Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Księżyce Jowisza

Tłumaczenie: Agnieszka Pokojska
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
6,75 (180 ocen i 37 opinii) Zobacz oceny
10
12
9
10
8
25
7
59
6
44
5
19
4
4
3
4
2
2
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Moons of Jupiter
data wydania
ISBN
9788308053638
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Róża_Bzowa

Polska premiera tomu tegorocznej Noblistki, Alice Munro z 1982 roku! W tych przepięknych i nieustannie zaskakujących opowiadaniach jednej z najbardziej uznanych współczesnych prozatorek wiele się dzieje: zdrady, pojednania, romanse czy żałoba po ukochanej osobie. Ale najważniejsze w „Księżycach Jowisza” są przemiany bohaterów, ich konfrontacje z sobą samym pełne gniewu, urazy i nieskończonego...

Polska premiera tomu tegorocznej Noblistki, Alice Munro z 1982 roku! W tych przepięknych i nieustannie zaskakujących opowiadaniach jednej z najbardziej uznanych współczesnych prozatorek wiele się dzieje: zdrady, pojednania, romanse czy żałoba po ukochanej osobie. Ale najważniejsze w „Księżycach Jowisza” są przemiany bohaterów, ich konfrontacje z sobą samym pełne gniewu, urazy i nieskończonego współczucia, które bohaterowie komunikują czytelnikom z elektryzującą mocą. Tematyka zbioru zdominowana jest przez rozpacz i smutek kobiet.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 3067
Meowth | 2016-03-05
Przeczytana: 05 marca 2016

Kto wielbi Alice Munro, niech nie czyta, bo głosić będę straszliwe herezje.

Bardzo daleka jestem od zachwytów. Może ta książka nie trafiła u mnie na swój właściwy czas, ale prawda jest taka, że jako czytelnika pozostawiła mnie ona niemal zupełnie obojętną. Szczególnie nie przemówiły do mnie opowiadania, w których bohaterkami są kobiety na życiowym zakręcie. Autorka przedstawia ich uczucia, rozterki, ale miałam wrażenie, że jest to tylko chłodna, pozbawiona zaangażowania relacja, pisanie o uczuciach bez uczuć. Zupełnie jakby ogrodnik opowiadał, jak pachnie róża, zamiast zwyczajnie pozwolić mi ją powąchać. Beznamiętne opisywanie, CO kobieta przeżywa, miast pokazania, JAK przeżywa. Bezmiaru i komplikacji tych uczuć domyśliłabym się wtedy przecież sama i jeszcze miałabym satysfakcję, że wciągnięto mnie do gry. A tu sprawozdanie z emocji – swoją ścieżką, a bohaterki, niczym manekiny upozowane przez autorkę w różnych sytuacjach i niekończących się rozmowach – swoją. Bo istotnie – skrzętnie opisane, wydają się one jednak dziwnie pozbawione emocji.

Ten brak zaangażowania szczególnie mocno uderzył mnie w tytułowym opowiadaniu, którego bohaterka opisuje swoje spotkania z ciężko chorym ojcem, czekającym w szpitalu na poważną operację. Na płaszczyźnie intelektualnej widać, że się rozumieją – łączy ich i dowcip, i porozumienie bez zbędnych słów. Jednak w sferze uczuć ich kontakt jest zdumiewająco powściągliwy i zdawkowy. Brak tu jakiegokolwiek, zrozumiałego przecież w takich okolicznościach, odruchu serdeczności. Dziwaczne dla mnie i odrzucające.

O niebo lepiej jest w tekstach, gdzie Munro odpuszcza sobie sporządzanie raportu ze stanu uczuć i zmienia się w świetną obserwatorkę, niepozbawioną ironicznego poczucia humoru ale traktującą swoich bohaterów ze zrozumieniem i sympatią ("Chaddeleyowie i Flemingowie", "Sezon na indyka", "Pani Cross i pani Kidd").

I jeszcze słówko o stylu – w języku tych opowiadań brakowało mi jakiejś melodii, która mogłaby mnie zauroczyć, jakiegoś plastycznego piękna, jakiejś iskry… I tu najmocniej mi zgrzytało, w zderzeniu treści i formy: styl dosyć chłodnego sprawozdania użyty do pisania o miłości, bólu, tęsknocie, rozczarowaniu. Ja wiem, nie ma się co czepiać, nie każdy muzyk gra na fortepianie, są i tacy, co walą w bęben – ale oni nie próbują grać Sonaty księżycowej Beethovena.

Nie przekreślam tak od razu, jeszcze sięgnę po inne opowiadania noblistki AD 2013, ale coś mi mówi, że się nie zaprzyjaźnimy.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Magia kąsa

Już pierwsze sceny pozytywnie zaskakują lekkością i rozbrajającym lenistwem głównej bohaterki. Kate w swojej profesji, zdominowanej przez mężczyzn zna...

zgłoś błąd zgłoś błąd