Życie codzienne w Bytomiu. Od lokacji do I wojny światowej 1254 - 1914

Wydawnictwo: Towarzystwo Miłośników Bytomia
5,5 (2 ocen i 0 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
0
7
0
6
1
5
1
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
8390801884
liczba stron
345
kategoria
historia
język
polski
dodał
DIENEKES

Przedmiotem opracowania są minione wieki Bytomia, a dokładniej lata od lokacji miasta po rok 1914. Nie trzeba dowodzić, że wybuch I wojny światowej kończył nie tylko ową, jak zwykło się ją określać, piękną epokę w dziejach Europy, ale i dla miasta znamionował nadejście nowych czasów i trudniejszych wyzwań. Za takie uznałbym ponowne zepchnięcie Bytomia nad granice państwowe, zablokowanie...

Przedmiotem opracowania są minione wieki Bytomia, a dokładniej lata od lokacji miasta po rok 1914. Nie trzeba dowodzić, że wybuch I wojny światowej kończył nie tylko ową, jak zwykło się ją określać, piękną epokę w dziejach Europy, ale i dla miasta znamionował nadejście nowych czasów i trudniejszych wyzwań. Za takie uznałbym ponowne zepchnięcie Bytomia nad granice państwowe, zablokowanie imponującego pochodu miasta w kierunku wielkości, by nie powiedzieć największej górnośląskiej metropolii.

Próby odtwarzania bytomskiej codzienności w tak rozległym przedziale czasowym, w którym dokonywało się wiele zmian w każdej dziedzinie życia, napotykają na liczne trudności. Granice Bytomia w obejmującym aż 660 lat okresie ulegały bowiem przesunięciom. Zmieniało się też prawo określające jego status, jak i uprawnienia jego mieszkańców. Fundamentalne znaczenie po okresie piastowskim i władaniu Hohenzollernów a potem Hencklów von Donnersmarck, gdy Bytom stanowił ich własność, miał edykt królewski z 19 XI 1808 r., który przyznał państwu prawa nad wszystkimi miastami.

Większą jednak trudność sprawiał niedostatek materiału źródłowego do pierwszych wieków istnienia miasta. Stąd obraz codziennego bytowania malować trzeba było dysponując niekompletną paletą barw. Obok dokumentów pisanych niezbędne było więc śledzenie wyników badań archeologicznych przeprowadzanych na jego terenie. Od wieku XVII przyrost różnego rodzaju przekazów źródłowych jest znaczny, a ich regesty, opracowane między innymi przez zasłużonego w badaniach archiwaliów bytomskich dra Zdzisława Jedynaka, są niezastąpionym przewodnikiem po tym przebogatym materiale, w którym zastygło życie bytomian. Poczesne miejsce wśród nich zajmują protokoły sądowe. Mam świadomość, że odtwarzanie na ich podstawie bytomskiej codzienności jest ryzykowne, daje bowiem skrzywiony obraz rzeczywistości. Zło bowiem bardziej rzuca się w oczy i jest lepiej udokumentowane, niż dobro traktowane jako coś naturalnego. Ale przed 'urodą' tego typu dokumentów trudno się oprzeć. Od schyłku XVIII w. dysponujemy również różnego rodzaju spisami urzędowymi i sprawozdaniami sporządzanymi na polecenie władz pruskich. Od drugiej połowy XIX w. można odtwarzać życie w mieście ze znacznie większa dokładnością, nie tylko ze względu na zachowane dokumenty. Kolorytu 'suchym' z natury urzędowym przekazom źródłowym dodają informacje prasowe. W przypadku Bytomia jesteśmy w tej dobrej sytuacji, że tu ukazywało się do 1914 r. z przerwami łącznie 31 czasopism polskich i niemieckich różnego rodzaju, w tym i 'Katolik' prowadzący rubrykę 'Z bliska i daleka', rejestrującą wszystkie co istotniejsze wydarzenia mające miejsce również w Bytomiu.

Bezcennym źródłem informacji o życiu codziennym i jego atmosferze są zachowane materiały etnograficzne, a więc w pierwszym rzędzie pieśni i wiersze bezimiennych autorów, funkcjonujące w drugiej połowie XIX w. w Bytomiu wśród jego mieszkańców, a także zachowane książeczki do nabożeństwa i śpiewniki kościelne, pomagające odtworzyć nie tylko kształt nabożeństw ale i zidentyfikować mentalność religijną bytomian.

Ważnym informatorem dopełniającym naszą wiedzę o życiu religijnym bytomian są archiwalia parafialne. Mam tu na myśli przede wszystkim parafię mariacką, bo jej archiwum jest najbogatsze. Można tylko wyrazić żal, że pożar z 1676 r. spopielił większość wcześniejszej dokumentacji. Nie taję, że i tu niezastąpionym przewodnikiem było staranne i wnikliwe opracowanie ks. dra Rajmunda Bigdona, który jak dotąd najdokładniej je przeanalizował. Ale pobożność bytomian i pracę ich duszpasterzy oświetlają również zachowane od 1598 r. akta wizytacji kanonicznych przeprowadzanych cyklicznie w parafiach bytomskich przez wysłanników poszczególnych biskupów - najpierw krakowskich, a potem wrocławskich.

Słowem, dla ostatnich stuleci mamy przysłowiowe kłopoty bogactwa. Nadmierna ilość dokumemtów i innych przekazów źródłowych stawia więc przed piszącym niełatwe zadanie selekcji informacji pod kątem nie tylko ich ważności ale i przydatności do tego typu opracowania.

Objęło ono wszystkie dziedziny życia codziennego, od domu poprzez kościół, gospody aż po ulice i place. Ale interesowała mnie codzienność ludności mieszkającej przede wszystkim w obrębie murów miejskich Bytomia. Przy tej okazji wart wzmianki jest dokument z 1641 r., który wymienia mieszkańców spoza bytomskich murów, a więc tych, którym i ja nie poświęcam zbytniej uwagi. Jest w nim mowa o podwalnych, przedmieszczanach i rozbarczanach. Pierwsi usadowieni byli najbliżej miasta, tuż obok wałów miejskich. Drudzy rozsiedli się na przedmieściach, a więc wzdłuż dróg wychodzących z miasta w kierunku Pyskowic, Tarnowskich Gór, Gliwic. Trzeci zamieszkiwali najgęściej zabudowany Rozbark, rozlokowany nad Bytomką i stawem Dąbrówka, wzdłuż drogi do Krakowa. Nie miejsce tu na wspominanie Miechowic, Karbia, Stroszka, Szombierek czy Bobrka. Choć bowiem wymieniane są już w dokumentach średniowiecznych, osady te nie dotykały murów miejskich.

Odtwarzanie życia codziennego w naszym mieście w minionych wiekach dostarczyło mi wielu emocji. Nie jest mi jednak obcy niedosyt, bo podjęta tematyka daleka jest od wyczerpania, a określona liczba arkuszy wydawniczych nie pozwalała wszystkiego opisać ani wszystkich wątków podjąć. Uspokaja mnie jednak przeświadczenie, że niniejsze analizy znajdą niebawem naśladowców, którzy swymi badaniami je ubogacą.

Nie mogę pominąć milczeniem życzliwości Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu, które otwarło przede mną swe przebogate zbiory Działu Historii i Etnografii. Dzięki temu mogłem też ubogacić książkę tak wieloma reprodukcjami najstarszych fotografii, planów, dokumentów, książeczek do nabożeństwa i przedmiotów codziennego użytku naszych przodków.

Słowa podziękowania kieruję i do Czesława Czerwińskiego, który i tym razem udostępnił mi swoją ciągle powiększającą się kolekcję starych pocztówek, wśród nich i takie, które widziałem po raz pierwszy - i mogłem tu je zaprezentować.

Miło mi, iż moja książka została wydana nakładem Towarzystwa Miłośników Bytomia, w czterdziestym, jubileuszowym roku jego działalności.

Bytom, 7 września 2006 roku
Jan Drabina

 

źródło opisu: Towarzystwo Miłośników Bytomia 2006

źródło okładki: http://www.bytom.pl/tmb/index.php?option=com_conte...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (0)
 Pokaż tylko oceny z treścią
Brak opinii. Napisz pierwszą opinię!
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd