Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Rany kamieni

Tłumaczenie: Radosław Januszewski
Wydawnictwo: Amber
6,55 (2073 ocen i 332 opinie) Zobacz oceny
10
117
9
112
8
280
7
535
6
543
5
315
4
92
3
58
2
15
1
6
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Stone Bruises
data wydania
ISBN
9788324148547
liczba stron
336
słowa kluczowe
farma, pułapka, morderstwo, tajemnica
język
polski
dodała
Niehalo

Autor bestsellera CHEMIA ŚMIERCI „Tonący w deszczu krajobraz pozbawiony zarówno życia, jak i konkretnych kształtów. Płaskie wrzosowiska, upstrzone kępami drzew, mokradła” – to pejzaż Chemii śmierci, pierwszego bestsellera Simona Becketta z genialnym antropologiem sądowym doktorem Davidem Hunterem. „Wszędzie wokoło leżały ludzkie ciała w różnym stanie rozkładu” – to Trupia Farma, sceneria...

Autor bestsellera CHEMIA ŚMIERCI

„Tonący w deszczu krajobraz pozbawiony zarówno życia, jak i konkretnych kształtów. Płaskie wrzosowiska, upstrzone kępami drzew, mokradła” – to pejzaż Chemii śmierci, pierwszego bestsellera Simona Becketta z genialnym antropologiem sądowym doktorem Davidem Hunterem.

„Wszędzie wokoło leżały ludzkie ciała w różnym stanie rozkładu” – to Trupia Farma, sceneria Szeptów zmarłych.

„Targana sztormem, odcięta od świata i sparaliżowana śmiertelnym strachem wysepka” – to Zapisane w kościach.

I znowu W wołaniu z grobu: ponure torfowiska i wrzosowiska, i mgła…

I teraz Rany kamieni. I słońce, pola, pszeniczne łany, strumyk, zagajnik… Wszystko zastygłe w bezruchu. Obezwładnia nas upał. I osacza cisza. W ten idylliczny krajobraz wjeżdża luksusowym audi na oparach benzyny narrator. Ale to nie doktor Hunter. Nie wiemy – i prawie do końca się nie dowiemy – kim jest. Wiemy, że ucieka. I że się boi. Panicznie się boi. A my razem z nim. I o niego. Choć wcale nie wiemy– i prawie do końca się nie dowiemy – czy jest ofiarą, czy może mordercą…

Rany kamieni - tu wszystko jest inne: bohater, sceneria, tylko Beckett jest taki sam:

Mistrz wyrafinowanej prozy, oszczędnych środków, bogatego języka, plastycznych opisów. Mistrz emocji, mistrz nastroju, strachu i tajemnicy.

Ale tym razem poszedł dalej i inną drogą. Tu sam narrator, wszyscy i wszystko jest tajemnicą. Każda scena rodzi zagadkę. Każde wyjaśnienie rodzi jeszcze trudniejsze pytania. Tajemnice osaczają. Napięcie i niepewność rośnie. I strach, który chwycił za gardło w pierwszej scenie, zacieśnia swój uścisk i dławi.

To głęboka, mądra, pełna zadumy nad losem i naturą ludzką powieść ubrana w formę literackiego thrillera psychologicznego.

Ktoś ucieka… przez pola gdzieś we Francji. W zagajniku parkuje luksusowe audi. W strumieniu usiłuje zmyć krew z fotela, z pasa i rąk… Zaciera wszelkie ślady. Zabiera plecak i odchodzi. I zabiera coś jeszcze…

W nieznośnym upale wśród obezwładniającej ciszy i w paraliżującym słońcu idzie przed siebie. Tylko dokąd? Tego nie wie. Nie ma pieniędzy, żadnych planów, za to ma siniaki na twarzy. Dowiadujemy się, że jest Anglikiem. Widzimy, że jest inteligentny i wrażliwy. Domyślamy się, że jest młody. Wiemy, że musi się ukrywać…

W desperacji wchodzi do ogrodzonego drutem kolczastym lasu i dociera do wyglądającej na opuszczoną farmy. Prosi o wodę młodą tajemniczą kobietę z dzieckiem na ręku…

Nie spodziewa się, jak szybko i w jakich dramatycznych okolicznościach będzie mu dane tu wrócić. I w jak deliryczno-surrealistycznej scenerii, przywodzącej na myśl scenerię największych XIX i XX-wiecznych mistrzów prozy, będzie uwięziony - a może ocalony.

To brzydko-piękne odcięte od świata miejsce i jego zagadkowi mieszkańcy są wielką mroczną tajemnicą. Choć w tej nieodgadnionej dziwności wszystko i wszyscy są aż do bólu prawdziwi – w swoich słabościach, porywach szlachetności, w swoich zbrodniach i karach…

 

źródło opisu: Wydawnictwo Amber, 2013

źródło okładki: http://www.wydawnictwoamber.pl/ksiazka/1509/rany-kamieni

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 119
Adam Grochocki | 2014-12-16
Na półkach: Przeczytane

Recenzja z bloga zagrywam.blogspot.com
facebook: https://www.facebook.com/zagrywam?ref=ts&fref=ts


Sean ucieka. Nie mamy za dużo informacji przed czym i dlaczego. Porzuca samochód gdzieś we Francji i dalszą drogę przebywa pieszo. Dociera na teren jakiejś farmy i... wpada w sidła łowieckie. Pomocy udzielają mu dwie siostry, córki psychotycznego Arnaud. Jest to zgrabne zawiązanie akcji z dziesiątkami niewiadomych, które poznajemy wraz z kolejnymi stronami książki.

Strasznie fajnie wyszło prowadzenie akcji. Przez większość czasu razem z Seanem jesteśmy na farmie poznając dość specyficznych domowników. Arnaud, Mathilde i Gretchen żyją z dala od społeczeństwa, bez telefonu. Telewizja to ich jedyne okno na świat. Do miasteczka jeżdżą tylko, gdy wymaga tego sytuacja. Jedzą tylko to co wyhodowali. Dla Seana jest to z jednej strony szokujące doświadczenie, a z drugiej niemalże idealna kryjówka przed światem zewnętrznym.

Czemu się ukrywa? Tego dowiemy się z czasem. Rozdziały poświęcone życiu na farmie bardzo często kończą się przeniesieniem akcji wstecz do Londynu. Tam stopniowo dowiadujemy się kim jest Sean, jak wygląda jego życie codzienne. Wreszcie dowiemy się co sprowadziło go do Francji w bardzo złym stanie. Muszę przyznać, że chęć poznania historii mobilizuje do dalszego czytania. Pomaga pierwszoosobowa narracja, nastawiona w dużej mierze na emocje.
Część rozdziałów dotyczących farmy jest po prostu nudna. Sean rozrabia zaprawę murarską, przybija deskę, przestawia rusztowanie. Koniec końców zakończenie jest więcej niż satysfakcjonujące, a sprawy farmy przybierają taki obrót, że przeszłość Seana już tak bardzo nie ekscytuje. Jest dobrze!

Wyszło trochę chaotycznie, bo nie bardzo poradziłem sobie z tematyką. Nie jest to klasyczny thriller, nie jest to sensacja, ani kryminał. W zasadzie jest tam wszystkiego po trochu, ale głównie są to wydarzenia dramatyczne. Warto przeczytać Rany kamieni. gdyż jest to całkiem inny Beckett niż do tej pory. Przedstawiona historia jest wciągająca i zbudowana w przemyślany sposób. Ja jestem usatysfakcjonowany!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wilcze Leże

A.Pilipiuk mówi o samym sobie że jest grafomanem,a niech sobie będzie :-) A mnie się jego książki podobają.I tym razem z ciekawością sięgnęłam po jego...

zgłoś błąd zgłoś błąd