Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Występ gościnny w Bolzano

Tłumaczenie: Feliks Netz
Seria: Mała Proza
Wydawnictwo: Czytelnik
6,66 (44 ocen i 6 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
5
8
5
7
15
6
5
5
8
4
1
3
3
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Vendégjáték Bolzanóban
data wydania
ISBN
8307030285
liczba stron
234
kategoria
historyczna
język
polski

Powieść Maraiego obejmuje niewielki epizod z życia Giacomo Casanovy, słynnego Wenecjanina, kiedy po ucieczce z Piombi, zmyliwszy pogonie, dociera po trudach dalekiej podróży do Bolzano, by tu spotkać się z młodą kobietą, którą poznał kiedyś przelotnie, o którą nawet się pojedynkował, a która obecnie jest żoną mocno podstarzałego hrabiego Parmy. To, co wyniknie z owego spotkania, dalekie jest...

Powieść Maraiego obejmuje niewielki epizod z życia Giacomo Casanovy, słynnego Wenecjanina, kiedy po ucieczce z Piombi, zmyliwszy pogonie, dociera po trudach dalekiej podróży do Bolzano, by tu spotkać się z młodą kobietą, którą poznał kiedyś przelotnie, o którą nawet się pojedynkował, a która obecnie jest żoną mocno podstarzałego hrabiego Parmy. To, co wyniknie z owego spotkania, dalekie jest od stereotypu, który zwykły powielać rozmaite opowieści opisujące życie i przygody głośnego kochanka, który także gościł na dworze Stanisława Augusta Poniatowskiego

 

źródło opisu: Czytelnik, 2011

źródło okładki: Zdjęcie autorskie

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (100)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 658

Polak, Węgier, dwa bratanki…
Mało kto teraz tak pisze jak Sandor Marai. Ten występ to był prawdziwy spektakl, co ważne nie tylko głównej postaci, a ta powieść to dzieło sztuki.
To moja druga książka autora, „Żar” przeczytałam nawet dwukrotnie raz za razem i czyniłam zachwyty.
Dziękuję maradiego, dzięki którego opinii o „Występie…” miałam zaszczyt poznać Maraia.
Giacomo Casanova (niezupełnie takie miałam jego wyobrażenie, a teraz się cieszę, gdyż się ono ciut zmieniło), hrabia w podeszłym już wieku i Franciszka. Tu widać podobieństwo do "Żaru".
Czytałam podczas wielogodzinnej podróży pociągiem, gdzie podczas niezwykłej, cudownej, bardzo długiej i wyczerpującej analizy LISTU Franciszki uśmiech nie schodził mi z twarzy, co mogło trochę dziwnie wyglądać.
Sandor Marai to mistrz monologów, które wbrew pozorom ani przez chwilę nie są nudne.
Zdecydowanie zachęcam do poznania jego dzieł.

książek: 973
almos | 2015-02-23
Przeczytana: 23 lutego 2015

Książka o epizodzie z życia Casanovy, kiedy to po ucieczce z weneckiego więzienia schronił się w Bolzano. Niestety razi rozwlekłością, monotonią, nudą. Słuchałem jej jako audiobooka w niezłym wykonaniu Jacka Kissa, ale nie dosłuchałem do końca: nie zdzierżyłem.

Przykro to mówić, ale wspaniały autor 'Dziennika' w tej książce przynudza niemiłosiernie. Słuchałem audiobooka w jak zwykle dobrej interpretacji Jacka Kissa, ale niekończące się opisy wewnętrznych stanów Casanovy, jego mechanicznych zalotów do przypadkowej dziewczyny z zajazdu, tanie psychologizowanie, rozwlekłe monologi bohatera, wszystko to było ponad moje siły. Poza tym tak naprawdę nic się tam nie dzieje. Książka wydana została w 1940r. a wygląda raczej na psychologizującą powieść klasy B z XIX wieku. Nie dosłuchawszy do końca odłożyłem po kilku godzinach, ostatnio bowiem nie chcę tracić czasu na książki które wyraźnie mi nie leżą.

Marai to wspaniały autor 'Dziennika', ale jak widać popełniał też dużo gorsze rzeczy.

książek: 332
maradiego | 2016-02-19
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 19 lutego 2016

Sandor Marai:Guru; Jednorożec; Świety Graal; czytając polskich pisarzy, tych których cenię najbardziej, taka mię nachodziła refleksja, a ja biedny żuczek literacki, jakos takoś, "wedle" tak moich stronach "starki" powiadają, znaczy, że obok, niezapoznany z dziełem....
Cóz było robic? Musiałem, a wiadomo, że jak jest mus to nie ma to tamto, przyjąć p. Marai'a pod swój dach. Niemal na klęczkach, która to pozycja specjalnie wygodna nie jest, osoblwie zaś w czytaniu przydatną nie bywa. Wybrałem "Występ gościnny w Bolzano", tak na chybił trafił i bez premedytacji; że niby najcieńsza z całego pakietu na półce; raczej dla tematu, bohatera, historii, wychodząc z założenia, że jeżeli pisarz sie nie sprawdzi, to ta reszta na tyle mnie zajmie, iż wystarczy, żeby ksiazeczke niegrubą przeczytać szybko i bolało nie bedzię. Zacząłem. Słowa. Słowa układają się w zdania. Zdania w opowieści. Z opowiesci robi się literatura. Piękna. Własciwie LITERATURA PIĘKNA. Zauważyliscie, że w dzisiejszych...

książek: 801
verbo | 2011-04-10
Na półkach: Rok 2011, Przeczytane
Przeczytana: 05 kwietnia 2011

Nie rozumiem, jedynej jak na razie opini na temat tej książki (czytelnik Michuk), który szczerze wyznaje, że porzucił jej czytanie w połowie i jednocześnie zalicza pozycję na półkę - przeczytane. Poza tym, jakie średniowiecze? skoro występ gościnny Casanowy w Bolzano odbył sie w roku pańskim 1756. A jeśli chodzi o jej współczesność. Cóż, dla mnie zaskakująca była informacja,że Marai popełnił był ją przed 2 wojną światową, gdyż w trakcie lektury jej styl, temat wydał mi się jak najbardziej współczesny, napisałbym kostiumowo-filozoficzny. Główny bohater, którego utożsamić można z Casanovą jest piarzem. Pisanie i sama postać pisarza jest głównym tematem, tej ironicznej opowieści. Na długo zapamiętam wielostronicowy wykład, analizę pewnego listu, którego treść jest taka "Muszę cię zobaczyć"

książek: 694
Zbigniew | 2015-09-22
Przeczytana: 17 grudnia 2014

Lektura powaliła mnie na kolana. Wyjaśnienie listu "Muszę Cię zobaczyć" mistrzowskie. Kończący książkę dialog, a właściwie monolog bohaterki kwitowany trzy razy krótkimi frazami Casanovy "za mało", "dosyć", "za dużo" zapiera dech w piersiach. Nie wiem, czy ktoś tak niebanalnie, a równocześnie dość prosto, napisał kiedykolwiek o miłości. Fakt, że całość może być lekko nużąca, nie przeczy temu, że jest wybitna. Po "Sindbadzie" i "Żarze" to dla mnie zdecydowanie najlepsza pozycja Maraia. "Dziennik" mi się nie podobał. Niezła była pierwsza część "Wyznań patrycjusza". Ogólnie Marai wielkim pisarzem był.

książek: 76
michuk | 2010-09-19
Na półkach: Przeczytane

Zupełnie nie zainteresowała mnie ta podróż Maraia w daleką przeszłość, zostawiłem w połowie i nie mam ochoty wracać (mimo, że napisana bardzo poprawnie). Zdecydowanie wolę jego autobiograficzne książki o współczesnej Europie (Wyznania patrycjusza, Ziemia ziemia). Być może stawiałem poprzeczkę zbyt wysoko i stąd zawód.

książek: 167
un_forestiero | 2016-09-05
Na półkach: Przeczytane
książek: 47
AgnieszkaAgnieszka | 2016-01-13
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
książek: 714
Pomanita | 2015-11-13
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: październik 2015
książek: 143
Aleksandra | 2015-10-19
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 19 października 2015
zobacz kolejne z 90 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd