Ściśle Tajne. Odkryj Tajemnice Ery Cyfrowej

Wydawnictwo: Jeden Świat
6,42 (12 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
1
9
0
8
4
7
2
6
1
5
1
4
1
3
2
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788389632531
kategoria
popularnonaukowa
język
polski
dodał
commando

Mówicie, że chcecie wiedzieć wszystko o tajemnicach i zmowach, o których zdarza się wam słyszeć, ale nie zamierzacie spędzić życia grzebiąc w starych zakurzonych księgach, albo godzinami surfować po internecie? Oto książka przeznaczona dla was. Jim Marrs, niestrudzony badacz tajemnic i spisków szuka odpowiedzi na prowokujące pytania: - Czy 11 września był dziełem zakulisowych machinacji? - Czy...

Mówicie, że chcecie wiedzieć wszystko o tajemnicach i zmowach, o których zdarza się wam słyszeć, ale nie zamierzacie spędzić życia grzebiąc w starych zakurzonych księgach, albo godzinami surfować po internecie? Oto książka przeznaczona dla was.
Jim Marrs, niestrudzony badacz tajemnic i spisków szuka odpowiedzi na prowokujące pytania:
- Czy 11 września był dziełem zakulisowych machinacji?
- Czy wydobycie ropy osiągnęło szczyt?
- Czy wolna albo alternatywna energia jest zatajana przed społeczeństwem?
- Co przeleciało w pobliżu promu kosmicznego Atlantis?
- Kto zaparkował księżyc?
- Co rozbiło się pod Roswell?
- Czy Bóg jest kosmitą?
- Co zdarzy się w roku 2012?

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 193
Gracjan Triglav | 2017-02-25
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 25 lutego 2017

Ściśle tajne: Odkryj tajemnice ery cyfrowej (2008)
(Above Top Secret: Uncover the Mysteries of the Digital Age)

Książka Marrsa składa się z dziewiętnastu dłuższych i krótszych rozdziałów. „Tematy zostały wybrane pod kątem skali zainteresowania, jakie zdają się budzić u ponad dwóch milionów odwiedzających co miesiąc portal AboveTopSecret.com” – pisze autor we wstępie. Są to kolejno: 9/11, spekulacje nt. pochodzenia ropy naftowej i zasobności jej złóż, gigantyczne obiekty nad Stephenville, ukryte kody w znakach drogowych, free energy, System Rezerwy Federalnej, chemtrails, Antarktyda i naziści, zabójstwo JFK, John Titor – przybysz z przyszłości, wojskowe drony i sztuczne owady, obiekt dryfujący koło promu Atlantis, UFO nad lotniskiem O’Hare, światła nad Phoenix, lądowanie na Księżycu – fakt czy mistyfikacja, rozważania o naturze księżyca, legenda Roswell, Anunaki + natura Boga (?!) i problem roku 2012.

Zestawienie składa się z większości „klasycznych”, oklepanych teorii spiskowych i zjawisk niewyjaśnionych, nie zawsze osadzonych w tytułowej erze cyfrowej. Tego co zapowiedzieli Orwell, Huxley i Bradbury nie ma tu za wiele – a taki tytuł zobowiązuje... zdecydowanie lepiej pasowałoby do książki o geopolityce i dystopijnych mechanizmach. Nie jest to rzecz najwyższych lotów. Tylko nowicjusz który dopiero zaczyna poruszać się w obrębie informacji niejawnych, niepewnych i pseudonauki – będzie czytać Marrsa w napięciu.

Autor, rdzenny teksańczyk, pisał tę książkę z myślą o rodakach – i wszystko co nam przybliża ukazane jest z ich perspektywy. Niby cały świat żyje tym co dzieje się w Hollywood i NYC, ale w erze cyfrowej zagrożenia i sprawy ważne rozgrywają się w skali globalnej.

Marrs przedstawia poszczególne tematy nieco chaotycznie. Nawet jeśli ukazuje daną sprawę krok po kroku, robi to z grubsza i po łebkach, nie nakreślając kluczowych kwestii i nie zarysowując należycie problematyki. Nie oferuje nam wyczerpujących informacji ani rozwinięcia ciekawych zagadnień... wątek się nagle urywa, i wchodzi następny temat. Choć stara się przekonać czytelnika o swej obiektywności, to jednak skłania się ku niektórym niepoważnym teoriom (np. o katastrofie pod Roswell) i tym samym strzela sobie w stopę.

Książkę czyta się lekko – opisów prawie nie ma, głównie informacje typu: kto, co, gdzie i kiedy. Polski przekład wydaje się sensowny, i ogólnie OK., tj. zrozumiały i logiczny, ale jest w nim sporo stylistycznych wpadek które należałoby poprawić. (Nie idzie o cytowanych internautów, od których i tak wiele się nie wymaga, świadków czy badaczy, którzy z kolei mają prawo do nieskładności w wypowiedzi ustnej, zwłaszcza gdy w grę wchodzą emocje – ale o tekst główny). Wpadek innej natury też jest sporo, co dodatkowo źle świadczy o klasie tłumacza, a jeszcze gorzej o osobie redagującej tekst (choć w stopce redakcyjnej takowa osoba nie jest wymieniona, i gdyby jej faktycznie nie było – wiele by to wyjaśniało)*. W książce aż roi się od kwadratowych nawiasów, a że nie jest to niekompletny, archaiczny tekst z translatorskimi uzupełnieniami – wygląda to dziwnie. Pan odpowiedzialny za tłumaczenie ewidentnie poprawia w ten sposób Marrsa. Można było to zrobić subtelniej.

Merytorycznie... też nie jest najlepiej. Teksańczyk oferuje nam masę półprawd, przeinaczeń, tzw. fake-ów przedstawianych jako fakty (i to mimo deklarowanej świadomości że takowych jest masa, zalewa nas zewsząd i że jest to wysoce niepokojące). Nawet jeśli pada coś sensownego – tonie pośród zwyczajnych bzdur – właściwie wartych uwagi jedynie jeśli interesuje nas folklor zjawiska, a nie jego istota (!). Brakuje argumentów. Na tle całości pozytywnie wypada chyba jedynie rozdzialik o rzekomej inscenizacji lądowania na księżycu.

Na okładce, w roli treści zachęcającej do kupna stoi taka informacja: „Autor bestsellerowej powieści »ONI rządzą światem«”. Książka o jakiej mowa nie jest beletrystyką, a jaki próg sprzedaży czyni ją bestsellerem – nie napisano. (Choć na pewno dobrze sprzedała się na tle innych publikacji niszowemu wydawnictwu Jeden Świat). Nieco grubsza od tej, lepiej rozplanowana, prezentuje podobne spojrzenie na wybrane fragmenty historii – doszukując się w nich drugiego dna i spisku. Wszystko co w niej napisano jest mocno naciągane i opiera się w dużej mierze na nieprawdziwych informacjach – ale dobrze się czyta i jest inspirujące. (Czytałem ją lata temu, ale pamiętam że mi się podobała).

* Tak treść jak i forma książki nie zachęca by coś z nią robić, siedzieć i poprawiać, dodruk ani drugie wydanie jej się nie należą, ale może poniższa lista coś rzeczowo powie o technicznej stronie wydania, tłumaczeniu i dokładności samego Marrsa, niestety nie jest pełna – a zatem tak wybiórczo: str. 162 – „Ponad dwadzieścia pięć [...] bomb atomowych brakuje po nieboszczyku Związku Sowieckim, a wiele mniejszych krajów, jak Pakistan, Indie, Izrael, Korea Północą i Iran ma teraz, albo przypuszczalnie rozbudowuje potencjał atomowy” – brakuje wstawki że mniejszych od CCCP, bo o ile Korea Północna i Izrael duże nie są, to już Indie i Iran należą powierzchniowo do największych państw; str. 18-19 – powtórka adresu www (zamiast innego); str. 52 – w tekście jest piłka nożna, ale ewidentnie nie idzie o soccer a american football... przyjęło się tę grę w Polsce określać jako futobol amerykański; str. 96 – „pierwsza próba zabójstwa w Ameryce była wymierzona przeciw Jacksonowi; miał go dokonać w 1835 roku człowiek nazwiskiem Richard Lawrence” – kompletny absurd, odkąd na amerykańską ziemię zeszli Europejczycy było ich wiele, a wcześniej także niemało... i nierzadko pewnie zakończonych „sukcesem”; str. 112 – bakterie zarażają i znikają – kolejny nonsens, głównym problemem infekcji bakteryjnej jest właśnie obecność bakterii, kiedy ich nie ma, a pacjent ma dość sił by zdrowieć – wtedy jest OK, czym miałby zarażać bakterie?; str. 121 – jest Afryki zamiast Antarktyki/Antarktydy; str. 144 – tryb pytający, ale brak znaku zapytania; str. 147 – „Czy oglądaliście akta Z Archiwum X?” – tu zamiast akta powinno być odcinki, bo po angielsku były tu dubel – files X-Files; str. 211 – 1999 - 1969 = 30. Powinno być 30, jest 13; str. 212 – numerek do przypisu na tej stronie, on sam na sąsiedniej; str. 221 – „nowela” Kinga Lśnienie... no cóż angielskie novel ma się do polskiej noweli tak samo jak respect do resepektu; str. 222 „uczestnik portalu” – a może user/użytkownik?; 249 – jest dymiąca strzelba, w oryginale musi być smoking gun, i tak trzeba było zostawić; str. 250 – na ranczo, powinno być odmienione (na ranczu); str. 264 i sąsiednia: niebiescy... a może niebiańscy?; str.267 – mowa jest o SILE znanej ze Gwiezdnych Wojen, OK – dosłowne tłumaczenie the force jest właśnie takie, ale u nas przyjęło się mówić o MOCY; str. 275 – jest długie liczenie, a powinno być długa rachuba; str. 279 – to, że Nibiru krąży po dziwnej elipsie nie wydumali sobie Sumerowie a Sitchin, zaś egipski skrzydlaty krąg to nie Nibiru, a słońce; str. 124, 127, 129, 138, 220, 249, 282 – literówki i mniejsze omyłki.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Najlepsze opowiadania - t. 1

Szczury w murach - 7/10 Kolor z przestworzy - 8/10 Koszmar w Dunwich - 3/10 W górach szaleństwa - 5/10 (okropne dłużyzny opisów zaginionego miasta)

zgłoś błąd zgłoś błąd