Demokracja limitowana, czyli dlaczego nie lubię III RP

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
7,17 (46 ocen i 10 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
6
8
10
7
18
6
9
5
1
4
0
3
0
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788377852361
liczba stron
520
język
polski
dodał
Ellenai

Żyjemy w świecie przebierańców i odwróconych pojęć. To, co deklarowane jest oficjalnie jako oczywistość, oczywiste wcale nie jest. Dominująca ideologia występuje w szatkach wolności, pluralizmu i dialogu, a stanowi zaprzeczenie tych idei; narzuca nam dyktat politycznej poprawności, cenzuruje język i odbiera możliwość wyboru. Zgodnie z nią odwróceniu ulec mają zasadnicze postawy cywilizacyjne ....

Żyjemy w świecie przebierańców i odwróconych pojęć. To, co deklarowane jest oficjalnie jako oczywistość, oczywiste wcale nie jest. Dominująca ideologia występuje w szatkach wolności, pluralizmu i dialogu, a stanowi zaprzeczenie tych idei; narzuca nam dyktat politycznej poprawności, cenzuruje język i odbiera możliwość wyboru. Zgodnie z nią odwróceniu ulec mają zasadnicze postawy cywilizacyjne . Seks ma stać się rzeczą publiczną, a religia - prywatną.



Idea demokracji doprowadzona została do absurdu i funkcjonuje jako fetysz, czego przejawem jest próba przeniesienia jej zasad do rodziny, szkoły, czy kultury. Jednocześnie we właściwej dla niej sferze politycznej coraz bardziej przekształca się w formalny rytuał, który skrywa zupełnie niedemokratyczne praktyki.



I o tym opowiadam w swojej książce. Przyglądam się w niej praktyce III RP, w której kondensują się te zjawiska. Większość tekstów zebranych w tym tomie opublikowałem już wcześniej, ale zebrane budują nowy kontekst i stanowią integralną całość.



Zapraszam do przygody intelektualnej nie tylko tych, którzy się ze mną zgadzają, proponuję tak rzadką dziś debatę również inaczej myślącym. Sądzę, że moja książka jest do niej dobrym punktem wyjścia.



Bronisław Wildstein

 

źródło opisu: http://www.zysk.com.pl/pl/Zapowiedzi/Demokracja_li...(?)

źródło okładki: http://www.zysk.com.pl/pl/Zapowiedzi/Demokracja_li...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 634
Stepan_Astachow | 2017-02-18
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Po pierwsze: Wildsteinowi nie można odmówić dobrego pióra, ale i klapek na oczach. W dobie szalejących nacjonalizmów, zwłaszcza onereowskiego nacjonalizmu spod znaku Bolesława Piaseckiego, o którym rozpisywał się już Jan Józef Lipski, twierdzi że to postkomuna, a nie postendencja jest większym zagrożeniem dla Polski. Po drugie: skądinąd trafnie diagnozując bolączki trapiące Unię Europejską nawołuje do grania na "jej rozpad", będąc jednocześnie jej Członkiem i czerpania z niej funduszy na rzecz realizacji narodowych interesów... Wildstein chyba nie rozumie określenia "wspólnota", bo dla niego "suwerenność dla samej suwerenności" jest najważniejszym celem. Czy Autor uważa, że wychodząc ze Wspólnoty łatwiej nam będzie konkurować z całą Unią niż - jako Członkowie - z Niemcami i Francuzami, którzy to (co niestety jest prawdą) nadają ton Wspólnocie? Czy Autor obliczył jak długo pozycja samotnego wilka na arenie europejskiej miałaby rację bytu? Oddalając się od Europy zbliżymy się jednocześnie do Rosji, czego chyba Wildstein zdaje się nie zauważa, bo to działa na zasadzie skrajności (choć Rosję krytykuje jak może, trafnie interpretując jej politykę). Wildstein sądzi, że państwa narodowe, które powstałyby w miejsce UE są najlepszym rozwiązaniem, a zapomina, że w definicji państwa narodowego jest stawianie swojego narodu oraz interesów na pierwszym miejscu. Jak wówczas miałaby wyglądać współpraca między krajami byłej UE? Jaką wówczas niezbyt silna gospodarczo i politycznie Polska miałaby siłę przebicia? Po stokroć mniejszą niż obecnie. Zaś próby powadzenia polityki równowagi w stylu Becka (o czym Autor zdaje się pisać między wersami) jak pamiętamy - skończyły się tragicznie. Z czym się zaś zgadzam: może "gruba kreska" Mazowieckiego okazała się zbyt gruba i zatrzymanie się w procesie dekomunizacji w połowie drogi było błędem. Ale czy dosyć miękkie lądowanie ówczesnej nomenklatury nie uchroniło nas przed przejęciem władzy przez skrajnie prawicowe skrzydło "Solidarności", któremu marzyło się rządzenie wespół z Kościołem? Pamiętajmy, że w 1989 roku "Solidarność" była już zupełnie inna niż w 1980 roku, kiedy ruchem była początkowo robotniczym, socjalistycznym, nie narodowym, a potem nawet narodowo-klerykalnym. Nie jestem pewien, czy narodową rewolucję połączoną z wprowadzeniem w tym samym czasie planu Balcerowicza byśmy "przeżyli" jako społeczeństwo. Czy taka "terapia szokowa" nie byłaby zbyt drastyczna. Obawiam się, że tak.

Ponadto: obwinienie o całe zło III RP Michnika i środowisko "Gazety Wyborczej" - na wskroś dziecinne, lecz związane z traumą Wildsteina, będącą pochodną sprawy TW "Ketmana" - jednego z jej wieloletnich redaktorów, a prywatnie przyjaciela Wildsteina.

Podsumowując: intelektualna przygoda pozwalająca na refleksję i wymianę argumentów. Autorowi o to przecież na okładce chodziło.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zula i magiczne obrazy

Kolejna dziecięca odsłona Nataszy Sochy w postaci kontynuacji przygód Czarodziejki Zuli. To już trzeci tom, a na tapecie magiczne obrazy, które przy...

zgłoś błąd zgłoś błąd