Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Strych Tesli

Tłumaczenie: Janusz Ochab
Cykl: Stowarzyszenie Accelerati
Wydawnictwo: Egmont Polska
7,19 (210 ocen i 48 opinii) Zobacz oceny
10
12
9
23
8
42
7
74
6
41
5
11
4
6
3
1
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Tesla's Attic
data wydania
ISBN
9788323776758
liczba stron
320
słowa kluczowe
teen, fantasy
język
polski
dodała
Zaczarowana

Czternastoletni Nick wraz z ojcem i bratem przeprowadza się do starego, wiktoriańskiego domu. Po niefortunnym wypadku z tosterem cała trójka postanawia pozbyć się zalegających na strychu gratów. Na wyprzedaż przybywają niespodziewane tłumy sąsiadów. Tego samego dnia Nicka odwiedzają podejrzani mężczyźni w garniturach. To daje początek serii dziwnych wydarzeń. Chłopiec odkrywa, że urządzenia,...

Czternastoletni Nick wraz z ojcem i bratem przeprowadza się do starego, wiktoriańskiego domu. Po niefortunnym wypadku z tosterem cała trójka postanawia pozbyć się zalegających na strychu gratów. Na wyprzedaż przybywają niespodziewane tłumy sąsiadów. Tego samego dnia Nicka odwiedzają podejrzani mężczyźni w garniturach. To daje początek serii dziwnych wydarzeń. Chłopiec odkrywa, że urządzenia, które sprzedał, działają zupełnie inaczej, niż powinny – aparat uwiecznia sceny z przyszłości, ogniwo ożywia umarłych, magnetofon zaś nagrywa… myśli. Czy Nick i jego nowi przyjaciele rozwikłają zagadkę strychu, zanim będzie za późno? I czy dowiedzą się, do kogo należą inicjały „NT”, widniejące na każdym z przedmiotów? Pierwszy tom nieprawdopodobnej serii. Wciągająca fabuła, wielka dawka nietuzinkowego poczucia humoru, a do tego wszystkiego tajemnicze wynalazki i pytanie – czy to jeszcze nauka, czy już magia?

 

źródło opisu: Wydawnictwo Egmont, 2013

źródło okładki: http://www.egmont.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 249
Miasmatique | 2015-02-03
Na półkach: Przeczytane, 2015
Przeczytana: 28 stycznia 2015

OD TOSTERA... DO BOHATERA

Chyba coraz bardziej dziecinnieję. Najpierw "Runy" o piętnastolatce, teraz "Strych Tesli" o czternastolatku... Sięgnęłam po tę książkę ze względu na znajome mi nazwisko pana Shustermana (z dumą mogę stwierdzić, że przeczytałam wszystkie jego książki wydane w Polsce ;) ) i osobiście mogę stwierdzić, że nie mam czego żałować.

"Niewielu ludzi pojmuje, że o losach świata decydują nie te wielkie chwile, lecz drobne, które mijają niepostrzeżenie."

Zaczęło się od tostera.
Traf chciał, że od razu po przeprowadzce główny bohater, Nick, niezmiernie zainteresował się strychem w swoim nowym domu. Na strychu był toster. Toster prawie zabił Nicka.
Po tym feralnym wypadku chłopiec podejmuje decyzję o sprzedaży wszystkich beznadziejnie wyglądających, starych przedmiotów, jakie znajduje na strychu. Jest to największy błąd w jego życiu. Wkrótce bowiem okazuje się, że te wszystkie urządzenia, mimo zwyczajnego wyglądu, wcale nie są takie zwyczajne.
A jak wiadomo, gdzie pojawiają się nadzwyczajne przedmioty, tam mają miejsce nadzwyczajne wydarzenia (i źli ludzie, którzy będą chcieli te przedmioty zdobyć...).


Autorzy "Strychu Tesli" sięgają po stary, dobry, oklepany motyw w kulturze - szalony naukowiec + jego wynalazki. Z pozoru może się to wydawać złym pomysłem (bo przecież w XXI wieku nie zrobimy już drugiego takiego "Powrotu do przyszłości") - zważając jednak na brak konkurencji w tej tematyce, restauracja toposu przebiega w wyjątkowo pomyślny sposób.

Style Shustermana i Elfmana tak świetnie mieszają się ze sobą, że w trakcie czytania ciężko jest odróżnić kiedy i który z autorów pisze. Przez cały czas utrzymywana jest aura niepokoju i tajemniczości, na tle powoli snujących się przed siebie wydarzeń. Gdyby autorzy nie podeszli do całego tematu z dystansem i w sposób humorystyczny (ale bez skłonności do przesady), książka byłaby nudna. Czytamy tutaj o Nicku, który szwenda się po mieście w poszukiwaniu straconych przedmiotów ze strychu, przeżywamy rodzinny dramat Mitcha, poznajemy "siłę miłości" czternastolatków - żadna z tych rzeczy nie jest opisana w 100% na poważnie; można by rzec, że autorzy tworzą tutaj pewnego rodzaju parodię tych wszystkich współczesnych powieści dla nastolatek/nastolatków.

Czymże jednak by była dobra, przygodowa książka, bez dodatku w postaci Wielkich Złych? (A w szczególności takich w stylu villainów z "Indiany Jones'a"?) Panowie w garniturach, należący do tajnego stowarzyszenia Accelerati, niczym "Faceci w czerni" zaginają czasoprzestrzeń, tworzą iluzje rzeczywistości i używają super-ekstrawaganckich tajemniczych urządzeń - z tą tylko różnicą, że ich garnitury z czernią wiele wspólnego nie mają. Trudno jest powiedzieć, że Accelerati dodają książce grozy, czy też dreszczyku emocji... Są oni raczej takim elementem uzupełniającym, który niby nadaje sens całej fabule, ale bez którego fabuła równie dobrze mogłaby się obejść, a i tak potoczyłaby się w ten sam sposób.

Bohaterowie powieści są dobrze nakreśleni, w pewnym momentach nawet przerysowani - mroczny Vince, destrukcyjny Mitch, niespełniona artystka Caitlin czy też zakochana Petula. Problem jest tylko i wyłącznie z główną postacią, Nickiem - jest on zwyczajny aż do bólu... Przez całą książkę dowiadujemy się o nim tylko trzech informacji: brakuje mu matki, kocha się w Caitlin, gra w baseball. Tyle. Tak, jakby nie miał żadnych głębszych uczuć, a jedyne emocje wyzwalały w nim tylko te trzy rzeczy. Do wszystkiego innego Nick podchodzi z własnym kompasem moralnym "powinieniem/nie powinienem" - "powinienem pojechać z Mitchem do jego ojca", "nie powinienem rozmawiać z panem w garniturze", "powinienem uzewnętrznić swoje emocje", "nie powinienem był zabijać psa sąsiadów"... Taka trochę bezbarwna, bezpłciowa postać.

W "Strychu Tesli" jednak najbardziej ceni się pomysłowość autorów. Kto by przypuszczał, że tyle ukrytych zastosowań mogą mieć zwyczajne przedmioty codziennego użytku? W niektórych momentach wyobraźnia Shustermana i Elfmana bywa naprawdę zaskakująca. Niekiedy prowadzi to jednak do absurdów - takich, jak już chociażby na przykład to, że w jakimś pustym domu, na strychu, znajdują się "nieodkryte wynalazki szalonego geniusza", poszukiwane od wieków przez tajną organizację, o której wie pierwsza przypadkowa osoba zapytana o nią przez Nicka (tj. pracownik sklepu jubilerskiego).


PODSUMOWUJĄC...
Po przeczytaniu "Strychu Tesli" mam bardzo pozytywne wrażenia. Jest to powieść łącząca w sobie wiele konspektów (i często je parodiująca), które razem tworzą przyjemną historię fantastyczno-przygodową. Jej zakończenie jest co prawda przewidywalne, ale pod pewnymi aspektami sprawia, że już teraz mam ochotę przeczytać kolejne części. Mam nadzieję, że zostaną one szybko napisane.

DLA KOGO?
Niech nikogo nie zniechęca napis z tyłu książki "Czternastoletni Nick...". Jest to powieść napisana w taki sposób, że jak tylko podejdzie się do niej z przymrużeniem oka, to powinna spodobać się każdemu. (Chyba jedynie fani "Zmierzchu" nie znajdą w niej nic dla siebie...)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zakochać się

Ostatnio brakowało mi jakiejś naprawdę przemawiającej do mnie obyczajówki. Takiej, po przeczytaniu której, mogłabym powiedzieć: "Tak, to jest dok...

zgłoś błąd zgłoś błąd