Dom Róży. Krýsuvik. Kołysanka dla wisielca

Wydawnictwo: Znak
7,45 (117 ocen i 19 opinii) Zobacz oceny
10
9
9
14
8
38
7
30
6
16
5
7
4
2
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788324020720
liczba stron
240
słowa kluczowe
literatura polska
kategoria
literatura piękna
język
polski
dodała
joly_fh

"Dom Róży. Krýsuvik" Witamy w nowoczesnym domu starców Hubert, trochę Polak, trochę obieżyświat, próbuje ułożyć sobie życie w Islandii. Jest młody, niepokorny, ima się wielu różnych zajęć, aż wreszcie trafia do domu starców. Z salowego i pielęgniarza zostaje ostatnim odprowadzającym, świadkiem umierania i przewodnikiem po innym, przerażającym świecie. Opowieść o zniedołężniałej i smutnej...

"Dom Róży. Krýsuvik"
Witamy w nowoczesnym domu starców

Hubert, trochę Polak, trochę obieżyświat, próbuje ułożyć sobie życie w Islandii. Jest młody, niepokorny, ima się wielu różnych zajęć, aż wreszcie trafia do domu starców.

Z salowego i pielęgniarza zostaje ostatnim odprowadzającym, świadkiem umierania i przewodnikiem po innym, przerażającym świecie. Opowieść o zniedołężniałej i smutnej starości, ludziach, o których nikt nie chce pamiętać, nawet ich własne dzieci, zamienia się stopniowo w historię niezwykłej przyjaźni między młodym Polakiem a pensjonariuszką Różą.

Piękna i wstrząsająca opowieść o życiu i śmierci w mrocznej Islandii.


"Kołysanka dla wisielca"

Gdzie przebiega granica między normalnością a szaleństwem? A może nigdy jej nie było?

Szymon jest jednym z pensjonariuszy islandzkiego zakładu dla psychicznie chorych. Krąży między domem a oddziałem. Podleczony, z optymistycznym nastawieniem do życia wraca do siebie, kiedy ma gorsze chwile, trafia z powrotem do szpitala. Gdzieś pomiędzy tymi dwoma światami Szymon z Hubertem tworzą własny, oparty na przyjaźni i sztuce, w którym „zwyczajny” i „wyjątkowy” znaczą mniej więcej to samo co „normalny” i „szalony”. A może właśnie na odwrót?

Kołysanka dla wisielca to historia dwóch przyjaciół, z których jeden postanawia pożegnać się z życiem, a drugi pozwala mu odejść.

 

źródło opisu: Znak, 2013

źródło okładki: www.znak.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (19)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1319
Aisling | 2018-12-15
Na półkach: Przeczytane, 2018
Przeczytana: 15 grudnia 2018

Ciekawe historie, ale niestety pojawiło się tak bardzo polskie życie przeszłością, które mnie odrzuca (w tym przypadku męczyło) choćby reszta treści była nie wiem jak piękna. Wciąż mam nadzieję, że znajdę taką napisaną przez Polaka, w której tego nie ma. Czy nie istnieje taki Polak, który wyjechał i odrzucił sentymenty, i postanowił żyć całym sobą tam, gdzie trafił? Szczególnie jeśli jest to tak cudowny, choć trudny kraj jak Islandia.
Chciałabym spotkać kiedyś starszą osobę tak pogodzoną z własnym losem, niepełnosprawnością (kobieta była niewidoma, a dzięki jej bogatej wyobraźni główny bohater pomyślał, że ona coś widzi) oraz niezgorzkniałą jak mieszkanka domu starców - Rósa. Ona była świeża niczym kwiat pomimo swojego wieku. Nie każdy człowiek więdnie na starość. Tak poza tym nie mam żadnych własnych refleksji o samej treści - o tym, o czym są te 3 opowiadania pisali inni.

książek: 165
old_vertue | 2018-04-16
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 15 kwietnia 2018

Krýsuvik jest wyjątkowe, przypominało mi trochę formą Stainback-a, coś zjawiskowego i tak wstrząsającego. Całość 10/10

książek: 897
romeo | 2016-10-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 21 października 2016

To mój pierwszy kontakt z prozą Huberta Klimko-Dobrzanieckiego. Autor spędził 10 lat swojego życia w Islandii i nie ma żadnych wątpliwości, że z tamtejszych doświadczeń zrodziła się ta książka. Praca w domu starców, realia islandzkie przedstawione z reporterską precyzją a jednocześnie z ogromnym wyczuciem mieszają się ze wspomnieniami dzieciństwa spędzonego na Dolnym Śląsku. To delikatna i subtelna proza z wielką dozą intymności.Można określić ją jednym słowem jako tzw. "życiopisanie". Kiedyś oczarowało mnie ono w poezji Jacka Podsiadły, tutaj ma ono nieco inny rys z pozycji obcokrajowca poznającego życie w innym państwie, tkwiącym w obrębie cywilizacji europejskiej a przecież wyraźnie oddzielonym od reszty kontynentu. Ale dla mnie najistotniejsza jest w tych opowieściach wielka wrażliwość i otwartość na spotykanych ludzi i miejsca, w których żyją. To przede wszystkim zapamiętam z tej lektury.

książek: 298
Brzezinkowa | 2015-10-28
Na półkach: Przeczytane

ciekawa książka dająca do myślenia. przedstawia świat, którego na co dzień nie dostrzegamy

książek: 399
KoKa | 2015-01-11
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: styczeń 2015

opowiadanie Krysuviak to pradziwe cudo!!!!!! kocham

książek: 740
ekruda | 2014-12-10
Na półkach: Przeczytane, 2014
Przeczytana: 04 grudnia 2014

Z jednej strony zamieszczono dyptyk, na który składają się nowele Dom Róży i Krýsuvík. Teksty są oczywiście powiązane, choć pod względem stylu zupełnie inne. Dom Róży to opowieść o pracy w islandzkim domu starców. Pierwszoosobowa narracja, bezlitosny język, który trafia w samo sedno i żadnych tematów tabu – trzeba mieć się na baczności, żeby nie ulec złudzeniu, że czyta się przenikliwy reportaż.

Proza Dobrzanieckiego zawiera bowiem mnóstwo elementów autobiograficznych i pewnie dlatego sprawia wrażenie wyjątkowo wiarygodnej. A świadomość, że część opisanych wydarzeń mogła naprawdę mieć miejsce, jest szczególnie poruszająca, bo Dom Róży czytelnika nie oszczędza. Starość, samotność, śmierć – ten tekst musi boleć.

Uzupełnieniem tej noweli jest wspomniany Krýsuvík, trochę ballada, trochę przypowieść, a trochę dziennik bez dat. Poetycki w swej prostocie i kontrastujący z momentami surowym Domem Róży. Niezwykłe jest, jak zmienia się interpretacja jednego utworu, kiedy poznaje się ten...

książek: 358
Susi | 2014-09-28
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, 2013, Północ

Pisana niczym wiersz trylogia, snująca się niczym sen, delikatna i uderzająca - jak Islandia.

książek: 3380
BetiFiore | 2014-09-13
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 12 września 2014

Niecodzienne zjawisko w polskiej literaturze i moim zdaniem bardzo niedocenione. Wydanie "trzy w jednym" bardzo pomysłowe - dzięki temu mogłam poznać za jednym razem wspaniałą, poruszającą prozę Klimko - Dobrzanieckiego. Mistrzostwo w operowaniu słowem, pozbawione patetyzmu i sztuczności. Mnie najbardziej podobał się "Krysuvik". Polecam.

książek: 259

"Znaleźliśmy się na płaskowyżu usłanym łubinem, kilometrami łubinu we wszystkich możliwych odcieniach niebieskiego. [...] zrozumiałem, że jestem świadkiem cudu, bo to było najpiękniejsze morze, jakie kiedykolwiek widziałem, bez wody i glonów, bez ryb i statków. Najpiękniejsze morze kołysało na swych łubinowych falach skrzypka, który grał, grał i grał."

Hubert Klimko-Dobrzaniecki jest filozofem, poetą, pisarzem, który urodził się w Polsce, a tworzył na Islandii. Był nominowany do Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus, Nagrody Literackiej Nike oraz Nagrody Mediów Publicznych "Cogito". W 2007 roku znalazł się na liście kandydatów do paszportów "Polityki". Obecnie pracuje nad filmem, który powstanie na podstawie jednej z jego powieści. Mieszka w Wiedniu.

"Kiedyś myślałem, że samobójcy to tchórze, że ten desperacki krok jest ucieczką przed życiem, przed jego problemami i przed odpowiedzialnością. A może samobójcy to ludzie, którzy wygrali w chińczyka z Panem Bogiem, rzucili...

książek: 558
Olaf | 2014-07-27
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 27 lipca 2014

Trzy opowiadania. Zasadniczo żadne cuda, żadna właściwie akcja. Słowem, nic ciekawego. Jednak magia narracji połączona z nostalgią i buntem przeciwko światu, sobie i jakimś schematom potwornym - porywa. Opowiadania tego autor mnie obezwładniają. Włączaja jakieś nieistniejące na codzień wrażeniam, pragnienia. Uświadamiają mi, że coś żyje w środku, a ja niechce tego słuchać. Opowieść o Róży przypominając autorowi o Uli jakiejś pierwszej nieistniejącej od dziesięcioleci zapewne miłości, obudziła we mnie taką reflekcję, która była kiedyś po filmie "Dzień Świra". Adaś Miałczyński tęsknił i wzdychał do swojej nie pamiętam już imienia, jakiejś kobiety z przeszłości. Widząc, to pierwszy raz myślałem "pierdolnięty jakiś, przecież tyle dziewczyn na świecie, innych ludzi, a tu taka jakaś dziwna schiza". Dziesięć lat minęło i to samo mi się czasem w głowie odpala. Nie obecna osoba, nieistniejąca, staje przed oczyma i wywołuje realne odczucia. Klimko-Dobrzaniecki, odkorkowuje, zamknięte...

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd