Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Elfy

Cykl: Elfy (tom 1)
Wydawnictwo: Fabryka Słów
6,59 (158 ocen i 27 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
8
8
30
7
44
6
43
5
15
4
9
3
4
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Die Elfen
data wydania
ISBN
9788375748741
liczba stron
460
język
polski
dodała
nina_tetra

Piękno i siła rodem z tolkienowskiego świata Spośród wszystkich istot zamieszkujących światy fantasy, elfy są najbardziej tajemnicze i niedostępne. Bernhard Hennen kreśli barwną i fascynującą opowieść, w której każdy miłośnik dobrego fantasy pogrąży się z zapałem. Tragiczny finał polowania. Tajemniczy potwór pozostawia przy życiu tylko jednego łowcę, który cudem trafia do świata elfów....

Piękno i siła rodem z tolkienowskiego świata

Spośród wszystkich istot zamieszkujących światy fantasy, elfy są najbardziej tajemnicze i niedostępne.

Bernhard Hennen kreśli barwną i fascynującą opowieść, w której każdy miłośnik dobrego fantasy pogrąży się z zapałem.

Tragiczny finał polowania. Tajemniczy potwór pozostawia przy życiu tylko jednego łowcę, który cudem trafia do świata elfów. Pomoc królowej daje nadzieję na zniszczenie bestii. Nadzieja jednak pryska. Bestia wdziera się do królestwa elfów, by zniszczyć je raz na zawsze.

Elfy, ludzie, demony przeszłości i brutalne walki o przetrwanie.

 

źródło opisu: http://fabrykaslow.com.pl/zapowiedzi/elfy-cz-1

źródło okładki: http://fabrykaslow.com.pl/zapowiedzi/elfy-cz-1

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 470
Morango | 2013-12-15
Na półkach: Fantasy
Przeczytana: 15 grudnia 2013

Och jaka to była wyczekana przeze mnie książka! Gdy tylko dowiedziałam się, że Fabryka Słów zamierza wydać powieść o elfach, wiedziałam że ta pozycja stanie na mojej półce w pełni chwały i uwielbienia. Dlatego zamówiłam ją dość szybko i z niecierpliwością czekałam, aż moje zamówienie dotrze do księgarni. I wkrótce dotarło.

Pierwsze wrażenie- och jaka ona ładniutka! Okładka z klimatem, który już na pierwszy rzut oka mówi czego możemy spodziewać się w środku. A do tego ta zintegrowana okładka, tak przyjemnie matowa, że jako książkowy perwers mogłabym ją głaskać godzinami.
A potem przyszło drugie wrażenie, znacznie bardziej trzeźwe - co ona taka cienka? Strony powypadały, czy jak..? A gdzie tam. Fabryka Słów po raz kolejny poleciała po bandzie i za 45zł otrzymujemy książkę, która jest pierwszą częścią pierwszego tomu. Jest to o tyle ciekawe, że czwarty tom Pana Lodowego Ogrodu można było wydrukować w całości mimo tych 860 stron i dodać nawet kilka stron reklam innych pozycji tego wydawnictwa. Elfów widać się nie dało. W każdym razie w Polsce, bo Niemcy mają jeden tom, ale wiadomo- to Niemcy. Ordnung muss sein, zaś w Polsce pokutuje sarmacka rozwlekłość. Nadmienić jeszcze warto, że pan Hennen płodnym pisarzem jest i na chwilę obecną seria o elfach ma 12 tomów [w pojedynczych książkach, oczywiście], łatwo zatem wywnioskować jaki los czeka najprawdopodobniej serię, której wydawca na jednej części będzie próbował zarobić 90zł. I jak czytelnicy Fabryki Słów wiedzą doskonale nie będzie to pierwsza urwana seria za jaką to wydawnictwo się bierze. Ale może dość sceptycyzmu, przejdźmy dalej..

Fabuła. Właściwie trudno cokolwiek o niej wyczytać na okładce, ale gdy zagłębiłam się w powieść to nawet zrozumiałam dlaczego. Trudno ją opisać bez większych lub mniejszych spoilerów. Zaczyna się od tego, że Mandred, jarl wioski żywcem wyrwanej z opowieści o wikingach wraz z kilkoma wojownikami rusza w ślad za człeknurem. Mimo idiotycznego miana, potwór okazuje się potężnym przeciwnikiem i Mandredowi udaje się cudem umknąć przez tajemniczy krąg do świata elfów, gdzie królowa [piękna i potężna, rzecz jasna] obiecuje mu pomóc w polowaniu na potwora, jeżeli jarl odda swojego pierworodnego syna elfom. Mandred zgadza się i tak rozpoczyna się pierwsza wyprawa Drużyny Pier.. tfu! Elfiego Łowu. Tak, dobrze myślicie. Nieostatnia. Bo człeknur okazuje się sprytną bestią i wszystko co robi, robi z rozmysłem i z większym planem w tle. Ale Mandred nie jest jedynym głównym bohaterem powieści. Jest jeszcze i drugi wątek- miłosny. Dwaj elfowie- Nuramon i Farodin walczą o względy elfiej czarodziejki Noroelle, gdy królowa powołuje ich do drużyny Mandreda. Noroelle obiecuje ukochanym, że gdy powrócą ona oficjalnie wybierze jednego z nich na męża. Jak można się domyślić nie wszystko pójdzie zgodnie z planem, ale dalej spoilerować nie będę. Dość, że oba te wątki szybko splotą się w jeden i fabuła będzie szła niezakłócenie do przodu. Niestety po mniej -więcej połowie książki można już zauważyć, że fabuła mimo wszystko jest koszmarnie niedopracowana. Niby pojawia się jakiś przełom, ale poprowadzony jest tak, że czytelnik ma wrażenie iż został wepchnięty jako zapchajdziura, zwłaszcza, że w pewnym momencie pojawiają się krótkie wstawki z ksiąg czy kronik, gdzie przygody drużyny są krótko podsumowywane i skracane. Ot żeby nie rozpisywać się bez sensu. Koniec końców fabuła zrobiła na mnie wrażenie niechlujnej, przypominającej bardziej zarys, który powinno się rozwinąć by czytelnik mógł się wdrożyć i uwierzyć, że wydarzenia o których czyta są ważne. Tutaj ewidentnie nie są. Rzeczywiście, przyspiesza to tempo fabuły, ale jednocześnie odbiera jej cały urok.

Kolejną kwestią są bohaterowie. Zacznijmy może od tego, że w każdym szanującym się fantasy drużyna jest barwna i ciekawa, pełna indywidualności, wśród których każdy może znaleźć kogoś, kogo polubi. Tutaj drużyny zostały sklecone kompletnie na odwal. Nie polubimy nikogo, bo właściwie poza trójką głównych bohaterów nikogo nie poznamy. Ani w pierwsze, ani w drugiej drużynie. Jeśli nawet któraś osoba z drużyny umiera, najprawdopodobniej i tak nie będzie nas to obchodziło. Więcej czasu autor poświęca za to głównym postaciom - Mandredowi, Farodinowi i Nuramonowi. Ale nie oszukujmy się, to nie są szczególnie dobrze skrojeni bohaterowie. Są trochę nudni i jakby wyblakli, tak samo jak i czarodziejka Noroelle. Za to królowa jest pełna kompletnych sprzeczności - raz będzie cudowna i pełna miłości, następnym razem bezlitosna. Taki wieczny królewski PMS.

Podsumowując trochę się na Elfach zawiodłam. Liczyłam na powieść w stylu klasycznego fantasy i rzeczywiście ją otrzymałam, ale jest to zdecydowanie przeciętna książka i znajdzie się masa lepszych z tego gatunku. Początkowo język jest surowy i razi, z czasem jednak można się do niego przyzwyczaić i już tak nie zgrzyta, trójka bohaterów też jakoś szczególnie nie zawadza, czyta się nawet przyjemnie, niemniej nie jest to powieść najwyższych lotów w której można by było się zakochać. No i cena zdecydowanie odstrasza. Nie jest to powieść za którą dałabym 45zł, zwłaszcza biorąc po uwagę podział na dwie części. Z ciekawości przeczytam zapewne kolejny tom, ale z taką polityką wydawnictwa nie wróżę tej serii długiego żywota na polskim rynku. A szkoda, bo powieść czyta się lekko i swobodnie. Polecam na jesienno - zimowe wieczory przy latte lub gorącej czekoladzie jako niezobowiązującą rozrywkę.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Czas zamykania

Zbiór opowiadań taki siebie...przeczytałem jakiś czas temu, aczkolwiek kilka utkwiło mi w pamięci. Dla fanów autora pozycja obowiązkowa, c...

zgłoś błąd zgłoś błąd