Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Nadciąga legion grozy

Tłumaczenie: Zbigniew A. Królicki
Cykl: Saga o wojnie demonów (tom 1)
Wydawnictwo: Rebis
6,84 (44 ocen i 7 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
4
8
7
7
8
6
12
5
2
4
3
3
3
2
0
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375107814
liczba stron
312
język
polski
dodała
joly_fh

Taredhele – prastara rasa elfów zwana Gwiezdnym Ludem – znaleźli sposób na przedostanie się przez wszechświat do Midkemii. W swoim świecie elfy te toczą wojnę z przeważającymi siłami krwiożerczych demonów, a ich niegdyś ogromne imperium jest bliskie upadku. Taredhele wierzą, że tak naprawdę pochodzą z mitycznego Domu, świata, o którym zapomnieli w miarę upływu czasu. Teraz dochodzą do wniosku,...

Taredhele – prastara rasa elfów zwana Gwiezdnym Ludem – znaleźli sposób na przedostanie się przez wszechświat do Midkemii. W swoim świecie elfy te toczą wojnę z przeważającymi siłami krwiożerczych demonów, a ich niegdyś ogromne imperium jest bliskie upadku. Taredhele wierzą, że tak naprawdę pochodzą z mitycznego Domu, świata, o którym zapomnieli w miarę upływu czasu. Teraz dochodzą do wniosku, że to Midkemia jest tym światem, i zamierzają ją opanować.

Bezwzględne i aroganckie taredhele nie zamierzają wdawać się w żadne układy z mieszkańcami Midkemii. Niebawem jednak czarnoksiężnik Pug i Konklawe Cieni zdają sobie sprawę, że prawdziwym zagrożeniem dla ich świata nie są elfy, ale ścigająca je horda demonów. Jednocześnie Pug nie może zapomnieć o usłyszanej niegdyś przepowiedni – o tym, że będzie świadkiem śmierci wszystkich ludzi, których kocha...

 

źródło opisu: Wydawnictwo Rebis, 2013

źródło okładki: http://www.rebis.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2138
Shetani | 2013-10-02
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 30 września 2013

Raymond E. Feist to autor znany przede wszystkim ze swoich powieści fantasy, zarówno za granicą, jak i w Polsce. Wyobraźcie sobie, że jego książki zostały sprzedane w 15 milionach egzemplarzy! A z dnia na dzień ta liczba z pewnością się powiększa. Osobiście nigdy nie miałam styczności z tym autorem, powiem więcej – nawet o nim nie słyszałam. Do tej pory nie wiem, jak to możliwe, ale jakie to szczęście, że ten stan rzeczy należy już do przeszłości…

„Nadciąga legion grozy” to pierwszy tom Sagi o wojnie demonów. Jej akcja toczy się w świecie Midkemii, którą wierni fani autora znają z jego poprzednich powieści. Taredhele – prastara rasa elfów – postanawia odnaleźć swój Dom. Uważają, że jest nim właśnie Midkemia, która jednak nie jest krajem pustym, gotowym do zaludnienia. W swoim świecie Taredhele toczą wojnę z demonami, co jest kolejnym powodem do znalezienia nowego miejsca zasiedlenia. Chcą opanować Midkemię, jednak jej mieszkańcy nie oddadzą jej tak łatwo. Wkrótce jednak zdadzą sobie sprawę, że to nie elfy stanowią ich prawdziwy problem, a demony…

Sama nie wiem od czego mam zacząć… Przyznaję, że książka ogromnie mi się spodobała i sprawiła, że z chęcią sięgnę po inne książki pana Feist’a. Początkowo nie czytało mi się jej za dobrze, bowiem wydała mi się jedną z tych lektur, które są nieco ciężkie w odbiorze. Rzadko jednak mi się zdarza, że postanawiam wtedy czytać dalej, a jednak! W tym przypadku wierzyłam w to, że ten nieco trudniejszy początek zostanie mi wynagrodzony w następnych rozdziałach – i rzeczywiście, tak właśnie się stało. Myślę, że ta – załóżmy - pierwsza połowa książki miała mnie dopiero wprowadzić w świat Midkemii, elfów, magów i krasnoludów.

Akcja toczy się z trzech punktów widzenia. Poznajemy maga o imieniu Amirantha, który wraz ze swoim pomocnikiem – Brandosem – walczy z demonami. Wyczuwa, że zbliża się coś większego i niebezpiecznego, co zagraża nie tylko jemu, ale i całej Midkemii. Kolejno poznajemy Sandreenę – rycerza wiary, która wyrusza ze swoją misją w daleką i niełatwą podróż. Trzecia opowieść należy do elfów z Gwiezdnego Ludu – głównie dwóch braci, Laromendisa i Gulamendisa. Mimo wszystko ich historie są ze sobą połączone. Będą musieli połączyć swoje siły, aby pokonać nadciągające hordy demonów… Mimo narracji z punktu widzenia wszechwiedzącego obserwatora, dosyć łatwo jest nam się zżyć z bohaterami. Co więcej – doskonale poznajemy historię tego świata, a przepiękne opisy potrafią tak poruszyć naszą wyobraźnię, że wszystko staje się wyraziste i łatwe do zwizualizowania. Za każdym razem, gdy czytałam tę książkę, czułam, że przenoszę się do jej świata i ciężko było mnie z niego wyciągnąć.

Do tej pory zadziwia mnie fakt, że ciężki początek zachęcił mnie do dalszego czytania. Nie zrozumcie mnie źle – nie był on nudny i denny, po prostu nieco trudniejszy w odbiorze. Jednak bardzo zaciekawiły mnie losy bohaterów i chciałam poznać ich dalsze przygody. Są oni różnobarwni i dobrze przedstawieni, a to zawsze dobra cecha. Akcja tutaj nie pędzi zatrważającym tempem, co wielu osobom może nie przypaść do gustu – wyda im się, że wydarzenia się rozwlekają. To już kwestia perspektywy, jednak ja uważam, że w fantasy nie o to chodzi. Ważne było dla mnie to, że mogłam zatracić się w tej historii i w tym pięknym świecie, a ciekawych wydarzeń i tak nie brakowało. Spodobał mi się ich rozwój, a niektóre sytuacje i wypowiedzi bohaterów wywołały salwy śmiechu.

Ciężko mi się rozpisywać, bowiem obawiam się, że zdradzę Wam za dużo faktów dotyczących fabuły, a to zabierze Wam radość z czytania. Dojrzały i barwny język sprawiają, że historia zyskuje w naszych oczach. Bohaterowie zyskują naszą sympatię, a co najważniejsze – wszystkiego dowiadujemy się w odpowiednim czasie, co podsyca nasz apetyt na więcej. Co więcej – faktycznie możemy się dać ponieść wyobraźni i przenieść do tego świata, a który czytelnik czegoś takiego nie lubi? Zobaczenie oczyma wyobraźni pięknych krajobrazów, strumieni magii czy potyczek z demonami jest fantastycznym przeżyciem. Może to dziwne, co teraz napiszę, ale czułam się, jakbym weszła do świata jednej z moich ulubionych gier komputerowych, a mianowicie do świata „Heroes ofMight and Magic”.

Jest to książka, z którą naprawdę warto się zapoznać – kawał dobrego fantasy charakteryzujący się znakomitym wykonaniem. Nie ma się co dziwić – kunszt pisarski autora jest doskonale widoczny. Cieszę się, że mogłam przeżyć tę historię i pozostaje mi tylko czekać na kolejny tom tej sagi, która zapowiada się wyśmienicie. Wystawiam 8/10 i zachęcam Was do zapoznania się z twórczością Raymond’a E. Feist’a – mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu tak, jak mnie i tego nie pożałujecie!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Droga 66

Po przeczytaniu tej książki chce się kupić bilet na najbliższy lot do Stanów - gdyby to było takie proste... :)

zgłoś błąd zgłoś błąd