Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Serca Atlantydów

Tłumaczenie: Arkadiusz Nakoniecznik
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
6,99 (1802 ocen i 109 opinii) Zobacz oceny
10
108
9
212
8
310
7
542
6
343
5
199
4
39
3
34
2
10
1
5
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Hearts in Atlantis
data wydania
ISBN
9788378396697
liczba stron
512
słowa kluczowe
powieść, nowela, opowiadanie
kategoria
horror
język
polski
dodała
Barbara

Stephen King proponuje czytelnikom pięć wypraw w niezbyt odległą przeszłość: lata sześćdziesiąte i siedemdziesiąte. Senna atmosfera amerykańskich prowincjonalnych miasteczek, zwyczajne troski i radości zwyczajnych ludzi, mało ważne wydarzenia, owocujące mało istotnymi konsekwencjami... Nie dajmy się jednak zwieść pozorom: spokój jest tylko udawany a zwyczajność powierzchowna. Pod cienką...

Stephen King proponuje czytelnikom pięć wypraw w niezbyt odległą przeszłość: lata sześćdziesiąte i siedemdziesiąte. Senna atmosfera amerykańskich prowincjonalnych miasteczek, zwyczajne troski i radości zwyczajnych ludzi, mało ważne wydarzenia, owocujące mało istotnymi konsekwencjami... Nie dajmy się jednak zwieść pozorom: spokój jest tylko udawany a zwyczajność powierzchowna. Pod cienką warstwą spokoju kipią niebezpieczne namiętności, uważny czytelnik bez trudu zaś ułoży z porozrzucanych przez autora fragmentów i wskazówek obraz co najmniej równie mroczny i groźny jak te, które mistrz literatury grozy kreślił w swoich wcześniejszych, bestsellerowych powieściach.

 

źródło opisu: http://merlin.pl/Serca-Atlantydow_Stephen-King/bro...(?)

źródło okładki: http://merlin.pl/Serca-Atlantydow_Stephen-King/bro...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1328

A gdyby tak wrócić do przeszłości, cofnąć się do lat beztroskiego dzieciństwa, gdy wszystko wydaje nam się tak proste i banalne jak deszcze spadający z nieba czy słońce grzejące nasze twarze w ciepły, letni wieczór...
Kiedyś, za wszelką cenę chciałem uciec od dzieciństwa, od tego czasu, kiedy nie na wszystko można było sobie pozwolić, kiedy to mały człowiek był ograniczony nakazami, zakazami i nie wszystko było w jego zasięgu. Chciałem uciec od dzieciństwa, bo prędko mi było do przyszłości, do dorosłości, okresu, gdy będzie mi wolno robić wszystko na, co mam ochotę. Wtedy wydawało mi się to spełnieniem marzeń, moją Atlandydą i zmierzałem do niej, rok po roku czas sobie nieustannie płynął. Dziś wiem, że prawdziwą Antlantydą było moje dzieciństwo, młodość, kiedy to byłem szczylem i małolatem w pełni tego słowa znaczeniu. Tęsknię za tym czasem..., bardzą tęsknię...Chciałbym do niego wrócić, cofnąć się do niego i jeszcze przeżyć swoje dzieciństwo. Tylko, że tym razem, chciałbym się cieszyć każdą jego chwilą, czuć wewnątrz duszy, umysłu, nasycać się nią bez przerwy. Chciałbym wiedzieć to, co wiem teraz, że to właśnie dzieciństwo jest moją Atlandydą, miejscem magii, rzeczy tak banalnych, że aż niezwykłych. Chciałbym być tego w pełni świadomy, wówczas zupełnie inaczej bym je przeżywał...
...nie pędziłbym tak do tej dorosłości, która nie jest żadną Atlandydą, tylko jedną, wielką jej mistyfikacją, złudzeniem, któremu uległem...
...Antlandyda to nasze dzieciństwo, naszego wspomnienia, chwile osadzone w pamięci w sposób fundamentalny, to momenty, które zapierają dech w piersi, wlewając w duszę, uśmiech, radość i szczęście!!!
Tak naprawdę, choć przeczytałem "Serca Antlandydów" całkiem niedawno, to już za tą książką tęsknię i nie jest wykluczone, że po tak krótkim czasie nie przeczytam jej niebawem ponownie...:)
Nie sprawdzałem tego wnikliwie, rzuciłem jedynie krótkim spojrzeniem na opinie zebrane przy tej książce i były wśród wielu godnych tej książki recenzji/opinii, takie, po których przeczytaniu mogę jedynie współczuć tymże czytelnikom braku odpowiedniej wrażliwości, estetyki, pewnego zbioru wartości, dojrzałości. To wszystko pozwoliło mi przeczytać tę książkę z wewnętrzną radością i szczęściem czytelnika, który trafia na prawdziwy skarb, literacki diament. "JAK WIDAĆ NIE WSZYSCY SĄ GODNI TAKICH KSIĄŻEK, JAK TA...!!!
....
Oglądając film "Kraina wiecznego szczęścia" czyli ekranizację tej powieści, będącej tak naprawdę połączeniem tylko dwóch opowiadań z tego zbioru "Małych ludzi w żółtych płaszczach" i "Zapadają niebiańskie mroki nocy" Anthony Hopkins ( cudownie, że zagrał w tym filmie Teddy'ego Brautigana właśnie on ) wypowiada w filmie zdanie, który nasyciło moje myśli nostalgią i melancholią, a to pozwoliło mi napisać ten właśnie początek:)

##*** w dzieciństwie bywamy tak szczęśliwi, że świat wydaje się miejscem równie magicznym, co Antlantyda"... ***##


MALI LUDZIE W ŻÓŁTYCH PŁASZCZACH *** 10/10
To kwitesencja literackiej prawdy wydartej wprost z trzewi rzeczywistości, która nas otacza. W wielu jego książkach temat przemijania porusza świadomość czytelnika, rozdziera jego emocje i wlewa do duszy głębię prawdziwie ludzkich wartości, idei, drobiazgów, które dla przeciętnego człowieka są nieistotne, często nawet niewidzialne. Jednak w całych "SERCACH ATLANTYDÓW", a zwłaszcza w tym opowiadaniu King przeszedł samego siebie. Czytając każde zdanie, strona za stroną czułem i dostrzegałem jak bardzo ta treść dla samego Kinga jest bliska. Ta wielka moc i siła przekazu wynika z tego, iż to wszystko płynęło z bardzo osobistych zakątków duszy Kinga, a tylko wtedy można wydobyć z siebie magię.
To opowiadanie w pewien sposób nawiązuje do MROCZNEJ WIEŻY, ale jest tego tak niewiele, że dla osób nieznających sagi o Rolandzie i jego wieży nie będzie jasne o co tak naprawdę chodzi, dlaczego Ted chowa się przed światem, skąd przybył i kim są ci tajemniczy panowie w płaszczach, jeżdżących śmiesznymi, dziwnymi samochodami. Co innego, gdy ktoś doskonale zna świat Rolanda, wówczas opowiadanie zyskuje w jego opinii dodatkowego smaku.
Piękno przyjaźni, moc jaka w niej drzemia, magia dzieciństwa, naszej Atlantydy, przed którą często staramy się uciekać w pędzie do dorosłości..., to wszystko tu będzie. Zawartość tego opowiadania przypomni każdemu własne dzieciństwo, pozwalając jednocześnie przewartościować rzeczy, które są w stanie zmienić naszą świadomości jeśli błądzie we mgle rzeczywistości.

SERCA ATLANTYDÓW *** 9,5/10
Wojna w Wietnamie podzieliła Stany Zjednoczone. Nie będę bawił się tutaj w politykę bo po pierwsze jest nudna, fałszywa i nigdy autentycznej zakulisowej prawdy się nie dowiemy. Ponadto są o wiele ciekawsze kwestie do rozpatrzenia...
...A mianowicie strach, który zakradł się w serca młodych ludzi, ich rodzin, bliskich. To opowiadania doskonale pokazuje z czym musieli się zmierzyć młodzi ludzie, przed stanęło widmo wojny i obowiązek wejścia w jej piekło. Bo to nie politycy, którzy przy okazji każdego konfliktu zbrojnego podejmują tylko idiotyczne, nielogiczne decyzje, idą walczyć z wrogiem. Z nimi walczą ci, którzy dla samego państwo są daną statystyczną, mięsem armatnim, narzędziem w dążeniu do władzy i pokazywaniu światu siły militarnej kraju. Tak było i zawsze będzie...
Potęgą tej treści jest opowieść o młodych ludziach, ich pierwszym miłościach, planach na przyszłość, marzeniach, pasjach, słabościach. Opowiadanie jest dość długie i dzięki temu czytelnik może poznać postacie i emocjonalnie się z nimi związać, przeżywać ich strach, to wszystko, co nagle na nich spada. Komu się uda uniknąć uczestnictwa w wojnie, a komu nie. W pewnym momencie obudzi się w czytelniku złość na tą całą niesprawiedliwość wojny, na to, że młodzi ludzie muszą walczyć w imię pokazania światu, kto tak naprawdę ma większe jaja, a to jest tylko iluzja, nic więcej i z pewnością nie warta śmierci tak wielu ludzkich istnień.
King doskonale zna ten strach i przerażenie. W czasie wybuchu wojny wietnamskiej King był nastolatkiem, a gdy nastąpiło jej największe zacietrzewienie studentem, więc jego wspomnienia z tego czasu, wniosły do treści całe mnóstwo wątków autobiograficznych pisarza, zwłaszcza w kwestii przeżywania tamego mrocznego dla niego i wielu innych okresu...
Dlatego właśnie to opowiadania jest o wiele bardziej niż wybitne.

-ŚLEPY WILLIE *** 8/10
W tym opowiadaniu o nieco mniejszej sile emocji i wrażeń w nim zawartych, ale tylko nieznacznie mniejszej King opowiada swojemu czytelnikowi o tym, jak wielką siłę w naszej teraźniejszości odgrywa przeszłość, za którą próbujemy się chować, gdy nam źle, gdy coś nie idzie tak jak trzeba. Cóż wtedy bardziej pomaga, jeśli nie przeszłość, wspomnienia w niej zawarte, chwile, które w naszej pamięci zapisały się dobrze. Najgorzej mają ci, którzy nawet we wspomnieniach nie mogą odnaleźć wytchnienia.
Na szczęście główny bohater ma co wspominać i dzięki jakoś sobie radzi w tej teraźniejszości. A przy okazji gra ze światem i ludźmi w kotka i myszkę udowadniając, jak niewiele opierając się na pozorach i pierwszym wrażeniu, możemy powiedzieć o epizodycznie mijanych przez nas ludzi. Patrzymy na człowieka, który w kilku chwilach, dłuższych bądź krótszych stanie nam na drodze i nie widzimy w nim niczego, co możemy uznać za prawdę o nim. Pozory totalnie zniekształcają jego obraz i nasze wyobrażenie o nim...
A nie mówią już nawet o tych, którzy są z nami na codzień. Oni też nie znają całej prawdy, a często są od niej bardzo daleko.

DLACZEGO JESTEŚMY W WIETNAMIE *** 9/10
To opowiadanie jest bliskie przesłaniu drugiego w tym zbiorze. Jednak tym jest nieco inny kontekst. Tu Kinga stawia przed nami bohatera, która zmaga się z demonami wietnamskiej wojny, a w szczególności z jednym. Wojna wypacza człowieka, często niszcząc w nim to wszystko, co było w nim dobre, wartości, szlachetne. A do tego na psychice zostawia blizny, które nie zagoją się aż do śmierci. Wojna przeminie, lata przelecą, a w człowieku wojna zostaje na zawsze. Prześladuje go w koszmarach, we wspomnieniach, nieustannie go dręczy, znęca się nad nim, pastwi...
Wielka wartość drzemie w tej treści...

ZAPADAJĄ NIEBIAŃSKIE MROKI NOCY *** 9/10
Tu powracamy z dorosłych Bobym Garfieldem do jego starego domu, do miejsc, w których przeżywał ważną część swojego dzieciństwa. To opowiadanie jest krótki w porównaniu do pierwszego, ale jest doskonałym, twórczo wysmakowanym uzupełnieniem historii życia i dzieciństwa Bobego, tego jak ważne miejsce zajmowało w jego już dorosłym umyśle. Pamięć się nie strzaje. Ona nas zawsze prowadzi do młodości, dzieciństwych, pierwszych zwycieństw i porażek, pierwszych pocałunków i niepowodzeń. Całe nasze życie zestawiamy z tym, co wydarzyło się w naszej młodości...
Nostalgiczna, pełna melancholii głębia, a więc to, co ostatnimi czasu bardzo sobie cenię w książkach. Magia Kinga nie zna granic...:)

*********
*********

Na przestrzeni ostatnich lat zastanawiałem się często dlaczego w powieściach Kinga brakuje tematu wojny w Wietnamie. Cały czas odnosiłem takie wrażenie i odnoszę je nadal, że te lata dla każdego Amerykanina są bardzo ważne, bliskie, zwłaszcza dla żyjącego w tamtych latach, pamiętającego dokładnie lata sześciesiąte, ten mrok, to przerażenia, strach roznoszący się po kościach wszystkich młodych ludzi, zwłaszcza mężczyzn, nad którymi wisiało widmo przyszłości osadzonej w dżungli, z karabinem w ręku, pośród całego tego robactwa, plugastwa i porąbanym azjatyckich kurdupli machającymi karabinami...


Macie tak czasami?? Powracacie bez przerwy do nich?? Szepczą do was gdzieś wewnątrz?? Słyszycie ich nawoływania?? Tylko wy ich słyszycie. Ich głos dociera tylko waszych myśli. Nikt z otoczenia, nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że z kimś takim utrzymujecie jakiekolwiek relacje...
...przykładowo Arnie Cunningham z Libertyville, pewien policjant Harry z Oslo albo pewien magik Harry z Hogwartu, albo Jake Epping z Lisbon Falls i z Dallas, albo Lisbeth Salander i Mikaelem Blomkvistem ze Szwecji, albo Jonem Snow, Tyrionem, Cercei czy też Daeneryse żyjących dawno temu, gdzieś w Zachodnich Krainach...
...czy proszą was oni ( możliwe, że nie oni, tylko jakieś inne postacie, z innych miejsc na świecie ) o kolejne spotkanie. Bo już zapewne się za wami stęsknili i was potrzebują. Jeśli trafili do waszego serca, w samo jego wnętrze, otwierające bramę wprost do waszej duszy, to z pewnością również tęskno wam do nich...

Na początku była fascynacja, uczucie dotąd nieznane, doznanie, którego wewnętrzny smak we wspaniały sposób karmił świadomość, myśli, cały system mojej wyobraźni... Jedna, druga, trzecie, czwarta i każda następna wciągała mnie coraz bardziej i bardziej. Ta magia, rzeczywistość tam panująca, klimat, który przytulał się do mnie z każdej strony, mądrość, prostota i normalność, życiowe prawdy, które mogłem sobie przypomnieć, bądź się o nich dowiedzieć, nie będąc ich wcześniej świadomym...
Większość jest już za mną, ale nawet gdy spróbuję już wszystkie, ja do nich, a one do mnie będą wracać jak bumerang. Znalazłem w nich zwierciadło, treść, którą pochłaniam, którą nigdy tak do końca się nie nasycę, bo będę jej nieustannie potrzebował. Te książki Kinga, bo oczywiści o nich mowa, stały się dla mnie czymś na podbieństwo tlenu..., a moja wyobraźnia, mój umysł działają na podobnej zasadzie jak płuca...Czytając jego książki moja wyobraźnia oddycha najświeżym, wyimaginowanym powietrzem.
Z jednej strony jest mi trochę smutno, że zostało mi zaledwie kilka książek z jego bogatej twórczości. Jednak patrząc na to z innej perspektywy, ( a przekonałem się o tym już nie raz ) czytając ponowanie, po raz drugi książki, których smak już poznałem, odkrywam je na nowo. Ten smak choć jest podobny i czuć w nim to, co dawniej, staje się mieszanką tego, co było z tym, co dzieje się w momencie jej kolejnego czytania. Gdy czytałem jego wszystkie książki po raz pierwszy, poznając wszystkie historie, bohaterów, miejsca, w które mnie zabierał, odkrywałem całą magię w tym tkwiącą i to było wspaniałe szczęście czytelnika, którym wówczas stawałe i ten stan trwa również i dzisiaj. Czytając po raz kolejny książki, które w ogólnych zarysach dobrze już znam, przeżywam te historie inaczej, bardziej świadomie, patrząc na nie z jeszcze większym zachwytem, podziwem, uznaniem...
...to jest ostateczne potwierdzenie jego literackiej wielkości w mojej opinii.
Tak jest chyba ze wszystkimi rzeczami, wydarzeniami, sytuacjami. Jeśli raz skardną nasze serce, naszą duszę, to stają się jej częścią na zawsze. Pęd życia, codzienność mknąca niepostrzeżenie będzie nas próbowała rozdzielić, zatrzeć w naszej pamięci ślad po tym, co stało się dla nas bliskie, zostawić to gdzieś daleko w przeszłości. Nigdy coś się takiego się nie wydarzy, jeśli cokolwiek dla nas bliskiego jest bliskie prawdziwie, a nie tylko chwilowo, okazjonalnie...
Sami też musimy pomóc w tym, by pamięć o tym to, co dla nas bliskie, systematycznie i regularnie odświeżać... Książki w ogólnym znaczeniu, a zwłaszcza jeśli chodzi już o samego Kinga są jedną z wielu bliskich mi rzeczy, które stały się bądź były od początku częścią mojej duszy...
Wielokrotnie muszę się czasem z tego tłumaczyć, ale jednym z powodów, dla których kupuję, gromadzę i kolekcjonuję książki jest możliwość sięgnięcia po nie wielokrotnie, kiedy tylko przyjdzie ku potrzeba. Gdy pojawi się głód, za jakąś historią, miejscem, bądź postacią zatęsknię, biorę z półki i spotykam się z nimi ponownie, odbywam podróż do ich świata...

"Serca Atlantydów" to jedna z ostatnich książek Kinga, które czytam po raz pierwszy... Jej smak jest wykwintny, eksluzywny, przeznaczony tylko i wyłącznie dla wytrwanych smakoszy, którzy dobrze już się na nim poznali, którzy docenią każdy jego walor i raz próbując, zyskują pewność, że niedługo z nim zatęsknią i swój głód wówczas jak najszybciej będą chcieli zaspokoić...
...bo King to nie tylko straszydła, mrok, makabra, paskudztwa czy inne przerażające rzeczy. King czyta świat i emocje jak mało kto. Ma piękną duszę, bogatą w refleksje, wartości i przemyślenia pełne dojrzałości, świadomości, doświadczenia lat.
...MAKABRY I HORRORU BĘDZIE W TEJ KSIĄŻCE NIEWIELE, POWIEDZIAŁBYM, ŻE CAŁE NIC... W TEJ KSIĄŻCE KAŻDY BĘDZIE MÓGŁ WEJRZEĆ W PIĘKNĄ DUSZĘ KINGA I PRZEKONAĆ SIĘ O TYM, ŻE MOJE SŁOWA W PEŁNI ODDADZĄ TO, CO W TEJ KSIĄŻCE MOŻNA ZNALEŹĆ...!!!

Książki Kinga, do których tęsknię najbardziej to w pierwszej kolejności "Bezsenność", "Joyland", "Cmętarz zwieżąt", "Misery", "Bastion", "Historia Lisey"...!!! Chciałbym już niedługo do nich powrócić. Czy mi się uda? czy wystarczy mi czasu? Czy przyszłość okaże się dla mnie łaskawa? Zobaczymy!!! Chciałbym mieć dla siebie i swoich bliskich całe mnóstwo czasu. Z takiej też perspektywy patrzę na swoje życie i tych, którzy mnie otaczają. Trzeba mieć nadzieję, ale i spodziewać się wszystkiego, nawet tych złych, nieprzyjemnych rzeczy. Nawet jeśli nie uda mi się wrócić do wszystkich książek, za którymi się stęskniłem, to i tak cieszę się, że książki stały się dla mnie tak bliskie, że mogłem poznać między innymi tak wspaniałego człowieka, jak Stephen King...

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Księga zwierząt

W książce jest wiele zwierząt i do praktycznie każdego jest napisana jedna lub dwie podstawowe informacje. Moje dziecko uwielbia tę książkę, i jak mał...

zgłoś błąd zgłoś błąd