Ja jestem Wenus

Tłumaczenie: Elżbieta McIver
Wydawnictwo: Muza
5,88 (41 ocen i 10 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
0
8
2
7
13
6
12
5
7
4
1
3
4
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
I am Venus
data wydania
ISBN
9788377583364
liczba stron
320
język
polski
dodała
AMisz

Zbeletryzowana biografia hiszpańskiego malarza Velázqueza napisana przez autorkę bestsellerowej "Fridy". Niezwykła historia artysty i jego modelki. Opowieść o powstawaniu skandalizującego obrazu Wenus z lustrem; fascynująca lekcja historii sztuki, ale także obyczajów, religii, polityki i świetny opis mentalności ludzi żyjących w siedemnastowiecznej Hiszpanii.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Muza, 2013

źródło okładki: materiały wydawnictwa

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Ines książek: 1311

Lekcja historii z pieprzykiem

Jak to jest być modelką jednego z najwybitniejszych malarzy hiszpańskich? Jak to jest ryzykować dla niego spaleniem na stosie, ba, nawet piekłem, prężąc swe ciało na jednym z jego obrazów? Barbara Mujica, znawczyni kultury hiszpańskiej i autorka słynnej biografii Fridy Kahlo, w swojej najnowszej powieści „Ja jestem Wenus” próbowała znaleźć odpowiedzi na te pytania. Tytułowa Wenus odkrywa przed czytelnikami nie tylko karty powstania obrazu, ale i kontekst historyczny. Jesteście ciekawi, jak doszło do powstania tego skandalizującego aktu? Czy modelka cierpiała pozując w tak nienaturalnej postaci czy raczej dobrze się bawiła? Wreszcie: kim była ta zmysłowa, obdarzona uwodzicielskimi krągłościami kobieta? Jeśli udało mi się wzbudzić w Was ciekawość, koniecznie sięgnijcie do książki, a jeśli nie możecie się doczekać, to zapraszam do recenzji. W niej będzie namiastka atmosfery, jaką autorka stworzyła w „Wenus”. Będzie zatem (mam nadzieję!) ciekawie, ekscytująco, a momentami groźnie. Na początek cytat, żeby wprowadzić Was w nastrój XVII-wiecznej Hiszpanii i stosunków panujących między kuszącą modelką i utalentowanym malarzem: Nie trzymaliśmy się żadnych reguł. To bynajmniej nie przenośnia. Istniało prawo. Inkwizycja zabraniała malowania nagich ciał pod groźbą ekskomuniki. Dlatego było to takie podniecające… i groźne. Łamiąc prawo, pozbawiliśmy się szansy zbawienia...

Bohaterowie: Narratorką jest tajemnicza kobieta, która pozowała do obrazu Velázquezowi. Jak sama przyznaje, dla...

Jak to jest być modelką jednego z najwybitniejszych malarzy hiszpańskich? Jak to jest ryzykować dla niego spaleniem na stosie, ba, nawet piekłem, prężąc swe ciało na jednym z jego obrazów? Barbara Mujica, znawczyni kultury hiszpańskiej i autorka słynnej biografii Fridy Kahlo, w swojej najnowszej powieści „Ja jestem Wenus” próbowała znaleźć odpowiedzi na te pytania. Tytułowa Wenus odkrywa przed czytelnikami nie tylko karty powstania obrazu, ale i kontekst historyczny. Jesteście ciekawi, jak doszło do powstania tego skandalizującego aktu? Czy modelka cierpiała pozując w tak nienaturalnej postaci czy raczej dobrze się bawiła? Wreszcie: kim była ta zmysłowa, obdarzona uwodzicielskimi krągłościami kobieta? Jeśli udało mi się wzbudzić w Was ciekawość, koniecznie sięgnijcie do książki, a jeśli nie możecie się doczekać, to zapraszam do recenzji. W niej będzie namiastka atmosfery, jaką autorka stworzyła w „Wenus”. Będzie zatem (mam nadzieję!) ciekawie, ekscytująco, a momentami groźnie. Na początek cytat, żeby wprowadzić Was w nastrój XVII-wiecznej Hiszpanii i stosunków panujących między kuszącą modelką i utalentowanym malarzem: Nie trzymaliśmy się żadnych reguł. To bynajmniej nie przenośnia. Istniało prawo. Inkwizycja zabraniała malowania nagich ciał pod groźbą ekskomuniki. Dlatego było to takie podniecające… i groźne. Łamiąc prawo, pozbawiliśmy się szansy zbawienia...

Bohaterowie: Narratorką jest tajemnicza kobieta, która pozowała do obrazu Velázquezowi. Jak sama przyznaje, dla niej najważniejsze to opowiedzieć tę historię, by kiedyś w przyszłości ktoś ją odnalazł i dowiedział się, kim była. By mogła łatwiej wypowiadać się na temat wydarzeń z tamtych czasów, decyduje się snuć tę opowieść jakby zdarzyła się komuś innemu. Jednocześnie cały czas pozostaje anonimowa, a to skutecznie pobudza wyobraźnię czytelnika i wzmaga jego zainteresowanie, wierzcie mi. Kobieta przybliża nam sytuację rodzinną Diego Rodrigueza de Silvy Velázqueza w rodzinnej Sewilli, kiedy ten jest już mężem córki swego mistrza Dona Francisco Pacheco, Juany i obiecującym malarzem. Z czasem zaczyna dusić się w Sewilli i chce ją opuścić: Musi się stąd wyrwać. Wyrwać się z kręgi wiszącego nisko księżyca, z labiryntu wąskich, krętych, koślawo brukowanych uliczek i zaułków, zostawić zacofanych prostaków, którzy te uliczki i zaułki przemierzają. Chce być człowiekiem dworu, choćby takim jak Gaspar de Guzman, hrabia Olivares - syn ambasadora Hiszpanii. I choć z jednej strony czuje, że teść hamuje jego rozwój, podobnie jak jego ‘głupiutka córka swymi wybuchami zazdrości’, to z drugiej strony nękają go wątpliwości: Jak może opuścić Pacheca? Człowieka, który go wychował i nauczył wszystkiego, co teraz umie? Kochał go jak ojca. Juanę też kochał, jeśli miał być szczery. Nie była piękna, to prawda, lecz była wierną i lojalną żoną (…) Znają się od małego i rozumieją się nawzajem. Juana zrobiłaby dla niego wszystko, był tego pewien. W 1621 roku jedzie do Madrytu, by poszerzyć swoje horyzonty, ale nie odnosi tam większego sukcesu, bo na dworze go nie zauważono, nawet nie poznał króla… Niedługo po tym Rodrigo de Villandrando, jeden z sześciu malarzy dworskich umiera i tym samym ‘robi’ miejsce dla Velázqueza. Szóstego października 1623 roku utalentowany artysta z Sewilli zostaje mianowany malarzem królewskim i otrzymuje pensję dwudziestu dukatów miesięcznie. Do Madrytu przyjeżdża również Juana z dwiema córkami, mając nadzieję znaleźć w nim ukojenie dla siebie po niedawnym poronieniu. Malarz zarabia duże pieniądze, ale i bardzo dużo pracuje, rodzina niewiele go interesuje, nie dostrzega zabiegów Juany, jej wybuchów zazdrości – niewiele dostrzega poza paletą... Mimo iż wygrywa konkurs malarski, zaczyna się dusić nawet w wymarzonym Madrycie u boku króla. Teraz pragnie wyjechać do Włoch i tam uczyć się technik malarskich od włoskich mistrzów pędzla. Udaje mu się zrealizować swoje marzenie w 1629 roku, podobno płodzi tam nawet syna i dopiero dwa lata później spotyka się z żoną i córkami w Madrycie.

Malarstwo: W tamtym okresie jego celem było opowiedzieć jakąś historię. Zadanie malarza polegało na przedstawieniu widzowi pewnej narracji w zrozumiały sposób (…) Istniały ustalone konwencje, jak przedstawiać te opowieści wizualnie, i czeladnicy malarscy musieli się ich wyuczyć. Akt w tamtych czasach był w Hiszpanii nie do przyjęcia, nawet ten stworzony przez wybitnego malarza. Według ówczesnego kanonu Wenus i jej przedstawienie jest rozwiązłe i wulgarne. Hańbiące i niechrześcijańskie. Złamanie reguł ustanowionych przez Pacheca mogło w mgnieniu oka zniszczyć karierę. Ale nie zniszczyło, choć nie udaje się utrzymać powstania tego kontrowersyjnego obrazu w tajemnicy. Zlecenie przychodzi od bogatego i bardzo wpływowego dworzanina, przynajmniej tak mówią. Velázquez jest ulubieńcem króla, a posiadać w swych zbiorach jego obraz (w dodatku akt!) namalowany pod okiem rządzących w kraju o surowych obyczajach – bezcenne. Żeby zyskać przychylność społeczeństwa, Velázquez nazywa obraz ‘Wenus z lustrem’ i domalowuje Kupida - małego chłopca ze skrzydłami, trzymającego lusterko. W ten sposób naga bogini staje się jego matką. Obiecana ze strony protektora ochrona sprawia, że malarz ryzykuje i z zapałem pracuje nad obrazem, którym chce złożyć hołd kobiecemu ciału, nie zamierzając budzić żadnych niezdrowych sensacji. Problemem staje się znalezienie odpowiedniej kobiety, która zaryzykowałaby dla niego swoją reputację, będąc świadoma grożącej jej ekskomuniki. W czasach, gdy niewiasta nie może przekraczać progu pracowni, to prawdziwe wyzwanie. Żadna stateczna kobieta nie wchodzi w grę, bo straciłby twarz przed całym miastem. Ale jest ktoś, kto ma dostateczną odwagę i chce zaryzykować. Mało tego, po skończeniu dzieła na pytanie, czy warto było zaryzykować piekłem dla Velázqueza?, [odpowiada bez chwili wahania]: Tak, warto było. Zaryzykowałabym dla Velázqueza nawet tysiące piekieł… Kim zatem była??? Jedni twierdzili, że to Włoszka, inni, że Dona Antonia. Z całą pewnością malował obraz we Włoszech - w całej Hiszpanii nie znalazłby tak zdeprawowanej. Czy na pewno?

Historia: Książka Barbary Mujici to nie tylko rozważania o obrazie Velázqueza, ale także ciekawie nakreślona panorama XVII-wiecznej Hiszpanii, z jej problemami (zaraza, nieurodzaje, inflacja i te wszystkie niekończące się wojny), schyłkiem monarchii, upadkiem obyczajów. Z prawem opróżniania nocników na ulicę o dziesiątej wieczorem i rytmem dnia wyznaczanym przez kościelne dzwony, [które] przypominały nie tylko o porannej mszy i o nieszporach, ale również o porze zakupów, obiadu i wieczornego spoczynku”. Autorka przedstawia Madryt w tamtym okresie („Gdy wjechali do miasta, poczuli unoszący się w powietrzu smród nocników, a na ulicach ujrzeli śpiących po pijackiej nocy żołnierzy. W zaułkach roiło się od żebraków i biedaków szukających resztek jedzenia”) i opowiada tak o życiu dworskim - pozorach stwarzanych przez króla Filipa IV, jego rozwiązłości, jak i o życiu niższej kasty - służby (np. Lidii i jej męża stolarza - pijaka i brutala). Co więcej, przedstawia plagi ówczesnego społeczeństwa hiszpańskiego: hazard i rozwiązłość seksualną panującą w każdej grupie społecznej. A ponieważ mężczyzna mógł miewać miłostki - tego się nawet po nim spodziewano-lecz nagannego zachowania żony nie wolno było puszczać płazem, to płeć brzydka w Hiszpanii miała wręcz obsesję na punkcie honoru, której ofiarami często padały niewinne żony… W sposób odważny Mujica ukazuje kraj nieczuły na los własnych weteranów: W Madrycie nikt nie zwraca uwagi na byłych żołnierzy walczących kiedyś ku chwale Hiszpanii i za wiarę. Leżą na stopniach San Felipe, brudni i zasmarkani. Przeżyli nie tylko walki z Holendrami, Flamandami i Francuzami, często też choroby i zarazy. Wyglądają odrażająco. Nikt z nimi nie rozmawia. Obraz zmarzniętych, pokonanych i umierających żołnierzy, trzęsących się z zimna na schodach San Felipe w Puerta del Sol, zestawia z chrzcinami księcia Baltazara Karola, na których wystrojeni goście objadają się tortami z kremem. To robi wrażenie, zapewniam.

„Ja jestem Wenus” Barbary Mujici, to dobrze skonstruowana, przemyślana i intrygująca książka, która jest próbą zbeletryzowanej biografii tajemniczej modelki Velázqueza. Pisząc o malarstwie, autorka dotyka spraw religii, polityki, mentalności i obyczajów siedemnastowiecznej Hiszpanii. Dokumentując rozwój jednego z najsłynniejszych malarzy Półwyspu Iberyjskiego, Mujica przedstawia jakie etapy przeszedł, gdzie był i czego potrzebował, by znaleźć się na szczycie. Czytelnik ma okazję się przekonać, że sukces malarza nie byłby możliwy bez protekcji i wyjazdów zagranicznych. To nie obyło się oczywiście kosztem rodziny, bo Velázquez (…) żył dla swej pracy. Kierowała nim ambicja. Nie tylko ta, by być wielkim malarzem, ale też by stać się znaczącą figurą na dworze, mieć pozycję (…), być rycerzem Zakonu Santiago, być zaufanym człowiekiem króla. Pisarka porusza też zagadnienie naszej wybiórczej pamięci i przechowywanych w niej wspomnień – jak to się dzieje, że niektóre wydarzenia pamięta się bardzo dokładnie - co on powiedział, co ja powiedziałam, jak był ubrany, jak drżałam albo płakałam czy też ziewałam. A potem całe miesiące, a nawet lata mijają i prawie nic nie zostaje w pamięci...

Kiedy wspaniała sztuka przeplata się zimną atmosferą dworu o wątpliwej reputacji i gorzką rzeczywistością naznaczoną śmiercią, bankructwem i wojną, musi być intrygująco, barwnie i groźnie zarazem. I jest, gwarantuję - warto się o tym przekonać samemu.

Agnieszka Biczyńska

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (10)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 216
Ana | 2018-03-01
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 28 lutego 2018

No, słabiutko, choć unikam takich podsumowań, bo autor włożył wysiłek i pracę w stworzenie dla czytelnika obrazu historycznego życia i twórczości Velazquez'a, niemniej trudno o pozytywy. Malarz, błąka się gdzieś na kartach tej opowieści ale trudno po lekturze książki uznać, że jest mi znana jego postać, o bliskości nie ma mowy. Wątek historyczny okresu kiedy żył Velazquez też blado naświetlony, ogólnie czytało się, bo się czytało ale serca nie porwało.

książek: 7024
allison | 2015-10-19
Przeczytana: 18 października 2015

Czytało mi się tę powieść z dużą przyjemnością.
Autorka ciekawie i wiarygodnie odmalowała obraz życia rodziny Diega Velazqueza i hiszpańskiego dworu, który pozornie pozostawał wierny nakazom Inkwizycji, w rzeczywistości zaś pławił się w rozpuście.

Interesująca jest narracja prowadzona z perspektywy starej kobiety, która wspomina przeszłość. Od początku wiemy, że to ona została uwieczniona na tytułowym obrazie, nie znamy jednak jej imienia. Prawdę tę bohaterka odkrywa dopiero pod koniec powieści, zaskakując czytelnika.

Velazquez, mimo iż jest kluczową postacią, odsunięty został w tej historii na drugi plan. Dominującą rolę odgrywają tu kobiety jego życia - żona, córka, modelki i tajemnicza narratorka.

Oprócz pierwszoplanowych postaci ciekawi są bohaterowie poboczni, np. dezerter-żebrak, którego wstrząsająca przeszłość robi duże wrażenie.

Całość napisana jest lekko, ale z literackim wdziękiem, więc polecam z czystym sumieniem.

książek: 4270
kinga | 2014-05-20
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 14 maja 2014

http://dajprzeczytac.blogspot.com/2014/05/ja-jestem-wenus-barbara-mujica.html

książek: 5786
Abdita | 2014-05-04
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 04 maja 2014

Bardzo marna literatura. Użycie do tak pośledniego opowiadania nazwiska tak dobrego malarza wydaje się pewnego rodzaju nadużyciem. Pomysł na tę opowieść może nawet ciekawy ale literacko wypada to wyjątkowo słabo. Strata czasu.

książek: 536
Aga_Book | 2014-04-07

Przeczytałam poprzednią książkę autorki „Frida” i na podstawie wrażej po jej lekturze zabrałam się za „Ja jestem Wenus” i spotkało mnie straszne rozczarowanie. Powieść jest bardzo słaba, ciężko się czyta, a sama historia mało interesująca. Książka jest „napompowana”, spokojnie można z niej zrobić max 200 stron i do tego niepotrzebna twarda oprawa – więc i cena wyższa. Książka nie jest warta swojej ceny.

książek: 1086
Maryann | 2014-03-31
Przeczytana: 01 marca 2014

Chyba trochę czego innego się po tej książce spodziewałam. Sądziłam, że znajdę zbeletryzowaną biografię Velazqueza - coś jak "Goya" Feuchtwangera, opowiadającą nie tylko o jego życiu (o którym w końcu niewiele wiadomo), ale przede wszystkim o jego obrazach. A tymczasem dostałam dzieło, w którym jest niby sporo o malarzu i jego rodzinie, tudzież realiów siedemnastowiecznej Hiszpanii, ale mimo to samego artysty jest niewiele. Trochę tak, jak w "Las Meninas" - Velazquez jest na tym obrazie, a jednak jakby go tam nie było....

książek: 280
Nanga | 2014-02-03
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2014
Przeczytana: 03 lutego 2014

Książka napisana dobrze, ale bez polotu. Zbeletryzowaną biografię wielkiego malarza hiszpańskiego czyta się dość przyjemnie i szybko. Autorka przedstawia wydarzenia z życia Velazqueza chronologicznie, z ciekawej perspektywy. Dla takiego małego abnegata malarstwa jak ja, dobra lekcja.

książek: 206
Sieku | 2013-12-03
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2013
Przeczytana: 03 grudnia 2013

Cały czas czekałem na jakieś zawiązanie akcji, połączenie wątków... niestety. Książka sprawia wrażenie chaotycznej, a temat przewodni gubi się i rozmienia na drobne. Nie jest to ani biografia ani beletrystyka.

książek: 1037
kalofonia | 2013-11-19
Przeczytana: 05 listopada 2013

Losy nadwornego malarza Filipa IV, Diego Rodrigueza de Silva y Velázqueza, poznajemy przez pryzmat jednego z jego największych dzieł – „Wenus z lustrem”. Powstanie obrazu trzymano w sekrecie i początkowo tylko nieliczni mogli cieszyć nim oczy. Jednak nie trzeba było długo czekać, żeby cała Hiszpania plotkowała o zuchwałości artysty. Sylwetka nagiej bogini odpoczywającej w towarzystwie Kupidyna wywołała zachwyt wymieszany ze zgorszeniem. Co ciekawe, emocje budziła jeszcze w 1914 roku, kiedy Mary Richardson, wojująca sufrażystka, pocięła płótno tasakiem, aby poprzeć walkę o prawa kobiet i pozbyć się hołubionej przez mężczyzn kusicielki. Jednak, wbrew jej oczekiwaniom, na „Wenus z lustrem” patrzymy z zachwytem i dziś. Nic dziwnego, że spowijająca obraz legenda zainspirowała Mujicę do napisania książki, rzucającej nowe światło na okoliczności powstania tego słynnego wizerunku.

Trzeba wiedzieć, że stworzenie „Wenus z lustrem” było aktem odwagi, może wręcz śmiałości. Hiszpańska...

książek: 272
zyta | 2013-11-05
Przeczytana: 08 listopada 2013

Jeśli lubisz malarstwo i interesują cię życiorysy, a raczej ich twórcze rekonstrukcje, sławnych ludzi to polecam. Zupełnie inaczej oglądamy obrazy,gdy znamy życiorysy malarzy oraz epokę w której żyli. Barwnie opisane życie Velazoueza ukazuje nam człowieka "z krwi i kości "Jego marzenia , ambicje, pracowitość i wrodzony talent nie zostały zmarnowane i cieszą nasze oko.

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd