Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dziennik 1934-1939

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
7,17 (59 ocen i 3 opinie) Zobacz oceny
10
3
9
9
8
13
7
19
6
8
5
4
4
0
3
2
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Diary of Ana' s Nin Vol. 2
data wydania
ISBN
9788378395317
liczba stron
560
słowa kluczowe
Anais Nin, dzienniki
język
polski
dodała
Ag2S

Drugi tom dziennika podejmuje opowieść tuż po przybyciu Anaïs Nin do Nowego Jorku. Podobnie jak pierwszy, stanowi całość samą w sobie, ograniczoną wydarzeniami, które wywołują ważne zmiany zarówno w życiu pisarki, jak i w jej rozwoju duchowym.

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/Dziennik_1934-p-31016-1-30-.html

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
vivien książek: 916

Nienasycenie

Dziennik niegdyś traktowałam jak chorobę. Teraz nie piszę go z tych samych powodów. Dawniej prowadziłam zapiski, bo czułam się samotna albo dlatego że nie umiałam porozumiewać się z innymi. Takie porozumienie było mi potrzebne. Teraz piszę nie dla pocieszenia, lecz dla przyjemności opisywania bliźnich, z obfitości doznań.

Niemal 60 lat przelewania najskrytszych myśli na papier. Oto drugi tom wznowionych przez wydawnictwo Prószyński i S-ka „Dzienników” (pierwszy tom obejmuje lata 1931-1934), niewielki wycinek rękopisów Anaïs Nin, zebranych pierwotnie w 150 tomach liczących w sumie 15 tys. stron. Zamiast pisać powieść, rozsiadam się z tym brulionem i marzę.

Anaïs. Muza elity intelektualnej początków XX w. (Henry Miller, Antonin Artaud), żyjąca wśród artystycznej bohemy Paryża i Nowego Jorku. Kobieta bezkompromisowa, silna, odważna, z drugiej strony niezwykle wrażliwa i pełna empatii. Wulkan sprzeczności. Czasem wyniośle pewna siebie modliszka, innym razem zagubiona dziewczynka, bezbronna niczym zlękniony motyl. Tocząca wewnętrzne wojny i opatrująca rany. Swoje i wszystkich wokół.

Kwestią zasadniczą, przebijającą niemal z każdej stronicy „Dziennika” jest bezustanne, naznaczone wiecznym nienasyceniem poszukiwanie: poszukiwanie silnych uczuć, intensywnych wrażeń, wciąż nowych doświadczeń. Ale przede wszystkim – poszukiwanie swego własnego ‘ja’. Poprzez jej własne słowa, czytelnik wnika w osobowość Anaïs, przesiąka jej myślami, odbywa fascynujące podróże w głąb jej serca i...

Dziennik niegdyś traktowałam jak chorobę. Teraz nie piszę go z tych samych powodów. Dawniej prowadziłam zapiski, bo czułam się samotna albo dlatego że nie umiałam porozumiewać się z innymi. Takie porozumienie było mi potrzebne. Teraz piszę nie dla pocieszenia, lecz dla przyjemności opisywania bliźnich, z obfitości doznań.

Niemal 60 lat przelewania najskrytszych myśli na papier. Oto drugi tom wznowionych przez wydawnictwo Prószyński i S-ka „Dzienników” (pierwszy tom obejmuje lata 1931-1934), niewielki wycinek rękopisów Anaïs Nin, zebranych pierwotnie w 150 tomach liczących w sumie 15 tys. stron. Zamiast pisać powieść, rozsiadam się z tym brulionem i marzę.

Anaïs. Muza elity intelektualnej początków XX w. (Henry Miller, Antonin Artaud), żyjąca wśród artystycznej bohemy Paryża i Nowego Jorku. Kobieta bezkompromisowa, silna, odważna, z drugiej strony niezwykle wrażliwa i pełna empatii. Wulkan sprzeczności. Czasem wyniośle pewna siebie modliszka, innym razem zagubiona dziewczynka, bezbronna niczym zlękniony motyl. Tocząca wewnętrzne wojny i opatrująca rany. Swoje i wszystkich wokół.

Kwestią zasadniczą, przebijającą niemal z każdej stronicy „Dziennika” jest bezustanne, naznaczone wiecznym nienasyceniem poszukiwanie: poszukiwanie silnych uczuć, intensywnych wrażeń, wciąż nowych doświadczeń. Ale przede wszystkim – poszukiwanie swego własnego ‘ja’. Poprzez jej własne słowa, czytelnik wnika w osobowość Anaïs, przesiąka jej myślami, odbywa fascynujące podróże w głąb jej serca i umysłu. Obserwuje spontaniczne, niekiedy – jak to w dziennikach – chaotyczne reakcje na ludzi i wydarzenia. Napotyka patetyczne opisy (któż z nas nie bywa patetyczny?) i wyolbrzymione problemy (któż z nas nie wyolbrzymia problemów?). To rzecz jasna, Anaïs nie była istotą doskonałą. Któż z nas jest?

Pociąga mnie przygoda. Gdy takie uczucie ogarnia mężczyznę, nikomu to nie wadzi, lecz niech tylko dozna go kobieta, zaraz rozlega się krzyk. Wszędzie widzę świat urządzony przez mężczyzn, wedle ich upodobania, a i ja jestem taka, jaką mężczyzna chce mnie widzieć. Choć Anaïs nie chciała być zaszufladkowana jako feministka, faktem jest, że za sprawą poglądów i spostrzeżeń podobnych powyższemu, a także gdy wziąć po uwagę liczne niezobowiązujące związki i romanse, można uznać ją za wzór kobiety wyzwolonej.

Znaczna część wspomnień Anaïs dotyczy seansów psychoanalitycznych i schorzeń, z jakimi borykali się jej pacjenci. Widziałam, jak ludzie pokręceni i bezsilni znowu stali się konstruktywni, twórczy, pełni człowieczeństwa. Nade wszystko przekonałam się, że najczęstszym źródłem gniewu jest bezsilność. Wrogość to zazdrość. Pęd do zniszczenia jest oznaką bezsilności. Z biegiem czasu pisarka zdaje sobie sprawę, że penetrowanie dusz innych ludzi za bardzo absorbuje ją i przytłacza: Już niemal potrafię domyślić się tragedii z mrugnięcia powiek. Za wiele tego. Za wiele.

Im bliżej schyłku lat 30., tym w memuarze Anaïs coraz częściej czuć wiszącą w powietrzu wojnę. Mimo że jednoznacznie nie opowiada się za żadnym ruchem ani systemem, uczestniczy w wiecach i przepisuje na maszynie listy opierające sprawę lojalistów. Jej postawę cechuje jednak pesymizm: Nic nie zmieni natury człowieka (…). Każda rewolucja przynosi jedynie zmianę ról, oddając władzę w ręce innych ludzi, i tyle. Zło pozostaje. Całość zamyka gorzkie stwierdzenie: „Wiedzieliśmy wszyscy, że nigdy już nie zaznamy takiego życia, możemy już nigdy nie ujrzeć naszych przyjaciół. Wiedziałam, że to koniec naszego romantycznego życia.

W którymkolwiek miejscu otworzylibyśmy tę książkę, natychmiast zostajemy pochłonięci przez słowną wirtuozerię Anaïs, jej wysublimowany, acz elegancki, nieraz pełen liryzmu język. Odczuwam wielką potrzebę prawdy – pisała. Ile prawdy jest w „Dziennikach”, tego nigdy się nie dowiemy. Wszak niektórzy sądzą, iż Anaïs naprawdę dobra była tylko w jednym – w zmyślaniu, przekręcaniu i koloryzowaniu. Ale czy to grzech ubierać myśli w słowa nieprzypadkowe?

Marta Gęsigóra

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (228)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 686
Aneta Lehmann | 2013-08-01
Na półkach: Ulubione, Przeczytane, Posiadam

Olbrzymi szacunek, jaki żywię względem Anais Nin i jej twórczości, rzutuje z całą pewnością na moją ocenę drugiego tomu Dziennika. Sądzę jednak, że niezależnie od moich osobistych poglądów, dzieło to należy do czołówki najwybitniejszych publikacji powstałych w ubiegłym stuleciu. Pisarstwo było nieodłącznym elementem życia Anais, umożliwiającym jej uporanie się z emocjami wywołanymi utrzymywaniem bliskich relacji z silnymi i ekscentrycznymi postaciami. Dziennik 1934-1939 pozwala poznać nie tylko samą Nin, ale także jej najbliższe otoczenie, co jest dodatkową atrakcją, przede wszystkim dla wielbicieli Henry’ego Millera. Autorka obala mity, utrwalone na kartach jego powieści, konfrontując je z własną oceną przywoływanych wydarzeń. Dziennik 1934-1939 nie jest jednak wyłącznie zbiorem anegdot z życia prywatnego ikon literatury. Lektura dzieła Anais Nin to lekcja historii przedstawionej z perspektywy jednostki, przekazanej na dodatek za pomocą wysublimowanego języka. Wszystko to sprawia,...

książek: 92
Flavia | 2013-11-07
Na półkach: Przeczytane

Zasugerowałam się pochlebnymi recenzjami i reklamą książki jako arcydzieła diariuszowego. A co się okazało? Nie wiem, czy to dobry pomysł nazywać ją jednym z najwybitniejszych kobiecych piór, bo - na miejscu seksisty - odpowiedziałabym, że w takim razie na tym polu kobiety nigdy nie dorównają mężczyznom. Nazywać kogoś wybitnym tylko dlatego, że jest kobietą; tylko dlatego że jest kochanką znanego pisarza i należy do bohemy? To, że pisarze mają burzliwe i naznaczone szalonymi związkami życie, wcale mnie nie dziwi ani nie szokuje. Ale kolekcja kochanków i osobliwy związek z ojcem, to nie jest synonim 'wyzwolenia'. W tych tekstach widzę tylko egzaltację, pretensjonalność i zaburzone ego. To jest tak egzaltowane, że aż niestrawne. Jakbym czytała pensjonarkę, a nie dojrzałą kobietę i - podobno - wielką pisarkę.

'Henry przyjeżdża do Louveciennes i bierze mnie na stole, a potem na czarnym dywanie. Siada na brzegu łóżka, absolutnie przeobrażony. Przedtem rozproszony, niezdecydowany,...

książek: 767
Joanna | 2010-08-19
Przeczytana: 21 sierpnia 2010

Kolejna część dziennika autorki, również rewelacyjna. Jeszcze ciekawsza od pierwszej. W tym tomie również znalazłam kilka fajnych cytatów.


„ Mogę się rozpaść na jakiś czas, ale w końcu znowu zbieram się w sobie”

książek: 682
kossovitz | 2017-06-11
Na półkach: Przeczytane
książek: 314
książek: 186
anamana | 2016-12-17
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 30 września 2017
książek: 304
SkyeN | 2016-12-10
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
książek: 316
WeronikaStępkowska | 2016-07-30
Na półkach: Przeczytane
książek: 2985
książek: 107
Delgadina | 2016-07-14
Na półkach: Przeczytane
zobacz kolejne z 218 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Literacki Horoskop LC – Książkowe Bliźnięta

Maj w pełnej krasie, nadszedł czas dla Bliźniąt. Planetą Bliźniąt jest Merkury, pozytywnym kolorem – żółty, a szczęśliwym dniem – środa. Jakimi Bliźnięta są pisarzami, a jakimi czytelnikami? Odpowiedzi poszukamy w księgach. Czy odkryjemy prawdę, czy tylko jej cień? Sprawdźcie!

 


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd