Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dymy nad Gdańskiem. Agonia Prus Zachodnich

Wydawnictwo: Replika
6,8 (10 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
3
7
4
6
2
5
0
4
1
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788376742496
liczba stron
384
słowa kluczowe
Gdańsk, Prusy, II wojna światowa
kategoria
historia
język
polski
dodała
joly_fh

Druga wojna światowa zaczęła się na Pomorzu Gdańskim i tu się skończyła, bo obóz koncentracyjny Stutthof Armia Czerwona wyzwoliła dopiero dwa dni po kapitulacji Trzeciej Rzeszy. W „Dymach nad Gdańskiem” Leszek Adamczewski przedstawia kilkadziesiąt sensacyjnych epizodów z dziejów prowincji Danzig-Westpreussen (Gdańsk-Prusy Zachodnie). Opisuje, jak naprawdę wyglądały wydarzenia „krwawej...

Druga wojna światowa zaczęła się na Pomorzu Gdańskim i tu się skończyła, bo obóz koncentracyjny Stutthof Armia Czerwona wyzwoliła dopiero dwa dni po kapitulacji Trzeciej Rzeszy. W „Dymach nad Gdańskiem” Leszek Adamczewski przedstawia kilkadziesiąt sensacyjnych epizodów z dziejów prowincji Danzig-Westpreussen (Gdańsk-Prusy Zachodnie). Opisuje, jak naprawdę wyglądały wydarzenia „krwawej niedzieli” w Bydgoszczy i „produkcja” mydła z ludzkiego tłuszczu, przedstawia próbę zamachu na pociąg Adolfa Hitlera i tragiczny los reżysera filmu „Titanic”, odwiedza poligon broni V-2 w Borach Tucholskich i gigantyczną fabrykę zbrojeniową na przedmieściach Bydgoszczy, śledzi wojenne losy pomorskich skarbów kultury i ze szczątków informacji odtwarza tragiczny epizod z portu na Oksywiu w Gdyni z 9 października 1943 roku.

Pożar, który wybuchł na statku, rychło odciął drogi ucieczki. Poza tym ciężko ranni nie mogli sami chodzić. Do okien dotarli tylko najsilniejsi lub pielęgniarki, które przerażająco wołały o pomoc. Bulaje zaś były za małe, by przez nie się przecisnąć i ratować skokiem do wody. Waldemar Kohnke miał wówczas dziesięć lat i agonię Stuttgartu oglądał z bliska: „Zbiegliśmy zaciekawieni z góry, bo gdy odleciały samoloty, zobaczyliśmy smolistą smugę. Na dole zrozumieliśmy, co się dzieje. Wycie ludzi roznosiło się po zmasakrowanym bombami porcie. Skamieniali staliśmy wpatrzeni w białą burtę, w wielki czerwony krzyż. Olbrzymi słup ognia strzelający z nadbudówki na rufie sięgał nieba, a mniejsze jęzory omiatały cały pokład. Z otwartych bulajów wystawało kłębowisko ludzkich głów i rąk. I ten krzyk o pomoc: Hilfe!, Hilfe! Jeszcze dziś widzę płonący pokład i białe łokcie, które próbują przez za małe bulaje wydostać się na wolność...

 

źródło opisu: Replika, 2013

źródło okładki: http://www.replika.eu/index.php?k=ksi&id=456

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 5627
Fidel-F2 | 2015-11-25
Na półkach: Przeczytane

Recenzja pierwotnie zamieszczona na portalu szortal.com

Pociąg osobowy relacji Marienburg-Danzig

Dymy nad Gdańskiem. Agonia Prus Zachodnich to mój pierwszy kontakt z dokonaniami Leszka Adamczewskiego, dziennikarza i literata, autora sporej liczby publikacji, którego pasją stało się odkrywanie tajemnic i małych historii z okresu ostatniej wojny światowej. Z jednej strony to bardzo fajny koncept (choć przecież nienowy), bo ileż można czytać (pisać?) o kampaniach, ruchach dywizji, decyzjach głównodowodzących i jaki wpływ na wynik zmagań pod Kurskiem miały techniczne problemy Panter. Z drugiej jednak, trzeba być ostrożnym z odkrywaniem tajemnic, wszak z jakiegoś powodu tajemnicami do tej pory pozostawały. Można się zapędzić i pójść w nadmiernie rozbudowane dywagacje, które będą może i fascynujące, ale z punktu widzenia rzemiosła historyka mogą przedstawiać sobą raczej niewielką wartość.

Z oceną popularyzatorskich pozycji tego typu jest pewien kłopot. Prace naukowe poddawane są ścisłym rygorom rzetelności. Poza stroną merytoryczną, skupiają się przede wszystkim na umożliwieniu innym dotarcie do źródeł, prześledzenie naszego toku rozumowania i poddaniu go weryfikacji. Autor dzieła popularnonaukowego w zasadzie powinien trzymać się podobnych reguł, pamiętając przy tym, by jego wykład był łatwo przyswajalny przez laika. Niestety laik, a choćby i zaawansowany hobbysta-amator, zazwyczaj nie ma wystarczającej wiedzy, czasu i możliwości, by dokonać pełnej weryfikacji. Pozostaje mu wiara w autorską solidność i wnioskowanie w oparciu o zdrowy rozsądek. Na ile mogę to ocenić swym niedostatecznym aparatem weryfikacyjnym, Adamczewski stara się dochować wierności zasadzie naukowej rzetelności, jednak nie raz i nie dwa daje się ponieść wyobraźni poza bezpieczny obszar stuprocentowej pewności, jaką dają fakty i dowody. Niemniej, jak już wcześniej ustaliliśmy, jego książka to nie skrypt historyczny czy podręcznik dziejów. To zbiór opowieści, gdzie na pewnikach, twardych dowodach, mamy zbudowane czasem dość daleko idące hipotezy, atoli trzeba przyznać, że bardzo umiejętnie i sensownie. Jednocześnie zdecydowanie wyraźnie zaznaczone są granice, uważny czytelnik bez trudu oddzieli fakty od domysłów. Drugim aspektem, jaki warto brać pod uwagę, jest głębokość śledztwa, przy którym można przybić pieczątkę wystarczającej rzetelności. Płytkie studia będą narażone na duże ryzyko błędu, zbyt głębokie pochłoną masę czasu i pieniędzy, niekoniecznie odwdzięczając się znaczącym podniesieniem wartości pracy. Autor pozycji popularnonaukowych musi znaleźć balans pomiędzy tymi skrajnościami. Wydaje się, że Adamczewski poradził sobie z tym aspektem swej pracy może nie doskonale, ale z pewnością bardzo dobrze.

W Dymach nad Gdańskiem znajdziemy bardzo szerokie spektrum wydarzeń mających miejsce w czasie szeroko pojmowanej wojny i, przynajmniej po części, związanych z geograficznym zasięgiem tytułowych lokacji. Recenzowana pozycja jest zbiorem dwudziestu-kilku historii, mniej lub bardziej tajemniczych. Poznajemy m.in. losy pelplińskiej Biblii Gutenberga tudzież innych zabytków, prawdziwą historię dr Spannera i rzekomej produkcji mydła z ludzkiego tłuszczu, incydentu bydgoskiego z początku września 1939 r. znanego bardziej pod określeniem 'krwawej niedzieli', czy perypetii związanych z planowanym zamachem na Adolfa Hitlera. Oprócz tych bardziej tajemniczych historii, odnajdujemy również swoiste spojrzenie na wydarzenia znane niemal każdemu. Zaprezentowane mamy ciekawostki na ich temat, a także mniej znane oblicza ikon historii, w rodzaju obrony Poczty Polskiej w Gdańsku, walk na Westerplatte, czy tragedii Wilhelma Gustloffa. Niezwykle fascynująco autor opisuje także, niewiele znaczące z punktu widzenia podręczników, historie pojedynczych osób, szczególnych miejsc. Czyta się to z ogromnym zainteresowaniem również dzięki kombinacji gawędziarskiego talentu i niezłych umiejętności pisarskich Adamczewskiego. Tekst przyozdobiony jest dużą ilością zdjęć czarno-białych i kolorowych, niektóre są kolorowane. W większości są to zdjęcia z epoki, czasem uzupełniane współczesnymi obrazami.

Czy warto polecać Dymy nad Gdańskiem? Z pewnością nie wszystkim, ale to można powiedzieć o niemal każdej pozycji, czy to literackiej, czy dokumentalnej. Bez wątpienia osoby zainteresowane historią, zwłaszcza okresu i terenu, będą usatysfakcjonowane. Nie jest to bowiem pozycja jakoś szczególnie wyjątkowa, ale w swej niszy interesująca i wartościowa. Zaletą bowiem takiego podejścia do historii jest umożliwienie czytelnikowi lepszego zrozumienia czasów, ludzi, sił na nich oddziaływających, wynikających z tego motywacji i wyborów. A czyż nie tego szukamy w przeszłości?

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Małe wielkie rzeczy

Nie mam pomysłu co napisać o te książce. Jest świetna. Mądra. Bardzo ciekawa. Warto przeczytać, polecam.

zgłoś błąd zgłoś błąd