Dziewięćdziesiąte

Wydawnictwo: Ha!art
6,3 (54 ocen i 8 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
1
8
6
7
15
6
16
5
9
4
3
3
1
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788364057267
liczba stron
122
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski
dodała
Ag2S

Shuty skupia się na okresie karnawału lat pierwszych po transformacji, kiedy między odejściem jednego porządku a pojawieniem się kolejnego nastąpiła swoista luka. Bohater Shutego, nastolatek wychowujący się na nowohuckim osiedlu, jest jeszcze za młody, żeby rzucić się w wir pracy, zakładania własnego biznesu i wystartować w wyścigu szczurów. Ten okres poluzowania wszystkich norm, zabawy na...

Shuty skupia się na okresie karnawału lat pierwszych po transformacji, kiedy między odejściem jednego porządku a pojawieniem się kolejnego nastąpiła swoista luka. Bohater Shutego, nastolatek wychowujący się na nowohuckim osiedlu, jest jeszcze za młody, żeby rzucić się w wir pracy, zakładania własnego biznesu i wystartować w wyścigu szczurów. Ten okres poluzowania wszystkich norm, zabawy na całego, sprowadza się u niego do spróbowania wszystkiego, co pociągające i co zostało wcześniej obejrzane w zachodnich filmach, m.in.: narkotyków, prostytucji, wyjazdu za granicę, założenia kapeli. Nowohucka przaśność i przeciętność powoduje jednak, że to, co miało być tak ekscytujące i wolnościowe nawet w okresie jedynego w swoim rodzaju karnawału, zamienia się w słabej jakości karykaturę ogranego zachodniego fantazmatu. Nic tutaj nie jest prawdziwe, przeżyte i autentyczne. Pierwsza kupiona marihuana okazuje się grudką kozy z nosa. Jak czuje się nastolatek upalony po raz pierwszy taką substancją? Dlaczego wsiada na rower i bez celu jeździ po osiedlu? Właśnie o takiej wersji karnawału kapitalistycznego opowiadają teksty z Dziewięćdziesiątych. To proza przeciwna jakimkolwiek mityzacyjnym strategiom nostalgicznym i wspomnieniowym, wręcz ociekająca scenami antyestetycznymi, koślawymi, niepełnymi, udawanymi.

Przez kilka ostatnich lat obserwowaliśmy w polskiej kulturze wysyp książek i filmów dedykowanych latom 80., powoli jednak moda na ten okres się wyczerpuje. W dużej mierze dlatego, że popularne stają się, mówiąc językiem młodych ludzi, „najntisy”, które wypierają „ejtisy”. Shuty wyprzeda tę modę w literaturze. W zbiorze Dziewięćdziesiąte rozpoznajemy styl pisarza ze zbioru Cukier w normie, zdecydowanie inny od ciężkostrawnych, przeładowanych powieści Zwał, Bełkot czy Jaszczur. Książka nie tylko w specyficznym dla pisarza stylu gonzo artystycznie portretuje transformację w postkomunistycznym wydaniu, stanowi także kopalnię wiedzy dla antropologów codzienności, badających horyzonty marzeń, fantazmatów młodych wówczas ludzi.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Korporacja Ha!Art, 2013

źródło okładki: www.ha.art.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
lapsus książek: 1656

Ślady po Pokoleniach

Oż w mordę, jak ten czas zasuwa. Anim się obejrzał, a minęło i stuknęło mi 40 latek. Czterdzieści lat minęło jak jeden dzień - chciałoby się zaśpiewać No, już dwa latka wstecz będzie, jak mi stuknęło i jestem od tego czasu stuknięty. Sławkowi Shuty (niechże taka fleksja logiczna pozostanie) stuknęło dopiero w tym zeszłym roku. Co zrobił Sławek w związku z tym? Machnął zbiór opowiadań pokoleniowych pt. „Dziewięćdziesiąte”. Książka jest o dziewięćdziesiątych, po prostu o dziewięćdziesiątych.

Rodzisz się to znak, kocha cię ten świat.

Urodziliśmy się, by dojrzeć w latach dziewięćdziesiątych. „Wind of change” wiał niemiłosiernie niczym orkan Ksawery, tarmosząc nam punk rockowe fryzurki. W książce mieszają się przebłyski z peerelowskiego dzieciństwa z czasem przemian, gdy komuna waliła się z hukiem. Czas kolejek i braków niezauważalnie zmieniał się w czas wybrakowanej wolności, z którą nie do końca wiadomo, co zrobić. Tak było, tak właśnie było. Sławek wyczuł doskonale tę zmianę. I że dźwigaliśmy bagaż komuny z dzieciństwa, i że będziemy go targać do samej śmierci. Ci z lat 80., te wszystkie Świetlickie, Vargi, Chłopaki nie płaczą i już nigdy nie będzie takiej koka-koli i takich pysznych ciastek, no to oni byli już duzi, oni zrozumieli, wiedzieli, w którą stronę trzeba im się obrócić. Ale my nie. Oni nam puszczali na video „Wielkie rock'n'rollowe oszustwo” z Pistolsami, a my nie wiedzieliśmy, co z tym mamy zrobić.

W bramie łyk jak skok, kumple są, jest noc

Była dzikość serca....

Oż w mordę, jak ten czas zasuwa. Anim się obejrzał, a minęło i stuknęło mi 40 latek. Czterdzieści lat minęło jak jeden dzień - chciałoby się zaśpiewać No, już dwa latka wstecz będzie, jak mi stuknęło i jestem od tego czasu stuknięty. Sławkowi Shuty (niechże taka fleksja logiczna pozostanie) stuknęło dopiero w tym zeszłym roku. Co zrobił Sławek w związku z tym? Machnął zbiór opowiadań pokoleniowych pt. „Dziewięćdziesiąte”. Książka jest o dziewięćdziesiątych, po prostu o dziewięćdziesiątych.

Rodzisz się to znak, kocha cię ten świat.

Urodziliśmy się, by dojrzeć w latach dziewięćdziesiątych. „Wind of change” wiał niemiłosiernie niczym orkan Ksawery, tarmosząc nam punk rockowe fryzurki. W książce mieszają się przebłyski z peerelowskiego dzieciństwa z czasem przemian, gdy komuna waliła się z hukiem. Czas kolejek i braków niezauważalnie zmieniał się w czas wybrakowanej wolności, z którą nie do końca wiadomo, co zrobić. Tak było, tak właśnie było. Sławek wyczuł doskonale tę zmianę. I że dźwigaliśmy bagaż komuny z dzieciństwa, i że będziemy go targać do samej śmierci. Ci z lat 80., te wszystkie Świetlickie, Vargi, Chłopaki nie płaczą i już nigdy nie będzie takiej koka-koli i takich pysznych ciastek, no to oni byli już duzi, oni zrozumieli, wiedzieli, w którą stronę trzeba im się obrócić. Ale my nie. Oni nam puszczali na video „Wielkie rock'n'rollowe oszustwo” z Pistolsami, a my nie wiedzieliśmy, co z tym mamy zrobić.

W bramie łyk jak skok, kumple są, jest noc

Była dzikość serca. Bezcelowa i całkiem spontaniczna. Nasi starzy zgłupieli, wszystko, w czym wyrastali, rozpadało się w pył, cały ten demonoludowy PRL. Zostaliśmy bezradni, ale z wielką wolą, żeby się nałykać tej wolności na zapas, bo może jutro nam ją zabiorą. Shuty doskonale uchwycił ten nastrój, kiedy nie wiadomo, co zrobić z przyszłością, bo wszystkie nasze plany obrócono w niwecz, więc po co się martwić o przyszłość. Jest tylko „tu i teraz”. I szalone wypady bez sensu, bez przygotowania, bez planu, które nie wiadomo gdzie i jak, i czy w ogóle się skończą.

Okres burz, twój bunt

Lata dziewięćdziesiąte były okresem burzy i naporu - pisze Shuty. Takie lata domagają się wręcz swojego kronikarza. Coś takiego z pogranicza lat 80/90 napisał dziennikarz TVN, Jakub Porada, w swojej książeczce „Chłopaki w sofixach”. Nie była to próba wg mnie udana – zbyt frywolna, bez egzystencjalnego akcentu, nie uniosła ciężaru „Sturm und Drang”. W tym wymiarze „Dziewięćdziesiąte” rozciągnięte między wspomnieniem dzieciństwa, młodością górną i durną i halucynogenną wizją są pogłębionym obrazem pokolenia, które nie doczekało się wcześniej swojego „Silva Rerum”.

Każde pokolenie ma własny czas

Mogę śmiało powiedzieć, że Shuty jest czołowym pisarzem tego pokolenia. Jak nikt inny potrafił wykorzystać swoje doświadczenie życiowe, składające się także z próbek korporacyjnych (o czym w „Zwale”) i rozczarowania rozpasanym konsumpcjonizmem. Proza Shutego to trip po rzeczywistości w krainę wizji, to szamańska rozkmina tego, co pod podszewką samochodów terenowych i mieszkań na chronionych osiedlach. Proza, myślę, jeszcze niedoceniona, ale skoro Ha!art to wszystko, co się nie opłaca... Niemniej wiele z tego co nowe i dobre w polskiej literaturze po roku 2000 zawdzięczamy wydawnictwu Piotra Mareckiego. A czytelnikom pozostaje nieco pochylić się z uwagą, bo te perełki świecą na dnie. Marzy mi się, by czytelnicy zagłosowali nogami, wyskoczyli z 24 zło (bo taka waluta obowiązuje w Ha!arcie) i sięgnęli po „Dziewięćdziesiąte”. Dla tych urodzonych po roku 70. jest to lektura obowiązkowa, reszta się nie zawiedzie.

Każde pokolenie odejdzie w cień, a nasze nie

Dzięki tobie, Sławku!

Wszystkie cytaty z tytułem recenzji włącznie pochodzą z piosenki „Pokolenie” zespołu Kombi

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (137)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1897

Sławomir Shuty kupił mnie całkowicie.
Historie umieszczone w 'Dziewięćdziesiątych' są opisem zmagań bohatera z rzeczywistością po zmianach ustrojowych. Są to głównie opowieści o charakterze gorzkim, ale jednocześnie bardzo bezpośrednie - czytelnik czasem może utożsamiać się z główną postacią. Autor niczego nie owija w bawełnę, a styl książki jest jej ogromnym atutem - własnie nim Shuty mnie zachywcił.
Podobno opowiadania zawarte w 'Dziewięćdziesiąte' są - w porównaniu z innymi pozycjami tego autora - lekkie, łatwe i przyjemne. Nie zmienia to moje ogólnej oceny o tej książce. I, mimo 'ciężkości' innych powieści tego pisarza chce kontynuować znajomość z tym piórem.

książek: 3803

Każda dekada ma w sobie coś wyjątkowego, choć nie zawsze to zauważany. Zwykle na pozór drobne zmiany wkraczają w naszą rzeczywistość nieoczekiwanie, bądź niezauważalnie. W przypadku tej ostatniej ewentualności, gruntowna ocena zaistniałej sytuacji, następuje dopiero po pewnym czasie. Jeśli chodzi o lata dziewięćdziesiąte ubiegłego wieku, to bardzo rzadko je analizujemy. Wydaje się, iż przyczyną tego braku zainteresowania jest dziesięciolecie wcześniejsze, gdy sytuacja społeczna była napięta. W końcu zestawienie okresu, gdy PRL walczył z Solidarnością, a ludzie stali w długich kolejkach, by zdobyć choćby trochę reglamentowanego towaru, z pierwszymi latami po wolnych wyborach jest chyba nieadekwatne, bezcelowe i niewłaściwe. Faktem jednak jest, iż pokolenie dzisiejszych trzydziestokilkulatków wychowało się już głównie w latach ostatniego dziesięciolecia ubiegłego wieku, czyli epoki transformacji.
Swoje własne ujęcie pierwszych lat demokracji przedstawia Sławomir Shuty w osobliwym...

książek: 785
ciociasamozloeluta | 2014-07-08
Na półkach: Przeczytane

Zbior opowiadan ...zachlanych. Szkoda, ze rozczarowalo to mnie zupelnie. Urodzona w 70 i przezywajaca 80 i 90, najtsy i ejtsy jak to zwal autor zupelnie nie powala na kolana. Mialo byc jak Cukier w Normie czy Zwal. Szkoda, bo napalona bylam jak ruski czolg. Gdyby tak kazdy chlal a niemalo tez i imprezowalam i nie chce sie tam bynajmniej chwalic ale zupenie ta forma nie przemawia. Belkot po prostu tragedia. I to nie gonzo artytyczne i nie poszerzajace horyzonty marzen ani ksiazka do antropologow codziennosci. Zero zachwytu. Moze chwilka nostalgi ale to doslownie moment. Szkoda.

książek: 1285
Kayunia | 2015-10-05
Na półkach: Przeczytane, 2015
Przeczytana: 04 października 2015

Plus za duuuuże poczucie humoru i fantazję Autora, a także za język, który powodował, że książka łatwo "wchodziła". Ale na tym koniec chwalenia, niestety, gdyż nie znalazłam nic co kazałoby mi polecać "Dziewięćdziesiąte" dalej. Myślę, że łatwiej byłoby mi przyswoić te opowiadania czytane pojedynczo, raz na kilka tygodni i wówczas, traktowane z przymrużeniem oka, byłyby fajnym polepszaczem nastroju, a wchłonięte całościowo zamęczają oparami alkoholowymi i innych używek podanych w nadmiarze:)

książek: 59
Evikropka | 2014-04-16
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Humor i ciekawa okładka - nie ma więcej mocnych stron tej książki. Zbyt lekka, żeby stać się manifestem pokoleniowym. Autor podjął się trudnego tematu opisania doświadczeń osób wychowanych i dorastających w wolnej Polsce, ale jedynie ślizga się po wierzchu. Szkoda.

książek: 463
elentari | 2016-05-07
Na półkach: Przeczytane

Oszałamiający, rozpasany styl; książka, która udaje klasyczną Bildungsroman, aby za chwilę ruszyć z kopyta, wciągnąć nas w wir jaskrawych kolorów, kaset magnetofonowych w tandetnych opakowaniach, punkowych haseł, dresów na każdą okazję, karnawałowego szaleństwa. Hiperrealistyczny sen o transformacji, ironiczny i pełen nostalgii jednocześnie.

książek: 11
derbulator | 2016-01-25
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Nie ukrywam,że po książkę sięgnąłem tylko dlatego że polecił ja na swoim "fejsie" jeden z moich ulubionych raperów. Do tego okazało się że Krakus więc chciałem sprawdzić pióro swojaka. Książka ta to prawdziwy ogień z dupy i zdecydowanie pozycja obowiązkowa.

książek: 425
Marcin Demianiuk | 2017-02-10
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 10 lutego 2017

Dawno się tak nie uśmiałem czytając książkę, która w dodatku może być zbiorem historii z życia wziętych :D

książek: 38
pijka | 2018-05-12
Na półkach: Przeczytane
książek: 874
AJK | 2017-04-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: kwiecień 2017
zobacz kolejne z 127 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd