Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zanim się pojawiłeś

Cykl: Zanim się pojawiłeś (tom 1) | Seria: Leniwa Niedziela
Wydawnictwo: Świat Książki
8,36 (2564 ocen i 534 opinie) Zobacz oceny
10
727
9
553
8
627
7
406
6
154
5
53
4
26
3
10
2
3
1
5
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Me Before You
data wydania
ISBN
9788379432134
liczba stron
384
język
polski
dodała
joly_fh

Dwudziestosześcioletnia Lou spotyka na swej drodze Willa. Ona właśnie straciła pracę i rozstała się ze swoim chłopakiem, a on po wypadku samochodowym nie ma chęci do życia i chce je sobie odebrać. Will nie wie jeszcze, że Lou wtargnie w jego życie niczym kolorowy ptak.

Czy wielka miłość, nawet bolesna, naprawdę może przezwyciężyć frustrację, zniechęcenie i natarczywe myśli o samobójstwie?

 

źródło opisu: Wydawnictwo Świat Książki, 2013

źródło okładki: http://www.swiatksiazki.pl/

Brak materiałów.
książek: 982
Utopia | 2014-01-20
Przeczytana: 20 stycznia 2014

Na wstępie bardzo, bardzo Was błagam: przeczytajcie tą recenzję, choć jest tak niesamowicie długa. Warto. Pozwólcie mi spróbować Wam wyjaśnić, dlaczego dla tej książki zarwałam noc (czytałam ją do 6 rano), a moje wrażenia opisuję po raz drugi, ponieważ bardzo, bardzo długą recenzję pożarł mój kochany laptop, który pod sam koniec pisania jej zdecydował się wyłączyć i pochłonąć wszystko to, co napisałam, a ja po prostu nie mogę znieść myśli, że z nikim nie podzielę się tym ogromem emocji, które opowieść we mnie wywołała. Pozwólcie mi spróbować Wam wyjaśnić, dlaczego czytając tę książkę, wyłam jak zarzynane zwierzę, płakałam i wydawałam dziwne, przejmujące dźwięki jeszcze długo po jej zakończeniu, zginałam się z bólu duszy. Wciąż dygoczę i co chwilę napływają mi łzy do oczu. To co czułam i czuję jest nie do opisania, jest tylko moje. Z natury jestem dosyć powściągliwa, często płaczę, czytając, ale takiego stanu jak ten jeszcze nigdy nie doświadczyłam. Co ta książka ma takiego w sobie?

Zacznijmy od tego, że spodziewałam się całkiem innej historii. Smutnej, przejmującej ale innej. Moim błędnym i naiwnym założeniem było to, że przeczytawszy z tyłu książki "wypadek motocyklowy" doszłam do wniosku, że Will ma przed sobą rehabilitację albo na razie jest w ciężkim stanie, ale że wszystko zaraz będzie dobrze, że poznają się z Lou gdzieś na ulicy czy coś takiego. Jakoś dziwnym trafem nie przyszło mi do głowy, że mowa jest tutaj o porażeniu czterech kończyn, o nieodwracalnej tetraplegii, o tym, że Will właściwie tak w pełni może poruszać tylko głową i bardzo słabo jedną ręką. Gdy to odkryłam, pomyślałam: oj, Marta, będzie jeszcze ciężej i bardziej wzruszająco. Cóż... rzeczywistość przekroczyła czterokrotnie moje najśmielsze oczekiwania. Spodziewałam się opowieści naprawdę niezwykłej, ale to, co dostałam... Nie sądziłam, że może istnieć coś lepszego od doskonałości.

Nie chcę streszczać tej historii, ponieważ kiedy dostałam w ręce opowieść inną, niż się spodziewałam, czytało się ją o wiele lepiej. Pragnę za to napisać wam, za co tak strasznie pokochałam tą książkę, a jest tych powodów wiele.

Pokochałam tą książkę przede wszystkim za... kreacje Willa i Lou. Od pierwszej strony pokochałam tego faceta, naprawdę, miłością tak samo szczerą i wielką jak główna bohaterka. To nie była papierowa postać, oj nie. Jego dusza wprost wylewała się z kart powieści, jego emocje były moimi. Nie widziałam przed oczami liter, tylko plastyczne obrazy, czułam, to co on, śmiałam się z nim i cierpiałam. Pokochałam od pierwszych stron jego czarny humor i niesamowity sarkazm, który wprost uwielbiam. Rozumiałam go tak, jak nikt w tej powieści na początku nie rozumiał. Odkryłam jego wnętrze. A Lou... Lou była po prostu niezwykła. Niesamowita dziewczyna, która utknęła pomiędzy teraźniejszością a brutalnymi wspomnieniami i kompleksami, która zagubiła chęć do życia. Obie te postaci były takie... żywe, prawdziwe, ze swoimi humorami, wadami, kompleksami. Chyba jeszcze żadna z czytanych przeze mnie książek nie zawierała tak realistycznych i wspaniałych głównych bohaterów.

Kocham tą książkę za to, że... każdy był inny. Każdy miał swoje motywy postępowania, ale nikt nie był stereotypowym książkowym bohaterem. Ot, chociażby taki Patrick, chłopak Lou. Paker, chłopak z obsesją na punkcie ćwiczeń, niedoceniający swojej dziewczyny. To nie blady poeta z duszą bez dna, bo takich ludzi po prostu nie ma. Patrick to człowiek, którego można spotkać w drodze do sklepu lub który może być Twoim sąsiadem. Normalny człowiek, bez upiększeń, niewzbudzający zbyt wielkiej sympatii, brutalnie prawdziwy, choć oczywiście również z uczuciami i zaletami. Nie przywykliśmy do takich postaci na kartach książki, a to bardzo źle. Bo tacy właśnie ludzie składają się na nasze życie. Są pośród nas wybitne jednostki (Lou i Will), ale pośród morza ludzi zwyczajnych.

Kocham tą książkę za... to, że wywołała we mnie gamę najróżnorodniejszych emocji. Scena z weteranami wojennymi na wyścigach albo tekst Lou o "chęci wgryzienia się w bułę z mięchem" rozbawiły mnie tak, że około 2-3 w nocy dusiłam w sobie szaleńczy chichot, by parę godzin później łykać gorzkie łzy i wyć jak konające zwierzę. Strach, nadzieja, rozpacz, miłość... to wszystko przeplata się na kartach tej historii w niesamowity sposób.

Kocham tą książkę za to, że... brakuje mi słów. Tak cholernie brakuje mi słów, by przekonać wszystkich, że opowieść ta zmieniła moje życie na lepsze, obudziła większą wrażliwość i wiarę w miłość. Brak mi słów na to, by opisać jak niezwykli byli Lou i Will, jak przepiękną parę tworzyli, jak strasznie, strasznie byłam zła na los, który sprawił, że musieli poznać się w tak strasznych okolicznościach.

Kocham tą książkę za to, że... pokazuje, jak jedna sekunda zmienia nasze życie, jak jeden wybór wpływa na losy innych, że pokazuje, jak bardzo nasze losy są powiązane z losami innych ludźmi. Za to, że uwypukla fakt, że każdy z nas potrzebuje zrozumienia, ciepła drugiej osoby, że każe nam cieszyć się życiem jako wielkim darem, który mamy, że sprawne ręce i nogi, których nie doceniamy, to właściwie narzędzie do odkrywania całego świata, że sami się ograniczamy. Kocham za przemianę Willa, za ukazanie, że jedno wydarzenie może wydobyć z nas człowieka o niebo lepszego, który chowa się w naszym wnętrzu. Kocham za to, że pokazujemy, że sami decydujemy o swoim życiu.

Kocham tą książkę za to, że... porusza trudną tematykę nie w sposób cukierkowy, lecz taki, który powoduje, że rwiemy włosy z głowy, płaczemy w poduszkę, cicho błagamy o dobre zakończenie, w sposób subtelny i delikatny, że pokazuje wiele odmiennych stanowisk ludzi w sprawie osób z ciężkim paraliżem i ich prawa decydowania o swoim życiu lub śmierci, za to, że widzimy w niej tę samą sytuację z wielu perspektyw.

Kocham tą książkę za to, że... jest długa, a akcja toczy się powoli, co jest tutaj bardzo na miejscu. Że miłość nie wybucha jak wulkan, że na początku główni bohaterowie się nie lubią, że uczucie dojrzewa powoli, pod wpływem wspólnych chwil, rozmów i doświadczeń, że jest dojrzała, subtelna i tak piękna, że aż to boli. Że wprost ją czujemy, widzimy jej ogromną moc i siłę.

Kocham tą książkę za... ukazanie ludzi jako ludzi, z ich wadami, za pokazanie rodziny Lou jako rodziny biednej, pełnej wad, pełnej troski o życie, za to, że czułam się, jakby ci ludzie mieszkali tuż obok, za to, że byli tak porażająco prawdziwi.

Kocham tą książkę za to, że... tak naprawdę do końca nie wiemy, co się zdarzy. Za to, że piszę o niej, piszę i piszę, i wciąż czuję, jak wiele rzeczy nie powiem, jak pominę różne istotne aspekty, jak nie wyrażę, jak niesamowita była miłość Lou i Willa. Ta dwójka to jak alfa i omega. Dopełniali się wzajemnie, starali się dla siebie, cieszyli się swoim towarzystwem, byli osłodą w ciężkich czasach. Nie umiem wykazać, jak niesamowici byli ci ludzie, jak ponadczasowa była ich miłość, jakie piękno ich spowijało. To trzeba przeczytać i poczuć, tą całą magię. Will... Nie opiszę Cię miliardem słów. Pokochałam Cię tak, że moje życie nigdy już nie będzie takie samo. Uwielbiałam, moje serce wprost topniało, gdy mówiłeś do Lou "Clark". Obserwowałam Twoją fascynującą przemianę. Rozumiem Twoje wszystkie decyzje, widziałam, jak mocno kochałeś Lou, jak bardzo chciałeś dla niej najlepszego. Musieliście się spotkać, by wasze życie zostało odmienione na zawsze.

Tytułowe "Zanim się pojawiłeś" doskonale odzwierciedla moje uczucia. Ja też byłam inna, zanim przeczytałam tą książkę. Tak samo Lou była inna, zanim spotkała ją taka miłość. Zanim się pojawiła, jej życie było walką z demonami przeszłości. Will, mimo swojej niepełnosprawności, dał jej to, co najcenniejsze: chęć do odkrywania życia. Cieszę się, że od tej pory Lou stała się dojrzalszą , pełniejszą kobietą. Miłość - największa tajemnica świata. Błogosławiony, kto został nią dotknięty.

Miłość w tej książce jest najpiękniejszym wątkiem miłosnym, z jakim się spotkałam. Nie umiem tego ubrać w słowa. Przyznaję się, nie umiem. Will i Lou to dla mnie po prostu ideał miłości. Nawet moje ukochane pary, takie jak Dymitr i Rose, Katniss i Peeta czy Alex i Lena nie mogą się z nimi równać.

Niektórzy mogą krytykować koniec, spekulować, że powinno być inaczej, jeśli to wszystko było prawdą. Jeśli przeczytacie książkę i będziecie mieć takie wrażenie, pomyślcie, co wy byście wybrali. Jakbyście się czuli. Spróbujcie się postawić na miejscu bohaterów. Rozważcie podane i bardzo słuszne argumenty. Każdy ma prawo do podejmowania własnych wyborów, na podstawie tego, jak czuje się sam ze sobą. Prawdą jest, że nawet kochając kogoś, przez życie idzie się samemu. Ludzie dookoła są obok Ciebie, ale sam płacisz rachunek za własne życie, nikt nie wejdzie w Twoje ciało. Ja w pełni rozumiem zakończenie takim, jakim było, a co ja bym zrobiła, spekulować nie będę. Nie wyobrażam sobie tego. Szkoda, że nie poznaliśmy części historii z perspektywy Willa (narratorką była Lou) ale kto wie, moje skołatane serce by chyba tego nie zniosło.

Może ta książka nie wywoła w was aż takich emocji, jak we mnie. Może nie zmieni aż tak waszego życia. Może nie będziecie wyli przy niej jak dzikie zwierzę, bo ja pod koniec to już po prostu ryczałam jak opętana a epilog sprawił, że myślałam, że umrę z cudownego bólu i rozkoszy. Ale spróbujcie. Bo nawet jeśli nie odczujecie jej aż tak głęboko jak ja, na pewno i tak choć trochę was poruszy. Jest cudowna. Nieziemska. Ponadczasowa. Moja ulubiona książka na zawsze. Nigdy nie pojmowałam, jak można podać jedną ulubioną książkę. Delirium, Dotyk Julii, Córka dymu i kości. Jest tyle książek które kocham tak samo. Ale ta wybiła się ponad wszystkie. Przeczytam ją jeszcze na pewno dziesiątki razy. Może moja opinia jest niespójna, za długa, zbyt patetyczna. Ale moje emocje tylko takie ujście mogły znaleźć. Nigdy nie zapomnę tej książki. Poczujcie jej magię razem ze mną. Zazdroszczę tym, którzy dopiero spotkają się z tą książką, bo za pierwszym razem czytanie jest najbardziej magiczne i pełne emocji, kiedy do końca nie wiesz, co się zdarzy. Niemniej książka wyryła trwały ślad na moim sercu i zawsze będę do niej wracać. Dodatkowo ma tak piękną okładkę... Ach, marzyłabym o filmie, tylko koniecznie z bardzo dobrym wykonaniem. Kto wie? Teraz otwieram tę książkę co jakiś czas i wciąż płaczę. Nigdy nie płaczę przy tej samej rzeczy dwa lub więcej razy. Nigdy. Ta książka to książka mojej duszy. Przeczytałam setki pozycji, przeżyłam tysiące dni, czekając na tą powieść. Dzięki niej czuję się spełniona. Czuję się, jakbym całe życie na nią czekała. Jestem teraz szczęśliwa.

Niech o wspaniałości książki, z braku słów, zaświadczą więc milczenie, gorzkie łzy i drżący, pełen bólu uśmiech. Poczujcie tą książkę. Poczujcie miłość. Otwórzcie się na człowieka obok i doceniajcie każdą sekundę, bo życie to wielki dar.

A w tle można puścić: http://www.youtube.com/watch?v=D7SNvG52_fk&list=PL0b4SOBRy-iGCuRQZxzqse-lbqXAnkPEE

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Powrót Rafe’a

Zastanawiałam się czy jest sens pisać cokolwiek o tej książce. Jest, to pierwszy tom o perypetiach miłosnych przystojnych braci MacKade. Pierwszy boha...

zgłoś błąd zgłoś błąd