Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ultramaratończyk. Poza granicami wytrzymałości

Tłumaczenie: Piotr Cieślak
Wydawnictwo: Galaktyka
7,59 (147 ocen i 25 opinii) Zobacz oceny
10
14
9
15
8
52
7
42
6
16
5
4
4
2
3
2
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Ultramarathon Man. Confessions of an All-Night Runner
data wydania
ISBN
9788375792805
liczba stron
192
słowa kluczowe
bieganie, sport, maraton, ultramaraton
język
polski
dodała
joly_fh

3 dni biegu, 560 km bez snu 50 maratonów w 50 dni The Relay – 320 km biegu sztafetowego. Zamiast 12 zawodników, Dean wystawia jednego – siebie. Dean Karnazes biegi maratońskie traktuje jak rozgrzewkę. Potrafi przebiec ponad 560 km w trzy dni bez przerwy, bez snu. Od gór Sierra Nevada, przez Dolinę Śmierci w środku lata, aż do bieguna południowego w temperaturze -40°C, dystanse pokonywane...

3 dni biegu, 560 km bez snu
50 maratonów w 50 dni
The Relay – 320 km biegu sztafetowego. Zamiast 12 zawodników, Dean wystawia jednego – siebie.

Dean Karnazes biegi maratońskie traktuje jak rozgrzewkę. Potrafi przebiec ponad 560 km w trzy dni bez przerwy, bez snu. Od gór Sierra Nevada, przez Dolinę Śmierci w środku lata, aż do bieguna południowego w temperaturze -40°C, dystanse pokonywane przez tego ultramaratończyka przekraczają wszelkie granice ludzkiej wytrzymałości. Zdarzają mu się jednak różne wpadki, jak choćby ta, gdy zasnął w biegu i obudził się pośrodku autostrady, zmierzając wprost na nadjeżdżającą ciężarówkę.

Ultramaratończyk to autobiografia długodystansowca, w której sam siebie przedstawia jako byłego karierowicza, zarabiającego grube pliki dolarów dla korporacji medycznej.
W dniu trzydziestych urodzin jakaś niewidzialna dźwigienka przestawia się w jego głowie i Dean postanawia skierować swoje życie na inne tory. Wraca do biegania po piętnastu latach od ostatniego treningu i robi stopniowe postępy. Najpierw jest popełniającym naiwne błędy, nieśmiałym truchtaczem, potem nabiera szlifów i coraz śmielej zaczyna poczynać sobie w świecie biegowym, by w końcu zrealizować kilka przepięknych i zarazem przerażających projektów na morderczych dystansach. Zabiera się za najdłuższe biegi – 160 km i więcej. Na pustyni, w górach, na biegunie.
Dean szczegółowo opisuje swoją walkę z bólem i zwątpieniem, wspomina kryzysy i halucynacje. Robi to barwnie i wiarygodnie (każdy, kto choć raz startował w ultramaratonie, pokiwa głową z uznaniem i stwierdzi: „coś mi to przypomina…”). Momentami jest zabawny, chwilę później wzniosły, bywa że wzrusza – na przykład gdy opisuje zakończenie Western States 100, biegu, w którym nie miał już siły trzymać się na nogach, więc się czołgał.

Te historie są szalenie inspirujące, zwłaszcza wtedy kiedy Dean przedstawia swoje podejście do życia. Wcale nie ma ochoty porzucać dla biegania rodziny czy ograniczać z nią kontaktów. Po prostu... mniej śpi. To gość z niesamowitą energią.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Galaktyka, 2013

źródło okładki: www.galaktyka.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 443
Marfield | 2013-12-17
Na półkach: Przeczytane, 2013
Przeczytana: 01 grudnia 2013

Facet, który napisał tę książkę jest totalnie z innej planety! No bo jak można przebiec za jednym razem ponad 320 kilometrów?!?! O tym było w książce, a innym razem przebiegł 560!!! Niewyobrażalne.... Do tego jeszcze kilka ciekawych wyczynów jak np. maraton na Antarktydzie przy -40 stopniach, czy 50 maratonów w 50 kolejnych dni w 50 różnych stanach.

Sama książka oczywiście bardzo ciekawa, ale dość specyficzna. Z początku jest trochę opisów dziciństwa, młodości, relacji rodzinnych, potem moment życiowego zwrotu, a dalej właściwie skupia się na może trzech konkretnych wyczynach (trudno użyć tu słowa "zawody" ;), które są opisane ze wszystkimi szczegółami. Niby jest co trzeba ale miałem wrażenie, że mimo starannej redakcji, książka jest trochę wybiórcza a epizody nie mają jakiegoś zgrabnego łącznika.
Inną rzeczą, która zwróciła moją uwagę jest to, że autor, mimo że nieraz podkreśla greckie korzenie, jest bardzo "amerykański" w podejściu do życia z zarówno dobrymi, jak i nie tak bardzo dobrymi tego konsekwencjami. Dystans do siebie jaki prezentuje jakoś nie zawsze jest przekonujący. Z drugiej strony, gość jest zrobiony ze stali - i tak jestem jego fanem :) Poza tym, robi naprawdę dużo dobrego, żeby wspomnieć choćby biegi charytatywne, czy zachęcanie ludzi do sportu i zdrowego trybu życia. Takich wzorów wszystkim nam potrzeba, również członkom portalu lubimyczytac.pl ;D

Książka oczywiście przede wszystkim dla pasjonatów sportu, szczególnie biegaczy oraz tych, których ciekawi przekraczanie granic ludzkich możliwości. Dla mnie to sprowadzenie na ziemię z moimi marnymi pseudowysiłkami żeby zostać prawdziwym maratończykiem, ale też kawał inspiracji, że da się osiągnąć naprawdę wiele jeśli się będzie nad tym pracować :)

POLECAM!!!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Rozważania o wojnie domowej

W polsce o rewolucji francuskiej niewiele się wie, Polacy mają wiedzę dużo bardziej bezpośrednią o jej dziedziczce – rewolucji październikowej. Myślę...

zgłoś błąd zgłoś błąd