Stalowy skok

Tłumaczenie: Wojciech Łygaś
Wydawnictwo: Albatros
5,06 (32 ocen i 11 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
0
8
1
7
5
6
7
5
8
4
3
3
3
2
2
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Stålspränget
data wydania
ISBN
9788378856863
liczba stron
256
język
polski
dodał
dasio72

Komisarz Jensen musi wyjechać za granicę, aby przejść niezbędną operację jamy brzusznej. Trzy miesiące później otrzymuje zagadkowe wezwanie do natychmiastowego powrotu. Niestety, z niewiadomych przyczyn wszelki kontakt pomiędzy krajem a światem zewnętrznym został zerwany, a połączenia lotnicze zawieszone. Jensen dostaje się tam potajemnie helikopterem. Na miejscu okazuje się, że doszło do...

Komisarz Jensen musi wyjechać za granicę, aby przejść niezbędną operację jamy brzusznej. Trzy miesiące później otrzymuje zagadkowe wezwanie do natychmiastowego powrotu. Niestety, z niewiadomych przyczyn wszelki kontakt pomiędzy krajem a światem zewnętrznym został zerwany, a połączenia lotnicze zawieszone. Jensen dostaje się tam potajemnie helikopterem. Na miejscu okazuje się, że doszło do krwawych zamieszek, masakry ludności oraz wybuchu zagadkowej epidemii. Rząd uciekł, wprowadzono stan wyjątkowy, a władzę przejęli ludzie wrogo nastawieni do państwa. Brakuje prądu i wody w kranach, nie wychodzą gazety, obowiązuje zakaz wychodzenia z domu. Zamiast policji, ulice patrolują karetki pogotowia z uzbrojonymi lekarzami, które podejrzanych o łamanie nowych zarządzeń zabierają do szpitali na detoksykację. Czy wszystko zaczęło się od akcji wyborczej o kryptonimie Stalowy Skok? Zdając sobie sprawę, że jest ostatnim żyjącym policjantem na służbie, Jensen zaczyna badać, co doprowadziło kraj do takiego stanu...

 

źródło opisu: Wydawnictwo Albatros, 2013

źródło okładki: http://www.wydawnictwoalbatros.com/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 615
AKor | 2017-12-16
Przeczytana: 16 grudnia 2017

Sam Per Wahlöö uważany jest za ojca skandynawskiego kryminału. I powiem wam, że koleś, mimo iż już nie żyje, odwalił kupę dobrej roboty. Ja jestem wprost zafascynowana.
Akcja książki rozgrywa się w bliżej nie określonym kraju o kapitalistycznych (ale bardzo zepsutym) ustroju. Komisarz Jensen, który jest głównym bohaterem powieści, musi wyjechać na, również bliżej nie określoną, operacje do również bliżej nie określonego kraju (coś jakby Hiszpania, Portugalia), a w czasie jego nie obecności w jego kraju dochodzi do bliżej nieokreślonego zdarzenia.
Wiem, że brzmi to na lekko pogmatwane, ale w skrócie: facet wyjeżdża, a gdy próbuje wrócić nie ma takiej możliwości. Z żadnego kraju nie ma tam połączenia. Nie ma żadnych informacji, odcięte zostały jakiekolwiek media. Komisarz Jensen zostaje wysłany przez polityków swojego kraju, aby wyjaśnił tą sprawę. Gdy helikopter z komisarzem Jensenem na pokładzie, ląduje, akcja się zaczyna.
Chłód.
Możliwe, że tylko mi się tak wydaje, ale od tej książki wieje straszliwy chłód. Komisarz Jensen, jest bez emocji, a my poznajemy jedynie suche fakty. Żadnych osobistych odczuć. Jest tylko to co widać i tyle. Nie poznajemy żadnych domysłów, przypuszczeń ani myśli bohaterów. Jest w tym wszystkim coś co nie pozwala nam się zżyć z tymi osobami. Jest to osobliwe, a taki styl prawnie nigdy nie występuje. Jak dla mnie to coś innego i jestem zachwycona.
I nie było już nikogo
Pomyślcie sobie, że wyjeżdżacie ze swojego miejsca zamieszkania na dwa tygodnie. Gdy zbliża się czas powrotu dostajecie informację, że powrót jest nie możliwy. Nie macie kontaktu z nikim, kogo byście znali. Nie działaj w tym okręgu telefony ani Internet. Nikt nie wyjeżdża ani nie wjeżdża. Szok.
Najwspanialsze w tej opowieści jest to, że my jako czytelnicy dowiadujemy się o wszystkim razem z głównym bohaterem, komisarzem Jensenem. Nie wiemy nic więcej lub nic mniej niż on. Krok za krokiem, jak cień kroczymy za nim i powoli klaruje się nam obraz tego co się wydarzyło.
Kapitalistyczne zombie.
Autor na początku sugeruje nam, że wybuch epidemii mógł doprowadzić do zaistniałej sytuacji. My jako dzieci współczesnego kina od razu wyobrażamy sobie epidemie jako apokalipsę zombie. Na szczęście autor nas nie rozczarował i po raz kolejny nas zaskoczył.
Apokalipsy zombie nie było, za to czuć bardzo mocną miłość Per Wahlöö do socjalistyczno- komunistycznego ustroju i nienawiść do kapitalizmu. Przecież w życiu nic nie jest a ni białe a ni czarne. Tu mamy prosty podział. Kapitalizm be a komunizm cacy. Ponieważ książka opisuje dawne, dawne czasy to sami wiemy jak się ta historia kończy.
Państwo miasto.
Wiecie, co mnie najbardziej dziwi w tej książce. Tak, wiem, zawsze szukam dziury w całym. Ale bardzo mnie zdziwiło to, że epidemia wybuchła w całym kraju, a tu jest mowa o mieście i przedmieściach. Jak by epidemia wybuchła na pomorzu, to na Podkarpaciu by sobie żyli spokojnie, a do ewakuacji mieli by kupę czasu. Autor widocznie miał dobry zamysł ale coś tu nie pasowało, więc sobie z całego państwa zrobił miasto. Ale ok, nie ma co i tak wyszło fajnie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
More Happy Than Not. Raczej szczęśliwy niż nie

Z początku można by było pomyśleć że to kolejna książka która zaoferuje czytelnikowi typowe rozwiązania dla romansów męsko/meskich. Bardzo się cieszę...

zgłoś błąd zgłoś błąd