Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Miasto obłąkanych

Wydawnictwo: Novae Res
6,17 (6 ocen i 4 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
1
8
2
7
0
6
1
5
0
4
0
3
2
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788377227541
liczba stron
312
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski
dodała
joly_fh

Początkująca lekarka i jej pacjent. Dziennikarz, który wszystkim gardzi. Kurtyzana i profesor socjologii. Ludzie żyjący i martwi, o których nie sposób zapomnieć. A w tle miasto pochłonięte konfliktem między arystokracją a najniższymi warstwami społeczeństwa. Daniela Lilia Różyc jest studentką psychiatrii oraz córką właściciela szpitala psychiatrycznego. Badając kolejne przypadki pacjentów...

Początkująca lekarka i jej pacjent. Dziennikarz, który wszystkim gardzi. Kurtyzana i profesor socjologii. Ludzie żyjący i martwi, o których nie sposób zapomnieć. A w tle miasto pochłonięte konfliktem między arystokracją a najniższymi warstwami społeczeństwa.

Daniela Lilia Różyc jest studentką psychiatrii oraz córką właściciela szpitala psychiatrycznego. Badając kolejne przypadki pacjentów cierpiących na choroby psychiczne, zastanawia się nad ludzkim determinizmem. Jak życie mieszkańców miasta zostało ukształtowane przez przeszłość, a minione wydarzenia w niezwykły sposób wpłynęły na ich charaktery, psychikę oraz sposoby postrzegania rzeczywistości?

 

źródło opisu: Novae Res, 2013

źródło okładki: http://zaczytani.pl/ksiazka/miasto_oblakanych,druk

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1663
dzosefinn | 2013-09-13
Przeczytana: 13 października 2013

Wyobraźcie sobie Miasto, w którym przyszłoby Wam żyć. Podzielone według stanu urodzenia, arystokracja zajmująca bogatsze dzielnice i biedota kłębiąca się na ich obrzeżach. A w powietrzu wyczuwa się narastające napięcie, które nieuchronnie przybliża Was do wielkiego wybuchu. W tym Mieście, każdy dzień wita Was nową dawką deszczu, wiatr na okrągło przenika przez Wasze ubrania do szpiku kości, natomiast szaro bure chmury na dobre zadomowiły się nad okolicą. Można by pomyśleć, że słońce przegrało walkę o panowanie na nieboskłonie… Z kolei na ziemi warte strumyki deszczówki wypełniają po brzegi przepełniające się studzienki ściekowe, wszyscy mieszkańcy szukający schronienia by przeczekać ten czas w swoich cieplutkich mieszkaniach, bądź w bramie pod lichym kartonem lub z gazetą nad mokrą już głową… Ot, szara rzeczywistość.

Tak właśnie prezentuje się obraz chyba każdego miasta jesienią, ale co trzeba podkreślić, nie zawsze. Autorka jednak postanowiła pójść tą ciemniejszą drogą, bardziej przygnębiającą pogodą i w niej osadziła fabułę. Jeśli chodzi o odzwierciedlenie akcji do pogody, to autorka trafiła w dziesiątkę. Wystarczy zapoznać się z opisami przyrody, by mieć rozeznanie, co czeka czytelnika w tej przygodzie z Miastem obłąkanych.

W tym dosyć ponurym Mieście żyje młoda kobieta – Daniela Różyc, która już od samego początku życia miała, można powiedzieć, z górki. A to przede wszystkim przez wysoki status urodzenia w szacownej rodzinie psychiatrów. Ojciec od maleńkości przygotowywał ją do pracy w tym rodzinnym zawodzie, w ten sposób ułatwiając jej start w dorosłość. Tą mocno stąpającą po ziemi bohaterkę poznajemy w momencie schyłku jej edukacji, kiedy to zostaje jej przydzielony chory, nad którym nie tylko ma się opiekować, ale również ukończyć swoją naukę. Tą osobą okazuje się mężczyzna, który wbrew pozorom ma jeszcze dużo do powiedzenia i co się później okazuje na tematy bardzo ciekawe. A to za sprawą odmiennych poglądów na życie w porównaniu do Danieli. Jednakże w trakcie tych sesji jej upór sprawia, że czytelnik ma jej emocje i myśli na tak zwanej tacy. Czy dobrze?

Pomiędzy tymi obowiązkami, młoda lekarka stara radzić sobie z otaczającą ją szarością dnia codziennego. W tej walce jednak nie jest sama. Ludzie ją otaczający, na swój sposób starają się jej pomóc, tym samym narzucając jej swoją wolę. Tylko jest jeden problem. Daniela nie życzy sobie takiej pomocy, przez co niekiedy wpada we wszelakie kłopoty, z których sama raczej by nie wyszła…

Jestem pod ogromnym wrażeniem stylu autorki. Bardzo dojrzały, momentami smacznie wyszukany, bogaty stylistycznie i niezwykle plastyczny język. Istny miód, nieoszlifowany diament. Przeczytałam ledwo kilka zdań i wpadłam w osłupienie. Nie mogłam uwierzyć, że tak pisze moja rówieśnica… Zaczęłam od stylu, ponieważ jest to największa zaleta Miasta obłąkanych. Co ciekawe, przy takim sposobie prowadzenia fabuły, wszystkie niedociągnięcia i mankamenty przestają mieć znaczenie. Dzięki temu, Miasto obłąkanych bardzo przyjemnie oraz szybko się czyta.

Jednym z mankamentów okazują się być sami bohaterowie. Odniosłam wrażenie, że są dosyć sztywni. Za mało ekspresyjni się dla mnie okazali i trochę bez wyrazu. Momentami byli nawet sztuczni. Daniela, niby mocno stąpająca po ziemi, a nie pokazywała tego zupełnie. Nie przekonała mnie, dodatkowo ta jej dziecięca jeszcze głupota. Choć w pewnym momencie wzbudziła podziw, przede wszystkim przez jej zaangażowanie we wszelakie sprawy i dziecięcą ciekawość. Daniela jest taką postacią, której w duszy jeszcze szaleje krnąbrne dziecko. Nic dziwnego, że otaczające ją osoby chcieli na nią wpływać. Na szczęście bardzo często towarzyszył jej nad wyraz dojrzały mężczyzna, dziennikarz, który sprawia wrażenie jej opiekuna oraz czasami nawet mentora. A raczej za takiego chce uchodzić w oczach swoich znajomych. Połączeni, Daniela i Konstanty, tworzą bardzo charakterystyczny duet, przywołujący na myśl znane pary takie jak Don Kichot i Sancho Pansa, czy też Sherlock Holmes i Mrs. Watson.

Kolejną sprawą, do której się przyczepię, to do tempa toczącej się akcji. By zilustrować Wam jakoś szybkość jej biegu, zastosuję porównanie do ruszającego ze stacji pociągu. Dopiero po przekroczeniu 200 stron coś ciekawego zaczyna się dziać, co na dłużej przyciąga uwagę czytelnika.

Plusem dla większości może się okazać otwarte zakończenie, jakie autorka zastosowała w Mieście obłąkanych. Niektórzy czytelnicy cenią sobie takie formy kończenia książki, jednakże ja czuję nie tyle, co niedosyt, co mam wrażenie, że historia nie została zamknięta, a ja nie przepadam za niedopowiedzeniami, szczególnie w literaturze sensacyjnej, kryminałach, czy thrillerach. Chciałabym się dowiedzieć, jak potoczył się ten wątek dalej.

Pokuszę się jeszcze o odwołanie do tytułu. Miasto obłąkanych – jeśli chodzi o klimat i budowanie tej całej otoczki dla fabuły to ten tytuł idealnie pasuje. Natomiast bohaterowie obłąkani? Zdecydowanie nie. Jednakże to szaleństwo ujawnia się w bezsensownej walce między stanami – arystokracji i biedoty. Napięcie również da się wyczuć pomiędzy idealistami i realistami, którzy również na łamach Miasta obłąkanych toczą swoją małą wojnę. Kto wygra? Kto przegra? Dowiecie się, a może i nie, zaglądając do niniejszej publikacji.

Ogólnie rzecz ujmując Miasto obłąkanych jest naprawdę intrygującą lekturą. Od pierwszego zdania wciągnęła mnie w tą niekiedy depresyjną rzeczywistość, przez co zapomniałam o upływającym czasie oraz przymknęłam oko na małe wady. Czy jest to lektura łatwa? Nie wydaje mi się, ale trudna w odbiorze też nie jest. Przekazuje to, co ma przekazywać i to jest najważniejsze.

~*~

Cel jawił mu się w jego umyśle w postaci wałęsającego się wzdłuż smutnych, ciemnych uliczek szczenięcia, niedostrzeżonego, płaczliwie popisującego. Potykało się ono o swoje własne łapki, z wolna umierało z głodu. [1]

Zrozumiał, że ludzie tracą samych siebie, by zapewnić sobie byt. [2]

Ale pomyśl sobie, jak można powiedzieć komuś, że się go kocha jeśli ten ktoś ma kogoś zupełnie innego w swoim sercu. […] Ale osoby, które tak kochają, muszą być nieszczęśliwe […]. To chyba największy ból, jaki może czuć człowiek. [3]

[…] liczy się tylko to, w co się wierzy […]. Więc jeśli w coś wierzysz, to nikt nie może ci tego odebrać. Wtedy nie liczy się to, co myślą i robią inni ludzie. [4]

Każdy człowiek jest inny, toteż nie powinniśmy na silę próbować kogoś zmieniać. [5]

Wsparcie najbliższych daje człowiekowi wręcz niewyobrażalną silę. [6]

___
[1] KOSTRZEWA M.: Miasto obłąkanych. Gdynia: Novae Res 2013, s. 8.
[2] Ibid.
[3] Op. Cit., s. 135-136.
[4] Op. Cit., s. 136.
[5] Op. Cit., s. 225.
[6] Op. Cit., s. 262.

[http://dzosefinn.blogspot.com/2013/10/kostrzewa-marta-miasto-obakanych.html]

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wielbiciel

Trochę słabsza niż pozostałe pozycje, które czytałam. Może dlatego, że dość szybko poznajemy sprawcę? Natomiast nie można jej odmówić napięcia i emocj...

zgłoś błąd zgłoś błąd