Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Buszujący w zbożu

Tłumaczenie: Magdalena Słysz
Wydawnictwo: Albatros
6,71 (20381 ocen i 1239 opinii) Zobacz oceny
10
1 240
9
2 210
8
3 069
7
5 593
6
3 642
5
2 511
4
735
3
912
2
222
1
247
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Catcher in the Rye
data wydania
ISBN
9788378858119
liczba stron
304
język
polski
dodała
Barbara

Bohaterem „Buszującego w zbożu” jest szesnastoletni uczeń, Holden Caulfield, który nie mogąc pogodzić się z otaczającą go głupotą, podłością, a przede wszystkim zakłamaniem, ucieka z college'u i przez kilka dni buszuje po Nowym Jorku, nim wreszcie powróci do domu rodzinnego. Historia tych paru dni, którą opowiada swym barwnym językiem, jest na pierwszy rzut oka przede wszystkim zabawna,...

Bohaterem „Buszującego w zbożu” jest szesnastoletni uczeń, Holden Caulfield, który nie mogąc pogodzić się z otaczającą go głupotą, podłością, a przede wszystkim zakłamaniem, ucieka z college'u i przez kilka dni buszuje po Nowym Jorku, nim wreszcie powróci do domu rodzinnego. Historia tych paru dni, którą opowiada swym barwnym językiem, jest na pierwszy rzut oka przede wszystkim zabawna, jednakże rychło spostrzegamy, że pod pozorami komizmu ważą się tutaj sprawy bynajmniej nie błahe...

 

źródło opisu: www.wydawnictwoalbatros.com

źródło okładki: www.wydawnictwoalbatros.com

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1244
EwaWu | 2015-10-03
Przeczytana: 02 października 2015

Nurzam się w ambiwalencji.

Klasyka, obiekt kultu, ikona nonkonformizmu, buntu i niezgody na zastaną rzeczywistość. Powieść neoromantyczna - chciałoby się rzec - gdyby nie to, że w miejsce wysublimowanych emocji zawitało tu zgorzknienie. Jednak 'Weltschmerz' (ból świata, ból istnienia) ciągle ten sam. I niezdolność do podjęcia próby zmiany tego, co nieakceptowalne, ciągle ta sama...

Holden Caulfield jest wiecznie poirytowanym, zniecierpliwionym, rozżalonym, wściekłym, oburzonym i zniechęconym nastolatkiem, którego wyrzucono z kolejnej szkoły, a on błąka się przez kilka dni po różnych miejscach, pragnąc uniknąć przedwczesnego pojawienia się w domu i konfrontacji z rodzicami. Spotyka się przy tym z kilkoma dawno nie widzianymi osobami, snuje rozmaite przemyślenia i obserwacje na temat realiów, z którymi przyszło mu się zetknąć (wszystkie jednak przesycone są niechęcią i goryczą, więc daleko im do obiektywizmu), marząc przy tym o ucieczce od dotychczasowego życia, całkowitym odcięciu od szkół i rodziny, o egzystencji spokojnej i zgodnej z rytmem natury, nie zaś zagubionej cywilizacji.

Wszystko pięknie, ale... Zniesmaczył mnie język stylizowany na młodzieżowy oraz nieporadność w formułowaniu Holdenowych żali pod adresem świata. Ja rozumiem, że powieść miała trafić do szerokiego grona dojrzewających nastolatków; że miała zyskać na uniwersalności i powszechności przez nienadmierną wyszukaność stylu, aby każdy zbuntowany przeciętniak mógł utożsamić się z bolączkami głównego bohatera, jednak mnie osobiście ta przeciętność razi. Przeciętne i powszechne jest również to, że większość nastolatków w mniejszym lub większym stopniu przechodzi okres trudnej adaptacji do świata, w którym przyszło im żyć, okres niezgody, niechęci, konsternacji. Skoro to takie zwyczajne i normalne, to właśnie dlatego miałabym ochotę przeczytać o tym coś bardziej wyszukanego, bardziej pogłębionego. Chciałabym przyjrzeć się normalnemu procesowi socjalizacji z perspektywy młodego człowieka, który jest na tyle inteligentny, by wnieść do tych obserwacji coś nowego, świeżego albo przynajmniej opisać je w sposób stymulujący wrażenia estetyczne. Manierę upraszczania języka naszego zbuntowanego bohatera i spłycania jego przemyśleń tylko po to, by zbliżyć go do średniej reprezentantów jego wieku, uważam za drażniącą i nietrafioną. Sama obserwuję na co dzień nastolatków odbiegających od normy, nie tylko o podwyższonej wrażliwości, ale i o zachwycającej elokwencji oraz zdolności czynienia błyskotliwych spostrzeżeń, wdawania się w inspirujące dyskusje, analizowania tego, co im się w świecie nie podoba. Dlaczego nie przedstawiać powszechnego buntu z perspektywy "niepowszechnych", nieprzeciętnych jednostek, które naprawdę potrafią go opisać? Zgłębiając zagadnienie pospolite, mam ochotę zachwycić się niepospolitością jego ujęcia.

"Buszujący w zbożu" wpadł w pułapkę cienkiej granicy między uniwersalnością a przeciętniactwem. Temat - jak najbardziej - ponadczasowy i na pewno warto o nim czytać, warto o nim pisać. Jednak obawiam się, że można było zrobić to lepiej. Porzucić przeciętny styl językowy, pogłębić też obserwacje.

Pochwalę jednak samą ideę i przesłanie, pochwalę nawet fabułę, pochwalę też zakończenie, które przez wielu jest ganione. Tylko forma woła o pomstę...

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pan Radosny

Pan Radosny potrafi każdą smutną osobę wprowadzić w dobry humor. Smutna osoba po jakimś czasie nie potrzebuje już powodu do tego, aby móc się cieszyć...

zgłoś błąd zgłoś błąd