Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Upalne lato Kaliny

Cykl: Upalne lato (tom 2)
Wydawnictwo: MG
7,2 (170 ocen i 55 opinii) Zobacz oceny
10
12
9
17
8
40
7
50
6
33
5
13
4
3
3
2
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788377791400
liczba stron
288
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski
dodała
joly_fh

Jakim człowiekiem może stać się kobieta, silnie poturbowana przez wojnę, która wyrzekła się wszystkiego dla miłości? Kalina prawie nie zna własnej matki – Marianna nigdy nie pozwoliła, by ktokolwiek, włącznie z córką, poznał jej przeszłość i zrozumiał życiowe motywacje. Dlatego Kalina, choć jest już dorosłą kobietą, nadal w głębi serca pozostaje małym, skrzywdzonym dzieckiem. Zagubionym,...

Jakim człowiekiem może stać się kobieta, silnie poturbowana przez wojnę, która wyrzekła się wszystkiego dla miłości?

Kalina prawie nie zna własnej matki – Marianna nigdy nie pozwoliła, by ktokolwiek, włącznie z córką, poznał jej przeszłość i zrozumiał życiowe motywacje. Dlatego Kalina, choć jest już dorosłą kobietą, nadal w głębi serca pozostaje małym, skrzywdzonym dzieckiem. Zagubionym, samotnym i niepewnym swojego miejsca w świecie.
Już nie ma sielskiego dworu wśród rozkołysanych, mazowieckich pól, a niezwykłą atmosferę ostatniego, przedwojennego lata zatarła w pamięci późniejsza zawierucha. Marianna jest zagubiona w nowej, siermiężnej rzeczywistości i nie potrafi uporać się z noszoną w sercu tajemnicą.
Ale los nie pozwoli jej być biernym obserwatorem życia. Kalina staje się żoną, matką… ale dopiero gdy na jej drodze staje Maciej, musi się rozliczyć sama ze sobą.

„Upalne lato Kaliny” pewnymi wątkami nawiązuje do „Upalnego lata Marianny” (choć książka jest odrębną całością).
Tym razem autorka przenosi czytelnika w sugestywnie naszkicowany świat końca lat sześćdziesiątych.

 

źródło opisu: Wydawnictwo MG, 2013

źródło okładki: www.wydawnictwomg.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 398

„W życiu tak ważne jest, by niczego nie zostawiać na później…”

Upalne lato- ono było i w 1939, i w 1969, i w 2011. Tu nie chodzi jedynie o gorące dnie, ciepłe noce- tu chodzi między innymi o życie. Bo życie w lecie rozkwita- mamy więcej czasu, dni spędzamy na świeżym powietrzu, poznajemy nowych ludzi. Jedni stają się naszymi przyjaciółmi, inni tylko kompanami w czasie letniego szaleństwa, jeszcze inni wrogami. I zostaje ten jeden nie do pary- w zależności od przypadku kobieta, bądź mężczyzna- osoba, którą pokochaliśmy i z którą pragniemy się związać. Bo kto wie? Może w czasie tego upalnego lata znaleźliśmy miłość swojego życia?

Pamiętacie Mariannę? Silną kobietę, która w czasie wakacji poznała Zygmunta? Losy kobiety potoczyły się swoją drogą- górską, trudną, pełną zakrętów- lecz to już się skończyło. Teraz najważniejsza jest córka Marie- Kalina- kobieta stłamszona, młoda, acz bez chęci do życia. Dla niej wszystko jej obojętne, wszystko jest bez sensu, boi się ludzi, boi się otworzyć swoje serce na miłość drugiego człowieka. Od wczesnych lat dzieciństwa pozostawała w cieniu świata i problemów dorosłych, a kiedy sama dojrzała nie była sobie w stanie z ową dorosłością sobie poradzić. Wszystko ma się zmienić owego upalnego lata, kiedy to żona i matka małej córeczki wyjeżdża do Zakopanego. A tam? Tam się okazuję, że niedaleko pada jabłko od jabłoni . Chociaż w sumie… może to nie kwestia genów? Może to miłość jest tak boleśnie nieprzewidywalna i potrafi przyjść w najmniej oczekiwanym momencie?

„Czas uleczy rany, jak mawiają niektórzy. Ale czy nieleczona rana nie goi się dłużej, nie zostawia większych blizn?”

Katarzyna Zyskowska- Ignaciak jest absolwentką dziennikarstwa i marketingu. We wczesnej młodości z równym zapałem grała na pianinie, nagrywała piosenki dla dzieci, tańczyła, malowała i pisała. Po latach pozostała wierna ostatniej z tych pasji. Oprócz pisania książek uwielbia żeglować, chodzić z plecakiem po górach, nocami dyskutować z przyjaciółmi przy winie o religii i polityce, objadać się orzeszkami w czekoladzie i urządzać rowerowe pikniki w warszawskich parkach. A w listopadowe wieczory odkrywać zapomniane, rodzinne tajemnice.

Ach! Ciągle pamiętam ten listopadowy, pochmurny dzień, powrót z Austrii… Rozpoczęłam lekturę „Upalnego lata Marianny”, kilka godzin później byłam już po. Po czym? Po pięknej, klimatycznej lekturze, którą pochłonęłam z wypiekami na twarzy. Chyba nie trzeba tego pisać, każdy kto czytał Mariannę miał do Kaliny ma duże oczekiwania. To jest właśnie czasami minus kontynuacji- wiemy, że nic tak wspaniałego jak tom pierwszy nie powstanie, lecz nasze serce podpowiada inaczej, a my tym namowom ulegamy i liczymy, że otrzymamy jeszcze wspanialszą powieść. A oczywiście później nachodzi na nas- niczym na słońce deszczowa chmura- gorzkie rozczarowanie. Ale czy ja jestem rozczarowana Kaliną? Oczywiście, że nie! Powieść ma klimat, charakter, czyta się ją bardzo szybko, bo wciąga i wyciska łzy. Ale to nie jest Marianna, to już nie jest to samo…

„Upalne lato Marianny” to powieść, której akcja rozgrywa się latem 1939. roku, czyli ściśle przed wojną. Nie ukrywam, że takim klimatem byłam oczarowana. Wiejska sielanka, inne zwyczaje, tradycje, społeczeństwo- każdy element tak bardzo różnił się od naszych czasów. Jeszcze autorka tak pięknie to wszystko przedstawiła! Tutaj, mamy opowieść, która rozgrywa się w czasach PRL-u. Głęboka komuna, której także nie dano mi poznać, lecz którą słyszałam z opowieści, już nie ma takiego wydźwięku w mojej wyobraźni jak w przypadku czasów przedwojennych. Zresztą… książki, których akcja toczy się w tym okresie to dla mnie symbol Jeżycjady Musierowicz- tak było, jest i będzie, żadna Kalina tego nie zmieni.

Duszą tej książki ciągle pozostaje Marianna. Dla mnie jest to ogromnym plusem, dziękuję autorce za to, że tak pięknie połączyła losy dwóch kobiet i co i rusz wplątywała w akcję wątki związane z postacią Marianny, ale… spodziewałam się, że bardziej skupimy się na Kalinie, że postać Marie pójdzie w niepamięć. Dla mnie wygląda to tak: autorka nie potrafiła się rozstać z Marianną i jak najdłużej chciała o niej pisać. Nie ma co się dziwić, bo i ja naszą bohaterkę z pierwszego tomu uwielbiam i moje serce biło mocniej, kiedy wracałam do życia tej postaci. Kalinę też, mimo wszystko, polubiłam- za to, że nie bała się być inna, za to, że była samotna. Lubiłam ją właśnie za jej odmienność, szanowałam za to, że przeszła tyle złego w życiu, kochałam za to, że jej matką jest moja Marie.


Jedyne, co mnie denerwowało w tej książce to to, że autorka prawie cały czas używa sformułowania ‘upalne lato’. Ale to taki niuansik, całkowicie nieistotny, bo czym są dwa słowa, kiedy ta powieść jest tak piękna? Czy mogę się czepiać jednego wyrażenia, kiedy inne słowa są tak wspaniale dobrane, zestawione? Kalina pozostanie w moim sercu na długo, lecz miejscem musi się podzielić z Marianną… Nie wiem jak ta recenzja wygląda. Nie mam weny. Wczoraj miałam, ale była burza. Burza przynosząca chłód, w końcu takie upalne lato mamy…

MOJA OCENA:
8/10

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dziwny przypadek psa nocną porą

Mimo, że preferuję ponadczasowe perły literatury światowej i wydawnictwa naukowe, ta książka dotknęła moje serce do żywego. Uważam, że trzeba być lite...

zgłoś błąd zgłoś błąd