Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Blondynka wśród łowców tęczy

Wydawnictwo: G+J
6,5 (28 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
1
9
1
8
3
7
8
6
9
5
5
4
1
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375963793
liczba stron
248
język
polski
dodała
kamk

Inne wydania

Tropikalne ulewy na Amazonce. Stada piranii, przerażająca rybka canero i wyjątkowo śliska żaba. I blondynka, która wreszcie zrozumiała, że czasem w dżungli zamiast myśleć po europejsku, trzeba się szybko rozebrać. Oraz wszystko, co chcielibyście wiedzieć o bananach, ale nie wiedzieliście, że można o to zapytać.

 

źródło opisu: http://www.burdaksiazki.pl/

źródło okładki: http://www.burdaksiazki.pl/

Brak materiałów.
książek: 5343
Mako | 2015-01-17
Przeczytana: 16 stycznia 2015

To kolejny tom poświęcony Ameryce Południowej, w szczególności Amazonii, i chyba jak do tej pory najlepiej oddający prawdziwe "uroki" podróży przez ten kontynent. Jadowite pająki wielkości kapelusza, równie jadowite węże, mrówki i skorpiony to już starzy znajomi, o których pani Beata często snuje anegdoty, tym razem poznaliśmy jeszcze gwałtowne tropikalne ulewy i konsekwencje spotkań z nimi (szczególnie kiedy ma to miejsce nad rzeką), a przede wszystkim w końcu pojawiło się trochę informacji o różnych zagrożeniach wynikających ze spotykaniem się z nieodpowiednimi ludźmi. Np żołnierze na drodze mogą oznaczać więzienie (bez możliwości odwoływania się od zaocznego wyroku), Indianie bezpośrednią styczność ze strzałą nasączoną kurarą, a biały człowiek... cały wachlarz możliwości.
I tutaj przy okazji pojawia się minus ode mnie. Opis wydarzeń w "El Dorado" stanowi dla mnie co najmniej dziwną zagadkę. Ponieważ autorka w swoich dziennikach nieraz przytaczała różne sny, będące nawiązaniem do przygód podczas podróży, nie potrafię odszyfrować, czy spotkanie z właścicielem kopalni złota zdarzyło się naprawdę, czy to tylko przydługi opis snu podczas nużącej podróży autobusem. Jeśli te wszystkie zdarzenia faktycznie miały miejsce, w takim razie totalnie nie rozumiem skąd nagle w jej posiadaniu wziął się rewolwer, skoro wielokrotnie (również w tej książce) podkreślała,że wozi ze sobą jedynie scyzoryk, mogący ewentualnie służyć do obrony.
Ogólnie po tej lekturze wyprawa do Ameryki Południowej pokazuje się w nowym świetle i każe zastanowić, ile bylibyśmy w stanie znieść i wytrzymać fizycznie. Można stąd wyciągnąć kilka nauk (szczególnie jeśli się nie jest typem aroganckiego studenta, jakich pani Beata spotkała podczas wyprawy), ale na pewno nie jest to poradnik, jak się do takiej podróży przygotować. Więc jeśli ktoś szuka typowego podręcznika, to nie tu.
Dodatkowym atutem książki [choć dla niektórych może to być równie dobrze zwykły zapychacz] jest czterdzieści przeróżnych przepisów na potrawy z bananów.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Belcanto

Gdy wybrzmią ostatnie jej dźwięki, po książce zostaną: specyfika zamknięcia czy odcięcia od świata, a także świat w świecie, pewna „pudełkowość”; niep...

zgłoś błąd zgłoś błąd