Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Święty Wrocław

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
6,16 (276 ocen i 32 opinie) Zobacz oceny
10
3
9
20
8
25
7
75
6
71
5
43
4
15
3
19
2
2
1
3
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788308051351
liczba stron
300
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski
dodała
Ag2S

Wstąp do polskiego Twin Peaks… Piewca tematyki osiedlowej powraca do korzeni. Tym razem w blokach nie zagnieździły się diabły ani duchy, a drugie osiedle. Urzeczeni mieszkańcy porzucają dotychczasowe życie, by oddać się demolowaniu własnych mieszkań - pod wielką płytą kryje się gorąca, czarna powierzchnia. Z każdym dniem na niezwykłym osiedlu przepada coraz więcej ludzi, mnożą się gapie,...

Wstąp do polskiego Twin Peaks…
Piewca tematyki osiedlowej powraca do korzeni. Tym razem w blokach nie zagnieździły się diabły ani duchy, a drugie osiedle. Urzeczeni mieszkańcy porzucają dotychczasowe życie, by oddać się demolowaniu własnych mieszkań - pod wielką płytą kryje się gorąca, czarna powierzchnia. Z każdym dniem na niezwykłym osiedlu przepada coraz więcej ludzi, mnożą się gapie, wyznawcy i badacze, szaleństwo ogarnia administrację i media.
Święty Wrocław to horror-ballada o Polsce proroków, pielgrzymów i wariatów, o mieście pierwszych miłości, o wiośnie dziewięciu cudów, o zbliżającej się katastrofie.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Literackie, 2013

źródło okładki: www.wydawnictwoliterackie.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (603)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 518
LelandLester | 2016-01-09
Na półkach: Przeczytane

Wrocław. Blok na jednym z osiedli. I pan Marian, mieszkaniec tegoż. Odkrywa jegomość coś wyjątkowego pod swoją tapetą. Coś przyciągającego, hipnotyzującego, co daje w dodatku miłe poczucie ciepła. W ekspresowym tempie, w pokoju „odkrywcy” zbiegają się wszyscy sąsiedzi. Tak zaczyna się historia „Świętego Wrocławia”. Ci, którzy mieli kontakt z tym czymś, pozostają na osiedlu, ani myśląc go opuszczać. Coraz więcej osób słyszy o niezwykłym miejscu, powstają wręcz legendy. Magnetyzm osiedla zatacza kręgi dalej i dalej. Przestaje to być jedynie miejskie wydarzenie.
Święty Wrocław jest od samego początku enigmą: nikt nie wie, czym jest; zaś autor coraz bardziej niejednoznacznie tłumaczy istotę nowego, niepokojącego tworu.

Orbitowski miesza elementy horroru (choć z tym bym nie przesadzał) z powieścią obyczajową, stąd książka została mocno osadzona w naszej rzeczywistości. Autor sięga po najbardziej przyziemne, realne tematy, a z drugiej strony mamy tu fragmenty i motywy oderwane od...

książek: 0

Dziwna, niepojęta do końca.

Oto osiedle w środku miasta doznaje przemiany. Budzi się w nim jakaś pradawna moc czy to sam dotyk Boga, nie wiadomo. Zwykłe, szarobure bloki, z takimi samymi szarymi, pogubionymi mieszkańcami, a w nich spod tapet, parkietów i dywanów wyłania się to COŚ - czarna materia, twarda jak mur, ogrzewając wszystko wokół bezpiecznym ciepłem. I przyzywa do siebie. Jak całe nowe miasto - Święty Wrocław. Przenika przez myśli, przyciąga, pulsuje tajemniczością obiecując nadzieję albo wzbudzając strach, a potem pochłania i przemienia po swojemu. Obłęd, kult? Nikt nie wie, czy to zbawienie czy to unicestwienie.

Istniał 44 dni, wszyscy wiedzieli, nie wiedział nikt. Wszystko pozostało tajemnicą.

książek: 873
Sylwia Sekret | 2012-04-07
Przeczytana: 06 kwietnia 2012

WROCŁAW METAFIZYCZNY

Kot ociera się o szybę drzwi balkonowych. Chce wejść do środka. Nie teraz jednak. Jeszcze nie pora. Przecież nawet nie pada. Na noc cię wpuszczę, wskoczysz na piec i odpoczniesz.

Wiem jak powstał Święty Wrocław. Nie wiem jednak jak powstał Święty Wrocław. Jestem jednak usprawiedliwiona, bo przecież nikt tego nie wie. Nawet narrator, który powinien wiedzieć wszystko, nie wie. Zaczęło się od deszczu, który pada na niemal każdej stronie. Leje, pada, mży, kropi. Wilgoć i szarość wyzierają wprost na nas, z każdego rozdziału. Jest mokro i tajemniczo. Brudno, a jednak gdzieś czai się czystość, w poszukiwaniu której zajdziemy aż na ostatnią stronę „Świętego Wrocławia”. I dobrze. Bo warto.

Miauczy bezdźwięcznie, bo szkło pochłania każdy dźwięk. Więzi go w przezroczystym świecie i nie wypuści już nigdy. Pułapka, na którą odporni są głuchoniemi. Kot nie rozumie, miauczy dalej w nadziei na deszcz.

Orbitowski stworzył świat, w jaki nie wierzymy, ale z całym szacunkiem...

książek: 1036
Anna | 2016-07-25
Na półkach: Przeczytane, 2016
Przeczytana: 24 lipca 2016

Zmasakrowała mnie ta książka. Opowieści, dialogi to jakby zapis z przesłuchań schizofreników. Bez ładu, składu, a przede wszystkim bez pomysłu (choć przyznam, że niektóre wątki miały potencjał). Opinie głoszą, że książka trudna, że niepokojąca, że wciąga..... Rzeczywiście trudno mi było dobrnąć do końca, niepokoiłam się że nie dotrwam, choć nuda mnie opanowała. Przeczytałam tylko dlatego, że to Wrocław i mieszkam na osiedlu Świętego Wrocławia.

książek: 1457
Sylwia Kluczewska | 2014-06-02
Przeczytana: 02 czerwca 2014

1. Schematycznie skonstruowane postaci i fakty społeczne, nagminne uproszczenia. Innymi słowy – do Kinga jeszcze wiele Orbitowskiemu brakuje.

2. Pomysł wyjściowy to humbug opakowany w sreberko. Doczytawszy do końca, wypada tylko ubolewać nad tym, że dało się nabrać.

3. Kłopoty ze stylem i składnią. Czasem kompletny i niczym nieuzasadniony chaos syntaktyczny, np.: „Wszystko musi być przygotowane jak ta lala, pomyślała. Więc popielniczka na parapecie, filiżanka, wreszcie kocyk, który rozłożyła, by nie marznąć. Wskoczyła zwinie, mimo swojej wagi, oparła się o futrynę, a kolana miała tuż pod brodą”.

4. Sztuczne rozciąganie zdań, czyli gromadzenie orzeczeń po przecinku.

5. By nie popaść w patos, Orbitowski popada w szczeniactwo: „Myślał też o miejscach, w których mieszkał, o długiej sali sypialnej w bidulu, o landszaftowym domku w Niemczech, pierwszym wynajętym pokoju, o mieszkaniu, które dostał, i nade wszystko rozumiał, że nigdy wcześniej nie był u siebie; dom to nie książki, nie...

książek: 1473
Marcin | 2013-10-23
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 22 października 2013

Dziwna powieść, trudna do zamknięcia w jakieś ramy gatunkowe. Powiedzieć o niej że to horror albo fantastyka to tak jakby powiedzieć nic lub w dużym uproszczeniu. Owszem jest tu groza, jest element fantastyczny, ale jest też i jakiś trudny do określenia ukryty surrealizm i klimat. Obłęd i szaleństwo obejmujące polską społeczność i zwykłych ludzi, typowych wręcz polaczków. Język Orbitowski ma natomiast opanowany do perfekcji i swobodnie lawiruje od prostych, prostackich wręcz zdań do wykwintnych i finezyjnych porównań, całość okraszając nutką metafizyki, co czyni tę lekturę dość wymagającą, a jednak dobrze przyswajalną. Nietypowa powieść, z pewnością nie każdemu przypadnie do gustu. Ja sam nie wiedziałem dotąd czego się po słynnym już Łukaszu Orbitowskim spodziewać. Teraz wiem. I na następne spotkanie z jego piórem będę już lepiej przygotowany i odpowiednio nastawiony.

książek: 1868
Krzysztof Mroczko | 2014-12-08
Na półkach: Przeczytane

Sam pomysł jest w sumie bardzo prosty. W pewnym bloku dzieje się coś dziwnego, śledztwo trwa, epidemia rośnie, pytania się mnożą, odpowiedzi uciekają sprzed nosa. Horror narasta, emocje sięgają zenitu, finał powieści zaskoczy na pewno. Prosty schemat, to prawda, ale w wersji Orbitowskiego poszczególne elementy układanki połączone są ze sobą w sposób oryginalny.

O samej książce można albo bardzo długo, zajmując się po kolei odczytywaniem znaczeń, aluzji, półsłówek i innych smaczków, hojnie rozsianych przez szanownego autora w dość obszernym tekście. Można, ale chyba niekoniecznie trzeba czytelnika męczyć długim i skomplikowanym analitycznym tekstem o „prawdziwym” odczytaniu zamysłu artystycznego i jego znaczeniu dla światowej literatury lub dla robotników budowlanych w północnej części miasta, pokrywających styropianem pęknięcia wielkich płyt. Można – a zapewne nawet i należy – rozmawiać, pisać, dyskutować o tym, jak Orbitowski gra z konwencją horroru, jak łamie ramy gatunku i...

książek: 17
Equinoxe | 2013-09-12
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2012 rok

Dziwna książka.
To ani źle, ani dobrze.
Po prostu ta książka jest dziwna.

Wizja mi się podoba: oto kawałek Wrocławia staje się osobnym, ponurym bytem, z którego ludzie już nie wracają.
Wykonanie mi się podoba: Orbitowski to sprawny gawędziarz i w miejskim mistycyzmie, wśród blokowiskowych wyznawców, w betonowych świątyniach codziennej celebry życia od pierwszego do pierwszego czuje się jak ryba w wodzie.
Zakończenie... jedni kręcą nosem, inni kręcą głowami, ale do mnie trafiło. Nie będę zdradzał, więc powiem tylko: trudno było spodziewać się innego. Stało się to, co miało się stać. I jeśli ktoś oczekiwał czegoś innego, to może też jest jakiś punkt wyjścia do zadania sobie pytania: dlaczego? Dlaczego nie wierzyłeś, że tak się to skończy?

Więc dlaczego tylko sześć gwiazdek?
Dlatego, że to książka po prostu dobra. Dobrze napisana, dobrze poprowadzona, dająca pewną rozrywkę, w jednym czy dwóch miejscach nawet prowokująca do zastanowienia czy przepisania fragmentu do swojego zeszyciku...

książek: 581
Pasażerka | 2015-04-14
Na półkach: Przeczytane, 2015
Przeczytana: 02 kwietnia 2015

Dziwna to była książka. Mroczna, niepokojąca, przerażająca... dziwna. Przez długi czas byłam tym miejscem, tą historią, tą apokalipsą zafascynowana, niestety zakończenie mocno mnie rozczarowało. To znaczy nie do końca rozczarowało, bo było zaskakujące, ale jednak... miałam wrażenie, że autor do pewnego momentu pompował, pompował, pompował balonik aż w końcu ten balonik pękł i cała ta atmosfera i historia zaczęły staczać się powoli w dół.
Niemniej jednak, godna uwagi.

książek: 1
Rafał Cichorek | 2013-08-13
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 13 sierpnia 2013

Do niedawna jeszcze, mogliśmy tylko pomarzyć o dobrej, osadzonej w realiach współczesności oraz utrzymanej w konwencji wielkomiejskiej legendy, pełnokrwistej polskiej powieści grozy. Jeśli ktoś czekał na ambitny, wyrazisty horror w wersji książkowej, i “Święty Wrocław” wpadł mu w ręce, to po przeczytaniu pierwszego rozdziału będzie miał już namiastkę radości – podsyconej dużą dozą ekscytacji rzecz jasna – że oto właśnie dostał to, na co tak długo przyszło mu czekać. Reszta przyjemności przypadnie mu w udziale z chwilą, kiedy z wypiekami na twarzy i szybko bijącym sercem doczyta zakończenie, które nie dość, że zapisze się szybko w pamięci grubą czcionką (jednocześnie stając się wyznacznikiem jakości, jeśli chodzi o powieści z dreszczykiem), to dodatkowo wiele powie o kondycji oraz społecznych nastrojach panujących w Polsce, już od co najmniej kilku dobrych lat. Będzie mroczno i surrealistycznie, będzie niepokojąco, strasznie i dekadencko, co pozwoli nam z jednej strony odbyć...

zobacz kolejne z 593 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
  • Exodus
    Exodus
    Łukasz Orbitowski
  • Kraków
    Kraków
    Bogusław Michalec, Łukasz Orbitowski, Katarzyna Rodacka
  • Księga strachu
    Księga strachu
    Jacek Piekara, Jakub Ćwiek, Witold Jabłoński, Ewa Białołęcka, Mariusz Kaszy...
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Wszyscy Święci Czytają

Neil Gaiman proponuje zapoczątkowanie nowej, świeckiej tradycji, którą nazwał All Hallows’ Read (Wszyscy Święci Czytają, nazwa nawiązuje do Halloween). Pomysł jest bardzo prosty – w wigilię Wszystkich Świętych, czyli w dniu, w którym w krajach anglosaskich (a od niedawna także i u nas) obchodzi się Halloween, podarujmy komuś straszną książkę.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd