Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Pro publico bono

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
8 (2 ocen i 2 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
2
7
0
6
0
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
kategoria
poezja
język
polski
dodała
Natalia

PRO PUBLICO BONO (łac. — dla dobra publicznego) wraz z rugowaniem romantyzmu z naszych szkół, a uczciwości z życia politycznego — zwrot coraz bardziej archaiczny, zapominany, niezrozumiały... W dobie konsumpcjonizmu i kosmopolityzmu już sam pomysł, że można razem zrobić coś pożytecznego dla wspólnoty, jawi się niektórym niczym surrealistyczny żart... Retoryczne pytania o patriotyzm czasu...

PRO PUBLICO BONO (łac. — dla dobra publicznego) wraz z rugowaniem romantyzmu z naszych szkół, a uczciwości z życia politycznego — zwrot coraz bardziej archaiczny, zapominany, niezrozumiały...

W dobie konsumpcjonizmu i kosmopolityzmu już sam pomysł, że można razem zrobić coś pożytecznego dla wspólnoty, jawi się niektórym niczym surrealistyczny żart...
Retoryczne pytania o patriotyzm czasu pokoju (może to płacenie podatków? selekcjonowanie odpadów? poszerzanie stref wolności kosztem obowiązków?) świadczą o wielkiej naiwności uśpionych kilkudziesięcioma latami względnego pokoju Polaków. Rezygnacja z prawa do obrony, w nadziei że inni zrobią to samo, prowadzi zawsze do hekatomby. Ludzie tak naprawdę nie zmieniają się; doskonalą się jedynie „środki eliminowania siły żywej przeciwnika”...
Oddaję dziś w Wasze ręce zbiór wierszowanych przemyśleń, w nadziei że zaciekawią Was, wzruszą, rozbawią; może nawet czegoś nauczą. A w rezultacie sprowokują do działania dla wspólnego dobra. I tylko od Was samych zależy, czy zechcecie z tej nauki skorzystać... Nie szukajcie w tych wierszach geniuszu poetyckiego; szukajcie w nich PRAWDY...
Lech Makowiecki

 

źródło opisu: Wydawca

źródło okładki: Wydawca

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 671
czytelnik | 2013-08-25
Na półkach: Tomiki wierszy

[Recenzja pochodzi z bloga: librimagistri.blogspot.com]

"Pro publico bono" to zbiór wierszy, od, fraszek, bajek , dedykacji i ballad napisanych przez Lecha Makowieckiego. Utwory poruszają tematykę patriotyczną, społeczną, religijną, moralną. Krótko mówiąc dotykają ważnych problemów dla współczesnej Polski. Wielu czytelników pewnie zapyta kim jest autor. Przyznam szczerze, że przed lekturą "Pro publico bono" nie był mi znany. Ze skrótowego życiorysu umieszczonego w książce wyłania się wszechstronny umysł, obdarzony wieloma talentami. Lista jego tytułów i doświadczenia zawodowego przedstawia się imponująco (mgr inż. budowy okrętów, muzyk, autor, kompozytor, bard, scenarzysta, felietonista, lider zespołu "Zayazd").

Większość utworów, które znajdziemy w książce wcześniej była publikowana w "Naszym Dzienniku". Dodano jednak wiele nowych (w tym cały dział "Dedykacje"), które nie mieściły się w konwencji katolickiej gazety. Część z nich funkcjonuje już jako ballady. Zainteresowanych odsyłam do portalu YouTube.

Autor słusznie przyznał, że czytelnicy nie powinni szukać w jego utworach geniuszu poetyckiego. W istocie nie odnajdziemy go w zbiorze "Pro publico bono". Jeśli nie skupimy się na treści to rymy częstochowskie mogą trochę kłuć w oczy.

Cenię Lecha Makowieckiego za podejmowanie tematów, które podobno są passe i nikogo już nie interesują. Autor nie przejmuje się poprawnością polityczną i nie przebiera w słowach. Przeczytajcie sami zdanie ze wstępu: "W dobie rugowania ze szkół historii, w czasach modernistyczno-lewackiego demoralizowania społeczeństwa i wasalizacji kraju obie epoki (współczesność i czasy zaborów - moje wtrącenie) zdają się być do siebie łudząco podobne...". Mainstream pewnie już po tym jednym zdaniu uznałby go za oszołoma, którego należy w najbardziej humanitarnym przypadku wykluczyć z debaty publicznej.

Lech Makowiecki postawił sobie za cel krzewienie patriotyzmu. Marzy o Polsce ponownie opartej na Dekalogu oraz zawołaniu: Bóg, Honor, Ojczyzna. Jak sam przyznaje pisze "ku pokrzepieniu serc". Czy moje serce zostało pokrzepione po lekturze "Pro publico bono"? Nie czuję tego. Z tomiku wyłania się raczej gorzki obraz rzeczywistości. Nie mogę jednak winić za to autora. "Pro publico bono" to książka zapadająca w pamięć. Z pewnością w naszym kraju jest wielu autorów, którzy pragną pisać prawdę. Ilu wydawców chce ją jednak wydawać? Niewielu. Reszta pogrążona w politycznej poprawności woli nie wychylać się poza obowiązujące ramy. Zakończę słowami z "Ody do sprzedajnych żurnalistów" Lecha Makowieckiego:

Iluż ludzi zgubicie? Ile przez was błądzi?
Naród kiedyś to przejrzy, a Bóg was osądzi...

[Recenzja pochodzi z bloga: librimagistri.blogspot.com]

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Harda

Trudno powiedzieć, że przeczytałam, bo jednak utknęłam w połowie (a to gruba książka). Całość pisana jest językiem stylizowanym na stary (całkiem nieź...

zgłoś błąd zgłoś błąd