Trębacz z Tembisy

Wydawnictwo: Znak
7,24 (320 ocen i 39 opinii) Zobacz oceny
10
12
9
36
8
84
7
112
6
52
5
14
4
7
3
2
2
1
1
0
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788324027767
liczba stron
352
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
joly_fh

Z jednej strony książka jest opowieścią o życiu Nelsona Mandeli, jednego z największych przywódców XX wieku, który za sukcesy w polityce zapłacił wysoką cenę w życiu osobistym. Z drugiej strony jest to historia Freddiego Maake, twórcy wuwuzeli − trąbek popularnych podczas mistrzostw świata w piłce nożnej w RPA. Maake to zwyczajny Afrykańczyk. Żyje nie polityką, ale piłką nożną. Politycznych...

Z jednej strony książka jest opowieścią o życiu Nelsona Mandeli, jednego z największych przywódców XX wieku, który za sukcesy w polityce zapłacił wysoką cenę w życiu osobistym. Z drugiej strony jest to historia Freddiego Maake, twórcy wuwuzeli − trąbek popularnych podczas mistrzostw świata w piłce nożnej w RPA.

Maake to zwyczajny Afrykańczyk. Żyje nie polityką, ale piłką nożną. Politycznych burzy, strajków, zamieszek, debat i wstrząsających państwem rewolucji prawie nie zauważa – w każdym razie niewiele z nich rozumie. W jaki sposób jego los splata się z losem Mandeli?

Dziennikarstwo to także pasja. Za opisywanie historii autor, jeden z najwybitniejszych polskich i europejskich reporterów, również płaci wysoką cenę. A z nim jego bliscy. W dalszym ciągu uważa jednak, że warto iść za głosem wolnego człowieka, za głosem Mandeli.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Znak, 2013

źródło okładki: www.znak.com.pl

pokaż więcej

Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Monika książek: 1402

Pragnienie (nie)powtarzalności

W swojej najnowszej książce Wojciech Jagielski ponownie zabiera czytelnika w podróż do Republiki Południowej Afryki, lecz tym razem nie jest to podróż tylko i wyłącznie reporterska, dalej poznawcza, ale także, albo przede wszystkim rozliczeniowa i bardzo osobista. „Trębacz z Tembisy”  to opowieść o pasji i poświęceniu. Pretekstem do poruszenia tejże problematyki stała się dla Jagielskiego postać Nelsona Mandeli. Bojownika o wolność i równość wszystkich mieszkańców RPA, przeciwnika apartheidu, laureata pokojowej Nagrody Nobla, w końcu człowieka, które cało swoje istnienie (i swoich bliskich) ofiarował walce z niesprawiedliwością. Piszę pretekstem, ponieważ trudno nie doszukać się analogi do życia samego autora. Zdaje się więc, że „Trębacz z Tembisy” stanowi wypadkową dwóch wcześniej wydanych książek: „Wypalania traw”, poprzedniej publikacji autora, która również traktowała o Republice Południowej Afryki i apartheidzie (głównie o śmierci samozwańczego wodza południowoafrykańskich Burów Terre’ Blanche zamordowanego z rąk czarnoskórych robotników) oraz „Miłości z kamienia” Grażyny Jagielskiej – dogłębnym studium cierpienia i strachu, relacji z życia z korespondentem wojennym.

„Trębacz z Tembisy” to wyjaśnienie (tłumaczenie się?!) człowieka  ogarniętego pasją. To także próba odpowiedzi na pytanie o granice poświęcenia, o konsekwencje jakie niesie walka o określone idee. Jak pisze Jagielski: Czy mam prawo poświęcić wszystko? I czy warto? Liczyłem na to, że spotkanie z Mandelą...

W swojej najnowszej książce Wojciech Jagielski ponownie zabiera czytelnika w podróż do Republiki Południowej Afryki, lecz tym razem nie jest to podróż tylko i wyłącznie reporterska, dalej poznawcza, ale także, albo przede wszystkim rozliczeniowa i bardzo osobista. „Trębacz z Tembisy”  to opowieść o pasji i poświęceniu. Pretekstem do poruszenia tejże problematyki stała się dla Jagielskiego postać Nelsona Mandeli. Bojownika o wolność i równość wszystkich mieszkańców RPA, przeciwnika apartheidu, laureata pokojowej Nagrody Nobla, w końcu człowieka, które cało swoje istnienie (i swoich bliskich) ofiarował walce z niesprawiedliwością. Piszę pretekstem, ponieważ trudno nie doszukać się analogi do życia samego autora. Zdaje się więc, że „Trębacz z Tembisy” stanowi wypadkową dwóch wcześniej wydanych książek: „Wypalania traw”, poprzedniej publikacji autora, która również traktowała o Republice Południowej Afryki i apartheidzie (głównie o śmierci samozwańczego wodza południowoafrykańskich Burów Terre’ Blanche zamordowanego z rąk czarnoskórych robotników) oraz „Miłości z kamienia” Grażyny Jagielskiej – dogłębnym studium cierpienia i strachu, relacji z życia z korespondentem wojennym.

„Trębacz z Tembisy” to wyjaśnienie (tłumaczenie się?!) człowieka  ogarniętego pasją. To także próba odpowiedzi na pytanie o granice poświęcenia, o konsekwencje jakie niesie walka o określone idee. Jak pisze Jagielski: Czy mam prawo poświęcić wszystko? I czy warto? Liczyłem na to, że spotkanie z Mandelą da mi odpowiedź na te pytanie. I dalej: Czasami tylko nachodził mnie wątpliwość, czy przypatrując się tym wszystkim wojną, zamachom, rewolucjom, nie przegapiam czegoś znacznie ważniejszego . „Trębacz…” to bez wątpienia przykład zmagania się z własnymi demonami. To także tekst, co istotne, któremu daleko jest do klasycznego reportażu. W książce mamy bowiem do czynienia z przedstawieniem korelacji elementów przynależnych powieści i literaturze faktu.  I jak w przypadku „Wypalania traw” zabieg ten służył przede wszystkim uatrakcyjnieniu fabuły (suspens,  fragmenty bliskie liryce etc.), tak w przypadku tej książki zabieg ten umożliwił  Jagielskiemu osobiste przedstawienie własnych obaw i wątpliwości (jakże różne podejście ma dziś Wojciech Tochman, choćby w głośniej ostatnio książce „Eli, Eli”. Zaskakujące i arcyciekawe są ścieżki reportażu polskiego!).

Głównym spoiwem książki Jagielskiego jest osoba Mandeli. Autor dąży do spotkania z bohaterem walki o wolność, w celu wyjaśnienia kwestii poświęcenia i nieustępliwego trwania przy swojej racji, nawet kosztem innych. Jednak, gdy już dochodzi do spotkania, jest ono przypadkowe i krótkie. Za krótkie, aby cokolwiek wyjaśnić.

Obok Jagielskiego i Mandeli w książce występuje jeszcze trzecia, nie mniej ważna postać – Freddie „Saddam” Maake. Fanatyk piłki nożnej i twórca wuwuzeli, czyli głośnej trąbki, o której usłyszał (i to dosłownie!) cały świat podczas Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej 2010. Kolejny pasjonat, kolejny niewolnik własnych pragnień, który doskonale wpisuje się  w koncepcje niszczącej siły namiętności – do takich właśnie wniosków prowadzi nas książka Jagielskiego. Autor „Trębacza z Tambisy” nie pozostawia czytelnikowi złudzeń. Własna pasja rykoszetem uderza w najbliższych. Innej możliwości nie ma. Wnioski płynące z tekstu są więc mało pokrzepiające. I jak w ostatnich słowach zauważa autor:

Bo jeśli zrobiło się w życiu wszystko, co było do zrobienia, i nie odczuwa się już pośpiechu ani potrzeby szukania czegoś nowego, można już tylko pragnąć, żeby wszystkie dni wyglądały podobnie i powtarzały się powoli, miarowo, chwila za chwilą. Chyba zazdrościłem ludziom, którzy w takim trwaniu nie widzą nic niepokojącego. Pomyślałem, że mógłbym pojechać do Tbilisi.Literacki reportaż Jagielskiego to ważna i mądra książka. Jak zawsze zresztą.

Monika Długa

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (39)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 127
Marlena | 2019-03-11
Przeczytana: 11 marca 2019

Książka dobra, poprawna. Nie porwała mnie jakoś niesamowicie, ale jest przyzwoicie napisana. Trochę o Mandeli, trochę o wynalazcy Wuwuzeli, to wszystko na tle wydarzeń w RPA i Afryce ogólnie, trochę też o samym autorze i jego drodze Dziennikarza. Kilka dobrych cytatów o pasji, o byciu niezłomnym. Mogę polecić.

książek: 387
Ida_wrześniowa | 2019-03-03
Na półkach: Przeczytane, Pożyczone, 2019
Przeczytana: 28 lutego 2019

Wojciech Jagielski ma wspaniały dar opowiadania. Snuje historię Saddama- mieszkańca Tembisy, fanatyka piłki nożnej, wiernego fana drużyny Wodzów, człowieka, który jako pierwszy w historii wniósł na stadion trąbę i nazwał ją wuwuzelą. Jego też oczami spoglądamy na Nelsona Mandelę.Patrzy na niego jak na medal. Z jednej strony to mityczny bohater, nieomylny przywódca, wielbiony jak półbóg, który za życia stał się już mitem. A drugie jego oblicze, to człowiek samotny, odgrywający rolę, jaką sam dla siebie napisał.Z której strony jednak by na niego nie patrzeć, to niesamowicie charyzmatyczna postać. Między kartami tej historii, poznajemy samego autora, który w drodze tego reportażu, pozwala spojrzeć również na siebie, przekazując nam swoje rozterki, wahania, pasję i umiłowanie życia.
„Wielkość Mandeli polegała na tym, że był tego całkowicie świadomy, dorównywał swojej legendzie, a na koniec wycofał się w porę, aby jej nie zniszczyć. W ten sposób zostawił po sobie to, co najcenniejsze,...

książek: 1273
kasiarzyna | 2018-10-17
Na półkach: Przeczytane

Książka ma kilku bohaterów. Zacznijmy od wielkiego Mandeli, laureata Pokojowej Nagrody Nobla. Drugim bohaterem jest tytułowy trębacz, fanatyczny wręcz wielbiciel Mandeli, Freddie „Saddam” Maake. Wielbił wielkiego Mandelę i niekoniecznie wielki futbol. To on wprowadził na stadiony wuwuzela, przeraźliwe trąbki. I wreszcie trzecim bohaterem jest sam reporter, przeżywający kryzys powołania.
Ta osobista książka jest rzadkim przykładem tego, kiedy reportera pisanie o samym sobie ma sens. Może dlatego, że tak osobista, to literacko jedna z najpiękniejszych książek Jagielskiego. Posłuchajcie tego: „Brak pór roku odmierzających upływ czasu sprawiał, że wszystko wydawało się niezmienne. To przynosiło ulgę i dawało poczucie bezpieczeństwa. Odpędzało strach przed tym, co nieodwracalne”.

książek: 2324
Wojciech Gołębiewski | 2018-03-19
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 19 marca 2018

To książka przede wszystkim dla fanów autora, bo uchyla rąbka tajemnicy jakim do tej pory było jego życie prywatne. Jestem jego fanem trzy razy jego książki recenzowałem i za każdym razem zmuszony byłem dać 10 gwiazdek, więc obecnie z zainteresowaniem poczytam również o jego sprawach prywatnych.

Nie zgadzam się natomiast z kwalifikacją tej pięknej opowieści jako biografii, bo wprowadza w błąd czytelników, którzy czują się zawiedzeni, że zamiast o Mandeli, czytają o piłce nożnej. Dla mnie bohaterów jest trzech: Jagielski, Saddam "Maake" i Mandela.

No i poczytałem, zacząłem opisywać swoje wrażenia, lecz coś mnie podkusiło poczytać recenzje innych i znalazłem bliską tego, co sam zamierzałem napisać, a że lenistwo to druga moja natura, to podaję adres recenzji Aleksandry Lipczak, sam ją skromnie ...

książek: 1074
Joanna1969 | 2017-11-02
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 02 listopada 2017

Idąc za ciosem sięgnęłam po następną książkę o apartheidzie i Nelsonie Mandeli i muszę przyznać,że książka jest bardzo ciekawa,a ja jestem pod ogromnym wrażeniem osobowości Nelsona Mandeli.Polecam.

książek: 585
Magdalena | 2017-01-12
Przeczytana: 12 stycznia 2017

Przeczytałam właśnie książkę "Trębacz z Tembisy. Droga do Mandeli" i zastanawiam się. Myślę nad tym, co przeczytałam. Myślę nad tym, jakie wywarła na mnie wrażenie. Myślę również nad tym, czy mi się spodobała. Zastanawiam się jak ująć w słowa to, co chcę napisać o tej pozycji, tak aby nadal była to moja szczera opinia, a równocześnie, bym z swoją opinią za bardzo nie skrzywdziła książki.

Otóż książkę ciężko mi się czytało. Nie przez trudny język (język w książce jest naprawdę prosty, nie ma w nim skomplikowanych słów, raczej ułatwi on podróż po Afryce Południowej niż ją utrudni. Nie przez historię opowiedzianą, gdyż trochę ciekawiła mnie postać Mandeli. I choć książka nie skupia się na Mandeli, to każda historia w niej przedstawiona jest ciekawa i skłania do przemyśleń.

Dlaczego zatem tą książkę ciężko mi się czytało? Za dużo piłki nożnej. Za dużo. Zdecydowanie nie jestem fanką sportu (a przynajmniej tego sportu, w którym najważniejsza jest gra zespołowa) i czytanie o nim jest...

książek: 224
SineCere | 2016-01-03
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, Afryka
Przeczytana: 02 stycznia 2016

Jak zwykle u Jagielskiego: klasa. Autor ma świadomość, że wiedza przeciętnego Polaka o RPA kończy się na istnieniu Mandeli i wojen burskich. W najlepszym wypadku. Znakomicie więc oprowadza czytelnika po RPA, a przy tym mimo wielkości Mandeli, nie stawia mu pomnika.
Jedyne czym jestem rozczarowany, to laickie traktowanie niektórych spraw sportowych. O ile usilne nazywanie Pucharu Narodów Afryki mistrzostwami Afryki (czym de facto jest) byłbym skłonny przemilczeć, o tyle określanie fazy grupowej mistrzostw świata eliminacjami czy kwalifikacjami, jest delikatnym przekłamaniem, którego nie spodziewałem się po Jagielskim, znanym kibicu.
Prócz tych szczegółów, książka warta polecenia. Autor w trakcie wielu podróży wykonał mrówczą reporterską pracę, czego ta książka jest dorodnym owocem.

książek: 741
przygodka | 2015-08-22
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 22 sierpnia 2015

Pierwsza książka autora , w której przebija się osobisty akcent i refleksja nad własnym życiem i relacjami. Dla mnie jest to reportaż o ludziach z pasją. Saddam - król kibiców nie może żyć bez piłki nożnej, Mandela oddał się polityce a autor jest znakomitym korespondentem wojennym. W "Trębaczu..." znajdziemy kawałek historii RPA, która dla mnie wydaje się jednak jedynie tłem do opisania ceny jaką płaci się za podążaniem za ideami i własnymi cenami. Ceny, którą nie płacą bohaterowie historii ale ich bliscy. Świetny reportaż.

książek: 1266
MariannaJ | 2015-07-08
Przeczytana: 16 czerwca 2015

Nelsona Mandeli nikomu przedstawiać nie trzeba. To symbol RPA i walki z segregacją rasową narzuconą przez politykę apartheidu. Jagielskiemu nigdy nie udało się go spotkać. To znaczy, w pewnym sensie się udało, ale nie do końca tak, jak chciał. W ten sposób Mandela stał się dla niego pewnego rodzaju obsesją i symbolem (niespełnionych marzeń, dziennikarskich porażek...), a także punktem odniesienia do rozliczeń z własną karierą i wyborami zawodowymi. I wokół tego głównie kręci się historia zawarta w "Trębaczu". Ale żeby nie było tak jednotorowo, autor wprowadza jeszcze jednego bohatera: Freddiego Maake, zwanego Saddamem. O nim zapewne nie słyszeliście, ale o wuwuzelach, głośnych trąbach, znaku rozpoznawczym mistrzostw świata w piłce nożnej rozgrywanych w RPA w 2010 roku, już pewnie tak. Wymyślił je właśnie Freddie (a przynajmniej tak twierdzi). Jagielski jeździ z nim po południowoafrykańskich wioskach, wysłuchuje jego historii, i przeprowadza własny rachunek sumienia.
Reszta na...

książek: 636
andydufresne | 2015-05-29
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 28 maja 2015

Chciałem wrócić z p.Jagielskim do RPA i do "Wypalania traw", ale książka ta jest zupełnie inna. Inna ale równie znakomita. Długo można by pisać tutaj o niezwykłym połączeniu albo raczej zestawieniu losów Mandeli z twórcą wuwuzeli, delikatnie przyprawionym również wątkiem osobistym autora. Tylko po co? - Lepiej samemu przeczytać.

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Zamek reporterów - spotkanie z Wojciechem Jagielskim

Zamek Reporterów to roczny cykl spotkań z czołówką polskich reporterów oraz z wybitnymi autorami z zagranicy. 16 maja zapraszamy na spotkanie z Wojciechem Jagielskim - reporterem, wieloletnim dziennikarzem i korespondentem „Gazety Wyborczej”, obecnie związanym z Polską Agencją Prasową.


więcej
Znamy finalistów Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego!

Jury pod przewodnictwem Macieja Zaremby Bielawskiego ogłosiło dziś piątkę finalistów tegorocznej edycji Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego. W finałowej piątce znalazło się dwóch Polaków, dwóch Amerykanów oraz Szwedka. 


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd