Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Nowy Jork. Od Mannahatty do Ground Zero

Seria: Seria Amerykańska
Wydawnictwo: Czarne
7,66 (541 ocen i 85 opinii) Zobacz oceny
10
43
9
83
8
183
7
147
6
58
5
22
4
4
3
0
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375365702
liczba stron
400
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
joly_fh

Czy holenderscy osadnicy naprawdę kupili Manhattan od Indian za garść paciorków? Czemu budową Brooklińskiego Mostu kierowała kobieta bez inżynieryjnego wykształcenia? Co późną nocą robiła grupa bankierów uwięzionych w bibliotece pełnej drogocennych rękopisów? Magdalena Rittenhouse odpowiada na te pytania błyskotliwie i z pasją łącząc reporterską rzetelność z dociekliwością miłośnika historii i...

Czy holenderscy osadnicy naprawdę kupili Manhattan od Indian za garść paciorków? Czemu budową Brooklińskiego Mostu kierowała kobieta bez inżynieryjnego wykształcenia? Co późną nocą robiła grupa bankierów uwięzionych w bibliotece pełnej drogocennych rękopisów? Magdalena Rittenhouse odpowiada na te pytania błyskotliwie i z pasją łącząc reporterską rzetelność z dociekliwością miłośnika historii i miejskiego przewodnika. Pisze o współczesnych reklamach przy Times Square i o legendarnym założycielu „New Yorkera”, po trosze hipisie, a po trosze chasydzie; opowiada o wielkich transakcjach finansowych i najdroższych sukienkach, których prototypy powstają w kuchenkach mikrofalowych. Spacerując po mieście, przemieszcza się w przestrzeni i czasie i układa ze swych opowieści wielobarwny kolaż. Efektem jest książka, która zaprasza do wędrówki po tym fascynującym, mitycznym i wciąż nieznanym mieście.

 

źródło opisu: Czarne, 2013

źródło okładki: czarne.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 517
encaminne | 2015-02-13
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2015
Przeczytana: 12 lutego 2015

"Współczesny skwer [Times Square] przeobraził się w medium. Artysta Robert Rauschenberg twierdził, że to największe dzieło sztuki, jakie stworzyła Ameryka. Ale może trafniejszym określeniem byłaby "zabawka"? Ogromny kalejdoskop, w którym wielobarwne ułamki szkła odbijają się w otaczających je zwierciadłach? Jakże trudno wśród tych zwielokrotnionych odbić rozstrzygnąć, co jest oryginałem, a co przedstawieniem. Wszystko zmienia się tu nieustannie, rozsypuje, wibruje. Przy Times Square Ameryka bez przerwy rodzi się, samookreśla, przedefiniowuje; opowiada o sobie, a potem opowieść tę trawestuje. Tu powstają mity i marzenia. Tu mnoży się je i dzieli, przekształca, udoskonala, sprzedaje i kupuje. i w nieskończoność powiela."

"Nowy Jork" Magdaleny Rittenhouse powiela, przekształca, udoskonala i przedefiniowuje fenomen byłego Nowego Amsterdamu - miasta światła, drapaczy chmur, pośpiechu, ale też miasta niemal największego parku miejskiego na świecie, najpiękniejszych bibliotek i księgarni, w których długość półek mierzy się w dziesiątkach mil. Słowem - miasta rozmachu.

Książka Rittenhouse, podobnie jak miasto, któremu jest poświęcona, wymyka się wszelkim klasyfikacjom. Nie jest ani reportażem, ani monografią, ani osobistą relacją z oswajania miasta. Nie jest niczym tym, a jednocześnie wszystkim na raz. Jest kalejdoskopem, a raczej kilkoma jego oczkami, bo na opisanie wszystkich nikomu nie starczyłoby życia. Nowy Jork jest również z jednej strony pieśnią pochwalną, z drugiej zaś pełną rezerwy opinią osoby pozostającej na zewnątrz i wewnątrz jednocześnie. To prawdziwa sztuka spojrzeć na miasto i jego zjawiskowość z tak różnych stron.

Nowy Jork jawi się jako wyspa, od której wziął swój początek, jako marzenie ze stali i skał, jako odsłona luster i obrazów i jako kolebka miejskiej elektryczności i miejskiego elektryzowania. To niesamowite, jak wiele można o nim powiedzieć, z jak wielu fenomenów się składa i jak wielu ludzi przykłada do nich ręce, myśli, ale przede wszystkim - serca. W wielu dzielnicach panuje żołądkowa i patriotyczna geografia, klasyka architektury miesza się z jej przesadną czasem nowoczesnością, bo budynki sięgają już nie tylko do nieba, a zamierzchła przeszłość potrafi zjednoczyć się z teraźniejszością choćby z ponad stuletnim wiadukcie kolejowym High Line przekształconym w park.

Rzeczywisty Nowy Jork jest niemal tak magiczny, jak w "Zimowej opowieści" i "Pamiętniku z mrówkoszczelnej kasety" przedstawia go Mark Helprin. Miłośnicy jego powieści z wypiekami na twarzach przeczytają u Rittenhouse o powstaniu Mostu Brooklińskiego - jego klątwie i szczęściu, o rywalizacji redakcji wiodących czasopism, o sztabkach w bankowych skarbcach i mieście, które "jest niczym więcej, jak własnym portretem."

Tylko w Nowym Jorku, a dokładnie na stacji Grand Central, można (o minutę!) oszukać czas i szepnąć czułe słówko, które będzie słyszalne kilkadziesiąt metrów dalej. Tylko tu, na cyklicznych spotkaniach Moth można posłuchać zawodowych niemal opowiadaczy historii i zostawić serce i oszczędności w niemal stuletniej księgarni Strand, w której długość półek mierzy się w dziesiątkach mil. Na szczęście dzięki nowoczesnym technologiom podcastów Moth można posłuchać w internecie (od lektury Rittenhouse uwielbiam pasjami!), a z książek New York Public Library i pomocy ich bibliotekarzy skorzystać dzięki sieci. Przez 24 godziny na dobę z wielu ujęć można śledzić także to, co dzieje się na Times Square. Uczynię to moim zwyczajem. To moja własna namiastka bycia nowojorczykiem.

Za metaforę Nowego Jorku niech posłuży jego główna biblioteka - jedynym kryterium korzystania z ich dobrodziejstw jest ciekawość świata.

"Każdego roku NYPL odwiedza szesnaście milionów ludzi: turyści i bezdomni, wariaci i nudziarze, uczniowie szkół i nobliści, stateczne panie w kapelusikach i kloszardzi, którzy dłubią w nosie."

***

SKRÓT DLA OPORNYCH

Dla kogo na pewno tak: dla miłośników literatury faktu w nietuzinkowej formie, czytelników oczekujących od lektury wrażeń estetycznych, poznawczych i emocjonalnych, ale przede wszystkim tych, którzy tęsknią do Miasta.

Kto powinien omijać: czytelnicy, którzy nie zwykli się w życiu spieszyć i ci, na których Ameryka, a szczególnie jej najszybsze miasto nie robi wrażenia; także miłośnicy chronologii i nadmiernego porządku w literaturze faktu mogą poczuć niedosyt.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zimowy wiatr na twojej twarzy

"Zimowy wiatr na twojej twarzy" to - moim zdaniem - najlepsza z czterech dotychczas wydanych w Polsce powieści Carli Montero. Może stało si...

zgłoś błąd zgłoś błąd