Trupia otucha

Tłumaczenie: Wojciech Szypuła
Wydawnictwo: Mag
7,07 (233 ocen i 45 opinii) Zobacz oceny
10
17
9
21
8
48
7
66
6
49
5
24
4
5
3
2
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Carrion Comfort
data wydania
ISBN
9788374804196
liczba stron
1040
język
polski
dodała
Oceansoul

Przeszłość Schwytany w sieć zaplanowanego przez Hitlera „Ostatecznego Rozwiązania” Saul Laski jest jednym z tysięcy skazanych na śmierć w niesławnym obozie zagłady w Chełmnie. Wkrótce jednak wpada w szpony zła o wiele gorszego i starszego niż nazistowskie Niemcy. Teraźniejszość Nieliczni wybrańcy posiadają Talent – psychologiczną umiejętność oddziaływania na umysły innych ludzi. Na dorocznych...

Przeszłość
Schwytany w sieć zaplanowanego przez Hitlera „Ostatecznego Rozwiązania” Saul Laski jest jednym z tysięcy skazanych na śmierć w niesławnym obozie zagłady w Chełmnie. Wkrótce jednak wpada w szpony zła o wiele gorszego i starszego niż nazistowskie Niemcy.

Teraźniejszość
Nieliczni wybrańcy posiadają Talent – psychologiczną umiejętność oddziaływania na umysły innych ludzi. Na dorocznych spotkaniach planują nieustającą kampanię rzezi i rozpasania. W tym roku jednak nie wszystko idzie zgodnie z planem…

Obejmująca parę dziesięcioleci i rozgrywająca się na kilku kontynentach historia zapuszcza się w najmroczniejsze zakamarki historii XX wieku. „Trupia otucha”, stanowiąca jedną z najdoskonalszych prób ożywienia wampirzej legendy, zgłębia naturę ludzkiej skłonności do przemocy i analizuje jej wpływ na naszą przyszłość.

 

źródło opisu: http://www.mag.com.pl/ksiazka-1,82,1496--0-0-Trupia_otucha.html

źródło okładki: http://mag.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1391
Ksychopata | 2017-12-28
Przeczytana: 07 grudnia 2017

Droga moja książko, papierowy skarbie, w tym trudnym dla mnie momencie, zwracam się do Ciebie właśnie w taki sposób. Dopadł mnie pierwszy poważny kryzys jako czytelnika. Mam nadzieję, że wkrótce zmieni się to na lepsze. Dzięki Ci, że jesteś, że cieszysz mnie swoją obecnością. Czuję się spokojny, gdy wiem, że gdzieś tam jesteś obok mnie w moich myślach. Dobrze mi z tym. W swoich recenzjach pisze o Tobie, treści jaką zawarł przypisany Ci autor, zupełnie inaczej.
A tym razem piszę właśnie tak. Zamierzam ukazać Twoją wartość w jeszcze bardziej wyrazisty sposób.
Jesteś lekarstwem na upływający czas, powietrzem, które pozwala oddychać myślom, umysłowi. Jesteś moją świadomością, kierunkowskazem, wzrocem. Ukazujesz mi światy, których nigdy bym nie ujrzał. Pozwalasz poznawać ludzi, których nigdy bym nie spotkał. To wszystko by się nigdy nie wydarzyło, gdybym żył jednym życiem, jedną codziennością, malutką pojedyńczą rzeczywistością. Bo jak mówił kiedyś Józef Czechowicz, że ten "Kto czyta - żyje wieloktrotnie, kto zaś z książkami obcować nie chce, na jeden żywot jest skazany". Odkąd trafiłem na te słowa, tę złotą myśl pana Czechowicza wziąłem sobie ją głęboko do serca. Odzwierciedla ona całą prawdę o książkach, tego, co można od nich dostać...
Jesteś dla mnie substytem ludzi, znajomych, przyjaciół. Wokół mnie nie ma zbyt wiele takich ktosiów. Nie rozpaczam z tego powodu, bo wiem, że gdy zanużę się w jakąś opowieść, którą zamknęłaś w swej okładce, to spotkam w nich jakieś postacie. Nie powiem, że nie, bywają momenty, kiedy fajnie się odezwać do kogoś żywego. Jeśli jednak nie ma wokół mnie ani jednej żywej duszy, to od czego mam wyobraźnię. W swojej samotności uwiłem sobie wygodną miejscówkę. Znam się z nią od wielu lat, a siła przyzwyczajenie, pozwoliła mi ją dobrze poznać. Nie ulegam typowej ludzkiej gorączce i nie pcham się tam gdzie mnie nie chcą, nie zabiegam o czyjąś uwagę i sympatię za wszelką cenę. Jeśli jest to dobrze, a jej niedobór nie wpędza mnie w czeluść żadnej depresji, bądź paniki. Istnieją duże szanse na to, że z tą samotnością będę musiał żyć o wiele dłużej niż przeciętny człowiek. Będzie, co ma być. Gdyby większość szła przez życie z podobnym nastawieniem, nie byłoby tak wielu sztucznych, nieprawdziwych, iluzorycznych i udawanych relacji.
Gdyby ludzie nie bali się tak bardzo tej samotności, gdyby panika nie popychałaby ich do nieprzymyślanych, pochopnych, pełnych amoku, obłędu, psychozy, czy czegokolwiek innego decyzji, nie byliby zdolni do tak wielkiego zła, okrucieństwa, bestialstwa. Strach w ogólnym znaczeniu jest paraliżujący, odbiera człowiekowi zdrowy rozsądek i często jego jaźń pełną iluzji potęguje do granic wręcz niemożliwych i przez traci kontakt z rzeczywistością. Bo strach ma wielkie oczy, a strach przed samotnością jest chyba jednym z najbardziej powszechnych pośród ludzi...

Choć Dan Simmons trafił trochę na nie właściwy czas, to potrafię docenić wartość jego sztuki pisarskiej, mimo tego, że TRUPIĄ OTUCHĘ trochę inaczej sobie wyobrażałem. Sam mogłem sięgnąć po tego autora w znacznie późniejszym terminie, ale stało się, jak się stało. Wielka ilość stron nigdy mnie specjalnie nie przerażała, jednak wziąłem się za Ciebie, moja droga książko, w tej właśnie wersji Dana Simmonsa, w niewłaściwym momencie. Ostatnimi czasy strasznie marnotrawiłem czas. Mniejsza o szczegóły, ale zamiast zająć się poważniejszymi, ważniejszymi rzeczami, popadłem w głupie przyzwyczajenia, które w pewnym stopniu przejęły nade mną kontrolę. Dobrze, że nie całkowitą, bo jestem w stanie to wszystko zmienić. Ja to wiem i obiecuję ci, że dołożę wszelkich starań, by być w tym postanowieniu skutecznym. Tak wiele Ci zawdzięczam, że muszę na dobre wrócić w twoje papierowe objęcia.

Przejdę teraz trochę do tego autora, któremu urodziłaś się w głowie i w myślach. Nie będzie całkiem kolorowo, bo każdą kolejną swoją wersją, każdym kolejnym autorem, w którego umyśle zapoczątkowałaś jakąś opowieść,
nauczyłaś mnie coraz wyraźniej dostrzegać treść, której słowa kreślą się na papierze. Dzięki tobie potrafię oddzielać ziarno od plew, filtrować to, co dobre, bądź złe.
Tym razem jako autora swej opowieści wybrałaś Dana Simmonsa. On dość sprawnie porusza się w zabawie słowem. Jego wyobraźnia, zmysł twórczy i lekkość rzeźbionych na papierze słów jest z pewnością inspirujący. To w jaki sposób zmieniałaś mnie na przestrzeni lat, odkąd zaczęły się nasze relacji, pozwala mi wybierać najlepszych literackich rzeźbiarzy. Prowadzeni przez Ciebie dają mi opowieści, które sprawiają ogromną przyjemność, łamane przez satysfakcję, łamane przez inspirację. Takim kimś jest między innymi Dan Simmons. Miałem okazję poznać go w fenomenalnym "TERRORZE", natomiast "TRUPIA OTUCHA" w porównaniu do tej niezwykłej powieści o dwóch statkach utkniętych gdzieś na biegunie północnym jest sporo gorsza, mimo swojego wielkiego potencjału. TRUPIA OTUCHA w moim odczuciu ma trochę przekombinowaną narrację, a akcja w swym pędzie sama się czasami gubi. Tak to przynajmniej wygląda w moim odczuciu. Tym razem mógł Cię po prostu trochę skrócić. Nie mogłaś mu powiedzieć, że czujesz się trochę zbyt obszernie, że tych słów jest z Tobie zdecydowanie ponad miarę. Mogłaś mu podpowiedzieć. On był wtedy na początku swojej kariery, rozgałęział Cię na wszystkie strony świata. Gdyby w tej opowieści było Ciebie mniej, czytałoby się Ciebie o wiele przyjemniej. Autorzy, zwłaszcza początkujący mają tendencję do mnożenia milionów słów. Nie wiedzą także, w którym miejscu znajduję się odpowiedni hamulec. Przez to właśnie tak bardzo się rozpędzają

Jak już wspomniałem, Dan Simmons był na początku swojej pisarskiej drogi, więc rozumiem, skąd te słabości w akcji, narracji i rozmiarach. Nie od razu Kraków zbudowali. Sama oryginalność i klimat tej powieści ma w sobie wielką moc i siłę oddziaływania na wyobraźnię. Mimo tych drobnym niedociągnięć, w prowadzeniu tej narracji i akcji nie można Dana Simmonsa wrzucić do tych bełkoczących w pisaniu...Jednak gdybym na samym początku sięgnął po TRUPIĄ OTUCHĘ, to pewnie bym był nie do końca do Simmonsa przekonany. DOBRZE, ŻE NA POCZĄTKU WYBRAŁEM "TERROR" BO DZIĘKI TEMU WIEM NA CO GO STAĆ I SŁABSZA "TRUPIA OTUCHA" NIE ZNIECHĘCI MNIE DO TEGO AUTORA.Początki zawsze wychodzą dość ciężko. Dam mu z pewnością jeszcze jedną szansę, ale jeśli znowu napisze Cię w tej innej wersji tak słabo, to chyba mu podziękuję za uwagę.
Na szczęście Simmonsa to nie dotyczy ( jeszcze, jak na razie mam taką nadzieję ), ale przecież nie wszyscy nadają się do pisania. Nie każdy autor, ma to coś. Niekiedy to tylko jeden, wielki bełkot o wszystkim i o niczym.
...
Wiem, że Ty musisz dawać szasnę również innym, słabszym i gorszym w mojej opinii. Bo poczucie bycia pisarzem w ich własnej opinii, pozwala im szczęśliwie żyć. Nie tylko z tego powodu dajesz im szansę. Przecież ludzie są różni i odmiennie patrzą na świat. Podobają im się wszelkie rozmaitości. Więc słaby autor w moim odczuciu, może być wirtuozem słów w czyimś innym postrzeganiu.

Okrucieństwo, wszelkie powody jego genezy, jak powstaje w człowieku zło, do czego może doprowadzić jest chyba najgłówniejszym przesłaniem "TRUPIEJ OTUCHY". Oczywiście Dan Simmons wrzucił to w rzeczywistość nie do końca prawdziwą i realną, ale wielokrotnie wspominając o tym wcześniej, nadal twierdzę, że poprzez abstrakcję, można opowiadać o prawdziwej, ludzkiej codzienności.
...
Bo dzięki autorowi tej opowieśc ( mimo, że słabszej niż znakomity TERROR ) oraz słowom w niej zawartych, ogólnie rzecz biorąc dzięki Tobie mogłem wejść do naprawdę przerażającego świata. Dostarczyłaś mi w ten sposób emocji, choć strasznych i makabrycznych, ubranych w coś, co nie do końca może być realne, ale mimo wszystko czeluść tej całej historii daje do myślenia, mimo całego swojego poplątania i jako takich niedociągnięć. Wczuwając się w postaci, w szczególności te złe, mroczne, o duszy czarnej jak smoła doświadczyłem, jak to jest kontrolować umysł innej osoby. To, że brzmi to niewiarygodnie, to sam dobrze wiem, ale ci ludzie byli w tym tak dobrzy, jak gdyby osiągnęli najwyższy poziom hiponozy, władania czyimś umysł. Dyrygować zdalnie czyimś umysłem, sprawiać, że ten ktoś spełnia każdą naszą zachciankę, wypełni wszelkie zadania, zrobi to, co telepatycznie mu powiemy; to dopiero coś. Brzmi przerażająco, bo w rękach wariata, socjopaty i tym podobne, coś takiego jest narzędziem obłędnym, napawającym lękiem nie z tego świata. Gdyby ludzie potrafili takie rzeczy, to byłaby makabra...
Może to, co teraz powiem zabrzmi jakbym włączył mi się tryb jakiejś psychozy, jakby mi całkowicie odbiło, ale puszczam wodzę fantazji i daję wolność świdrującej mnie myśli. Otóż możliwości naszego umysłu są na ten moment tak niezbadane, jak głębiny najdalszych zakątków obojętnie jakiego oceanu i dlatego, możliwe że umysł człowieka jest w swej maestrii, wirtuozerii zdolny do manipulowania innym umysłem. Może nie w takim stopniu, w jakim pokazał to w Tobie Simmons moja kochana, droga książko, ale w pochodnym rozgałęzieniu jego interpretacji tkwi może ziarenko prawdy...

P.S.
Podobało mi się również to, w jaki sposób Dan Simmons ukazał dwie strony medalu odnośnie okrucieństwa... Z jednej strony ukazał ludzi, którzy siłą swego umysłu potrafili kierować człowiekiem i sterować nim niczym zdalnie sterowanym robotem. Oni, nawet gdy czynili w życiu tych ludzi zło, ból, śmierć, specjalnie ich to nie obchodziło. Człowiek był dla nich zabawką albo narzędziem, które gdy jest niepotrzebne można wyrzucić na złom. Byli wobec nich obojętni.
Z drugiej zaś strony Simmons pokazał konsekwencji tego wszystkiego dla tych, którzy stali się takimi zabawkami w ich rękach. Bo to byli zwykli ludzie, mający swoje życie i nagle ich świat wywrócił się do góry nogami. Dotknięci zostali ich bliscy i wszystko się zmieniło. Jeśli ktoś będzie Cię czytał, niech o więcej szczegółów mnie nie pyta, tylko niech sięgnie po Ciebie i sam wszystko przeczyta.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Na psa urok

Nie wiem jakim cudem ta pozycja umykała mi przez osiem lat! Tom pierwszy cyklu "Kroniki Żelaznego Druida" liczy sobie blisko 300 stron, i a...

zgłoś błąd zgłoś błąd