Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zanim się pojawiłeś

Cykl: Zanim się pojawiłeś (tom 1) | Seria: Leniwa Niedziela
Wydawnictwo: Świat Książki
8,37 (2558 ocen i 533 opinie) Zobacz oceny
10
727
9
554
8
626
7
401
6
153
5
53
4
26
3
10
2
3
1
5
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Me Before You
data wydania
ISBN
9788379432134
liczba stron
384
język
polski
dodała
joly_fh

Inne wydania

Dwudziestosześcioletnia Lou spotyka na swej drodze Willa. Ona właśnie straciła pracę i rozstała się ze swoim chłopakiem, a on po wypadku samochodowym nie ma chęci do życia i chce je sobie odebrać. Will nie wie jeszcze, że Lou wtargnie w jego życie niczym kolorowy ptak.

Czy wielka miłość, nawet bolesna, naprawdę może przezwyciężyć frustrację, zniechęcenie i natarczywe myśli o samobójstwie?

 

źródło opisu: Wydawnictwo Świat Książki, 2013

źródło okładki: http://www.swiatksiazki.pl/

Brak materiałów.
książek: 163
chochlikowa | 2014-12-23
Na półkach: Przeczytane, Ulubione

Dawno nie spotkałam się z książką, która tak bardzo rozwaliła mnie emocjonalnie. Siedziałam do trzeciej nad ranem, żeby dobrnąć do końca. A przy okazji wylałam z siebie hektolitry łez i zużyłam pudełko chusteczek. Na okładce powinno być ostrzeżenie, że czyta się na własną odpowiedzialność. Nie lubię takich książek i wiele razy uciekałam przed pozycjami, które wyciskają łzy. Dlatego unikam powieści Sparksa. Są za smutne. Nie lubię smutnych zakończeń i gdy jeszcze przed przystąpieniem do lektury, książka kończy się bez 'happy endu' to po prostu po nią nie sięgam. W życiu jest tak wiele tragedii, że nie potrzebuję dołować się jeszcze podczas lektury. Jednak zanim dostałam te lekturę w swoje łapki, nie wiedziałam, że przetoczy się ona przez moją głowę niczym nawałnica. Myślałam, że będzie to jedna z tych pokrzepiających opowieści, gdzie wszystko kończy się niejakim cudem. Tu prawie też tak było. Zaczęłam czytać i wciągnęłam się coraz bardziej w świat Louise i Willa. Początkowo ich relacje nie układały się różowo. Gdyby spotkali się w innym czasie, no cóż, on zapewne nie zwróciłby na nią uwagi. Will pochodził z bogatej rodziny, miał fajne i intensywne życie. Był jednym z facetów którzy wyglądają dobrze nawet zaraz po wstaniu z łóżka, na dużym kacu, w pomiętej kozuli. Lou była jedną z miejscowych wariatek modowych, która pracowała w miejscowej kawiarence i chyba naprawdę to lubiła. Jednak los bywa przewrotny i okrutny zarazem. Ich ścieżki się łączą, a ona zostaje jego opiekunką. Wiele osób uciekłoby w podskokach od tego dotkniętego nieszczęściem faceta. Will bowiem jest sparaliżowany. Jedna chwila sprawiła, że jego intensywne życie przemieniło się w marną egzystencję. Lou miała sprawić, że do tego ciemnego i smutnego zakamarka jego duszy, dotrze światło. Miała być promyczkiem i stała się nim. Jednak to nie wystarczyło.. Chyba w przypadku Willa nic nie mogło już przesądzić o jego losie, bowiem on już zdecydował. Płakałam, kiedy zdałam sobie sprawę, że to się naprawdę stanie, że Will się zabije. Byłam wściekła. Przecież sam stwierdził, że mógł mieć gorzej. Że mógł nie mówić, oddycha z pomocą respiratora, kończyny mogły zostać amputowane. Miał pieniądze, środki i wsparcie rodziny, aby zmagać się z chorobą. Miał Lou, która go kochała. W zasadzie, miał więcej niż niejeden niepełnosprawny w jego sytuacji. A jednak to nie wystarczyło. Kiedy ta świadomość dotarła do mnie, do czytelnika, nie mogłam się powstrzymać od gwałtownych szlochów. Nie chciałam żeby umierał. Jednak kto miał o tym zadecydować, jeśli nie on sam? Zastanawiałam się, dlaczego Will nie chciał dać sobie trochę więcej czasu. Sobie i Clark. Czemu nie przesunął terminu swojej śmierci. Może wtedy byłoby mu jeszcze trudniej. I jej też. Może ten świadomy akt samobójstwa, był aktem odwagi i uwolnienia. Nie tylko siebie, ale też i innych. Jednak mi pękło serce, kiedy to zrobił. Własnie dlatego nie lubię takich książek. Bo mnie ranią, bo sprawiają, że później długo nie mogę zasnąć, a rano boli mnie głowa od płaczu. Bo nie mogę się pogodzić, że tak to się kończy. Nawet ostatni list, jaki Will zostawił dla Lou, który ona przeczytała dopiero w Paryżu, sprawił, że wszystko to mnie dobiło. Jak można przeczytać list od osoby którą się kocha, a której już nie ma? Nie można mu odpisać, nie można zadać pytań i pewne kwestie już na zawsze pozostaną bez odpowiedzi. Chyba jestem za słaba na tego typu książki. Chyba nie potrafię wybaczyć Willowi, że jego decyzja złamała serce Lou i moje. Jednak nie żałuję, że przeczytałam tę pozycję. A co więcej poleciłabym ją innym. Bo to są piękne i wzruszające historię. Bo są i wesołe i smutne. I dające pokrzepienie i dołujące. Bo ona są wyraziste i zmuszają do przemyśleń. Bo po prostu są.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Nadzór

Zapraszam -> blog-projektksiazka.blogspot.com Zawsze uważałam, że Anglia jest krajem wyjątkowym. W końcu gdzie, jak nie tam elfy, wróżki, skrzat...

zgłoś błąd zgłoś błąd