Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Uczta lodu i ognia

Tłumaczenie: Łukasz Małecki
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
7,49 (59 ocen i 18 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
9
8
20
7
13
6
11
5
2
4
1
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
A Feast of Ice and Fire
data wydania
ISBN
9788308052297
liczba stron
240
język
polski
dodała
Ag2S

Namaszczona przez autora cyklu bestsellerowych powieści i scenarzystę serialu „Gra o tron” George’a R.R. Martina oficjalna książka kucharska serii, to zbiór inspirowanych nią przepisów kulinarnych na napitki, mięsiwa i desery. Ciekawi jesteście co jadają serialowi Lannisterowie, Starkowie czy ród Tyrellów? Teraz będziecie mogli sami przyrządzić dania serwowane podczas uroczystych uczt na...

Namaszczona przez autora cyklu bestsellerowych powieści i scenarzystę serialu „Gra o tron” George’a R.R. Martina oficjalna książka kucharska serii, to zbiór inspirowanych nią przepisów kulinarnych na napitki, mięsiwa i desery. Ciekawi jesteście co jadają serialowi Lannisterowie, Starkowie czy ród Tyrellów? Teraz będziecie mogli sami przyrządzić dania serwowane podczas uroczystych uczt na królewskim dworze Baratheonów, wykwintnych przyjęć w Lannisporcie, obiadów w Riverrun, codziennych posiłków Czarnych Braci na Murze, wieczerzy w zasypanym śniegiem Winterfell czy lekkich śniadań za Wąskim Morzem.
Uczta lodu i ognia doskonale wypełni wam czas w oczekiwaniu na czwarty sezon serialu HBO i kolejną, dziewiątą już powieść George’a R.R. Martina. Jak pisze autor Gry o tron:
Nie żałujcie sobie jadła, przyjaciele. Nadchodzi zima.

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/

źródło okładki: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/2567/U...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
helmans książek: 233

Nie żałujcie sobie jadła! Nadchodzi zima

Znam kilka powiedzonek i przysłów odnośnie spożywania jedzenia. Istnieją takie, które są bardzo popularne: „w marcu jak w garncu”, „wpaść jak śliwka w kompot”, są i takie, które bezpośrednio odnoszą się do pożywienia: „przez żołądek do serca”, „apetyt rośnie w miarę jedzenia”, „bez wołu nie będzie rosołu”, „głodnemu chleb na myśli”, oraz takie, które mają sarkastyczny wydźwięk: „czym chata bogata, tym goście wymiotują”, „gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść”, „gość i ryba trzeciego dnia cuchnie”. Wszystkie one zawierają trafne i jakże pożyteczne wartości, które mają odzwierciedlenie w codziennym życiu. Dołączyło do nich kolejne porzekadło: „Nie żałujcie sobie jadła! Nadchodzi zima”. Myślę, że ma ono szansę na stałe wpisać się do kanonu współczesnych porzekadeł.

Lubię jeść i lubię gotować. Niestety nie mam zbyt dużego doświadczenia w kwestii kulinarnej, nie znam się na specjalistycznych nazwach ingredientów, nie umiem smażyć w woku, nie wspomniawszy już o trudnościach w odróżnieniu kminku od kolendry. Więc postanowiłem, że zrobię coś, co uczyniłby każdy z was w mojej sytuacji – zorganizuję uroczysty obiad z deserem dla kilku znajomych. W końcu źle przyrządzona bądź ugotowana potrawa może doprowadzić do niemiłych konsekwencji zdrowotnych, a w moim przypadku nawet i do zgonu, więc pomyślałem sobie, że jak tonąć, to razem. Pomysł ten kiełkował w moim umyśle już od jakiegoś czasu, więc skoro dostałem książkę kucharską do recenzji, to wszystkie znaki na ziemi i niebie...

Znam kilka powiedzonek i przysłów odnośnie spożywania jedzenia. Istnieją takie, które są bardzo popularne: „w marcu jak w garncu”, „wpaść jak śliwka w kompot”, są i takie, które bezpośrednio odnoszą się do pożywienia: „przez żołądek do serca”, „apetyt rośnie w miarę jedzenia”, „bez wołu nie będzie rosołu”, „głodnemu chleb na myśli”, oraz takie, które mają sarkastyczny wydźwięk: „czym chata bogata, tym goście wymiotują”, „gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść”, „gość i ryba trzeciego dnia cuchnie”. Wszystkie one zawierają trafne i jakże pożyteczne wartości, które mają odzwierciedlenie w codziennym życiu. Dołączyło do nich kolejne porzekadło: „Nie żałujcie sobie jadła! Nadchodzi zima”. Myślę, że ma ono szansę na stałe wpisać się do kanonu współczesnych porzekadeł.

Lubię jeść i lubię gotować. Niestety nie mam zbyt dużego doświadczenia w kwestii kulinarnej, nie znam się na specjalistycznych nazwach ingredientów, nie umiem smażyć w woku, nie wspomniawszy już o trudnościach w odróżnieniu kminku od kolendry. Więc postanowiłem, że zrobię coś, co uczyniłby każdy z was w mojej sytuacji – zorganizuję uroczysty obiad z deserem dla kilku znajomych. W końcu źle przyrządzona bądź ugotowana potrawa może doprowadzić do niemiłych konsekwencji zdrowotnych, a w moim przypadku nawet i do zgonu, więc pomyślałem sobie, że jak tonąć, to razem. Pomysł ten kiełkował w moim umyśle już od jakiegoś czasu, więc skoro dostałem książkę kucharską do recenzji, to wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że mam kogoś otruć, to niech i tak będzie! Lecz najpierw, jak przystało na dobrego szefa kuchni, trzeba starannie wypytać zaproszone osoby o ich gust kulinarny, czego sobie życzą, czego wolą unikać oraz jakie mają oczekiwania odnośnie przygotowanej przeze mnie wieczerzy. Nie ma bowiem nic lepszego jak zadowolony i najedzony znajomy. Łatwo więc się domyślić, że tego nie zrobiłem.

Krem z grzybów ze ślimakami, pieczony żubr, a na deser bezowe łabędzie! Takie menu wybrałem i już nawet oczyma wyobraźni ujrzałem aplauz, oklaski, gratulacje i inne onomatopeje na temat mojego wyboru. Ktoś nawet zadzwonił do prezydenta z wychwalaniem moich dań, lecz wtedy zdałem sobie sprawę z przykrej prawdy. Przecież to oczywiste, że mało kto lubi bezy, ze względu na ich wysoki poziom słodkości! Trzeba zatem od nowa stworzyć menu, ale o tym za chwilę.  

Słów kilka poświęcić należy samej książce, która według mojej opinii doskonale odzwierciedla kulinarne życie w Westeros. Potrawy zostały podzielone ze względu na regiony geograficzne tejże krainy, więc z apetytem prześledzimy jadłospis z Muru, Północy (w tym Winterfell), Doliny (w tym Orle Gniazdo), Dorzecza (ziemie rodu Tullych), Żelaznych Wysp, Reach, Dorne, Królewskiej Przystani oraz krain zza Wąskiego Morza. Każdy przepis poprzedza cytat z sagi „Pieśni Lodu i Ognia”, w którym to autor opisał aktualnie śledzone danie. Jest to bardzo dobry pomysł, który pozwala bardziej „zżyć” się z gotowaną potrawą i miejscem, gdzie została po raz pierwszy zaserwowana. Autorki książki bardzo staranie wybrały strawy z książek Martina, starając się zachować ich niepowtarzalny klimat i receptury. Dlatego też, konfrontowały swoje pomysły z realnymi, średniowiecznymi przepisami naszych przodków, przez co każda potrawa nabiera wyjątkowego, starodawnego majestatu. Dodatkowo, kucharki postarały się o ich współczesne przedstawienie w postaci bonusowego, unowocześnionego przepisu. Chwała im za to, ponieważ niejednokrotnie archaiczne receptury zawierały składniki niemożliwe do znalezienia, a co dopiero do kupienia.

Ostatecznie zdecydowałem, że na obiad będziemy jeść zupę z porów oraz smażone placki kukurydziane. Na słodko natomiast skosztujemy ciasteczek cytrynowych, które tak bardzo ubóstwiała Sansa. Gdy menu zostało w końcu wybrane, a składniki kupione na pobliskim wrocławskim bazarku, nie pozostało nic innego jak wziąć się do roboty! Krojenie, siekanie, obieranie, tłuczenie, a przede wszystkim miażdżenie sprawiało mi nie lada przyjemność i na szczęście nie uciąłem sobie żadnych użytecznych kończyn. „Uczta lodu i ognia” jak na każdą szanującą się książkę kucharską przystało, zawiera informację o czasie przygotowania każdego smakołyku. W przypadku przepisu na zupę z porów, czas ten został oszacowany na 5 minut. W ciągu pięciu minut można zrobić bardzo dużo: wziąć szybki prysznic, odkurzyć pokój, zmyć naczynia, zrobić herbatę, a nawet dziecko. Obranie i pokrojenie ziemniaków, dużych porów oraz cebul potrzebnych do ugotowania zupy, na pewno nie zalicza się do tego okresu czasowego. Myślę, że tylko zawodowi kucharze potrafią sprostać temu wyzwaniu. Chociaż bardzo się starałem i nawet idąc na skróty w postaci obrania ziemniaków przy pomocy specjalnego urządzenia (możliwe, że używałem „obieraczki”, ale pewności co do nazwy mieć nie mogę), nie udało mi nawet zbliżyć do sugerowanego czasu. W przypadku pozostałych dań było podobnie. Przygotowywanie placków kukurydzianych nie sprawiało najmniejszych trudności, chociaż połączenie mąki, mleka i mnie, stanowiło mieszankę wybuchową, podczas której moje spodnie oberwały placuszkowym rykoszetem. Moim największym nemezis okazały się ciasteczka cytrynowe, które jednak spaliły się ze wstydu przed moimi umiejętnościami pieczeniowymi! Mówiąc „spaliły się” mam na myśli faktyczny stan rzeczy – przyrumieniły się za mocno, przez co odbiegały wyglądem od wizerunku przedstawionego w książce. Jednak wygląd to nie wszystko i na szczęście rekompensowały smakiem. Zdjęcia przygotowanych dań możecie obejrzeć poniżej.


Publikacja oferuje naprawdę duży wybór potraw. Treści przedstawione są w sposób czytelny i dobrze zaprojektowany. Każda potrawa opatrzona jest komentarzem autorek, cytatem z sagi „Pieśni Lodu i Ognia”, listą wymaganych składników, opisem przygotowania oraz zdjęciem, na widok którego ślinianki rozpoczynają proces, do którego zostały stworzone. Układ książki nie ma sobie nic do zarzucenia. Inną kwestią są same przepisy, które są zbyt egzotyczne. Proszę mnie źle nie zrozumieć, lubię egzotyczne posiłki i sam z chęcią spróbowałbym je ugotować (zwracam szczególną uwagę na słowo „spróbowałbym”), lecz zablokował mnie jeden, ale jakże istotny szczegół – dostępność produktów. Gdy ostatnio sprawdzałem, żubry były w Polsce pod ochroną, więc mięso z tych cudownych zwierząt nie zagości zapewne nigdy na moim talerzu i wcale z tego powodu nie ubolewam. Następnym dość ciekawym, głównym składnikiem dania jest….. grzechotnik, a będąc bardziej konkretnym – kilogram mięsa z grzechotnika. W tym przypadku pokusiłem się o sprawdzenie dostępności tego ingredientu w sklepie mięsnym. Zapewne w tej chwili krążą legendy o kliencie, który zażądał sobie mięsa grzechotnika na obiad. Więc jeżeli kiedykolwiek usłyszycie takową legendę, bądźcie pewni, że wszystko zaczęło się od chichoczących ekspedientek wrocławskich sklepów mięsnych i to one są odpowiedzialne za ich rozprzestrzenianie. Do ciekawych potraw zaliczyć należy również gołębie i liofilizowane szarańcze. O ile o dostępności pierwszego składnika można jeszcze polemizować, to o drugim należy czym prędzej zapomnieć. W książce jest dużo dań obiadowych, których składnikami są produkty problematyczne bądź drogie, gdyż mięso z dzika, królika i przepiórek nie należą do najtańszych.

Niewątpliwym atutem woluminu jest jego wstęp, który został napisany przed George’a R.R. Martina w sposób interesujący i humorystyczny. Dzięki jego przedmowie, czytelnicy bardziej zrozumieją kulturę jedzenia jego bohaterów. Porusza w nim również temat swojego stosunku do gotowania oraz zwierza się ze swoich ulubionych potraw. Kolejną zaletą publikacji jest przedstawienie średniowiecznego zapatrzenia kuchennego oraz opis potraw z tamtego okresu. Autorki w sposób zrozumiały opisują przygotowanie średniowiecznych sosów, ciast oraz zup, które stają się bazą wyjściową dla niektórych potraw zawartych w książce.

„Uczta lodu i ognia” jest pozycją specyficzną i cudownie przedstawioną. Nie jest zwykłą książką kucharską, gdyż sam świat wykreowany przez G.R.R. Martina do takiego nie należy. Pomimo przepisów, które wydają się niemożliwe do realizacji jest to pozycja obowiązkowa dla każdego smakosza. Czytając sagę o świecie Westeros, niewątpliwie niejednokrotnie zgłodniałeś, czytając opisy potraw serwowanych dla jego mieszkańców. Teraz masz okazję wypróbowania ich na własnej skórze i skórze swoich znajomych. Zachęcam do tego, gdyż podczas przygotowywania posiłków bawiłem się przednio, a uśmiech ludzi utwierdził mnie w przekonaniu, że było warto. Chociaż żałuję, że nikt nie zadzwonił do prezydenta.


Chciałbym podziękować osobom, które zgodziły się wziąć udział w moim „eksperymencie kulinarnym”. Anna Ł., Małgorzata T. oraz Szymon J. wykazali się niebywałym spokojem podczas mojej okupacji kuchni, a uszczypliwe żarty zostawili na koniec, za co im dziękuję. Każdemu życzę takich królików doświadczalnych.

Damian Hejmanowski

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (229)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1062
miqa | 2013-12-14
Na półkach: Ulubione, Przeczytane, Posiadam, 2013
Przeczytana: 14 grudnia 2013

Gdy zobaczyłam, że Wydawnictwo Literackie szykuje dla swoich czytelników książkę kucharską z przepisami bazującymi na daniach z książki George’a R.R. Martina „Gra o Tron” aż zacierałam ręce z radości! Czyż jest coś wspanialszego dla fana książki i serialu jak dodatek pozwalający zbliżyć się do, wprawdzie wymyślonego ale jednak!, życia bohaterów? Myślę, że książka dwóch amerykańskich blogerek kulinarnych i miłośniczek literatury fantasy, Chelsea Monroe-Cassel i Sariann Lehrer, świetnie oddaje klimat „Gry o Tron”. Zainteresowanych odsyłam także na ich bloga www.innatthecrossroads.com (Karczma na Rozdrożu), który dał początek ich kulinarnej przychodzie.

[...]

Jeśli jeszcze nie macie dla kogoś prezentu pod choinkę, koniecznie zastanówcie się nad kupnem tej książki :) Gwarantuję, że nie tylko wielcy miłośnicy książek jak i serialu będą z niej zadowoleni, ale także zapaleni kucharze poszukujący nowych, nieco odmiennych, ale za to bardzo oryginalnych smaków!


[ Całość recenzji na moim...

książek: 470

Jedyna książka kucharska w moim zbiorze. Kto nie chciałby jadać jak jego ulubieni bohaterowie?
Przepisy naprawdę warte całego złota Lannisterów(zwłaszcza słodkości!).

książek: 195
Marta | 2013-12-31
Na półkach: Przeczytane

Uwielbiam Grę o tron G.R.R. Martina, zarówno książkę jak i serial. Czytając książkę natykamy się na wiele opisów dań bądź przekąsek podawanych w 7 królestwach. Przyznam, że niektóre opisy są na tyle bogate, że człowiekowi cieknie ślinka i można się zrobić w końcu głodnym. Nie sądziłam jednak, że powstanie książka kucharska oparta na podstawie samej Gry o tron. Książkę dostałam w prezencie. Duże było moje zdziwienie. Ale prezent trafiony ;)

Książka kucharska nosi tytuł - UCZTA LODU I OGNIA, napisana przez Chelsea Monroe-Cassel i Sariann Lehrer. To słowo uczta, niesłyszane na co dzień. Brzmi zachęcająco. Opatrzona jest również wstępem napisanym przez samego autora Pieśni Lodu i Ognia - Georga R.R. Martina, co uważam za bardzo fajny pomysł.

Zanim zaczniemy gotować! Warto przeczytać informacje (umieszczone przez autorki jeszcze przed wszystkimi przepisami) na temat - zaopatrzenia średniowiecznej kuchni, oraz jej podstaw, gdzie także znajdziemy przepisy np. na sosy, ciasta czy...

książek: 72

Jak już niedawno wspomniałam uwielbiam nowe wyzwania i jednym z nich jest zrecenzowanie książki kucharskiej - na pierwszy ogień poszła Uczta Lodu i Ognia, z którą miałam nadzieję pysznie spędzić czas.

Książka została stworzona przez Chealsea Monroe-Casse i Sariannę Lehrer, które podjęły się trudnego zadania - przygotowania potraw, o których była mowa na kartach sagi Pieśń Lodu i Ognia napisanej przez Georga R.R. Martina. Poradnik kucharski rozpoczyna wstęp od autora serii, w którym zdradza on czytelnikom sekret - niestety sam gotować nie umie, ale za to posiada ogromny talent do jedzenia.

Muszę przyznać, że wypróbowałam trochę przepisów z książki(poniżej macie zdjęcia dwóch z tych wszystkich, które udało mi się wcielić w życie) i byłam zachwycona.
W książce na każdą potrawę znajdują się dwa przepisy - jeden średniowieczny, a drugi nowoczesny - te pierwsze są zdecydowanie prostsze, a składników jest mniej i nie są bardzo wyszukane.
Przed każdym jadłem znajduje się fragment z...

książek: 809
Tymoteusz | 2013-12-14
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Wiadomo, że jest to wykorzystanie popularności książek (i serialu). I chociaż jestem ich fanem (bardziej pierwszego niż drugiego), to starałem się patrzeć na to, jak na książkę kucharską. Wypada nieco lepiej niż przeciętnie: zestaw dań nieco ubogi, ale potrafi być inspirujący.
Więcej tu: http://shadowmage.nast.pl/2013/12/gotuj-z-martinem/

książek: 807
Paulina Kwiatkowska | 2013-11-12
Na półkach: Przeczytane

Muszę przyznać, że mimo, iż ta saga jeszcze przede mną to byłam bardzo ciekawa przepisów z tych powieści. Poza tym bardzo lubię książki kulinarne, a wydawało mi się, że ta może wnieść coś nowego do mojej kuchni. Czy miałam rację?

Już sama okładka zachęca do sięgnięcia. Napis ,,Książka kucharska. Oficjalny poradnik dla miłośników sagi!” zdecydowanie działa tak, że czym prędzej przechodzę dalej i widzę kilka słów od autora słynnej sagi ,,Uczty lodu i ognia”, który, jak się okazuje, nie potrafi gotować ! W jego książkach, jak sam podkreśla, jest jednak wiele opisów uczt i dań, które oddziałują na czytelników, którzy przyjmują je raczej pozytywnie. Z tego też powodu Chelsea Monroe-Cassel i Sariann Lehrer zaczęły od prowadzenia blogu, Karczma na Rozdrożu, na bazie którego później powstała ta książka.

Autorki zaczęły od zapoznania czytelnika z ,,Zaopatrzeniem średniowiecznej kuchni”. Jak można się domyślić składniki uległy zmianie, dlatego też kobiety postanowiły podać najczęściej...

książek: 374
Sosenka | 2013-11-27
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: listopad 2013

Powieści na podstawie znanych seriali czy filmów telewizyjnych, to już dziś zjawisko normalne. Powstaje mnóstwo literackich adaptacji, często pisanych przez twórców scenariuszy! Jednak chyba żaden serial dotąd nie doczekał się książki nie tyle o bohaterach, akcji czy fabule, ale o kulinarnych upodobaniach postaci. Teraz jednak to się zmieniło, za sprawą pewnej popularnej i niezwykle cenionej sagi telewizyjnej "Gra o tron", na podstawie której dwie autorki, Chelsea Monroe-Cassel i Sariann Lehrer, stworzyły książkę kucharską dla wszystkich jej miłośników z unikatowym wstępem Georga R.R. Martina, samego autora sagi! Książka tym bardziej warta jest uwagi, że jej autorki to nie zawodowe pisarki, lecz kulinarne blogerki i wielbicielki fantasy.
Nie mogę nie wspomnieć o wydaniu tej wielkiej księgi przepisów, bo format książki jest spory, okładka twarda i bardzo zachęcająca, z udekorowanym i ucharakteryzowanym wizerunkiem nakrytego stołu na okładce. W środku jednak jest jeszcze lepiej....

książek: 660
Czarny Kapturek | 2014-01-19

Na rynku można znaleźć przeróżne książki kucharskie. Niby zaliczają się do poradników, ale na przykład w Empiku mają osobną półkę. Co sławniejsza osoba myśląca, że umie gotować (lub faktycznie to potrafi) wydaje swoją powiększając tym nowości w księgarniach. Ale czy w erze Internetu kupować takie książki? Nie oszukujmy – te lepsze, wydrukowane na świetnym jakościowo papierze, a na widok zdjęć ślina sama napływa – są niestety droższe. Czasami cena takich egzemplarzy mnie przeraża, dlatego większość sięga po to, co można znaleźć w czeluściach chyba jednego z lepszych wynalazków ludzkości, tak tak – mówię o Internecie.


Nie dziwi mnie fenomen książek kucharskich takich osobistości jak Jamie Oliver czy Gordon Ramsay, bo skoro ludzie zakodowali sobie, że to są genialni kucharze to i ich książki pewnie będzie równie świetne. Myślę, że mogę to potwierdzić, bo z paroma takimi publikacjami się spotkałam. Na dodatek mam wrażenie, że gdy otwieramy, wertujemy i inspirujemy się daną publikacją...

książek: 66
Marciocha | 2015-11-22
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 stycznia 2015

"Uczta Lodu i Ognia" to jedna z najbardziej oryginalnych książek kucharskich, jakie było mi dane oglądać i czytać. Już sama jej okładka robi wrażenie. Jej dopracowanie do najmniejszego szczegółu uświadamia nam, ile pracy w jej stworzenie musiały włożyć autorki. Nie bez znaczenia jest tutaj też to, że książka otrzymała błogosławieństwo samego R. R. Martin'a. Książka jest świetnie skomponowana, podzielona na sześć głównych działów, które kolejno poświęcono kuchni z dalekiej północy, gdzie stoi wielki Mur, kuchni z Winterfell, kuchni Południa (ach te bezowe łabędzie!), kuchni z Królewskiej Przystani (kremu ze ślimaków raczej bym nie tknęła, no ale co kto lubi), kuchni z Dorne i wreszcie kuchni zza Wąskiego Morza, gdzie pichcili dzicy Dothrakowie. Całość tworzy spójną historię kulinarnego rozwoju świata Westeros. Dodatkowo książka jest obficie zilustrowana fotografiami potraw, które wystylizowano na modłę średniowieczną. Książka jest nie tylko praktyczna ale i kolekcjonerska. Jeżeli...

książek: 703
GreenShadow | 2014-05-19
Na półkach: Przeczytane

Może zabrzmi to dziwnie - ale nie czytałem samej "Gry o tron". Jakoś nie ciągnie mnie do modnych cykli fantasy

Tą książką zainteresowałem się z jednego względu: PRZEPISY! wzięte z dawnych książek kucharskich - i ich, alternatywne, uwspółcześnione wersje.

Polecam tą książkę każdemu kto lubi poeksperymentować w kuchni

zobacz kolejne z 219 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
zgłoś błąd zgłoś błąd