Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dziki kontynent

Tłumaczenie: Mirosław P. Jabłoński
Seria: Historia [Rebis]
Wydawnictwo: Rebis
7,84 (153 ocen i 39 opinii) Zobacz oceny
10
16
9
30
8
50
7
36
6
16
5
4
4
0
3
0
2
1
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Savage continent
data wydania
ISBN
9788375108200
liczba stron
584
słowa kluczowe
II wojna światowa,
kategoria
historia
język
polski
dodała
joly_fh

Druga wojna światowa wcale nie skończyła się w maju 1945 roku - to, co działo się potem, niewiele miało wspólnego z pokojem. Zrujnowane miasta i wioski, brak instytucji prawa, zabójczy głód i nędza, odkrywanie wojennych koszmarów (wyzwalanie obozów), ustalanie nowych granic (brutalne przesiedlenia i wypędzenia) i porządków (prawica kontra komuniści) - wszystko to wyzwalało w ludziach i tak...

Druga wojna światowa wcale nie skończyła się w maju 1945 roku - to, co działo się potem, niewiele miało wspólnego z pokojem. Zrujnowane miasta i wioski, brak instytucji prawa, zabójczy głód i nędza, odkrywanie wojennych koszmarów (wyzwalanie obozów), ustalanie nowych granic (brutalne przesiedlenia i wypędzenia) i porządków (prawica kontra komuniści) - wszystko to wyzwalało w ludziach i tak zdeprawowanych przez wojnę najgorsze instynkty. Europą wstrząsały kolejne fale przemocy: bezlitosny odwet na pokonanych wrogach, zemsta na kolaborantach, krwawe czystki etniczne i pogromy, wojny domowe. Taka była rzeczywistość Europejczyków, w której musieli budować nowe życie.

Dziki kontynent, obficie czerpiąc z dokumentów źródłowych, dostępnych danych statystycznych i literatury przedmiotu, a przede wszystkim z relacji i wspomnień świadków, maluje sugestywny i wiarygodny obraz okresu pomiędzy zakończeniem drugiej wojny światowej a początkiem zimnej wojny.

 

źródło opisu: Rebis, 2013

źródło okładki: www.rebis.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 619
Konrad Urbański | 2014-02-03
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2014
Przeczytana: 03 lutego 2014

To chyba najlepsza książka historyczna, jaką ostatnimi czasy przeczytałem. Przejmująca, okrutna, prawdziwa, tropiąca wszelkie fałsze i mity czasów lat krótko powojennych. Lekturę zakończyłem z bólem głowy i z okrutnym stwierdzeniem Lema – „a przecież wszystko to się stało”.

W maju 1945 roku zakończyła się II wojna światowa. Europa leżała w gruzach, ale krótko po kapitulacji Niemiec wszyscy zgodnie rzucili się do odbudowy wojennych zniszczeń. Każdy pomagał każdemu, niezależnie od poglądów politycznych, kwestii etnicznych, klasowych. W taką wersję historii bardzo chcielibyśmy uwierzyć. Oto zły Hitler został pokonany przez dobrych Amerykanów, Brytyjczyków, Rosjan, Francuzów (i jeszcze kilka narodowości). Niestety, stwierdza Keith Lowe w swojej książce Dziki kontynent – wojna wcale nie zakończyła się wraz ze złożeniem podpisu na akcie kapitulacyjnym przez generała Keitla. W wielu wypadkach trwała nawet do lat pięćdziesiątych, powszechnie uważanych już za pokojowe… Można być zaskoczonym, oburzonym, ale czy faktycznie książka Amerykanina jest w tym punkcie fałszywa? Wszak, o czym nie mówi się zbyt często, w Polsce, Grecji czy na Litwie wciąż toczyły się regularne „wojny domowe” („wojny w wojnach”, jak chce Lowe). Ostatni wielki dowódca partyzantki na Litwie został schwytany w 1956 roku. Józefa Franczaka, „ostatniego polskiego partyzanta”, zastrzelono w 1963.

Trzeba przyznać, że autor jest wyjątkowo uczciwy w rozdzielaniu powojennych win. Owszem, Niemcy mordowali Żydów w wyjątkowo okrutny sposób, nikt nie zamierza tego negować. Ale należy też pamiętać o cierpieniach niemieckich cywilów, brutalnie przesiedlanych z Ziem Odzyskanych. Żydzi krótko po wojnie doświadczyli masy cierpień, ale nie tylko z rąk „odwiecznych polskich antysemitów” (określenie za S. Zgliczyńskim). Przejmowanie pożydowskiego mienia było praktyką powszechną, na skalę europejską. Żydzi jednak również pełnili służbę w obozach pracy, służyli w żydowskich formacjach policyjnych (chociażby w gettach), gdzie zasłużyli się wyjątkowym okrucieństwem. Polacy mordowali, owszem. Brutalne przesiedlenia i terror ze strony ukraińskich organizacji partyzanckich (nie wszystkich, uczciwość to uczciwość) dotknęły ich równie mocno.

To zaledwie garstka przykładów, bo jest ich znacznie, znacznie więcej. Są przez autora wymieniane i analizowane bez zacietrzewienia i najróżniejszych ideologicznych skrzywień. Razy rozdawane są sumiennie wszystkim stronom konfliktu, co każe nam, ludziom współczesnym, spoglądać na II wojnę jako ogólnie dehumanizującą i bezpowrotnie zniekształcającą myślenie. Brzmi to dosyć banalnie, przyznaję, ale czy nie taką naukę powinno się wyciągnąć z tamtych wydarzeń? Bo manipulować statystykami i nadinterpretować fakty potrafi właściwie każdy, co również świetnie pokazuje Dziki kontynent (chociażby mocno zawyżona liczba ofiar bombardowania Drezna). Amerykański historyk słusznie poucza, iż „ci, który chcą zaprząc nienawiść i żal do własnych celów, próbują zachwiać równowagę historii. Wyjmują wydarzenia z kontekstu: próbują obwiniać jedną stronę i starają się nas przekonać, że zdarzenia historyczne są problemami dnia dzisiejszego. (…) Trzeba pokazywać, w jaki sposób dawne okrucieństwa wpisują się w historyczny kontekst oraz że wina nie dotyczy tylko jednej grupy, lecz wielu”. Te słowa chyba najlepiej odnoszą się do działań mojego ulubieńca, Jana Tomasza Grossa, a także wszelkich wytworów/utworów grossopodobnych. Brakuje im tego, co bardzo dobrze wykorzystał Lowe – spojrzenia panoramicznego, obejmującego całość, nie fragment.

Bo szerokiego spojrzenia na sprawy wojenne i powojenne nie musi wcale determinować Zagłada Żydów. A tego wszak bardzo chcieliby żydowscy historycy – nieograniczonego cierpienia swojego narodu. I moralnej czystości, że mordowali wszyscy, a myśmy byli tylko nieszczęsnymi ofiarami europejskiej dziczy. U Amerykanina jest wszystko – zniszczenia materialne, głód, nędza, nieprawdopodobny chaos, nienawiść, powojenne czystki etniczne (szczególnie przejmujące są, wcześniej zupełnie dla mnie obce, obrazki z Jugosławii), montowanie systemów komunistycznych (ale i kapitalistycznych, pro-amerykańskich), ubabranie w szambie tych z Zachodu i tych ze Wschodu, gwałty, opór partyzantów (znów wielka dla mnie nowość – partyzantka krajów nadbałtyckich). Mocne i przejmujące obrazy, pozostawiające – przynajmniej ja tak miałem – „obraz kontynentu w objęciach chaosu i bezprawia”. I kolejny raz pytanie, jak to wszystko się stało?

Nie ma się chyba do czego przyczepić. Może od czasu do czasu zdarzają się denerwujące generalizacje, ale chyba nie da się ich uniknąć przy panoramicznym spojrzeniu na cały kontynent. Poza tym – ja wad nie widzę. Napisane żywym językiem, z mnóstwem cytatów, obejmujące spojrzeniem najważniejsze aspekty pogrążonej w powojennym chaosie Europy, uczciwe w przypisywaniu win i obarczaniu odpowiedzialnością za cokolwiek. Dzieło, jednym słowem, nie ma się co rozpisywać, tylko pędzić do księgarń/bibliotek, czytać z wypiekami na twarzy i kończyć z bólem głowy.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Gniew i świt

Co prawda bardziej niż "Baśnie z 1001 nocy" przypomina pewien serial (wcale nie taki wspaniały, za to ciągnacy się niczym stulecie...), ale...

zgłoś błąd zgłoś błąd