_fh

Podmoskiewski park narodowy milionerów nazywa się Rublowka. Poruszamy się tu powoli, a naprzeciwko nas suną samochody klasy luks: mercedes, mercedes, maybach, mercedes, bentley, volkswagen (ups, to służba pojechała), mercedes, mercedes, maybach, mercedes? Wokół nas rozpościera się dziewiczy las. Na jego skraju reklamy zachęcają do kupna pierścionka w cenie niewielkiej posiadłości, posiadłości...

Podmoskiewski park narodowy milionerów nazywa się Rublowka. Poruszamy się tu powoli, a naprzeciwko nas suną samochody klasy luks: mercedes, mercedes, maybach, mercedes, bentley, volkswagen (ups, to służba pojechała), mercedes, mercedes, maybach, mercedes? Wokół nas rozpościera się dziewiczy las. Na jego skraju reklamy zachęcają do kupna pierścionka w cenie niewielkiej posiadłości, posiadłości w cenie niewielkiego kraju, łódki w cenie niewielkiego lotniskowca? Bogaci i sławni żyją tu za wysokimi płotami, a my, po drugiej stronie, chcemy wiedzieć, co jedzą, w co wierzą, czego się boją, na co mają nadzieję... I ? a niech ich czort! ? skąd mają tyle pieniędzy?

 

źródło opisu: Wydawnictwo Agora SA , 2013

źródło okładki: http://www.publio.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2314
Renax | 2017-02-05
Przeczytana: 04 lutego 2017

Skusiłam się na tę książkę po przeczytaniu entuzjastycznej recenzji Almosa. Było to ze dwa lata temu, ale książka czekała grzecznie w kolejce. Rosja mnie interesuje, bo Polaków Rosja powinna interesować, tak jak interesuje zająca stary niedźwiedź, który mocno śpi w swojej gawrze....
W każdym razie nie dałam rady skończyć. Uważam, że to słabo napisana książka, a jako reportaż to już kompletnie złamała zasady. Były fascynujące sceny, takie jak ta początkowa o tym, jak przez pół godziny wstrzymuje się ruch, bo Putin jedzie. Albo ta ze zwolnieniem kierowcy na światłach, albo ta, jak ta dziennikarka wrzeszczy na parkingowego...
Tam chyba wszystko obraca się wokół samochodów. Mania jakaś.
Ale uważam, że jako reportaż książka łamie podstawowe zasady gatunku i jedynie temat PIENIĘDZY ją ratuje. Bo wszyscy lubimy czytać o oglądać o wielkich pieniądzach.
Pierwsza sprawa to zupełna stronniczość książki. Nawet średnio zorientowany człowiek, który czytał kilka reportaży wie, że powinny one pokazywać prawdę. A nawet jeśli prawda autora jest kontrowersyjna, to i tak należy się opierać na tym co się widziało naprawdę. Obił mi się o uszy termin polska szkoła reportażu. Czytaliśmy Kapuścińskiego, Jagielskiego, Tochmana i innych. Z młodych Sabelę, Piskałę. I wszędzie tam pokazane są konkretne sceny i miejsca. Jest reporter, który rozmawia z ludźmi, pokazuje to co widzi. Według mnie mistrzem był Kapuściński w 'Cesarzu', gdy opisywał symboliczną dla wszechwładzy scenę z poduszkowym przy tronie. I nieważne, czy naginał prawdę, czy nie jak to mówią teraz krytycy. Ta scena pozostanie ze mną na zawsze, gdy oglądam w telewizji każdą nową władzę. Wszyscy w limuzynach są dla mnie jak ten władca od poduszki. A Jagielski? Na przykład 'Wszystkie wojny Lary'. Jest Lara i jej świat oraz świat jej synów, islamistów. Prawdopodobnie mógł autor opisać trzy tysiące innych Afganek, ale opisał ją jedną, bo jeden przykład pokazuje więcej niż grupa innych. Zdaje się, że wiedział o tym Józef Stalin, który miał powiedzieć, że jedna śmierć to tragedia, a sto tysięcy śmierci to statystyka.
No więc mamy polską szkołę reportażu, świetną szkołę, z której można wziąć wzór i napisać świetny reportaż o tej nieszczęsnej Rublowce. Ale rosyjski autor nie będzie przecież korzystać z polskich wzorów. On to sknocił po rosyjsku.
Aż się dziwię, że czytelnicy tych błędów nie zauważyli w książce!
Tam nie ma opisów miejsc, ludzi. Jest teza autora i do tej tezy w punktach podporządkowuje obrazy, miejsca, sytuacje. Owszem, często fajnie i znaczące sytuacje, ale jest to książka tendencyjna. I ja nie chcę tu bronić bogaczy z Rublowki, bo ani mnie oni ziębią, ani grzeją, tak jak mam gdzieś bogaczy z Polski, Francji, Los Angeles... To nie mój świat i nie mam parcia na salony. Ale nie można pozwolić na to, żeby redukować świetny gatunek publicystyki do rzędu książki propagandowej. Bo nawet jeśli zgadzam się z tezami autora, to nie zaprzeczę, że autor nie dążył do prawdy, ale do udowodnienia swoich racji.
Następne słabości tej książki to nadmiar nazwisk. I to chyba najbardziej mnie znudziło w tej książce, że wszystkie nazwiska rosyjskich celebrytów, którzy istnieją tylko w Rosji, a im się zdaje, że są całym światem. Dałam sobie spokój w połowie i resztę książki przekartkowałam. Bardziej interesowało mnie życie zwykłego kierowcy z Syberii w reportażach Hugo-Badera niż tu ci bogacze.
Kolejna wada książki to traktowanie bogaczy rosyjskich jako wyjątkowej kasty. Mnie się wydaje, że tak nie jest i że jest to zwykłym naciąganiem prawdy. Wszyscy bogacze są tacy sami i tylko ich możliwości wpływów są różne w zależności o systemu politycznego danego kraju, od polityki prawnej.
Bardzo trudno jest skopać książkę o Rosji, bo Rosja to fascynujący temat. O wilkach i o Rosji można kupować książki w ciemno, bo zawsze się udają. Ale tutaj Paniuszkinowi udała się sztuka popsucia fascynującej książki. Jest słaba i jedynie genialne sceny z kierowcami ratują ją dla czytelnika. Ale to już nie jest zasługa autora, tylko rozmówców. Mógł oprzeć się na tych trzech scenach z samochodami w tle i wyszłaby genialna książka, w której zawarłby wszystko, a tak mamy jeden wielki chaos postaci. Owszem, polityka Putina jest ciekawa, tak jak ciekawe są kulisy upadku Chodorkowskiego, ale tutaj tego jest za dużo. A poza tym potępiam takie tendencyjne reportaże w punktach niczym z najgorszych czasów propagandy. I to nic, że czytelnik się zgadza z tezami. Propaganda to propaganda, a książka jest słaba po prostu.

ps. Możliwe, że troszkę jadu ominęłam, ale to wina serwisu, bo trzykrotnie zjadł mi to, co piszę! Już kilkakrotnie tak było, więc normalnie piszę na blogerze, który zapisuje to co się pisze, ale dziś niedziela, a w niedziele nie piszę postów. Zapisywałam co jakiś czas, ale i tak część mi zjadło. Najlepsze myśli, których nie mogę odtworzyć, nawet po upływie kilku minut, bo myśl uleciała.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ból

"Ból"Z.Shalev to książka wielowymiarowa. Drobiazgowe studium ludzkiej psychiki, które może doprowadzić do łez swoją drobiazgowością, na tle...

zgłoś błąd zgłoś błąd