Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Emigracja

Tłumaczenie: Marta Jordan
Wydawnictwo: Widnokrąg
7,93 (14 ocen i 3 opinie) Zobacz oceny
10
2
9
4
8
2
7
3
6
3
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Migrar
data wydania
ISBN
9788393298440
liczba stron
10
język
polski
dodał
giera

Na „papel amate”, tradycyjnym roślinnym „płótnie”, zapisywano w Meksyku rzeczy ważne! Książka „Emigracja” powstała, by nie zapomnieć, że emigrujące dzieci istnieją i często żyją niezauważane tuż obok nas. Co roku setki tysięcy ludzi na całym świecie są zmuszone opuścić swoje domy, ale nie robią tego dobrowolnie. W „Emigracji” narratorem jest chłopiec, który prostym, dziecięcym językiem...

Na „papel amate”, tradycyjnym roślinnym „płótnie”, zapisywano w Meksyku rzeczy ważne! Książka „Emigracja” powstała, by nie zapomnieć, że emigrujące dzieci istnieją i często żyją niezauważane tuż obok nas. Co roku setki tysięcy ludzi na całym świecie są zmuszone opuścić swoje domy, ale nie robią tego dobrowolnie. W „Emigracji” narratorem jest chłopiec, który prostym, dziecięcym językiem opowiada historię swojej rodziny, natomiast ilustracje dopowiadają szerszy kontekst.
Książka składa się w harmonijkę i przewiązana jest wstążką, a po rozłożeniu tworzy obraz - nawiązujący w formie do „papel amate”.
„Emigracja” otrzymała New Horizons Award na Targach Książki Dziecięcej w Bolonii w 2012 r. Polskie wydanie jest tłumaczeniem z języka hiszpańskiego. Autorami tekstu i ilustracji są Meksykanie. Javier Martinez Pedro, ilustrator, jest Indianinem z Xalitla – miejscowości słynącej z tradycji tworzenia „papel amate”.

 

źródło opisu: Widnokrąg, 2013

źródło okładki: http://www.wydawnictwo-widnokrag.pl/books.php?body...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 750

Emigracja – bezlitosna bestia
Granica państwowa między Stanami Zjednoczonymi i Meksykiem to granica między bogatymi i biednymi. Bezrobocie, ubóstwo oraz przepaść cywilizacyjna zmuszają meksykańską ludność do nielegalnego przedostania się na teren USA i znalezienia tam pracy. W ten sposób walczą o przeżycie i utrzymanie swoich rodzin. Wobec ogromnej fali emigrantów amerykańskie służby graniczne stosują coraz więcej zabezpieczeń. Mury, bariery, psy gończe, monitoring i najnowsze technologicznie czujniki nie powstrzymują jednak zdesperowanych Meksykanów, którzy za wszelką cenę próbują dostać się do Stanów. Sytuację tę wykorzystują różne grupy przestępcze żądając horrendalnych okupów za przeprowadzenie przez granicę. Wykorzystują też emigrantów do przemytu narkotyków. Dla nikogo nie ma taryfy ulgowej, również dla dzieci. Ryzyko jest tak wielkie, że można nawet stracić życie.
Właśnie ten drażliwy, ale jakże bolesny problem współczesnej ludzkości, porusza w książce pt. „Emigracja” José Manuel Mateo. Autor jest wykładowcą na uczelni w San Luis Potosi i chociaż sam nie doświadczył nigdy emigracji, napisał tę opowieść z myślą o tym, co mogłoby się jemu i jego rodzinie przydarzyć, gdyby do tego doszło.
Mateo przenosi czytelnika do zdawałoby się najpierw beztroskiego Meksyku za pośrednictwem bezimiennego bohatera, którym jest kilkuletni chłopiec. Nie wiemy jak się ów chłopiec nazywa, ale wiemy, że żyje w pełnej, kochającej się rodzinie. Ma mamę, tatę, siostrę i psa. Rodzice uprawiają pole. Rodzina utrzymuje się ze sprzedaży arbuzów i papai. I nagle wszystko się zmienia. Ziemia zostaje zabrana i nie można już jej więcej uprawiać. Do domów zagląda głód. Dorośli mężczyźni w poszukiwaniu pracy decydują się na wyjazd. We wsi zostają tylko kobiety z dziećmi. Wkrótce także i one, zmuszone pogarszającą się sytuacją bytową, opuszczają dom. Dzieci zabierają ze sobą, bo przecież nie mogą ich pozostawić bez opieki.
Podróż jest pełna niebezpieczeństw. Najgroźniejszy jest pociąg, do którego należy wskoczyć w biegu. (Prawdopodobnie chodzi tu o pociąg towarowy zwany „La Bestia”. Jednorazowo jedzie nim nawet kilkaset emigrantów, którzy kilkugodzinną podróż spędzają przede wszystkim na dachach wagonów.) Przychodzi ciemna noc i robi się strasznie, nie wolno dać się złapać rozbestwionym łowcom emigrantów. Potem pojawiają się jeszcze uzbrojeni policjanci, groźne psy, wysoki płot i wreszcie upragnione Los Angeles. Kończy się happy endem, ale czy na pewno? Gdzie jest tata? Co porabia ukochany pies? Czy świetliste reklamy potrafią zaspokoić tęsknotę za domem? Co stało się z ludźmi, którym nie udało się przekroczyć granicy? Jak będzie wyglądał jutrzejszy dzień?
Obok opowieści słownej snuje się w „Emigracji” cudowna opowieść obrazowa. Jej twórcą jest ilustrator Javier Martinez Pedro, Indianin z Xalitla – miejscowości słynącej z tradycji tworzenia „papel amate” czyli tradycyjnego roślinnego „płótna”, na którym zapisywano w Meksyku rzeczy ważne. Aby nawiązać do formy „papel amate” książka składa się w harmonijkę i przewiązana jest wstążką. W ten sposób powstało prawdziwe dzieło sztuki, które na pierwszy rzut oka nie wyróżnia się niczym szczególnym. Drobne elementy na obrazie zlewają się w jednolitą szaroburą przestrzeń. Odczucie takie powoduje zapewne fakt, iż artysta użył zaledwie jednego koloru: czerni.
Wystarczy jednak choćby na krótką chwilkę skupić wzrok na tej zdawałoby się szaroburej przestrzeni, by szybko przekonać się, że mamy do czynienia z arcydziełem. Teraz już wiadomo dlaczego „Emigracja” otrzymała nagrodę New Horizons Award na Targach Książki Dziecięcej w Bolonii w 2012 roku. Wszystko jest tu dokładnie przemyślane, a każda kropka i kreska pieczołowicie i starannie wykonana. Na długiej, dosłownie, bo około 2-metrowej, ilustracji obserwujemy nie tylko losy bezimiennego bohatera i jego rodziny, ale także historię całego narodu meksykańskiego.
W promieniach słońca i w blasku księżyca odczuwa się najpierw dziecięcą radość i beztroskę, jest zabawa na polu i kąpiel w morzu. Potem, gdy ojciec wyjeżdża a matka bezskutecznie szuka pracy, pojawia się niepokój. Następnie, kiedy matka postanawia wyruszyć z dziećmi do ojca, czujemy przez chwilę naiwną ciekawość świata. Wiedzie ona w podróż ku zdawałoby się lepszemu życiu, by nagle przy pociągu przerodzić się w strach i przerażenie. Bohaterom udaje się przeskoczyć wysoki płot, ale choć widnieją za nim napisy „Hollywood” i „Los Angeles” wcale nie jest sielsko i anielsko. Na ziemi wiją się jadowite węże, a po ulicach krążą wozy policyjne. Trzeba się ukrywać w miejscach, do których nie docierają wesołe promienie słońca. I chociaż z tęsknoty i zmartwienia żal serce ściska, trzeba szybko pożegnać się z dzieciństwem, bo jutro zaczyna się sprzątanie domów.
Czerń symbolizuje żałobę i smutek. Artysta nieprzypadkowo zatem właśnie w tym kolorze zilustrował zjawisko, jakim jest emigracja. Informuje on w ten sposób czytelnika o tym, że wiele osób zmuszonych do emigracji straciło przez nią swoje życie, a umarłych pochłonęła mroczna czeluść. Nawet czarna wstążeczka przymocowana do okładki kojarzy się z kirem. To znak, że należy pamiętać o tych, którzy zginęli w drodze ku lepszej przyszłości.
Wiem, że nie jest to łatwa lektura. Nawet gdy piszę te słowa spoglądając co i rusz na leżącą obok mnie „Emigrację” ogarnia mnie wzruszenie i niepokój. Na pierwszej stronie okładki widać ludzi próbujących rozpaczliwie dostać się do jadącego pociągu, ostatnia strona okładki jest natomiast cała czarna, tak jakby chciała powiedzieć mi, że nie wszystkich ów pociąg dowiózł do celu, niektórzy podczas podróży po prostu zniknęli. Nie wiem, jak to w ogóle mogło być możliwe. Wśród tych nieszczęśników były przecież także dzieci! Pozostałym udało się co prawda cało i bez szwanku przedostać przez granicę, ale nie zapewniło im to wcale poczucia bezpieczeństwa. Przebywają w obcym kraju, w którym nikt nie czekał na ich przyjazd, nikt nie cieszy się z ich wizyty i nikt nie będzie ich szukał, jeśli któregoś dnia po prostu znikną tak samo jak ci w pociągu. Żyją więc z dnia na dzień; są, ale jakby ich nie było. Prowokuje mnie to do zadania pytania: Czy my także zdołalibyśmy żyć bez możliwości snucia planów choćby na najbliższą przyszłość? Na mnie wizja takiego życia działa przerażająco.
Uważam, że „Emigrację” warto przeczytać i omówić ze starszym dzieckiem. Młodzi Polacy powinni wiedzieć, że na świecie są kraje, w których dzieci zamiast bawić się i uczyć, muszą ciężko pracować i żyć w ciągłym strachu. Może docenią wówczas rzeczywistość w jakiej żyją, a krzywda innych ludzi nie będzie im obojętna. Być może w przyszłości zdecydują się nawet na aktywny udział w udzielaniu pomocy humanitarnej. Mając na uwadze perspektywę takich działań oraz doznania emocjonalne i estetyczne, jakich dostarcza „Emigracja”, dziękuję wydawnictwu „Widnokrąg” za wprowadzenie tej książki na polski rynek.

recenzja dostępna także na: http://www.szczecinczyta.pl/emigracja-bezlitosna-bestia/#more-11178

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Bonita Avenue

Powoli odkrywają się kolejne warstwy tajemnicy. Poznajemy skrawki przemilczanej przeszłości i kulisy różnych kręgów biznesowych. Ostatecznie jednak ni...

zgłoś błąd zgłoś błąd