Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Pisane szkarłatem

Cykl: INNI (tom 1)
Wydawnictwo: Initium
8,22 (1361 ocen i 195 opinii) Zobacz oceny
10
305
9
310
8
368
7
226
6
104
5
24
4
11
3
7
2
4
1
2
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Written in Red
data wydania
ISBN
9788362577361
liczba stron
560
język
polski
dodała
rumiko

Meg Corbyn jest jasnowidzącą szczególnego rodzaju – widzi przyszłość, jeśli rozetnie sobie skórę i pojawi się krew. Ten dar jest dla niej jednak przekleństwem, gdyż znajduje się w mocy Kontrolera, człowieka, który pragnie mieć stały dostęp do wizji Meg. Postanawia więc uciec, a jedynym bezpiecznym dla niej miejscem okazuje się Dziedziniec w Lakeside – dzielnica handlowa opanowana przez...

Meg Corbyn jest jasnowidzącą szczególnego rodzaju – widzi przyszłość, jeśli rozetnie sobie skórę i pojawi się krew. Ten dar jest dla niej jednak przekleństwem, gdyż znajduje się w mocy Kontrolera, człowieka, który pragnie mieć stały dostęp do wizji Meg. Postanawia więc uciec, a jedynym bezpiecznym dla niej miejscem okazuje się Dziedziniec w Lakeside – dzielnica handlowa opanowana przez Innych.

Simon Wolfgard, zmiennokształtny, niechętnie zatrudnia Meg na stanowisku łącznika z ludźmi. Od pierwszej chwili wyczuwa, że dziewczyna coś ukrywa, poza tym jej zapach jest inny niż zapach ludzkiej zwierzyny. Jednak instynkt nakazuje mu dać jej tę pracę. Kiedy już pozna prawdę i dowie się, że Meg jest ścigana przez rząd, będzie musiał zdecydować, czy jest warta rozpętania wojny między ludźmi a Innymi.

 

źródło opisu: http://www.initium.pl/oferta/szczegoly/pisane-szkarlatem

źródło okładki: http://www.initium.pl/oferta/szczegoly/pisane-szkarlatem

pokaż więcej

książek: 342
Oksa | 2013-11-21
Na półkach: Posiadam

Jest taka możliwość, że wypaliłam się jako czytelniczka wszystkiego, co wychodzi spod pióra Anne Bishop. Moje ukochane Czarne Kamienie zakończyły się nieodwołalnie, a choć nie miałam jeszcze okazji zapoznać się z trylogią Efemera, moją uwagę silniej przykuło „Pisane szkarłatem”, czyli pierwsza część jej najnowszej serii Inni. I w tej książce jest właśnie pies pogrzebany, a dokładniej powód mojej irytacji na autorkę.

Po raz kolejny mamy do czynienia z niesamowicie dopracowaną konstrukcją świata, w którym może i natykamy się na istoty doskonale znane z innych pozycji – jak zmiennokształtni czy wampiry – ale Bishop potrafi tak wstrząsnąć utartymi schematami, że spokojnie wychodzi jej coś choć odrobinę nowatorskiego. W tym aspekcie zdobyła ona moje głębokie uznanie, ponieważ podoba mi się w uniwersum Innych dosłownie wszystko. Choćby to, że niepodważalnie władający ziemią terra indigena mają się kogo bać nawet wśród własnych szeregów, a pewne rasy są tak tajemnicze, że stanowią zagadkę nie tylko dla ludzi, ale również dla pozostałych Innych. Szczególnie to drugie daje fabularnie spore pole do popisu dla pisarza. Każdy człowiek natomiast wie jedno – dla nich wszystkich jest jedynie mięsem (dosłownie), myślącą małpą, która od czasu do czasu potrafi przysłużyć się interesom pierwotnych mieszkańców Namidy. Autorka jak zwykle nie waha się przed napisaniem mocnych i brutalnych scen, a jej drapieżcy to żadne Troskliwe Misie, lecz prawdziwie bezwzględni zabójcy, nie poświęcający cennego czasu na moralne rozterki nad własnymi działaniami. A to oznacza latające wnętrzności, proszę państwa, oraz brak zahamowania przed zastosowaniem ostatecznych środków. I oto właśnie do takiego miejsca, w sam środek tego siedliska zła wszelkiego/domu Innych, trafia Meg Corbyn.

Meg jest osobą, która potrafi zobaczyć przyszłość za każdym razem, kiedy jej skóra zostanie nacięta. Jest także, co stwierdzam z przykrością, nijaką protagonistką. Niech już sobie będzie uprzejma, dobra i łagodna aż do bólu, gdyby tylko została obdarowana jakąś wyrazistą cechą, charakterystyczną tylko dla niej oraz wyróżniającą ją spośród innych bohaterek. Ale w niej jest po trochu wszystkiego, a całość pokryta została lukrem słodkości, delikatnej ciapowatości i bezinteresownego serca. Brr. Simon Wilcza Straż, przywódca Innych w Lakeside, wypada lepiej, ale w podobny, bezfajerwerkowy sposób, więc to wciąż za mało, aby przywiązać do siebie Czytelnika. Zupełnie inaczej stoją sprawy z drugoplanowymi postaciami. Tess, Vlad, Nyx, Wrony oraz Żywioły bardzo szybko wzbudzili we mnie sympatię, a pozostali, choć nie wyróżnieni z imienia, tworzyli porządny element „wyposażenia” tego świata, żadne tam kukiełki bez ładu i składu.

O negatywnych postaciach można powiedzieć już o wiele mniej, ponieważ, poza niewyróżniającymi się osobnikami, najwięcej wglądu mamy w proces myślowy jednej persony. Doceniam to, że Bishop pokazuje nam jej charakter oraz impulsy, które prowadzą ją do takich, a nie innych działań, lecz coraz bardziej dochodzę do wniosku, że autorka, przedstawiając w swoich książkach historię z punktu widzenia takiego bohatera, odbiera całości ogromną dozę zaskoczenia. Nie oznacza to, że wszystkie karty zostają odkryte, gdzieś tam wciąż pozostaje niejeden wróg na wolności, ale tu i teraz, w najbliższym otoczeniu Meg, na jej niekorzyść działa ktoś, kogo zarówno osobowość, jak i zamiary, poznajemy dość wnikliwie. Prowadzi to do tego, że końcowe wydarzenia, teoretycznie najbardziej bogate w zwroty akcji, nie przynoszą ze sobą wielkiego wow.

Spokojnie jednak, moi drodzy, gdyż zakończenie paradoksalnie nie powoduje nieustannego odruchu ziewania. I tu ukazuje się kolejna, niemal diabelska zdolność autorki – jej styl pisania. Sceny są tak poprowadzone, że wciągają Czytelnika na tyle mocno, by gorączkowo przerzucał stronę za stroną. Cofając się teraz do wcześniejszej zawartości książki – po dobrnięciu do połowy stwierdziłam z konsternacją, że jest ona nudnawa. Powieść można było spokojnie odchudzić, ponieważ w tak spokojnym rytmie w pewnym momencie pierdoły, typu zakup nowego legowiska dla Wilka, zaczynają urastać do rangi niemalże istotnego zwrotu w akcji. Poza nielicznymi wyjątkami, brakowało sytuacji wywołujących uczucie prawdziwego zagrożenia. Niby Meg mieszkała w bardzo niebezpiecznej dzielnicy Innych, ale każdy problem czy groźba, które napotykała na swojej drodze, szybko zamieniały się w ciepłe sceny/zawiązanie przyjaźni/sojuszu/nieudaną próbę zamachowo-porwaniową. I co? I czytałam jak szalona oraz wracałam do lektury, gdy tylko miałam taką możliwość. Magia Anne Bishop, mówię Wam.

„Pisane szkarłatem” jest dziwną książką. A mam tu na myśli moje pokrętne odczucia w stosunku do niej. Niby za mało emocjonująca, ale przez jej ponad pięćset stron przemknęłam w rekordowym czasie. Niby bohaterowie strasznie typowi dla Bishop, ale losy większości z nich zaciekawiły mnie (szczególnie tych umiejscowionych na dalszym planie). Trudno jest mi w takiej sytuacji jednoznacznie polecić lekturę tej powieści albo odradzić sięgnięcia po nią. Fani autorki, którzy jak ja już przy poprzednich jej powieściach kręcili nosem na powtarzalność pewnych wzorców, mogą poczuć się zawiedzeni. Mnie osobiście rozczarowało, że w swojej nowej powieści pisarka sięgnęła po stare i bezpieczne schematy w kreacji bohaterów oraz w budowaniu relacji pomiędzy nimi. Znowu ogromna ilość entuzjastycznych recenzji zachęca do zapoznania się z nową serią i wydania własnej opinii. Moim światem tym razem autorka nie zatrzęsła, ale zaraz po przeczytaniu ostatniego rozdziału wiedziałam, że na pewno sięgnę po kontynuację. Dziwna książka.

http://fan-dom.pl/2013/11/14/recenzja-anne-bishop-pisane-szkarlatem/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Czasami kłamię

Mówiąc krótko, Czasem kłamię zaskakuje bardzo pozytywnie i stanowi dowód na to, że thriller nie umarł i nie pogrążył się we wtórności schematów, jak g...

zgłoś błąd zgłoś błąd