Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Florence + The Machine: Głos wszechmogący

Tłumaczenie: Joanna Karwecka
Wydawnictwo: InRock
6,8 (183 ocen i 37 opinii) Zobacz oceny
10
17
9
10
8
30
7
41
6
53
5
17
4
11
3
3
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Florence + The Machine: An Almighty Sound
data wydania
ISBN
9788360157787
liczba stron
316
słowa kluczowe
rock
język
polski
dodała
zapomnienie

Historia Florence + The Machine stanowi radosny kontrast dla licznych pięknie opakowanych, wytresowanych gwiazdek pop, których jedynym marzeniem jest sława. Poznajcie Florence Welch – oczytane dziecko z południa Londynu, które zaczynało, śpiewając na pogrzebach, by później występować na scenach całego świata, po okresie szalonych imprez w szkole artystycznej i serii zmieniających życie...

Historia Florence + The Machine stanowi radosny kontrast dla licznych pięknie opakowanych, wytresowanych gwiazdek pop, których jedynym marzeniem jest sława.

Poznajcie Florence Welch – oczytane dziecko z południa Londynu, które zaczynało, śpiewając na pogrzebach, by później występować na scenach całego świata, po okresie szalonych imprez w szkole artystycznej i serii zmieniających życie spotkań z ludźmi, takimi jak współautorka Isabella Summers, managerka Mairead Nash i producent Paul Epworth.

Pierwsze dwie płyty, „Lungs” i „Ceremonials”, pokryły się multiplatyną, a emocjonalna, prawie mistyczna jakość popu, jaką prezentują Florence + The Machine, przyniosła im międzynarodową sławę. Tymczasem charakterystyczne wyczucie mody Florence przykuło uwagę domu mody Gucci oraz Karla Lagerfelda, gwarantując zespołowi przyciągającą wzrok ikonę, której wygląd idzie w parze z ich muzyką.

Oto pełna historia ognistowłosej dziewczyny z niezwykłym głosem – niesamowitego fenomenu muzyki pop – która odnosi olbrzymie sukcesy!

 

źródło opisu: In Rock, 2013

źródło okładki: http://www.inrock.pl/produkty/konfigurator/nowosc/...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Malwina książek: 1042

Zrozumieć fenomen Florence Welch

Florence Welch ma dopiero 27 lat, a już jest ikoną muzyki, ikoną mody, ikoną popkultury. Czy to jednak nie zbyt wcześnie, by na rynku ukazała się jej biografia? Zespół Florence + The Machine światowy rozgłos zyskał ledwie cztery lata temu. To prawda, stało się to błyskawicznie i niemal z dnia na dzień, co może oznaczać, że mamy do czynienia z prawdziwym fenomenem. Kiedy słuchałam piosenki „Dog Days Are Over” po raz pierwszy, nie sądziłam, że wkrótce ta nikomu nieznana rudowłosa dziewczyna i jej kapela osiągną status zespołu wielbionego na całym świecie. Książka o tym fenomenie siłą rzeczy prędzej czy później musiała powstać. Powstała już teraz, być może za szybko, bo zespół ma na koncie zaledwie dwie płyty studyjne, ale nie to jest największą wadą tej książki. Jest nią natomiast postać autorki, Zoe Howe.

Jak na biografię przystało, postać Florence poznajemy od najmłodszych lat dziecięcych. Autorka daruje sobie jednak zgłębianie tego okresu i zatrzymuje się na dłużej przy latach nastoletnich Flo (jak mówią na nią fani i przyjaciele), pokazując, że już wtedy muzyka była dla przyszłej wokalistki bardzo ważna. A zaczynała od śpiewania na… pogrzebach. Jest muzycznym samoukiem. Od zawsze interesowała się raczej sztuką i rysunkiem, i to do Wyższej Szkoły Plastycznej się zapisała, lecz porzuciła ją, gdy jej kariera nabrała rozpędu. Zarzeka się jednak, że kiedyś jeszcze do niej wróci. Autorka książki już w początkowych rozdziałach wyjaśnia, skąd u Florence takie a nie inne...

Florence Welch ma dopiero 27 lat, a już jest ikoną muzyki, ikoną mody, ikoną popkultury. Czy to jednak nie zbyt wcześnie, by na rynku ukazała się jej biografia? Zespół Florence + The Machine światowy rozgłos zyskał ledwie cztery lata temu. To prawda, stało się to błyskawicznie i niemal z dnia na dzień, co może oznaczać, że mamy do czynienia z prawdziwym fenomenem. Kiedy słuchałam piosenki „Dog Days Are Over” po raz pierwszy, nie sądziłam, że wkrótce ta nikomu nieznana rudowłosa dziewczyna i jej kapela osiągną status zespołu wielbionego na całym świecie. Książka o tym fenomenie siłą rzeczy prędzej czy później musiała powstać. Powstała już teraz, być może za szybko, bo zespół ma na koncie zaledwie dwie płyty studyjne, ale nie to jest największą wadą tej książki. Jest nią natomiast postać autorki, Zoe Howe.

Jak na biografię przystało, postać Florence poznajemy od najmłodszych lat dziecięcych. Autorka daruje sobie jednak zgłębianie tego okresu i zatrzymuje się na dłużej przy latach nastoletnich Flo (jak mówią na nią fani i przyjaciele), pokazując, że już wtedy muzyka była dla przyszłej wokalistki bardzo ważna. A zaczynała od śpiewania na… pogrzebach. Jest muzycznym samoukiem. Od zawsze interesowała się raczej sztuką i rysunkiem, i to do Wyższej Szkoły Plastycznej się zapisała, lecz porzuciła ją, gdy jej kariera nabrała rozpędu. Zarzeka się jednak, że kiedyś jeszcze do niej wróci. Autorka książki już w początkowych rozdziałach wyjaśnia, skąd u Florence takie a nie inne fascynacje: śmierć, smutek, prerafaelici. Jest to możliwe dzięki wypowiedziom samej Florence, które są zgrabnie wplecione w treść. Co ważne, Howe nie skupia się wyłącznie na samej liderce grupy, pamiętając że Florence + The Machine to także inni ludzie. W książce znajdzie się miejsce i dla Isabelli Summers, która jest prawą ręką Flo, dla chłopaków z zespołu, producenta Paula Epwortha i menadżerki Maidred Nash. Ich wkład w sukces zespołu jest w końcu niebagatelny. Jednak, co oczywiste, to Florence jako wokalistka skupia na sobie całą uwagę.

Książka Howe pisana jest jak kalendarium zespołu. Autorka prowadzi nas przez kolejne koncerty, festiwale, nagrania, występy, ale i zabiera za ich kulisy, gdzie Flo nie stroni od alkoholu. No właśnie, Florence otwarcie przyznaje się w mediach, że ma słabość do alkoholu. Alkohol to także jedno z najczęściej występujących słów w książce Howe, co daje do myślenia. Niestety, autorka lekceważy problem – bo nie wahałabym się powiedzieć, że Florence ma z alkoholem problem. Zamiast spojrzeć na niewątpliwe uzależnienie Flo krytycznym okiem, Howe oko przymyka i mruga porozumiewawczo do czytelnika, jakby chciała powiedzieć, że przecież piosenkarka też człowiek. To prawda, ale czy muszę wspominać, co było przyczyną śmierci innej wybitnej wokalistki, Amy Winehouse?

Howe nie sprawdza się w roli biografki jeszcze z jednego powodu – niepotrzebnie wtrąca swoje komentarze. Można dyskutować na temat, na ile może sobie pozwolić autor biografii, ale jeśli czuje potrzebę tak wyraźnego zaznaczania swojej obecności, powinien robić to w sposób mądry i nie odbierający czytelnikowi przyjemności z lektury. Tego Howe musi się jeszcze nauczyć. Autorka obdarza zbędnym, nic nie wnoszącym komentarzem prawie każdą z licznych wypowiedzi Florence. Widać w niej uwielbienie dla artystki, bezkrytyczny podziw i sympatię. Brak dystansu rzutuje jednak na jakość jej książki. Florence widziana jej oczami wydaje się być zwykłą trzpiotką, dziewczyną, która żyje spontanicznie i z dnia na dzień, wciąż zaskoczona swoim sukcesem i tym, co się jej przytrafia. Oczywiście, sporo mówi się w tej książce o emocjach, bo to one mają wpływ na teksty Florence, ale wydaje się, że tak naprawdę niewiele one Howe interesują. Płyty Florence inspirowane są związkiem ze Stuartem Hammondem, jednak o tym związku również niewiele się dowiadujemy. Trudno więc oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z biografią nieco ugładzoną, pisaną trochę pod dyktando i pewne kwestie zamiatającą celowo pod dywan.

Nie oznacza to jednak, że nie dowiemy się z niej kilku interesujących faktów: z kim przyjaźni się Florence (a są to oczywiście wielcy świata show – biznesu), co ją inspiruje, albo tego, że nie ma e-maila i nie twittuje, w przeciwieństwie do wielu swoich koleżanek po fachu. Howe przytacza też wypowiedzi wielu osób z muzycznego środowiska, które tłumaczą, w czym tkwi fenomen urodzonej w Holandii (tak! kto by pomyślał) artystki.

Wad nie jest pozbawione samo tłumaczenie książki. Choć nie czytałam oryginału, pewne fragmenty wydają się być przełożone na język polski zbyt wprost. Słownictwo tej książki zresztą nie jest górnolotne, co aż tak bardzo nie przeszkadza, jednak określenie „giczoły” (nogi) to zdecydowana przesada. Trzeba o tym wspomnieć, bo niestety coraz częściej polskie tłumaczenia książek boleśnie kuleją. Na szczęście w całej książce jest tylko jeden (aż jeden!) błąd ortograficzny.

Historia Florence + The Machine tak naprawdę dopiero się rozkręca. Zdecydowanie więcej przed zespołem, niż za nim. W przyszłości książka Zoe Howe może mieć większą wartość niż dzisiaj, jednak dla fanów Florence Welch jest to lektura, do której nie trzeba ich przekonywać, a zniechęcanie też nic nie pomoże. Przeczytać na pewno nie zaszkodzi, ale satysfakcja nie jest gwarantowana.

Malwina Sławińska

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (500)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1307
awiola | 2015-08-23
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 23 sierpnia 2015

"Jej fascynacja śmiercią, co ciekawe, będzie inspirowała i pocieszała wielu fanów, którzy w swoich trudnych momentach pójdą za nią niczym stado".

Po usłyszeniu pewnego dnia piosenki "Never Let Me Go" Florence + The Machine zwyczajnie przepadłam, stając się zagorzałą fanką tej charyzmatycznej artystki, jej mocnego głosu, rudych włosów i energii, jaką wokół siebie roztacza. Czy jednak wydawanie biografii tak młodej osoby, która nie przekroczyła jeszcze trzydziestu lat, ma sens? Myślę, że prawdziwych fanów Flo takie pytanie może oburzyć, bo przecież każda publikacja przybliżająca im postać ich ulubionej wokalistki, warta jest grzechu. Książce, o której chciałabym Wam opowiedzieć z pewnością dość sporo brakuje, jednak postać Florence, jaką dzięki niej poznałam, zniwelowała jej wszelkie mankamenty.

Zoë Howe to muzyk, dziennikarka i pisarka. Autorka miała już wcześniejsze doświadczenie w pisaniu o charyzmatycznych kobietach, dlatego też wiedząc, że w Florence Welch jest coś...

książek: 1895
natalia | 2013-09-07
Przeczytana: 04 września 2013

Ach, gdyby tylko zastąpić informacje dotyczące kolejnych występów większą ilością wypowiedzi Flo odnośnie jej uczuć, poglądów i opinii, byłabym w pełni usatysfakcjonowana. A tak...cieszę się, że mogłam poznać historię mojego ukochanego zespołu, lecz po prostu czuję niedosyt.

książek: 2823

Kocham Florence, ale miałam wrażenie, że tę biografię pisała jakaś fanka... w złym tego słowa znaczeniu. Najgorsze były jej komentarze. Niestrawne.

książek: 164
Winter_is_Coming | 2013-08-16
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Oceniłam tą książkę tak wysoko nie z powodu talentu pisarskiego autorki, stylu w jakim jest napisana albo czegoś w tym rodzaju. Książka jest o mojej ulubionej artystce Florence Welch i jej ciekawym życiu. Nie uważam tej lektury za dzieło literatury ani za jedną z najlepszych książek jaką udało mi się przeczytać. Więc czemu 10/10? Po prostu FLORENCE + THE MACHINE, that's why!

książek: 570
Fleur | 2013-12-22
Przeczytana: 22 grudnia 2013

Pomimo całej mojej sympatii do Florence i jej muzyki, tej książce mówię NIE!
Fajnie było poznać historię artystki i początki jej kariery, ale nie w taki sposób.
Książka jest napisana okropnym językiem, podwórkowym, tandetnym, który aż razi oczy.
Przeczytałam wybrane fragmenty tylko po to, żeby zapoznać się z faktami. Na całość niestety nie miałam sił.

książek: 609
Ola | 2016-01-10
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2016
Przeczytana: 10 stycznia 2016

Sięgnęłam po tę pozycję ze względu na moją miłość do zespołu Florence + the machine. Po lekturze mam dość słuchania o Florence, a tak chyba ta książka nie miała działać. Jest nieciekawa, okropnie napisana i niesamowicie irytująca. Niektóre fakty są przytaczane kilka razy, do znudzenia jest mowa o tym samym. Oprócz tego piosenkarka wszystko robi na kacu. Nagrywa piosenki na kacu, odbiera nagrody na kacu, pisze teksty na kacu itp. Autorka powtarza to tysiąc razy i robi z tego powód do dumy. Jestem zniechęcona po przeczytaniu. Dalej uwielbiam Florence, ale postaram się w przyszłości unikać wszystkiego, co wyszło spod pióra autorki tej pozycji.

książek: 343
Monika | 2013-11-22
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 12 listopada 2013

Florence + the Machine odkryłam w 2010 roku i od tego czasu zaczęłam śledzić przebieg ich kariery. Dlatego kiedy niedawno pojawiła się pierwsza biografia tego zespołu, zaczęła zżerać mnie ciekawość. Wszystkie swoje obawy odłożyłam na bok i spróbowałam dać szansę młodej autorce pierwszej biografii tego charakterystycznego zespołu. Czy było warto?
Ta powstała w 2007 roku brytyjska grupa jest z pewnością interesującą ciekawostką na muzycznym rynku. Któż nie jest zauroczony rudowłosą wokalistką z silnym i niezwykłym głosem? Kogóż nie przechodziły dreszcze po usłyszeniu jednego z utworów? Zoe Howe przez całą książkę starała się przedstawić tę wyjątkowość zespołu, ale według mnie nie do końca jej się to udało. Jej zapał był wyczuwalny przez całą lekturę, ale wywoływał tylko zirytowanie. Nie mogę wyzbyć się wrażenia, że komentarze pisarki były trochę… głupkowate. Niepotrzebne. Niemalże pod każdym cytatem słów Florence Welch, Howe komentowała je w sposób zupełnie nic nie wnoszący do...

książek: 973
Ms_November | 2014-02-09
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Bardzo lubię Florence & the Machine, niestety, książka, którą właśnie przeczytałam, sprawia wrażenie napisanej przez nastoletnią fankę. Niepotrzebne, nieprofesjonalne, nikogo nieobchodzące komentarze odautorskie psuły przyjemność z lektury. Podobnie jak przekład, który sprawia wrażenie robionego na szybko i miejscami z pomocą "google translate" (kalki językowe), zaś wszechobecny język potoczny, a nawet błąd ortograficzny, podważają istnienie redakcji i korekty.

książek: 473
portokolada | 2013-10-03
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

“Głos wszechmogący” nie jest sztampową biografią gwiazdy muzyki. Nie ma tutaj miejsca na przydługie opisy, które nic nie wnoszą do znajomości muzyka, a jedynie są pożywką dla naprawdę oddanych i wiernych fanów (chociaż tych Florence + The Machine nie można odmówić). Nie ma w niej także przesadzonych, pochwalnych peanów na cześć “wielkiej artystki”, mimo że autorka pozostaje pod wyraźnym wpływem Florence i można wyczuć, że jest jej fanką. Za to znajdziemy świetne napisane rozdziały, które czyta się niczym powieść o losach zwariowanej, rudowłosej dziewczyny, która miała wiele marzeń i została kiedyś przez kogoś nazwana “wszechogarniającym tsunami”. Czy to Wam czegoś nie przypomina?

Florence Welch poznajemy w wieku kilkunastu lat, kiedy jej głos zaczyna wzbudzać sensację, a talent wychodzi z ukrycia. Autorka książki, Zoë Howe wraca również do wcześniejszych lat artystki, kiedy to była pod wpływem muzycznych gustów swoich rodziców oraz poznawała największe gwiazdy ówczesnej estrady....

książek: 1802
Moriana | 2013-10-19
Na półkach: Przeczytane, 2013
Przeczytana: 22 września 2013

Może nie jestem wystarczająco dużym fanem Florence. Jestem przekonana, że stopień „fanowatości” zmienia odbiór tej pozycji; dla mnie wiele rzeczy było zbyt chaotycznych. Czas wymykał się spod kontroli, mknął w przód i wracał, nie podając konkretnych dat, a jedynymi odwołaniami czasowi były powstające piosenki , albumy, teledyski. Niestety, dopiero pod koniec odkryłam z tyłu książki spis tych wszystkich wydarzeń z podanymi datami.
Zasadniczo napisana jest jako prosta, łatwa i przyjemna pozycja, w takim amerykańskim stylu; jakby całą historię opowiadała ci twoja kumpela, wrzucając tu i tam własne komentarze a propos wydarzeń u waszych wspólnych znajomych.
Trochę się podczas lektury pośmiałam, różne ciekawostki czytałam Bartkowi na głos – ogólnie lektura była zabawną, wakacyjną przyjemnością.

http://whispering-tales.blogspot.com/2013/10/z-poslizgiem-florence-machine-gos.html

zobacz kolejne z 490 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
zgłoś błąd zgłoś błąd