Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Niektórzy, te nieliczne niezrównoważone osobniki, które śledzą nasze poczynania zbyt uważnie, by świadczyło to dobrze o ich zdrowiu psychicznym i guście, mogli zauważyć, że od dłuższego czasu przebąkujemy. I zapowiadamy. Nawet konkursor jakoś tak już całkiem dawno się zdarzył. I co? I nic. Czyżby na szeptach miało się skończyć? Gdzie tam! Koniec knucia, koniec zdawkowych uwag – pamiętacie...

Niektórzy, te nieliczne niezrównoważone osobniki, które śledzą nasze poczynania zbyt uważnie, by świadczyło to dobrze o ich zdrowiu psychicznym i guście, mogli zauważyć, że od dłuższego czasu przebąkujemy. I zapowiadamy. Nawet konkursor jakoś tak już całkiem dawno się zdarzył. I co? I nic. Czyżby na szeptach miało się skończyć?

Gdzie tam! Koniec knucia, koniec zdawkowych uwag – pamiętacie tytuł Bizarro Bazar?

No to już niedługo to nie będzie tylko tytuł. Wreszcie stanie za nim książka. Undergroundowa, pokręcona, pozbawiona wszelkiej przyzwoitości, nieprzewidywalna zbieranina takich tekstów, że mózg boli od czytania, ale gęba sama się śmieje. Słowem – druga w historii polska antologia bizarro fiction!

 

źródło opisu: http://niedobreliterki.wordpress.com

źródło okładki: Niedobre Literki

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 699
Paulina | 2013-09-03
Na półkach: Przeczytane, Zrecenzowane

Bizarro jest wtedy, gdy ktoś napisze pierwszą głupotę, jaka mu przyjdzie do głowy, a ktoś inny to przeczyta i powie: "O, kurwa!".
[Grzegorz Gajek, "Moja na zawsze"]

Co my tu mamy? Cóż, nie każde opowiadanie wrzuciłabym do worka z napisem "Bizarro", ale jak to określił Bradley Sands w "Futbolowe mamy i pro-wrestlingowi ojcowie", cytuję:
"Anarchia kurwa rządzi".
I tego się trzymajmy. Bizarro to anarchistyczna koncepcja, bazująca na ludzkiej fantazji i tylko przez nią ograniczana. Nie ma znaczenia, czy dany twór jest ulepiony z gliny fantasy, horroru, groteski czy gore - w bizarro cel uświęca środki i proporcje poszczególnych składników doprawdy są w gestii tylko i wyłącznie autora. Zatem mamy tu kilka stuprocentowych, bizarrowych perełek ("Dom [z] kotów" Jeffa Burka, "Cipakabra" Karola Mitki, branżowe "Ponure bobry" Camerona Pierce'a, "Homo pregnantus" Jana Maszczyszyna czy "Moja na zawsze" Grzegorza Gajka). Groteska, dowcip, gore, absurd - epitety można mnożyć, ale generalnie te tworki to dla mnie istne bizarrowe wzorce. Mamy tu również połączenie bizarro z horrorem, i tu z kolei moim faworytem jest zombie-story z mega twistem na końcu Edwarda Lee, "Przejażdżka". Mamy nieco obleśną, ale bardzo dobrze napisaną opowiastkę o atopowym zapaleniu skóry ("Skóra", Michał Stonawski). Mamy także pozornie pozbawione sensu tworki opierające się głównie na fantasy, jak "Czarne Galery" Krzysztofa Maciejewskiego czy "Ojciec roku" Kazimierza Kyrcza Jr. - oba te opowiadania wyjawiają swój sens na końcu, przy czym oba (zwłaszcza utwór Kyrcza) są zakręcone jak słoik dżemu. Zabawa wzorcem fantasy w "Rajskiej krainie" Dariusza Kuchniaka nieco przypomina baśń, której niewinność złamana zostaje brutalnym zakończeniem, a zakręcony "Caleb" Bartosza Orlewskiego doprawdy porządnie minął się z logiką. Ponadto mamy turpistyczną opowiastkę z akcentem fantastycznym autorstwa Pawła Waśkiewicza, "Lampiony z ludzkich głów". Robert Cichowlas daje nam sporo seksu w nieco innym wydaniu - "Duckfucker" to ostro pojechana opowieść o pewnej delikatnej skłonności. Dawid Kain zaś ponownie udowodnił, że ma mega wyrobione pióro i doskonały warsztat, jego "Opcja" jest wypieszczona i wypolerowana jak jajka znudzonego mopsa. Z kolei "144000" Marcina Rojka - czapki z głów! Nieźle się uśmiałam, muszę przyznać, że autor zrobił staranny research, dzięki czemu w fenomenalny sposób zakpił z tego, z czego dobrze wychowani ateiści kpić nie powinni ;) Kolejne kpiny, tym razem z ukłonem w stronę celebrytów, wystosował Dariusz Barczewski w tekście "Pogadka z...", w pewien sposób dywagując o przyszłości reality show, deprecjacji ludzkich oczekiwań względem szeroko pojętej rozrywki i, generalnie, zidiocenia społeczeństwa. Marek Grzywacz zaproponował emo-wersję orwellowskiego wielkiego Brata, świat, który nie tak bardzo różni się od rzeczywistego. W "Polskim Gotyku" Polacy nareszcie są sobą - narzekają, nienawidzą, zaś nadzieja, radość i optymizm to wartości absolutnie zabronione przez państwo. Ciekawa koncepcja, przytyk naszej narodowej skłonności do malkontenctwa i defetyzmu.
Jeśli chodzi o tekst Grzegorza Gajka, to mam do tego autora już wyjątkową słabość, podobnie jak do Dawida Kaina. Gajkowe "Moja na zawsze" to jeden wielki absurd - ale i w tym szaleństwie jest metoda. Palce lizać. Jakby bizarre było za mało, to polecam rzecz o krwiożerczych pomidorach Krzysztofa Dąbrowskiego ("GD-0") oraz opowiadanie prekursora gatunku bizarro, Carltona Mellicka III - "Porno w sierpniu". Masakrycznie pokręcony tekst z całkiem niezłym przesłaniem. By równowaga została zachowana, z gąszczu groteskowych, dowcipnych choćby z pozoru historii można wyłowić metaforyczne cudeńko Jeremy'ego C. Shippa "Wirująca, szara mgła". Co by nie było zbyt zabawnie.
Ach, i jeszcze dwie rewelacje. Zeter Zelke całkowicie mnie kupił opowiadaniem "Pięć parszywych żywotów", choć to może przez moją słabość do wszystkiego, co ma cokolwiek wspólnego z entomologią. Zgrabnie napisany horrorek z niezłą puentą; doskonała umiejętność wczuwania się w role braci mniejszych zdecydowanie wyszła autorowi na dobre. A o "Cipakabrze" Karola Mitki mam do powiedzenia tylko jedno - drogi Karolu, proszę, daj mi numer do swojego dealera. ;)
Muszę jeszcze koniecznie nadmienić, że choć pisałam wyżej o pozornym braku sensu czy o totalnym zakręceniu to zwracam uwagę na kluczowe słowo "pozorny". Zdecydowana większość tekstów (a może i wszystkie, ale jam zbyt durna, by skumać) posiada puentę, posiada drugie dno, posiada przesłanie. Prawdę powiedziawszy zadziwiło mnie to, że pod maską groteski i czarnego humoru kryje się... rzeczywistość. Owszem, czasem przejaskrawiona, czasem w krzywym zwierciadle, ale generalnie te opowieści mają swoje źródło w świecie realnym. Jest w tym i jakaś melancholia, i nostalgia, i smutek, ale także złość i bunt. Przez to teksty z antologii przybierają znacznie na wartości i stanowią zakamuflowaną, acz trafną analizę wielu aspektów życia.

Jeżeli pozwolicie, by zacne grono autorów zrobiło wam kisiel z mózgu, macie ochotę na dobrą zabawę, trochę strachu i nieco dramatu, ewentualnie jesteście na diecie i chcecie pozbyć się apetytu - znajdziecie w "Bizarro bazar" coś dla siebie. Jeśli o mnie chodzi, jestem wielce usatysfakcjonowana i mam głęboką nadzieję, że pojawi się "Bizarro bazar II".

http://wswiecieslow.blogspot.com/2013/09/bizarro-bazar-praca-zbiorowa.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Gdzie jest Mia?

Historia kobiety której spełnił się najgorszy koszmar jaki może przeżyć matka. Ktoś porwał jej córkę...

zgłoś błąd zgłoś błąd