Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Imperium. Jak Wielka Brytania zbudowała nowoczesny świat

Tłumaczenie: Piotr Szymor
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
7,12 (77 ocen i 9 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
7
8
21
7
33
6
12
5
1
4
2
3
0
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788308048610
liczba stron
500
kategoria
historia
język
polski
dodała
joly_fh

U szczytu swojej potęgi Imperium Brytyjskie zajmowało blisko czwartą część świata, zamieszkiwała je czwarta część ludzkości. W jaki sposób deszczowa wysepka zwana Brytanią przerodziła się w Imperium? Jakie były przyczyny jego upadku? Międzynarodowy bestseller Nialla Fergusona to opowieść przewrotna, pełna pasji, zaskakująca jasnością myśli i obalająca obiegowe mity. Od XVI wieku po...

U szczytu swojej potęgi Imperium Brytyjskie zajmowało blisko czwartą część świata, zamieszkiwała je czwarta część ludzkości. W jaki sposób deszczowa wysepka zwana Brytanią przerodziła się w Imperium? Jakie były przyczyny jego upadku? Międzynarodowy bestseller Nialla Fergusona to opowieść przewrotna, pełna pasji, zaskakująca jasnością myśli i obalająca obiegowe mity. Od XVI wieku po współczesność – cała pasjonująca historia Imperium Brytyjskiego w jednym tomie.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Literackie, 2013

źródło okładki: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 174
Gracjan Triglav | 2016-03-12
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 12 marca 2016

XVII, XVIII, XIX i XX wiek. Szkocki historyk analizuje narodziny światowej sieci zależności, rywalizację na odległych wyspach i kontynentach, wojny i handel, całą tę geopolitykę w wydaniu retro, która na dobrą sprawę dopiero się rodziła. Robi to rzecz jasna mając na uwadze rolę tytułowego Albionu, szuka tajemnicy jego sukcesu, potencjału – atrakcyjności która sprawia że Hindusi w swoich bollywoodzkich produkcjach nadal wplatają słówka i całe zdania z języka byłego okupanta, mieszkańcy Hongkongu tęsknią do czasów swojej kolonialnej zależności, Kenijczycy zapraszają ponownie angielskich administratorów (bo sobie nie radzą), czy też tego że to Unia Europejska potrzebuje Wielkiej Brytanii a nie Wielka Brytania Unii (i ta grozi że wyjdzie, a wszyscy błagają by została). Nie mówiąc już o takich oczywistościach jak to że nowa lingua franca to angielski, znaczków z motywem brytyjskiej flagi jest na świecie więcej niż w samym Zjednoczonym Królestwie a kanapki typu sandwich pakowane na drugie śniadanie uważamy za swoje, podobnie jak piłkę nożną i „klasyczną modę męską” (patrz: Beau Brummell).

„Imperium” Fergusona, ukazała się pierwotnie w 2003 i sprawia wrażenie książki bardzo aktualnej, pisanej z myślą o współczesnym odbiorcy, tekstu na tu i teraz, który ma na celu odkłamać powszechne przekonanie o negatywnej roli kolonializmu, ale też zgasić wszelkie kontrastowe, huraoptymistyczne opinie, które nie dostrzegają (bądź nie chcą dostrzegać) realnej tragedii jaka spotkała miliony w wyniku nie zawsze przemyślanej eksploracji nowych ziem, niewłaściwie prowadzonej bądź wręcz narzucanej siłą westernizacji, wojen, politycznego cynizmu i zwykłej ignorancji. Bez naginania faktów, uczciwie i z humorem (time to time) śledzimy u boku autora przebieg kluczowych historycznych wydarzeń, czytamy o kulisach polityki i genezie konfliktów, analizujemy dane liczbowe z zakresu gospodarki i socjologii. Tekst nie jest wyczerpującym studium tematu, daje jednak ogólne pojęcie o korzeniach dzisiejszej sytuacji geopolitycznej, zgodnie z intencjami autora.
Jakby źle nie mówić o tym co robili w poprzednich wiekach Europejczycy w swoich koloniach, fakty są takie że tamtejsze społeczności żyją teraz znacznie dłużej, wygodniej, i ciekawiej, a ich populacje zaczęły się bardzo szybko rozrastać, wiele barbarzyńskich praktyk udało się ukrócić, a zinstytucjonalizowana edukacja albo się poprawiła, albo wręcz w ogóle miała szanse zaistnieć. Znamiennym też jest że te ongiś gnębione nacje, emigrują do Starego Świata i jego „białych” kolonii – tam gdzie jest źle ludzie się nie pchają, no nie?
Będąc bladym Europejczykiem – ciężko pękać z dumy z uwagi na historię kontynentu, ale nie można też popadać w samoumartwianie i zakłamywanie historii. Ferguson jest w tym co pisze po prostu uczciwy. Unika skrajnych, zafałszowanych sądów – mających uzasadniać jakieś nacjonalistyczne czy lewicowe koncepcje. Umiar, rzetelność i przenikliwość – stoją za sukcesem tej książki i całego pisarstwa autora.

Brakuje tylko rozdziału o Hongkongu, czy też szerzej – o Chinach, o Gujanie Brytyjskiej i Kompanii Zatoki Hudosona, pełniejszego opracowania zagadnień bliskowschodnich. Ciekawie by dopełniały obszernie omówione Indie, Australię, Afrykę, Kanadę i USA (choć mogłaby być wtórne treściowo względem omówionych sytuacji polityczno-gospodarczych).

Tłumaczką „Imperium” jest Beata Wilga. Jej przekład czyta się dobrze, choć miejscami można by to i owo poprawić, czasami stylistykę, czasami końcówki słów które przez pośpiech są nie takie jak powinny (str. 128, 151, 437), a przede wszystkim warto zwrócić uwagę na te strony:



19 – „linia horyzontu” XXX – w oryginale zapewne było SKYLINE, i tak trzeba to było zostawić. W polskim internecie na panoramę miasta złożoną głównie z drapaczy chmur mówi się potocznie właśnie skyline... Z tego co pamiętam Szczepan Twardoch którego polszczyzna bezsprzecznie nie kuleje, pochwalił się na kartach swego dziennika, że będąc u pomieszkującego w Warszawie Obritowskiego, robił telefonem fotki stołecznego skyline’u.

47 – tłumaczenia w nawiasie sobie, a nazwa angielska sobie, i tak we wszystkich linijkach. Na późniejszych stronach to się powtarza przez całą książkę. Na 274 bzdura totalna – Imperial British East Africa Company przetłumaczono jako Brytyjska Kompania Wschodnioindyjska...

215 – czy mogło chodzić o młynek modlitewny?

333 – “The War of Steel and Gold: A study of Armed Peace” przetłumaczono jako: “Wojna o stal i Złoto. Studium niekoniecznie o pokoju”... Tymczasem powinno być raczej „Wojna stali i złota” i po dwukropku coś o tym że studium pokoju którego gwarantem jest siła militarna... Takie tłumaczenia stawiają pod znakiem zapytania dokładność przekładu.

343 – użycie określenia „fantasy” wobec political fiction nie jest za dobre. (Pytanie czy w brytyjskim oryginale Ferguson napisał FANTASTIC BOOK czy FANTASY?).

378 – gold standard to standard złota/parytet złota, nie zaś system złotej waluty (mimo że taki tytuł ma hasło dla tego zagadnienia na Wikipedii). To udziwnienie odbija się potem ujemnie na urodzie tekstu (powtórzenia). Podczas lektury czy słuchania audycji o ekonomii – zawsze spotykałem się z dosłownym tłumaczeniem.

379 – „obniżki płac nie nadążały za obniżkami cen” – nie brzmi to zbyt logicznie, chodzi o to że towary nie taniały mimo spadających na łeb, na szyję pensji... ale nie ujęto tego zbyt jasno. I żadne sąsiednie zdanie tego nie koryguje.

417 – powinno być Commonwealthcie, nie Commonwealsie...

We wklejce mamy sipojów zamiast sipajów (choć to przykład jednej z niewielu literówek), na innej mamy „na Tajlandii” zamiast „w Tajlandii” – ale to już drobiazgi.

Mimo to całość nie jest zła. Trzeba potraktować tę książkę jako tekst użytkowy, w większości zgrabny choć z mankamentami. Czyta się naprawdę w porządku (jeśli idzie o urodę czy informacje). Ale w związku z powyższymi przykładami, ciężko pozbyć się wrażenia że nie czytamy słowo w słowo Fergusona, a dostajemy bardziej sens jego wywodów, w bardzo zbliżonej formie (zapewne nie wolnej od pomyłek). Wydaje mi się że książką powinna być solidnie przejrzana i poprawiona, albo przetłumaczona po raz drugi przez kogoś innego.
(To moja druga książka Fergusona, nowsza „Cywilizacja” która wyszła spod rąk innego tłumacza wydawała się lepsza).

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Thunderhead

Co ja mogę powiedzieć... Neal Shusterman jest geniuszem. Lektura obowiązkowa. Kac książkowy gwarantowany.

zgłoś błąd zgłoś błąd