Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Ja, kapitan

Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie
7,07 (61 ocen i 7 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
5
8
14
7
18
6
11
5
7
4
1
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788371778124
liczba stron
220
słowa kluczowe
pilot, LOT, Wrona, kapitan, bohater
język
polski
dodała
joly_fh

Tadeusz Wrona. Pilot PLL LOT, człowiek, który w zdumienie wprowadził cały świat lądując, jako pierwszy w historii, Boeingiem 767 bez podwozia. W "Ja, kapitan" opowiada o swoich marzeniach, pasjach, ideałach, o pokonywaniu przeszkód i wykorzystywaniu szczęśliwych zbiegów okoliczności. Odtwarza swoją życiową drogę od zółtodzioba, stawiającego pierwsze kroki w sporcie szybowcowym do kapitana...

Tadeusz Wrona. Pilot PLL LOT, człowiek, który w zdumienie wprowadził cały świat lądując, jako pierwszy w historii, Boeingiem 767 bez podwozia. W "Ja, kapitan" opowiada o swoich marzeniach, pasjach, ideałach, o pokonywaniu przeszkód i wykorzystywaniu szczęśliwych zbiegów okoliczności. Odtwarza swoją życiową drogę od zółtodzioba, stawiającego pierwsze kroki w sporcie szybowcowym do kapitana najnowocześniejszego pasażerskiego samolotu świata - Dreamlinera.

Książka kapitana Tadeusza Wrony może być inspiracją dla wszystkich ludzi, którzy mają pasję. Udowadnia, że jeżeli człowiek czegoś w życiu pragnie, może swoje marzenia zrealizować. Dzięki uporowi i konsekwencji można nawet zostać bohaterem.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Poznańskie, 2013

źródło okładki: www.wydawnictwopoznanskie.com

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 405
Eponine | 2016-03-26
Przeczytana: 22 marca 2016

"Lataj jak orzeł, ląduj jak Wrona."

Istnienie branży lotniczej to dowód największego zwycięstwa człowieka nad własnymi słabościami. Fakt, że ważąca setki ton maszyna lekko wzbija się w powietrze, pokonuje niemożliwy do wyobrażenia dystans i bezpiecznie ląduje na drugim końcu świata, niezmiennie fascynuje i napawa pewnym strachem większość z nas. Na co dzień nie zdajemy sobie nawet sprawy z tego, jak wiele samolotów przelatuje w zasięgu wzroku o każdej porze, ale są takie, które przyciągają uwagę na dłużej. Najczęściej te, które w wyniku katastrofy w ciągu kilku sekund zmieniają się w trumny dla setek pasażerów.

Taki los mógł spotkać też Boeinga 767 "Papa Charlie" w barwach PLL LOT, który wykonując lot LO016, z powodu usterki technicznej nie był w stanie wypuścić podwozia. Na ziemi zdezorientowani pracownicy lotniska, rodziny pasażerów i załogi, rzesze ludzi przed telewizorami. Na pokładzie ponad 200 osób, doświadczona załoga i on - Kapitan Wrona. Musiał dokonać niemożliwego, posadzić szerokokadłubowy odrzutowiec jak niewielki szybowiec. Alternatywą była śmierć jego samego i pasażerów. Moment, który mógł być największą katastrofą polskiego lotnictwa, został uwieczniony w postaci filmów, dzięki którym cały świat do dziś podziwia naszego kapitana i jego lądowanie awaryjne, jedno z najbardziej spektakularnych w historii.

Tamtego dnia oglądałam relację w jednej z telewizji informacyjnych, a dziś pracuję w branży lotniczej, dlatego kiedy wpadła mi w ręce książka "Ja, kapitan", postanowiłam zapoznać się bliżej z tą żywą legendą. Jak zwykle w przypadku książek niefabularyzowanych, nie oceniam fabuły, napisało ją życie, więc nikt nie ma prawa oceniać biegu wydarzeń.

Ale już wykonanie jak najbardziej. Ja nie mam żadnych zastrzeżeń co do kompozycji, wręcz przeciwnie, uważam, że przeplatające się wątki to ciekawy sposób na opowiedzenie wydarzeń tamtego jednego dnia oraz historii życia, która doprowadziła umiejętności do takiej perfekcji. Duży plus za dobre wyważenie proporcji, bo przecież przeciętny czytelnik zdecydowanie bardziej chce poznać szczegóły rejsu z Newark do Warszawy niż kulisy szybownictwa sprzed trzydziestu lat. W kompozycji linearnej nie byłoby możliwości dobrze tego rozplanować. Podobają mi się też wspomnienia i opinie bliskich umieszczone na końcu książki - zwłaszcza pierwsze, spisane przez żonę. Opis wydarzeń z jej perspektywy ma może za dużo dramaturgii i doszukiwania się sensu w przypadkowych wydarzeniach, ale jest bardzo prawdziwy i rzeczywiście obrazuje to, co mogła wtedy czuć.

Jeśli chodzi o język, jest mało skomplikowany, na co narzekała na przykład moja babcia. Ale mnie to się podoba - ostatecznie, autorem książki ma być pilot, a nie poeta, który nawet w prozę biograficzną wplata kwieciste ustępy. Język jest zwięzły i zrozumiały i taki ma być.

Reasumując, polecam wszystkim ludziom, które pamiętają emocje, które towarzyszyły oglądanemu na żywo lądowaniu "Papa Charlie", każdemu fanowi lotnictwa i każdemu, kto chciałby poznać bliżej współczesnego bohatera. Ta książka może też służyć jako materiał motywacyjny, bo przeszkody, które stanęły na drodze kpt. Wrony do kokpitu 767, a potem Dreamlinera, mogły go zniechęcić na wielu etapach. I co wówczas stałoby się z pasażerami LO 016 "Papa Charlie"?

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Bez mojej zgody

Po „Bez mojej zgody” Picoult postanowiłam sięgnąć głownie dlatego, że jest popularna i pojawia się na wielu listach "lektur, które trzeba przeczy...

zgłoś błąd zgłoś błąd