Matrioszka Rosja i Jastrząb

Seria: Editio
Wydawnictwo: Onepress
6,7 (340 ocen i 49 opinii) Zobacz oceny
10
9
9
12
8
70
7
108
6
95
5
26
4
9
3
8
2
2
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788324666591
liczba stron
280
słowa kluczowe
reportaż, Rosja
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
joly_fh

Najbliższy sąsiad, nieznany kraj… Poznawanie Rosji w jakimś sensie przypomina otwieranie matrioszki. Pierwsza lalka jest duża, kolorowa i przykuwa naszą uwagę. Druga jest nieco drobniejsza, zawiera subtelne zmiany różniące ją od tej pierwszej. Trzecia może wydawać nam się brzydka, a czwarta zachwyci nas urodą. Na piątą nie zwrócimy uwagi, ale szóstą będziemy oglądać z wielkim...

Najbliższy sąsiad, nieznany kraj…



Poznawanie Rosji w jakimś sensie przypomina otwieranie matrioszki. Pierwsza lalka jest duża, kolorowa i przykuwa naszą uwagę. Druga jest nieco drobniejsza, zawiera subtelne zmiany różniące ją od tej pierwszej. Trzecia może wydawać nam się brzydka, a czwarta zachwyci nas urodą. Na piątą nie zwrócimy uwagi, ale szóstą będziemy oglądać z wielkim zainteresowaniem. I tak aż do ostatniej, najmniejszej laleczki, która jest naga, bez wizerunków i ozdób. Niektórzy nazywają ją duszą matrioszki. Poznając Rosję, również odkrywamy jej kolejne warstwy. Nie każda z odsłon wywołuje nasz entuzjazm. Bywa tak, że przez długi czas nie mamy odwagi zajrzeć głębiej. Wątpię też, aby kiedykolwiek nam się udało dotrzeć do tej najmniejszej, nagiej laleczki. Jak mawiają Rosjanie:„Rosji nie da się ogarnąć rozumem — w Rosję trzeba wierzyć”.



Rosja to dla wielu wciąż nieodkryty ląd, intrygujący, lecz obcy nam w swojej kulturze, mentalności, wielości narodów i religii. Choć słyszeliśmy o słynnej gościnności Rosjan, to wciąż się ich obawiamy. Winne są tu historia, tradycja, a czasami po prostu brak informacji. Maciej Jastrzębski, wieloletni korespondent Polskiego Radia w Moskwie, odsłania przed nami Rosję, jakiej nie znamy. Zaprasza w podróż od tętniącej nowoczesnym życiem Moskwy, po zimne krańce ziemi, gdzie spotkamy duchy syberyjskich zesłańców. Opowiada o problemach, z jakimi boryka się współczesna Rosja. Zbiera okruchy, które składają się na mozaikę rosyjskiej kultury. Próbuje też spojrzeć na Rosjan ich własnymi oczami i porównuje ten obraz z tym, jaki malują cudzoziemcy odwiedzający ten kraj. Jednocześnie snuje opowieść, która — niczym matrioszka — ukazuje nam wciąż nowe, bardziej interesujące oblicza naszego wielkiego wschodniego sąsiada.

 

źródło opisu: Onepress, 2013

źródło okładki: www.onepress.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 53
naparstnik | 2013-09-18
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 września 2013

Bogurodzico, przegoń Putina.

Na początek anegdotka. Uczyłem się rosyjskiego 8 lat, z czego ostatnie dwa jeszcze na studiach. Kiedy większość wybierała modne języki typu niemiecki, francuski czy hiszpański, ja musiałem zgodnie ze swoją naturą iść pod prąd (pomógł mi w decyzji naturalny wschodni akcent, który ciągle ktoś mi wypominał). A przyznać trzeba, że język ten po tylu latach komuny nie jest u nas zbyt popularny i pewnie już nie będzie. Z sentymentem wspominam naukę rosyjskich piosenek puszczanych z magnetofonu na lekcjach - "Ciunga-Cianga", "Cieburaszka" albo "Kanikuły" zanim stały się kultowym hitem klubowym. Niestety z powodu braku możliwości używania rosyjskiego na co dzień, oprócz alfabetu i kilku podstawowych zwrotów typu "Izwinitie pażałujsta, gdie nachodzitsa metro" (Przepraszam, jak trafię do metra) moja dość dobra swego czasu znajomość tego języka stopniała jak odwilż w Moskwie. Kilka lat wstecz, wracając nocnym autobusem wdałem się w nieprzyjemną rozmowę z pijanym Rosjaninem, której tematu nie jestem w stanie sobie już nawet przypomnieć. W pewnym momencie chcąc mnie sprowokować, rzucił pod moim adresem kolorowe obelgi, więc ja nie pozostając mu dłużny odparłem po rosyjsku: "I twaja matka toże". Zamiast jednak rzucić się na mnie z rękami, zaczął się śmiać, poklepał po ramieniu, pożegnał i wysiadł na najbliższym przystanku. Matka bowiem po rosyjsku znaczy macica. Tak więc uczcie się języków (albo i nie), bo może wam to kiedyś uratować życie.

Przechodząc jednak do samej książki, jestem nieco rozczarowany. Autor wychodząc z założenia "od ogółu do szczegółu" postanowił opisać Rosję w każdym aspekcie. Problem polega na tym, że nigdy poza ten ogół nie wyszedł. Wszystko jest zbyt oczywiste i znane, chyba że ktoś ostatnie kilkanaście lat spędził w puszczy. Kiedy tradycyjną część reportażową czyta się jeszcze całkiem znośnie, to fabularyzowane wstawki o wujku Borce są dla mnie nieprzystające i infantylne.

Dużo tekstu Maciej Jastrzębski poświęcił Putinowi, trochę go wybielając - zapomniał pochylić się np. nad śmiercią Politkowskiej, brak też jest tematu stosunków z Ukrainą, Białorusią i USA. Doskonale natomiast nakreślił kwestię wzajemnych antagonizmów w stosunkach polsko-rosyjskich, której sedno zawiera się w zdaniu: "Mamy do was żal o to, że wy ciągle macie żal do nas". Rosjanie przyznają się też do tego, że Polacy dzierżą palmę pierwszeństwa w piciu - odwieczny spór, który naród ma mocniejszą głowę w końcu został rozstrzygnięty, a Polska może się w końcu pochwalić czymś innym niż Chopin i Wałęsa. Tak więc "Za nas, za was i za gaz".

Nie jest to z całą pewnością literatura na miarę publikacji z Wydawnictwa Czarne, niemniej jednak reportaży o Rosji nie ma aż tylu aby kolejna pozycja mogła w tej sprawie zaszkodzić.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Psiego najlepszego. Był sobie pies na święta

Josh Michaels wiedzie na pozór normalne życie. W pewnym momencie w jego domu pojawia się suczka Lucy i 5 małych szczeniaczków. Życie Josha wywraca się...

zgłoś błąd zgłoś błąd