Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Bajki znad Olzy

Tłumaczenie: Krystyna Ondraszek
Wydawnictwo: Beskydy
4 (1 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
0
7
0
6
0
5
0
4
1
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Bajki znad Olzy
data wydania
ISBN
9788023999754
liczba stron
160
słowa kluczowe
legendy Olza
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodał
Przemek

 

źródło okładki: Skan własny

Brak materiałów.
książek: 360
Przemek | 2013-09-12
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 12 września 2013

Książka jest bardzo słaba pod względem językowym. Trudno się ją czyta. Tam, gdzie intuicja wskazuje koniec zdania, pojawia się dalsza część zdania złożonego, zdarzają się zdania niegramatyczne, itd. Pod koniec wynotowałem 3 przykłady i podam za chwilę.
Co do samych bajek. Mam mieszane uczucia. Czytałem już pozycję "W skarbnikowym królestwie" i jakoś ta książka zupełnie nie zawiera wspólnych wątków. Można się zastanowić czy to są w ogóle legendy czy tylko autorskie bajki? Próbowałem dopytać autora e-mailem i odpowiedział, że są to opowieści zebrane po czeskiej stronie Olzy podczas przygotowywania albumu Olza. W bajkach brakuje jednak takich typowych dla legend śladów po wydarzeniach w naturze: a to jakaś zaklęta skała, a to ruiny zamku, a to drzewo, które gdzieś można odszukać. Podobnie, dedykacja przedostatniej bajki, która wskazuje, że jest to tekst autorski, a nie legenda. Dziwne też było, że historia o Zbójniku Ondraszku zupełnie nie zgadzała się z Morcinkowską (żadnego zaczarowanego obuszka, itp. tylko smok i woda życia), podobnie historia o śpiących rycerzach z Czantorii...

Przykładowe niezręczności językowe:
s. 132 "Podążał więc za głosami, a gdy dotarł na skraj poręby w środku głębokiego lasu, zobaczył tam tańczące leśne nimfy"
powinno być:
"Podążał więc za głosami, a gdy dotarł na skraj poręby, w środku głębokiego lasu zobaczył tańczące leśne nimfy"
Na kolejną nieporadność długo nie trzeba czekać,
s. 138 "W gronie piwowarnych panuje opinia, iż ten kto zostanie pod opieką krasnala, czeka świetna przyszłość, bogactwo i sława"
powinno być:
"W gronie piwowarnych panuje opinia, iż TEGO kto zostanie pod opieką krasnala, czeka świetLAna przyszłość, bogactwo i sława"
Ponadto tłumacz jakoś wstydził się chyba słowa "pierś" i to też prowadziło do niezręczności
s. 127 "Powieki były coraz cięższe, głowy spadały na klatkę i chciało im się bardzo spać"
Powinno być (przykładowo):
"Powieki stawały się coraz cięższe, głowy opadały na piersi i bardzo chciało im się spać"

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wszyscy umierają, łyżkowce również

Funeralno-wspomnieniowa enerdowszczyzna, całkiem przyjemna od pewnego momentu, zwłaszcza jeśli część historyjek nałoży się na własne echa i widma czyt...

zgłoś błąd zgłoś błąd