Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Szukając Alaski

Tłumaczenie: Anna Sak
Seria: Myślnik
Wydawnictwo: Bukowy Las
7,71 (6893 ocen i 794 opinie) Zobacz oceny
10
1 119
9
1 219
8
1 578
7
1 515
6
885
5
320
4
126
3
91
2
23
1
17
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Looking for Alaska
data wydania
ISBN
9788362478934
liczba stron
320
język
polski
dodała
AMisz

Inne wydania

Porównywany z przełomowym "Buszującym w zbożu" J.D. Salingera literacki debiut Johna Greena to powieść o myślących i wrażliwych młodych ludziach. Zbuntowanych, szukających intensywnych wrażeń i odpowiedzi na najważniejsze pytania: o miłość, która wywraca świat do góry nogami, o przyjaźń, której doświadcza się na całe życie. Niezapomniana opowieść o odkrywającym życie Milesie zakochanym w...

Porównywany z przełomowym "Buszującym w zbożu" J.D. Salingera literacki debiut Johna Greena to powieść o myślących i wrażliwych młodych ludziach. Zbuntowanych, szukających intensywnych wrażeń i odpowiedzi na najważniejsze pytania: o miłość, która wywraca świat do góry nogami, o przyjaźń, której doświadcza się na całe życie.
Niezapomniana opowieść o odkrywającym życie Milesie zakochanym w szalonej, zbuntowanej Alasce, dzięki której odnalazł Wielkie Być Może – czyli najintensywniejsze i najprawdziwsze doświadczenie rzeczywistości.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Bukowy Las, 2013

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 607
Angie Wu | 2013-10-03
Przeczytana: sierpień 2013

Gdy zapytacie mnie o ulubionego aktora, bez wahania wskażę Roberta Downeya Juniora. Jeśli spytacie o ukochany zespół, wymienię tylko jedną nazwę: Bastille. W przypadku pytania o faworyta wśród pisarzy, odpowiedź będzie taka: John Green. Ten autor bezczelnie wtargnął w moje życie i tak je poprzestawiał, że już nie Tolkien jest numerem jeden, a on sam. Ciekawe w tym wszystkim jest to, że pierwsza przeczytana przeze mnie książka jego autorstwa nie jest nawet jego debiutem literackim! To Szukając Alaski wprowadziła go na rynek wydawniczy. Dzięki niebiosom, że jako pisarz spodobał się zagranicznym mediom i krytykom, w przeciwnym bądź razie nie mielibyśmy w Polsce takich perełek jak Gwiazd naszych wina, Papierowe miasta i Szukając Alaski właśnie. Co sądzę o tej ostatniej, dowiecie się z tego tekstu.

Ta wspaniała powieść opowiada historię Milesa, nastoletniego outsidera, którego najbardziej urzekającą cechą jest to, że zapamiętuje ostatnie słowa znanych ludzi. Chłopak nigdy zbytnio się z nikim nie przyjaźnił, toteż rozpoczęcie nauki w nowej szkole z internatem nie zrobiło na nim większego wrażenia. Tam jednak poznał sympatycznego Pułkownika, intrygującą Alaskę oraz ich paczkę. Ironicznie przezwany Kluchą (w rzeczywistości szczupły i wysoki), dość szybko zaaklimatyzował się w akademiku i poświęcił swój wolny czas nowym przyjaciółom. Od tej pory jego życie uległo zmianie, a każdy dzień zaczął przynosić coś nowego.

Tyle o fabule. Nie ma sensu się nad nią rozwodzić, po prostu trzeba ją poznać. Powiem Wam za to, że Szukając Alaski nie dzieli się na tradycyjne rozdziały, tylko na wydarzenia Przed i Po - przy czym te drugie do najprzyjemniejszych nie należą i raczej nikt z nas nie życzyłby sobie brać w nich udział. Tym sposobem książkę czyta się na dwa sposoby. Część Przed - non stop śmiejąc się do rozpuku. Część Po - płacząc jak bóbr. Tylko John Green posiada tak unikalną umiejętność. Zmienia historię z kartki na kartkę tak, bym zaczęła wyć, zanim jeszcze skończył mnie boleć brzuch po niedawnym ataku śmiechawki. Niesamowite.

Powtarzam to za każdym razem i powtórzę to jeszcze raz: książki Greena ZAWSZE mają coś znaczyć. Skoro Szukając Alaski to jego debiut, należy sądzić, że to od tego tytułu wszystko się zaczęło. Ktoś może pomyśleć, że jest to powieść o niczym, ale moim zdaniem należy się w niej doszukiwać swoistej uniwersalności. Każdy może inaczej odczytać intencje autora. Dla mnie historia Milesa opowiada o niezwykłej sile przyjaźni oraz potrzebie doprowadzania spraw do samego końca. Podejmowane po drodze tematy, takie jak skłonność młodzieży do używek (pamiętajmy, że Green wzoruje się na amerykańskich nastolatkach - u nas wygląda to trochę inaczej), czy chociażby strata bliskiej osoby, również nie pozostają bez znaczenia. Proza Greena tylko z pozoru jest lekka - taki bowiem jest jego styl. W rzeczywistości zawsze można się doszukać drugiego dna w prezentowanej przez niego historii. I to tak bardzo w nim cenię.

Podobnie cenię sobie kreację bohaterów, którzy u tego autora są po prostu... żywi. Rzeczywiści, jakby żywcem wyjęci z naszego świata. W trakcie lektury musiałam sobie wielokrotnie powtarzać: "Oni nie są prawdziwi". Ale i tak się zapominałam i przeżywałam przygody Milesa i Alaski tak, jakby to wszystko faktycznie miało miejsce. Miles jest bohaterem nad wyraz wspaniałym, ułożonym, serdecznym, oddanym swoim przyjaciołom i przypominającym nieco Quentina z Papierowych miast (Augustus jest wyjątkowy i nikt nie jest do niego podobny). Uwielbiam go, jednakże to Alaska jest jedyną i niekwestionowaną gwiazdą tej książki - o czym świadczy chociażby jej tytuł. Ona również przypomina bohaterkę z Papierowych miast, przez co śmiem twierdzić, że pierwsza powieść Greena bardzo rzutuje na jego twórczość w przyszłości. Alaska jest energiczna i nieprzewidywalna, pełna sprzeczności i emocji. Nigdy nie wiadomo jaki będzie jej kolejny ruch. Dzięki temu dziewczyna nieustannie zaskakuje - nie tylko pozostałych bohaterów, ale i nas - czytelników. W ten sposób powieść staje się żywsza i bliższa odbiorcy. Chyba nikt nie potrafi lepiej kreować zwyczajnych postaci... Green jest w tym niekwestionowanym mistrzem.

Najwspanialsze w tej powieści jest to, że Miles stara się doprowadzić sprawę Alaski do końca. Nie poddaje się, choć po drodze czyha na niego wiele przykrości i zmartwień. Ten upór sprawia, że pamięć o niesłabnącej sile przyjaźni jest wciąż żywa i nieważne jest to, że kogoś z dnia na dzień zabraknie, bo będzie on istniał w naszym sercu już do końca życia. Tak... To jest chyba w Szukając Alaski najpiękniejsze. Poza tym... Zupełnie trafne okazują się stare jak świat słowa: "Szukajcie, a znajdziecie".

Debiutancka powieść Johna Greena, a w Polsce jego najnowsza książka, to dzieło ponadczasowe i uniwersalne - nic dziwnego, że autora już teraz okrzyknięto kultowym. Po raz kolejny jestem całkowicie oczarowana historią przez niego przedstawioną i chyba już każda z nich będzie dla mnie wyjątkowa i niezapomniana. Gwiazd naszych wina pokochałam do tego stopnia, że zamówiłam sobie książkę w oryginale - teraz już wiem, że tak samo będzie z Szukając Alaski. Jeśli nie jesteście pewni, że chcecie sięgnąć po tę powieść - wierzcie mi, że po stokroć warto. Historia tu zaprezentowana jest przejmująca i skierowana do każdego. Dam sobie rękę uciąć za prozę Greena, toteż możecie być pewni, że Szukając Alaski to doskonały wybór.

Ocena: 6/6

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Kocie oko

Opowieść nie tyle o kobiecie, ale o tym co ją ukształtowało, co sprawiło, że stała się tym, kim jest. A jest osobą niewątpliwie niezwykłą. Dziecięce z...

zgłoś błąd zgłoś błąd